wtorek, 23 czerwca 2026

DEAFKIDS: Komponujemy muzykę taneczną

Połamane struktury, psychodeliczne odloty i taneczne rytmy - nie ma takiego drugiego zespołu jak DEAFKIDS. Po doskonałym "Metaprogramacao" z 2019 roku i albumach opartych na współpracy z innymi artystami Brazylijczycy wracają z nową, w pełni własną płytą. "Cicatrizes do Futuro" to opowieść o niełatwej współczesności i niepewnej przyszłości - niepokojąca, ale nie pozbawiona nadziei. 

O nowych pomysłach, zmianach w zespole i inspiracjach, które zdefiniowały ten materiał opowiedział mi perkusista grupy, Marianem Sarine.  Rozmawialiśmy też o brazylijskiej muzyce i jej wpływie na postrzeganie rytmu, o tańcu i osiąganiu stanu transu, a także o planach na najbliższe miesiące. 


Deafkids, fot. Leticia Soto

 

Między Uchem A Mózgiem: Spotykamy się tuż przed wydaniem nowego albumu DEAFKIDS, "Cicatrizes do Futuro". Jak wygląda u Ciebie okres tuż przed premierą? Myślisz już o kolejnym albumie, czy wciąż jest jeszcze wiele pracy i zobowiązań związanych z obecną premierą? A może to moment relaksu?

Marian Sarine: Jest pewien rodzaj niepokoju i oczekiwań, ale jednocześnie staramy się podejść do tego na spokojnie. Wciąż jest sporo pracy do zrobienia, np. zwrócenie uwagi na premierę w mediach społecznościowych, zaangażowanie słuchaczy. Zawsze pojawia się ta niepewność jak materiał zostanie przyjęty, jak ludzie zareagują, czy zrobi na nich wrażenie. Udzieliliśmy już kilku wywiadów, kilka przed nami, to też bardzo ważna część naszej pracy. Podobnie, jak z albumową premierą, jest z koncertami - są oczekiwania, jest spore zmęczenie, niekiedy wyczerpanie procesem, ale jesteśmy wdzięczni za to, że mamy ten przywilej tworzyć muzykę i ruszyć z nią w świat. 

 

MUAM: Jakie uczucia wywołuje u Ciebie ten nowy materiał? 

Mariano: Ciężko powiedzieć - trochę odchodzimy od tego, co robiliśmy do tej pory, to krok naprzód, postęp. Mam do tego albumu duży sentyment, ale te oczekiwania i niepewności są w pewnym sensie wykańczające. Graliśmy już fragmenty tego albumu na koncertach pod koniec ubiegłego roku, planujemy wykonywać na żywo możliwie najwięcej tych nowych utworów. Będziemy w najbliższym czasie dość zajęci, bo chcemy mocno postawić na koncerty promujące ten materiał. Od wydania takiego pełnoprawnego albumu DEAFKIDS, który nie był związany ze współpracą z innymi artystami minęło już siedem lat. Oczywiście w międzyczasie wydawaliśmy muzykę, wspólnie z grupą Petbrick, nagraliśmy też trochę utworów do Cyberpunka, ale czas najwyższy na nasz nowy, własny materiał. 

 

MUAM: Nowy album był z pewnością dla Was wyzwaniem, tym bardziej, że szeregi zespołu opuścił basista i staliście się duetem. Jak ta zmiana personalna i zmiana ról w zespole wpłynęła na brzmienie tego materiału?

