poniedziałek, 9 marca 2026

EIHWAR: Niech każdy odnajdzie w naszej muzyce to, co go inspiruje, rozśmiesza, motywuje

Trans, rytuał, radość, dużo humoru i nieograniczona wyobraźnia. Eihwar to dwie kreatywne dusze, które w wyjątkowy sposób łączą nordycki folk z elektronicznym pulsem i uzależniającymi rytmami. Na swojej nowej płycie Mark i Asrunn zabierają nas w podróż do Hugrheim, dziesiątego świata Yggdrassil, znanego duchom i niedostępnego dla człowieka. 

W naszej rozmowie obszernie opowiadają o pomyśle na brzmienie, o tym, co ich inspiruje i co sprawia, że nasz świat, Midgard stał się im bliski na tyle, że postanowili tu pozostać na dłużej. Rozmawiamy też trochę o technologii i o twórczej wolności, którą niesie ze sobą wyzbycie się ograniczeń. 

 

ENGLISH VERSION BELOW

Między Uchem A Mózgiem: Czy mieliście kiedyś wrażenie, że jesteście jakby w stanie zawieszenia między snem i świadomością tego, co dzieje się dookoła, między marzeniami i rzeczywistością?

Mark: Prawdopodobnie częścią naszej natury jest to, że nigdy nie jesteśmy całkowicie obecni w rzeczywistości ani całkowicie pochłonięci snem. 

Asrunn:  Rzekłabym raczej, że czuję się, jakbym żyła w permanentnym stanie wyjątkowym. Od początku tego muzycznego projektu wszystko toczy się zdecydowanie za szybko, a ilość pracy jest przytłaczająca.

 

MUAM: Zapytałam Was o to, bo twórczość Eihwar poniekąd opisuje ten stan dryfowania pomiędzy światami, między wspomnieniami z przeszłości, z jednoczesnym docenieniem tego, co teraz. Jak podkreślacie na swoim nowym albumie, wywodzicie się z krainy Hugrheim, dziesiątego świata Yggdrasil, miejsca przyjaznego duszom, ale nieznanego ludziom. Jaka jest największa różnica pomiędzy tym, jak funkcjonuje się w tej krainie, a życiem, do którego w znanym sobie świecie przywykli ludzie? 

Mark: Jest to przeżycie bardzo zbliżone do tego, którego doświadcza się w Hugrheim. W pewnym sensie teraz, kiedy zamieszkujemy ludzkie ciała i funkcjonujemy tu pośród ludzi, wciąż nosimy w sobie ślad tego uczucia. Trudno porównywać życie tu i tam, ponieważ życie w tamtej krainie podlega ciągłym zmianom, kształtowanym przez stan naszego umysłu. Silny gniew i bezdenna otchłań mogą otworzyć się na łagodnej równinie. Hugrheim może niekiedy przypominać twój świat. Kiedy indziej jest to czysty chaos.

Asrunn: Największą różnicą między życiem w Midgard i Hugrheim jest to, że gdy będąc w Hugrheim zbyt intensywnie i na zbyt długi czas skupisz się na swoich lękach i obawach, one bardzo szybko się materializują i nabierają kształtów. O tym właśnie opowiadamy w teledysku do "Naudiz". Myśliwym, który mnie ściga jest nic innego jak przejaw mojego strachu. Wśród ludzi strach także jest zagrożeniem, mogącym zabić, dlatego też chcieliśmy o tym opowiedzieć. W Midgard to sam człowiek jest swoim największym wrogiem. W Hurgheim to już nieco inna historia... 


MUAM: Eihwar tworzą dwie dusze, które rezydują u ludzkich gospodarzy, przekazujących waszą wiadomość światu. Możecie zatem znać odpowiedź na nurtujące od zawsze ludzkość pytanie, na które nie znaleziono jeszcze odpowiedzi - jak czujecie, czy życie w obecnych czasach różni się jakoś znacząco od tego, jak było kiedyś? Czuję, że pomimo technologicznego rozwoju i ułatwień w postaci różnych wynalazków podstawy życia pozostały w zasadzie w niezmienionej formie...