Mariano: Coś się zmieniło, ale właściwie wiele aspektów pozostało niezmiennych, bo zawsze łączyła mnie z Dougiem (Douglas Leal - gitarzystą, wokalistą grupy - przyp.red.) szczególna energia. Zespół ukształtował się w latach 2014-2019, gdy mieszkaliśmy razem. Jesteśmy przyzwyczajeni do pracy nad kompozycjami bazując na rytmie - od niego wszystko się zaczyna. Od końca 2019 roku pracowaliśmy intensywnie nad elektronicznymi beatami. Wtedy też zaczęliśmy dodawać do naszej muzyki więcej perkusyjnych modyfikacji, tworząc kolejną przestrzeń. Budujemy takie muzyczne, elektroniczne matryce, na które nakładamy nasze partie grane na instrumentach. Pracując nad poprzednimi albumami nie mieliśmy aż tyle czasu jak teraz, by zgłębiać tajniki brzmienia tak szczegółowo, by eksperymentować z beatami. Gdy Marcelo (dos Santos - basista zespołu - przyp.red.) opuścił zespół, podzieliliśmy między siebie obowiązki - gram na basie w większości nowych utworów, Doug gra w jednym, ale tak naprawdę bas był zawsze jednym z najbardziej statecznych elementów naszego brzmienia. Teraz stał się integralną częścią rytmu, bo został dołączony do beatów.

 

MUAM: A jak ten podział ról wygląda w koncertowej odsłonie?

Mariano: Mamy już wprawę w dzieleniu się brzmieniem na bazie utworów, które już graliśmy na poprzedniej trasie. W "Simulacro" i "Cicatrizes" gram na bębnach i hi-hacie nakładając to brzmienie na beat, w innych utworach gram na gitarze, w niektórych w pełni na perkusji. Widząc nas w koncertowej odsłonie staje się dla odbiorcy jasne, że nasze brzmienie zbudowane jest z wielu warstw, które grane są w tym samym czasie. Czasem bardzo ciężko zdać sobie sprawę z tego, jak bardzo skomplikowane są nasze utwory...


MUAM: Zdecydowanie tak - są bardzo złożone, a rytmy perkusyjne są tutaj kluczowe. Różne podejście do perkusji w danym utworze może taką kompozycję totalnie odmienić...

Mariano: Zdecydowanie perkusja jest nam obu bardzo bliska i stanowi podstawę naszego brzmienia. Chciałbym usłyszeć kiedyś kogoś, kto pokusi się o przedstawienie swojej wersji któregoś z naszych utworów, bo w większości przypadków rozszyfrowanie samej struktury kompozycji może być niezłym wyzwaniem...Zrozumienie co zostało zagrane jednocześnie w danym czasie, a co zostało nałożone warstwowo to skomplikowana sprawa. 

 

MUAM: Oglądam czasem na YouTube kanał Drumeo, gdzie zapraszani są znani perkusiści, którzy otrzymują wyzwania do realizacji w postaci zagrania własnej partii perkusji do utworów znanych powszechnie, ale dla nich samych będących nowością. Słyszą je w programie po raz pierwszy i mają za zadanie przedstawić swój pomysł na linię perkusji. Taka sytuacja zmienia totalnie spojrzenie na dany utwór.  Pozwala lepiej zrozumieć wpływ tego instrumentu na brzmienie, dowiedzieć się, jak dany utwór jest zbudowany. Ciekawe, jak zabrzmiałby w tym programie któryś z utworów DEAFKIDS...

Mariano: Chciałbym bardzo, by coś takiego kiedyś się wydarzyło.  Ciekawe, jak by to wyszło...

 

MUAM: Dzięki temu, że stawiacie w swojej muzyce na rytm, jest w niej ogromny potencjał taneczny. To muzyka pełna wolności, która sprawia, że dajesz się ponieść chwili.

Mariano: Taki był zamysł. Już w początkowych latach działalności zależało nam na groovie. Komponujemy muzykę taneczną niemal od zawsze. Z drugiej strony nie zawsze da się tańczyć do czegoś, co jest nieprzewidywalne, jeśli nie da się wyłapać momentu, w którym utwór wybucha eksplozją dźwięków, zmieni się tempo, albo całość się zakończy. Czasem taka nieprzewidywalność może sprawiać problemy. Dlatego na "Cicatrizes do Futuro" staraliśmy się postawić mocno na ten taneczny aspekt. Mam nadzieję, że dzięki temu odbiorcy bardziej zaangażują się także i na tym poziomie. 


MUAM: Zaangażowanie poprzez ruch, taniec jest kluczowe w sytuacjach, gdy ciężko wyłapać teksty w danych utworach. Słowa w Waszych kompozycjach są nieco skryte. Są też śpiewane po portugalsku, co osobom nie mówiących w Waszym języku nieco komplikuje wyłapanie dokładnego przesłania w nich zawartego. Mam głównie na myśli te chwile, gdy słucha się Was na koncertach i nie sposób wtedy sprawdzić o czym śpiewacie, bo korzystanie w tych okolicznościach np. z tłumacza w telefonie nie jest dobrym pomysłem... Lepiej skupić się wtedy na emocjach, które niesie muzyka...

Mariano:  Zawsze tacy byliśmy. Oprócz tego, że w słowach zawarte są ważne zagadnienia, to chcieliśmy zawsze te tematy podkreślić brzmieniem, zwrócić na nie uwagę poprzez mocny soniczny przekaz. Sprawić, by brzmiały jak jasne stwierdzenia, jak przesłanie, by odbiorcy mogli poczuć ich wagę poprzez dźwięk, który przepływa przez ich ciała, niekoniecznie skupiając się na samych słowach. 


MUAM: Tytuł nowej płyty można przetłumaczyć jako "rany, blizny przyszłości". Słuchając całości zagłębiłam się nieco w teksty, które skłoniły mnie do refleksji nad kondycją współczesnego świata. Sporo myślałam o tym, dokąd zmierza ciągły pęd, jak ciężko jest ludziom się odnaleźć, jak ludzie postrzegają innych, jak dzielą i szufladkują, jak uważają się za lepszych od innych. 

Mariano: Tytuł płyty i zagadnienia na niej zawarte można rozpatrywać wielopłaszczyznowo. Odnosi się do blizn, które pojawią się w przyszłości z powodu tego, co dzieje się teraz, ale też do koncepcji samej przyszłości i tego, jak myślenie o tym, co nadejdzie powoduje rany w obecnym czasie. Poruszamy też temat mediów społecznościowych i ich wpływu na współczesne życie. Przez pryzmat społecznościowych platform jesteśmy bardziej połączeni ze sobą niż kiedykolwiek wcześniej, ale jednocześnie czujemy, że konsekwentnie oddalamy się od siebie. Platformy te nie są neutralne - ich właściciele mają swoje cele i zainteresowania. Przytłacza nas ilość informacji, które otrzymujemy. Jesteśmy na nie narażeni nawet jeśli niekoniecznie tego chcemy. Żyjemy w bardzo skomplikowanych czasach. 

 

MUAM:  Zgadzam się z Tobą - ludzie nieustannie przewijając wpisy w swoich telefonach czują się bardzo samotni. Zamiast spotykać się ze sobą i rozmawiać, spędzać czas, dają się pochłonąć Internetowi. Najskuteczniejszym lekiem na to osamotnienie i odłączenie są spotkania i szczera rozmowa...

Mariano:  Wiele osób jest zmęczonych głosami innych ludzi, ich opiniami, bardziej niż kiedykolwiek wcześniej.  Jesteśmy sfrustrowani, zdenerwowani, ponieważ Internet, a w szczególności media społecznościowe, są bardzo nastawione na zło, na bardziej indywidualny sposób postrzegania priorytetów.


MUAM: Zdecydowanie się zgadzam. Ludzie są podzieleni. Walczą ze sobą na opinie, na komentarze, na reakcje. Łatwiej jest coś napisać niż powiedzieć, o co chodzi, bo nie czuje się tej odpowiedzialności za słowa, gdy wrzuca się je po prostu do sieci. Takie postępowanie wpływa jednak silnie na kondycję współczesnych realiów i relacji, które budujemy. To bardzo wyczerpuje. By odciąć się od tego chaosu warto odbudowywać więzi z naturą, to bardzo pomaga. 