Asrunn:  Oczywiście, funkcjonowanie obecnie i w przeszłości jest dość podobnie. Midgard to świat prób, w którym każda ludzka dusza przed przybyciem na Ziemię wybiera, jakie karty otrzyma i stara się wyjść silniejsza z każdego wcielenia. Zatem zmienia się forma, ale istota pozostaje. Moja praca polega na przekazywaniu ludziom wskazówek, odpowiedzi i energii, której mogą potrzebować, aby iść naprzód. Te wiadomości pochodzą od „Sił Wyższych” – od istot, które kierują nami i prowadzą nas z życzliwością i troską.

Mark: Trudno porównać to wcielenie z naszymi poprzednimi, gdyż zachowujemy jedynie fragmentaryczne wspomnienia. Sensacje. Obrazy, które powracają w snach. Niemniej jednak doceniamy komfort współczesnego życia, o którym prawdopodobnie nigdy wcześniej nie wiedzieliśmy. Narzędzia do automatycznego tłumaczenia , lodówki utrzymujące świeżość koktajli z surowego mięsa dla Asrunn, masażery do stóp produkowane w Chinach, znieczulenie dentystyczne – wszystko to jest naprawdę bardzo fajne.


Asrunn: Haha, na Odyna, tak, Mark, masz rację!



MUAM: W tekstach waszych utworów pojawia się często temat wojny i jest to niestety jedna z rzeczy, która łączy ludzi na przestrzeni lat i kolejnych epok. Zarówno w przeszłości jak i obecnie toczą się wojny, giną ludzie. Często czuję, że nasz świat konsekwentnie zmierza ku końcowi. Czy naprawdę potrzebujemy wojen? Czy musimy wszystko spalić i zniszczyć, aby powstać z popiołów i rozpocząć nowe życie? Dlaczego?

MarkJedyna forma wojny, która może nieść wybawienie to ta, którą toczymy przeciwko sobie samym, przeciwko naszym własnym ograniczeniom. Przeciwko tym częściom nas, które nie mają poczucia humoru w stosunku do siebie. Albo zupełnie nie mają poczucia humoru. Naszym skromnym zdaniem jest to wojna, którą warto stoczyć. I tak, czasem trzeba spalić się we własnym ogniu, żeby powstać z popiołów silniejszym. 

Asrunn: Ludzie są tak oderwani od tego, co naprawdę ważne, że zapominają, że jedyna wojna, którą warto stoczyć, to ta, która pozwala im stawić czoła własnej sztywności, własnym ograniczeniom i frustracjom. Ich stłumiona złość nigdy nie zostaje wyrażona we właściwym czasie, we właściwy sposób, ani wobec właściwej osoby. Kiedy obwiniamy innych za wszystkie nasze problemy, nawet nie biorąc pod uwagę naszej osobistej odpowiedzialności, sytuacja z pewnością ulegnie eskalacji!

 

MUAM: Wszystko jasne! Gdy przyjrzymy się bacznie historii ludzkości zauważymy, że ludzie nie uczą się od swoich przodków, nie czerpią z ich doświadczeń, nie analizują ich decyzji. Popełniamy nieustannie te same błędy. Czuję, że gdybyśmy lepiej znali historię i czerpali wiedzę z przeszłości, bylibyśmy lepiej przygotowani na to, co przed nami. Zgodzicie się z tym, czy niekoniecznie? 

Mark: Ignorancja to jedna z plag współczesnego społeczeństwa jak i poprzednich cywilizacji. Pamięć o tym, co się wydarzyło aż tak nie boli i od czasu do czasu może się przydać... 

Asrunn: Uniknięcie popadania w błędy przeszłości wymaga wysiłku, a co za tym idzie i dyscypliny. Ale jestem pełna nadziei. Młodsze pokolenia chętnie podejmują tematy, które sto lat temu wywołałyby oburzenie.


 

MUAM: Eihwar związany jest z Francją, a to nie jest pierwszy kraj, który przychodzi do głowy, gdy myśli się o Wikingach, ale oczywiście wszystkie kraje Europy powiązane są ze sobą historycznie i pod kątem kulturowego dziedzictwa. Jak zaczęła się Wasza fascynacja mitologią nordycką? Czy była poniekąd spowodowana potrzebą poszukiwania tego, co wspólne i zrozumieniem, że wszyscy ludzie mają tych samych przodków i są ze sobą spokrewnieni? Czy może było w tym coś więcej?