Mariano: Z naturą i ze sobą nawzajem, dlatego też muzyka i artystyczne niezależne przestrzenie są niezbędne. W dzisiejszych czasach możliwość łączenia się z ludźmi poprzez coś tak niezaprzeczalnie organicznego, jak muzyka na żywo i ludźmi robiącymi coś niezwykłego na twoich oczach, bycie połączonym poprzez ten wspólny wysiłek i wspólny cel jest bardziej niż kiedykolwiek potrzebne.


MUAM: To prawda, w czasach, gdy AI przejmuje kontrolę warto szukać więzi z czymś rzeczywistym, szczerym. Prawda niesie nadzieję. Tej nadziei mimo niewesołej tematyki sporo jest też na nowym albumie Deaf Kids. Pięknie uchwyciliście tę potrzebę więzi w muzyce. 

Mariano:  Chodziło nam o to, by mimo tego, że wyrażamy lęki i niepokoje, wlać trochę nadziei poprzez dźwięki, które są połączone w bardziej kolektywną formę. Chodzi o ukojenie tych negatywnych uczuć, o oczyszczenie ich na stosie zbudowanym z możliwie najbardziej organicznej energii. Wykorzystanie elektronicznych beatów wiąże się z etosem, podejściem do pracy i kreowaniem z dostępnych zasobów. Czujemy więź z różnymi gatunkami muzyki - z muzyką diaspory, muzyką niebiałą, muzyką marokańską, hinduską muzyką klasyczną - wszystkim tym, co buduje muzykę brazylijską, będącą punktem wyjścia dla wielu różnych stylów. 


MUAM: Właśnie planowałam zapytać Cię o wpływ miejsca, w którym żyjesz na Twoją sztukę i kreatywność artystyczną.... 

Mariano: Myślę, że ma ono wpływ nie tylko bezpośrednio na moją twórczość, ale też na podejście do rytmiki. Takie poczucie, że żyjemy pośród tych rytmów, istniejemy w tych rytmach do momentu, w którym możemy być wobec nich pełni szacunku. Z drugiej strony zaś jest tu w pewnym sensie pełen szacunku... brak szacunku. Umiejętność wycinania/wklejania/zmieniania kontekstu, łączenia, budowania mostów między tym, jak brzmi Brazylia a innymi gatunkami – mniej więcej o to chodzi.

  


MUAM: Nie ma drugiego takiego zespołu jak DEAFKIDS. Jesteście unikalni zarówno pod względem komponowania muzyki jak i występów na żywo, które są niezapomnianym doświadczeniem. To zanurzenie się w rytmie jest czymś naprawdę niesamowitym! 

Mariano: Mam nadzieję, że ludzie polubią to, nad czym tak długo pracowaliśmy. To był najdłuższy proces twórczy w naszej historii. 


MUAM: Przyjrzyjmy się jeszcze przez moment temu, co było wcześniej. Jak wspominasz współpracę z Iggorem Cavalerą?

Mariano: To przemiły człowiek i nasz bliski przyjaciel. Podobnie zresztą jak jego partner z Petbrick, Wayne Adams. Podobnie bliska więź łączy nas też z muzykami Neurosis. Ci wszyscy artyści zdecydowanie wpłynęli na naszą kreatywność. Są w swojej twórczości bezkompromisowi, po prostu robią to, co czują i zawsze są na czasie. 

Iggor jest bardzo na bieżąco z nową muzyką. Słucha nowych rzeczy, interesuje się tym, co inni tworzą, ale tak szczerze - nie po to, by pochwalić się się tym, co sam tworzy, po prostu działa po cichu i robi swoje. Ci ludzie osiągnęli swój status wyłącznie dzięki ciężkiej, własnej pracy. Mają podobne podejście do sztuki, jak my, więc dogadaliśmy się bez problemu i świetnie nam się razem pracowało. Jesteśmy ogromnie wdzięczni za to, co wspólnie zrobiliśmy. Bardzo doceniamy też fakt, że pracowaliśmy jak równy z równym, wspólnie kreując coś nowego, nieoczekiwanego.  To był dla nas zaszczyt. 

 

MUAM: Wasza współpraca w ramach Petbrick jest też dowodem na to, jak silną i różnorodną sceną jest ta brazylijska i jak wiele ma do zaoferowania. A jak postrzegasz muzykę pop z Brazylii?