Mark: Nasze wspomnienia z minionych wieków są zbyt zagmatwane, aby móc cokolwiek jasno stwierdzić na ten temat. Jednak wydaje nam się trochę dziwne, że wszyscy ci bogowie czczeni niegdyś w bardzo różnych kontekstach, zostali zebrani w jeden spójny i jednorodny panteon, jakby wieczny i zjednoczony. Szczerze mówiąc, nie jesteśmy specjalnie zafascynowani tą mitologią. To raczej kilku złośliwych bogów, którzy z niej wyszli, skierowało nas na ścieżkę tej nieprawdopodobnej kariery. Być może był to jakiś bóg dowcipniś, który marzył o stworzeniu pogańskiej Shakiry w towarzystwie DJ-a pachnącego rozkładem na przyszłe dyskoteki, które będą się odbywać podczas przesilenia.


MUAM: To ciekawe.... A w co wierzycie?

Asrunn: Wierzymy w siebie, a to już jest coś. Wierzymy też w ten piękny, chaotyczny świat, z którego pochodzimy, który jest dość dużym ciężarem do dźwigania.






MUAM: Albumy Eihwar łączą się ze sobą. Czy są częścią większej całości, konceptu? Czy będą w najbliższych latach kolejne rozdziały przygód Marka i Asrunn?

Mark:  Tak, zdecydowanie będą kolejne albumy, ale jeszcze nie jest określone, w jakim artystycznym kierunku będą podążały. Wydaje się jednak całkiem oczywiste, że potrzeba więcej niż jednego albumu, aby opowiedzieć historię Hugrheim.


MUAM: Jakie przesłanie chcecie nieść ludziom poprzez swoją muzykę, na nowej płycie?

Mark: Nie chcę przekazywać żadnego konkretnego przesłania poza tym, że powaga jest wyraźnym objawem złego trawienia. Niech każdy odnajdzie w naszej muzyce i naszym nonsensie to, co go inspiruje, rozśmiesza, motywuje. 

Asrunn: Podczas naszych koncertów przekazuję wiadomości osobom na widowni, które mogą ich potrzebować, ale dlatego są one bardzo osobiste i dostosowane do każdej osoby.


MUAM: Zadedykowaliście utwór "Berserkr" bardzo ważnej osobie dla Eihwar, Timowi K. Robbowi. Moglibyście opowiedzieć na ten temat nieco więcej?

Mark: Tak, pewnie. Ta wersja Berserkr dedykowana jest Timowi. Był naszym bliskim przyjacielem. Opuścił nas w ubiegłym roku, zdecydowanie zbyt szybko. Był niezwykłym człowiekiem, który umiał porozumieć się w niemal tak wielu językach, jak Google. Znał niebo jak własną kieszeń i zanim odszedł, oferował nam niezwykły prezent, pomagając nam zachować część jego okultystycznej biblioteki. Spędziliśmy razem dużo czasu zastanawiając się, jak przetłumaczyć nasz transowy język na piosenki z pierwszego albumu. Tim pozostanie na zawsze w naszych sercach.


MUAM: Eihwar to wyjątkowe połączenie muzyki elektronicznej i pogańskich, folkowych rytmów, pomost, który łączy teraźniejszość i przeszłość. Powiedzieliście kiedyś, że Wasza muzyka brzmi tak, jakby Wikingowie odkryli muzykę elektroniczną i nowe technologie. Właściwie ciężko znaleźć bardziej trafny opis tego brzmienia. Co Was przyciąga do elektroniki? Co sprawiło, że postanowiliście takie brzmienia połączyć z folkowymi szamańskimi rytmami?

Mark: Nie wiem, gdzie to powiedzieliśmy, może tego dnia mieliśmy po cztery gramy na każde ramię. Dzisiaj nie jestem już tego taki pewien. To, co mnie osobiście fascynuje w muzyce elektronicznej, to jej zdolność do popchnięcia idei powtarzania pulsu do skrajności, aby osiągnąć trans. Takie rytmy od zarania dziejów były wykonywane rytualnie na bębnach i innych instrumentach perkusyjnych, a w naszych czasach osiągnęły pewną formę doskonałości dzięki absolutnie miarowemu pulsowi muzyki elektronicznej.

Asrunn: Cóż, Mark, to TY musiałeś mieć po cztery gramy w każdym ramieniu, bo pamiętam to bardzo dobrze... Jestem wielką fanką Nine Inch Nails i miałam zwyczaj tańczyć całą noc na imprezach electro-goth w takich miejscach jak Klub, Caves St-Sabin czy Concorde w Paryżu. Nic nie przebije tej muzyki z jej mocnymi, dudniącymi kopnięciami, które wprowadzają w trans.


MUAM: A czy był jakiś konkretny artysta czy też album, który zmienił wasze spojrzenie na muzykę i sposób w jaki postrzegacie sztukę?

MarkNie mogę powiedzieć, że istnieje jeden konkretny artysta lub album, który zmienił moją wizję muzyki lub sposób, w jaki pojmuję sztukę. Podobnie jak wielu ludzi, wielu artystów miało wpływ na mój rozwój. 

Asrunn: W moim przypadku był to Deftones (pierwszym utworem, którego słuchałam, był „Be Quiet And Drive”), ponieważ to zespół, który w tym wcieleniu towarzyszył mi w przejściu od dzieciństwa do dorosłości. Ich twórczość połączyła mnie z czymś znacznie większym, w szczególności budując pomost do świata metalu. Bardzo podobało mi się, że można wysublimować swój gniew poprzez muzykę i sztukę. Od tego czasu na poziomie artystycznym działam w bardzo podobny sposób. 

 

MUAM: Tym, co łączy rytualne rytmy z elektroniką jest bez wątpienia ten taneczny puls. Taniec jest jedną z najlepszych form pozwalających wyrazić artystyczną wolność, a także świetną drogą, by po prostu poczuć się wolnym. Jak postrzegacie taniec? Czy to jest ta właściwa ścieżka, którą podąża się by osiągnąć stan transu? 

Mark: Zdecydowanie, taniec to ewidentnie droga do stanu transu. Bardzo ciekawie jest obserwować relacje ludzi z tańcem i z własnym ciałem. Cudownie jest przyglądać się, jak tłum, czasami podczas koncertu, powoli się rozluźnia i wpada w zbiorowy trans.

AsrunnTak, zdecydowanie, nie ma nic lepszego niż taniec, aby uwolnić się od wszelkich ograniczeń. Ciało jest zbiornikiem naszych emocji. Tam, gdzie są sztywne i skamieniałe, ciało podąża za nimi, ponieważ ożywają w nim. Najlepszym sposobem na rozmontowanie tych… „emocjonalnych kamieni” jest ruch. Swobodny ruch, bez pragnienia konkretnego rezultatu i bez osądzania. Tylko wtedy może pojawić się trans, ponieważ jest to stan odpuszczania.


MUAM: A dla Ciebie Mark, czym jest trans?

MarkTrans to moment, w którym powtarzalność rozpuszcza ego. Kiedy ciało trwa, ale umysł rozluźnia uścisk. To zawężenie skupienia, a jednocześnie ekspansja. Dzięki rytmowi brama otwiera się. 

Asrunn: Naprawdę dobre, Mark, zadziwiasz mnie. Sama bym tego lepiej nie ujęła!


MUAM: Wspomnieliśmy już trochę o technologii, ale jest taka jedna rzecz, która w ostatnim czasie zdominowała przemysł - mam oczywiście na myśli sztuczną inteligencję. Będąc wolnymi, kreatywnymi duszami - co o niej myślicie? Jest wg Was szansą czy raczej dużym zagrożeniem dla sztuki?