Mariano: Niestety nie słucham współczesnej muzyki pop, ale jest wiele artystów legendarnych, którzy próbowali zbudować mosty między muzyką określaną jako popowa, komercyjna, a brzmieniami rdzennymi, zakorzenionymi w kulturze Brazylii, jak i nieco eksperymentalnymi. Jednym z powodów dla których brazylijska muzyka jest ceniona na świecie jest to, że jednocześnie jest dostępna dla odbiorców o różnych preferencjach, będąc nie aż tak awangardową i ekstremalnie skomplikowaną. Artyści tacy jak Tom Jobim, czyli Antônio Carlos Jobim czy wybitny perkusista Naná Vasconcelos są wielcy w Brazylii, ale zbudowali swoją reputację poza jej granicami. Aby coś osiągnąć, musieli stąd wyjechać. Jest wiele przykładów artystów, którzy przecierali szlaki, dzięki którym współcześni twórcy mogą podróżować po świecie. 

Artyści w Brazylii bardzo chętnie odwołują się do własnej muzyki. Możliwość zestawienia jej z muzyką z innych miejsc na świecie jest tym, co nas najbardziej interesuje, podobnie jak potrzeba stworzenia czegoś przystępnego i muzykalnego, mimo że jest to ostre i głośne. Lubię myśleć, że moja mama słuchając DEAFKIDS postrzega to, co robimy jako muzykę, mimo że ma zupełnie inne muzyczne preferencje. Chcemy tworzyć muzykę przystępną, a jednocześnie pozbawioną barier. 

 

MUAM: Wyjazd do Europy jest z pewnością dla Was dużym wyzwaniem. To długa i wyczerpująca podróż, prawda?

Mariano:  Cieszę się, że udało nam się zbudować bezpieczną przestrzeń w Europie, że stała się ona dla nas miejscem oczywistym, jeśli chodzi o trasy. Nie jest to zdecydowanie łatwe w przypadku brazylijskich zespołów. Zawsze jesteśmy do tyłu na początku, bo bilety lotnicze kosztują bardzo dużo. Pomogłaby przynależność do jakiejś międzynarodowej struktury, jak Unia Europejska czy Strefa Shengen, wtedy byłoby mniej biurokracji, byłoby łatwiej się przemieszczać.  Europa to światowe centrum kulturalne, każdy tu podróżuje, każdy chce tu być. Można tu zobaczyć zespoły z różnych, także tych nieoczywistych krajów świata i nikogo to nie dziwi. 

Na szczęście kilka tras po Europie już za nami, dzięki czemu jesteśmy już rozpoznawani na lotniskach, nasze paszporty szybciej przechodzą kontrolę. Podróże są wspaniałe mimo tej papierologii i wyzwań finansowych. Zbudowaliśmy już więzi w Europie, mamy swoje ścieżki. Łatwiej się poruszać, są lepsze drogi. W Brazylii jesteśmy trochę pionierami, nadal przecieramy szlaki. 

 

MUAM: Pamiętam Wasz koncert w Warszawie, gdy byliście w trasie z Oranssi Pazuzu. To było niezwykłe doświadczenie, bo zarówno Wy jak i Finowie macie specyficzny sposób kreowania psychodelicznej atmosfery. Pamiętasz tę trasę?

Mariano: Tak, to była świetna podróż. Był z nami wtedy jeszcze Sturle Dagsland. To bardzo mili ludzie, świetnie się z nimi podróżowało. Brzmienie Oranssi Pazuzu wykracza daleko poza ich fińskie korzenie. Nasze podobnie jak w przypadku Sturle jest ściśle związane z miejscem, z którego pochodzimy. Połączyła nas jednak ta hipnotyczność i atmosferyczność dźwięków oraz pasja, z jaką każdy z nas podchodzi do muzyki. To był naprawdę fajny czas! 