Mark: Jeśli chodzi o sztuczną inteligencję, mam nadzieję, że organizacje zajmujące się prawami autorskimi będą w przyszłości mogły pobierać tantiemy od artystów, których muzyka pozwoliła sztucznej inteligencji nauczyć się tworzyć. Na razie frustrujące jest obserwowanie, jak utwory stworzone w ciągu jednego dnia konkurują z utworami wymagającymi miesięcy pracy. Poza tym przypuszczam, że sztuczna inteligencja będzie czymś, z czym będziemy musieli się oswoić, tak jak wcześniej z internetem i elektrycznością. Mam tylko nadzieję, że będzie rozwijana mądrze i że jej obecna, w dużej mierze nieuregulowana ekspansja wkrótce zostanie lepiej ujęta w interesie ludzi, a nie wielkich potęg finansowych. 


MUAM: Oby tak było... Asrunn i Mark odkryli, że łączy ich więź wykraczająca poza czas i przestrzeń” – możemy przeczytać w notatkach prasowych, a słuchając Waszeej muzyki, nie mam wątpliwości, że łączy was szczególna więź, relacja, prawdziwa przyjaźń. Jak opisalibyście tę przyjaźń? Tę wyjątkową, mistyczną więź?

Mark: Nasza więź to tak obszerny temat, że jeszcze dziś rano myśleliśmy o rozwinięciu jej w przyszłych kompozycjach. Zostawimy Was więc na tę chwilę z niespodzianką.


MUAM: Nie mogę się zatem doczekać kolejnych rozdziałów! Rozpoczęcie tego projektu jest datowane na luty 2023 roku, więc jesteście już w tym ludzkim świecie od jakiegoś czasu. Jak się czujecie po nagraniu trzech niesamowitych albumów i zagraniu kilku wielkich koncertów na festiwalach? Czy bycie gwiazdą rocka to dla Was przyjemność, czy raczej wyzwanie?

Mark: Obserwowanie rozwoju zespołu zawsze daje ogromną satysfakcję, a jednocześnie nakłada na nas większą presję. Problemem, z którym się mierzymy, jest to, że szybki rozwój zespołu zmusza nas do nieustannej pracy. Nasze dni nie mają więcej godzin niż Wasze, a nasze obecne tempo pracy jest, szczerze mówiąc, zbyt intensywne. Mamy nadzieję, że znajdziemy lepszą równowagę po naszej kwietniowej trasie.

Asrunn: Ale bądźmy szczerzy, to absolutnie niesamowite, a do tego możemy pracować w spokojnym i kreatywnym miejscu! Szczerze mówiąc, dla porównania, era Wikingów była niesamowita, ale o wiele bardziej niebezpieczna i mniej komfortowa… I nie było kwaśnych żelków Haribo z krokodylami.


MUAM: Czy występowanie anonimowo, w strojach i maskach spraawia, że możecie poczuć pełną artystyczną wolność? Czy był jakiś inny powód, że postanowiliście nie ujawniać tożsamości? Czytałam, że Eihwar nie jest Waszym pierwszym zespołem. 

Mark: Noszenie maski daje dużo wolności — zwłaszcza w naszych czasach. I szczerze mówiąc, trudno mi oddzielić Asrunn od jej gigantycznej wilczej czaszki; to trochę jak jej kocyk. A co do mnie… nie jestem już tak przystojny, jak za czasów Heill Óðinn. Moja skóra jest pokryta strupami jak kocia karma i nie chciałbym narażać cię na taki widok.

Asrunn: Mówiąc bardziej „feministycznie poważnie”, pozwala mi być brzydką, agresywną, dziką, pół kobietą, pół potworem. To prawdziwe źródło ulgi w świecie, gdzie młodość i uroda są niewyczerpanymi źródłami nienawiści. Jeśli nikt nie będzie wiedział, jak wyglądam, to mogę się zestarzeć, mogę wyglądać okropnie, kiedy będę miała okres, i nie muszę nikomu się z tego tłumaczyć.



"Hugrheim" Eihwar ukazuje się 13 marca 2026 roku nakładem Season Of Mist. Wersji cyfrowej możecie posłuchać tu: https://eihwar.bandcamp.com/album/hugrheim

Grupa już niedługo zagra swój pierwszy koncert w Polsce. 7 kwietnia wystąpi w warszawskiej Proximie. Na pełen energii występ zaprasza Knock Out Productions. Bilety są na www.knockoutprod.net

Zespół powróci do nas także w czerwcu, by zaprezentować szerszej publiczności swój rytuał. Eihwar wystąpią na Mystic Festival w gdańskiej Stoczni 5 czerwca. Więcej na www.mysticfestival.pl

 

 

 

ENGLISH VERSION

 Trance, ritual, full of joy, plenty of humour, and imagination with no limits. Eihwar are two creative souls uniquely combining Nordic folk with electronic pulse and addictive rhythms. On their new album, Mark and Asrunn take us on a journey to Hugrheim, the tenth world of Yggdrassil, familiar for spirits but inaccessible to humans.

In our conversation, the duo talks about the idea for the sound, the inspirations and style in details, explaining also why our world, Midgard is so close to them that they decided to stay here for a while. We also talk a bit about technology and the creative freedom that comes from being free from limitations.

 

 

Między Uchem A Mózgiem: Have you ever had a feeling of being somewhere in between sleeping and being cautious what’s happening, in between dream and reality?
 

Mark: It is probably part of our very nature never to be completely in reality and never completely in the dream.

Asrunn: I would say rather that I feel like I'm living in a permanent state of emergency. Since the beginning of this musical project, everything has been moving much too fast, and the amount of work is overwhelming.



MUAM: I’ve asked because Eihwar’s music is kind of describing this state of floating in between worlds, between memories from the past, but appreciating the present time. As you state on your new record, you come from Hugrheim, the 10th world of Yggdrasil, the world of spirits, unknown to humans. What’s the biggest difference in living there to what humans are used to in their world?

 
Mark: It is a sensation very close to the one you experience in Hugrheim. In a way, now that we are incarnated in human hosts, here among men, we still carry a trace of that feeling. It is difficult to compare life here and there, since life there is in perpetual change, shaped by our state of mind. A strong anger, and a bottomless abyss can open in a gentle plain. Hugrheim can sometimes resemble your world. At other times, it is pure chaos.

Asrunn: The biggest difference between Midgard and Hurgheim is that on Hurgheim, when you focus too long on your anxieties, your fears, etc., they very quickly take shape and materialize. That's what we described in our music video "Naudiz." The hunter chasing me is none other than the manifestation of my fear. Among humans, too, it can kill, and that's why we wanted to address this subject: on Midgard, we ourselves are our greatest enemies. On Hurgheim, it's a different story...



MUAM: Eihwar are two souls incorporated by human vessels who are passing your message to the world, so you might somehow know the answer for the never answered question - how do you feel - does living in present times really differ from how was it in the past? I have a feeling that despite many technological differences and inventions the basics of what life is were pretty similar.

Asrunn: Of course, it remains quite similar. Midgard is a world of trials, in which each human soul chooses, before coming to the Earth, the cards it is dealt and strives to emerge stronger from each incarnation. So the form changes, but the essence remains. My work is to transmit to humans the guidance, the answers, the energies they might need to move forward. These messages come from "Higher Forces," from beings who guide us with kindness and care.

Mark: It is difficult to compare this incarnation to our previous ones, as we only retain fragmentary memories. Sensations. Images that return in dreams. Nevertheless, we appreciate the comfort of modern life, something we probably never knew before. Automatic translators, fridges to keep Asrunn’s raw meat smoothies fresh, foot massagers made in China, dental anesthesia, all of that is actually pretty cool.


Asrunn: Haha, by Odin, yes Mark, you’re so true!

 

MUAM: War is one of the crucial lyrical aspects of your art, and well, one of the things that unfortunately connect people over the years, eras. There were wars in the past, there are wars these days. It made me reflect that the world we live in seem to consequenly head for the end. Do we really need wars? Do we have to burn and destroy everything to rise again from our own ashes and start a new life? Why?

Mark: The only war that feels salvational to us is the one we wage against ourselves, against our own limits. Against the parts of us that have no humor about themselves. Or no humor at all. That is the war worth fighting, in our humble opinion. And yes, sometimes one must burn in one’s own fire to rise better from the ashes.