MUAM: Zdecydowanie, wszystkie koncerty były tego wieczoru rewelacyjne! Gdy myślę o Brazylii przychodzi mi do głowy jeszcze dość oczywiste skojarzenie - karnawał i kolorowe parady, np. ta w Rio de Janeiro. Byłeś kiedyś na takiej paradzie?

Mariano: Karnawałowe parady to u nas narodowa sprawa. W Rio jest największa, ale są też w innych miastach. Byłem w ubiegłym roku na tej w Sao Paulo. Karnawał to czas wychodzenia na ulicę i zabawy. Wielu perkusistów gra w szkołach samby - to grupy złożone z tysięcy osób. To robi wrażenie, gdy widzi się i słyszy tak wiele osób jednocześnie zaangażowanych w rytm. Szkoły samby jednoczą ludzi, sprawiają, że spotykają się i robią coś wspólnie. Przez rok przygotowują się intensywnie, by wziąć udział w 3-4 dniowym święcie. 

Doświadczenie karnawału przez osoby spoza kulturalnego kręgu niemal zmienia życie tych ludzi. Pamiętam, jak Neurosis przyjechali do Brazylii. Zabraliśmy ich na obiad i po sąsiedzku odbywały się właśnie próby jednej ze szkół samby. Poszliśmy zobaczyć tę próbę. Przyglądanie się chłopakom doświadczających tych emocji było bezcenne. Pamiętam, jak zafascynowani podziwiali kilkuset perkusistów grających jednocześnie. Pamiętam, jak bardzo drżała wtedy ziemia. Takie natężenie dźwięku naprawdę robi wrażenie! 

 


 

MUAM: Oj wyobrażam sobie, to musi być niesamowite przeżycie. Czytałam ostatnio o jednej z polskich tancerek, która interesuje się od lat sambą. Osiągnęła ogromny sukces, bo została zaproszona przez jedną ze szkół samby i tańczyła w tym roku w Rio. Spełniła swoje wieloletnie marzenie! 

Mariano: Dla mnie jako Brazylijczyka to bardzo budujące, że ludzie interesują się naszą kulturą. Mam przyjaciela ze Słowenii, który studiował gitarę klasyczną i pokochał brazylijską muzykę. Przyjechał do Brazylii, nauczył się języka i jest teraz w związku z dziewczyną stąd. Gra ze szkołami samby. Potencjał naszej kultury jest ogromny, mimo że nie promujemy jej poza krajem tak intensywnie, jak w latach 60 czy 70. 

 

MUAM: Wiem też, że brazylijska publiczność jest bardzo entuzjastyczna i reaguje euforycznie na koncertach, gdy przyjeżdżają do Was gwiazdy ze świata. To istne szaleństwo. Jak z Twojej perspektywy różni się granie w Brazylii od występów w Europie czy USA w kontekście reakcji publiczności?

Mariano: Jesteśmy u siebie bardzo ciepło przyjmowani, ale to oczywiście zależy też od miasta. Mieszkam w stolicy, w Sao Paulo, tu ludzie są bardziej zachowawczy, uważni. Ale gdy pojedzie się bardziej na północ, to spotyka się bardzo entuzjastycznych, szalonych fanów. Tam zdecydowanie ludzie reagują na koncertach totalnym szaleństwem. Brazylijczycy odbierają muzykę inaczej niż Europejczycy i Amerykanie - bardziej cieleśnie, bardziej tanecznie. Ruszają się na koncertach więcej niż miejscach, gdzie kultura tańca nie jest tak rozwinięta jak u nas. W Europie czy Stanach tańczy się głównie do rave'ów i techno. 

 

MUAM: Taniec to też jedna z form wchodzenia w tzw. trans. Jak opisałbyś ten stan? Doświadczasz transu podczas występów?

Mariano: Zdecydowanie. DEAFKIDS ma taki transowy potencjał. Doug też to czuje, gdy eksperymentuje na scenie z efektami i z gitarą. Ja natomiast mam rolę bardziej "atletyczną", niemal sportową, powiązaną ściśle z ruchami kończyn. Mimo że mamy rozpisane linie melodyczne, sporo też improwizujemy. Coś w tej muzyce dzieje się podprogowo. 