Asrunn: Humans are so disconnected from what truly matters that they forget the only war worth fighting is the one that allows them to confront their own rigidity, their own limitations, and their frustrations. Their repressed anger is never expressed at the right time, nor in the right way, nor to the right person. When we blame others for all our problems, without even considering our own responsibilities, things are bound to escalate!

 

 

MUAM: Looking into human’s history we discover that people do not learn from their ancestors, from their experience, their decisions. We make the same mistakes over and over again. I feel that knowing the history and learning from the past can help us prepare for the future. Would you agree or totally not?

 
Mark: Ignorance is certainly one of the plagues of this society and of past civilizations as well. Remembering would not hurt from time to time.

Asrunn: It takes effort, and therefore discipline, to avoid falling back into the mistakes of the past. But I am hopeful. Younger generations are embracing and welcoming topics that would have caused outrage a century ago.



MUAM: Eihwar is connected to France and this is not the first country that comes to mind according to Vikings, but of course every European country is connected through history and cultural heritage. How did your fascination with nordic mythology start? Was it the need to search for the connection and understanding that all the people have the same ancestors and are connected? Or was there something more?

Mark: Our memories of past ages are too confused to state anything clearly about that. However, it seems a bit strange to us that all these gods once worshiped in very different contexts have been gathered into one coherent and homogeneous pantheon, as if eternal and unified. To be honest, we are not truly fascinated by this mythology. It was rather a few mischievous gods emerging from it who set us on the path of this improbable career. Perhaps it was some prankster god who dreamed of creating a pagan Shakira accompanied by a DJ who smells like decay for future solstice disco nights.

MUAM: What do you believe in?

Asrunn: We believe in ourselves, which is already quite something. We also believe in that beautiful chaotic world we come from, which is quite a heavy burden to carry.
 

MUAM: Eihwar albums are connected to each other. Are they a part of a bigger concept? Will there be new chapters of the story of Mark and Asrunn in the nearest years?

Mark: There will be future albums, but nothing is defined yet. It seems quite obvious, however, that it will take more than one album to tell you the story of Hugrheim.


MUAM: What message would you like to bring humans through your music, through your new album? 

Mark: I do not wish to transmit any particular message, except that seriousness is a clear symptom of poor digestion. May everyone find in our music and our nonsense whatever inspires them, makes them laugh, or motivates them. 

Asrunn: During our concerts, I transmit messages to people in the audience who might need them, but they are therefore very personal and tailored to each individual.



MUAM: Berserkr is a song dedicated to Tim K. Robb, a very important person for Eihwar. Could you tell more?

Mark: Yes, absolutely. This version of Berserkr is dedicated to Tim. Tim was a very close friend who left us last year, far too early. He was an extraordinary human being who spoke almost as many languages as Google. He also knew the sky like the back of his hand, and before he disappeared he gave us an extraordinary gift by helping us preserve part of his occult library. We spent a long time together reflecting on how to translate our trance language for the songs of the first album. He will remain forever in our hearts.

 

MUAM: Eihwar is a unique blend of electronic music and pagan, folk vibes, a platform between the present and the past. You say that this is how Viking music will sound like if they discover electronic music and new technologies and it’s truly hard to find a better description for your music. What’s so haunting for you in electronic music, that has made you decide to mix it with pagan, shamanic sounds?

Mark: I do not know where we said that, maybe we had four grams in each arm that day. Today I am not so sure. What fascinates me personally in electronic music is its ability to push the idea of pulse repetition to its extreme in order to reach trance. This is something that has been done ritually on drums and other percussion instruments since the dawn of time, and in our era it reaches a certain form of perfection through the absolutely steady pulse of electronic music.


Asrunn: Well Mark, YOU must have been the one with four grams in each arm, because I remember that very well...
I'm a huge Nine Inch Nails fan and I used to dance all night at electro-goth parties at places like Klub, Caves St-Sabin, or the Concorde barge in Paris. Nothing beats that music with its hard, thumping kicks for getting into a trance.


MUAM: Was there any artist or a particular record that’s changed your view on music, the way you consider art? 

Mark: I cannot say that there is one particular artist or album that changed my vision of music or the way I conceive art. Like many people, I am influenced by a multitude of artists.

Asrunn: Probably Deftones (the first track that I listened to was « Be Quiet And Drive ») because they're the band that accompanied my transition from childhood to adulthood in this incarnation. They connected me to something bigger, and to the world of metal in particular. I loved seeing that you could sublimate your anger through music, and art in general. Which is what I've done ever since.

 


MUAM: What ritualistic rhythms and electronics have in common is the dance vibe. From my point of view dance is one of the best ways to express freedom, to actually feel free. How do you consider a dance? Is it a path to achieve the state of trance? how do you feel?

Mark: Absolutely, dance is clearly a path toward the state of trance. It is very interesting to observe the relationship people have with dance and with their own bodies. It is wonderful to witness, sometimes during a concert, a crowd slowly letting go and ending up in a collective trance.

Asrunn: Yes, absolutely, there's nothing better than dance to free ourselves from all our constraints. The body is the receptacle of our emotions. Where they are rigid and petrified, the body follows, since they come alive within it. The best way to dismantle these... "emotional stones" is through movement. Free movement, without any desire for a specific outcome, and without judgment. Only then can trance emerge, because it is a state of letting go.



MUAM: What is actually a trance state from your point of view?

Mark: Trance is the moment when repetition dissolves the ego. When the body continues but the mind loosens its grip. It is a narrowing of focus and at the same time an expansion. A doorway opened by rhythm

Asrunn: That's really good, Mark, you amaze me. I couldn't have said it better myself!


MUAM: Talking about new technologies – there’s one particular issue that is dominating the music industry now – AI. Being free creative souls what do you think about artificial intelligence? Is it a new chance or a huge threat for art?

Mark: As for artificial intelligence, I hope that copyright organizations will in the future be able to collect royalties for the artists whose music has allowed AI to learn how to create. For now, it is quite frustrating to see tracks created in a single day competing with songs that require months of work. For the rest, I suppose artificial intelligence will be something we will have to learn to live with, just as we did with the Internet and electricity before. I only hope it will be developed wisely, and that its current largely unregulated expansion will soon be better framed, in the interest of human beings rather than in the interest of major financial powers.



MUAM: „Asrunn and Mark found themselves united by a bond transcending time and space” – we may read in press notes and listening to your music I have no doubt that you’re bound by a special connection, relationship, being true friends. How would you describe your friendship? This unique, mystical connection?

Mark: Our connection is such a vast subject that this very morning we were thinking about developing it in future compositions. So we will leave you with the surprise.



MUAM: The beginning of this project is dated for February 2023, so you’re in this human world for a while now. How do you feel after recording three amazing albums together and playing some huge shows on festivals? Does it feel good to be rock stars or is it a challenge for you?

Mark: Seeing the band grow is always a great satisfaction, and at the same time it puts more pressure on us. The problem we face is that the rapid development of the band forces us into relentless work. Our days do not have more hours than yours, and our current pace of work is frankly too intense. We hope we will find a better balance after our April tour.

Asrunn: But let's be honest, it's absolutely amazing, plus we get to do our work in a peaceful and creative field! Honestly, by comparison, the Viking Age was incredible but way more dangerous and less comfortable…  And there were no sour Haribo gummy crocodiles.



MUAM: Does playing anonymously give you a total artistic freedom? Or was there any other reason for not telling people your background? I’ve read that Eihwar is not the first band you play in.

Mark: Wearing a mask gives a lot of freedom — especially in our time. And honestly, I have a hard time separating Asrunn from her old giant wolf skull; it’s a bit like her comfort blanket. As for me… I’m not as handsome as I was back in the Heill Óðinn days. My skin is crusted like cat food, and I wouldn’t want to put you through that sight.

Asrunn: On a more "feminist-serious" note, it allows me to be ugly, violent, savage, half-woman, half-monster. It's a real source of relief in a world where youth and beauty are inexhaustible sources of hatred. If no one knows what I look like, I'm free to grow old, to look awful when I have my period, without having to answer to anyone.



"Hugrheim" Eihwar is out on 13th March 2026 by Season Of Mist. Check it here: https://eihwar.bandcamp.com/album/hugrheim

The band is heading on tour very soon - all the dates are here: https://www.eihwar.com/