Mam dużą swobodę w tym, co gram, w tym, jak współzależą od siebie moje ręce i nogi. Mimo że w naszej grze jest spora powtarzalność, nigdy nie gramy tego samego. To jest czynnik motywujący do osiągnięcia stanu bycia gdzie indziej, poczucia unoszenia się, a nawet nieistnienia. Bycia pomiędzy. Istniejesz w maksymalnie możliwym wymiarze, ale jednocześnie nie istniejesz - tak bym to ujął. 

 

MUAM: Tak mniej więcej czuje się też publiczność reagując na Wasze rytmy...

Mariano: Jedną z rzeczy, która inspiruje mnie do tworzenia muzyki, czy to solo, czy dla DEAFKIDS, jest idea nowej ciszy, czegoś, co ją zastępuje – do momentu, w którym cisza się kończy, czujesz, że istnieje. To stało się nowym brzmieniem świata. Dźwięk postrzegamy bardziej estetycznie - jest najsilniejszy w tym sensie, że nie można go odrzucić. Jeśli jesteś w jakimś miejscu i gra głośna muzyka, nie masz innego wyjścia, jak się w nią zanurzyć.
 

MUAM: A później potrzebujesz ciszy, by odzyskać równowagę... Czyli chodzi o kontrasty, o dynamikę...

Mariano: Oczywiście, że tak. Potrzebujemy niskich tonów, by przypomnieć sobie, że hałas istnieje. To działa też w drugą stronę. 



MUAM: A jak się czujesz przyglądając się ludziom ze sceny? Widząc, jak tańczą i zatracają się w muzyce?

Mariano: To niemal niewykonalne ze względu na mnogość zdarzeń w jednej chwili. Czasem mam wrażenie, że jednocześnie żongluję i prowadzę. Zazwyczaj postrzegam ludzi jak impresjonistyczne obrazy – dostrzegam różne odcienie. Kiedyś grałem bez okularów, teraz je noszę, ale nadal trudno mi się na skupić na ludziach. Tyle się dzieje.... 

 

MUAM: Jasna sprawa, poza tym w klubie jest zwykle ciemno... 

Mariano: Tak, ale zdecydowanie czuje się ten stan, gdy ludzie się zanurzają w dźwięku. Mimo to trudno jednoznacznie stwierdzić, czy im się ten stan podoba, czy niekoniecznie... 


MUAM: Masz rację. Dzieli nas kilka stref czasowych - u mnie dzień powoli dobiega końca, u Ciebie zaś wszystko dopiero się zaczyna. Jakie masz plany na dziś?

Mariano: Trochę jest jeszcze do zrobienia w związku z premierą. Później mam zaś spotkanie z terapeutą. Niby muzyka powinna mi wystarczyć w pełni jako terapia, ale wygląda na to, że warto zainwestować też w siebie i swoje zdrowie. 

 

MUAM: Oczywiście! Nie będę Cię zatem dłużej trzymać. Dzięki piękne za Twój czas, za muzykę, za wszystko. Było mi bardzo miło się spotkać i mam nadzieję do zobaczenia niebawem! 

Mariano: Jesienią wracamy do Europy. Sporo dat już jest zarezerwowanych, ale kilka jeszcze zostało, więc bardzo możliwe, że zagramy w Polsce. Byliśmy u Was praktycznie na każdej trasie, poza naszym pierwszym przylotem do Europy w 2013 roku. Będzie nam bardzo miło do Was wrócić! 

 

MUAM: Nie mogę się doczekać! Dzięki, trzymaj się! Dobrego dnia! 

Mariano: Dzięki, pa! 



"CICATRIZES DO FUTURO", nowy album DEAFKIDS ukazał się 29 maja 2026 nakładem Neurot Recordings. Albumu możecie posłuchać tu: https://deafkids.bandcamp.com/album/cicatrizes-do-futuro

Daty koncertów znajdziecie na profilu Bandcamp zespołu oraz w mediach społecznościowych.