poniedziałek, 28 września 2026

Russian Circles: muzyka to zdrowy sposób na odreagowanie silniejszych emocji, które nam towarzyszą

Russian Circles to jeden z tych zespołów, który od lat pozostaje wierny swojej muzycznej wizji. Grają mocno i bardzo emocjonalnie, zawsze dając z siebie sto procent. Co decyduje o sile ich przekazu? Przede wszystkim przyjaźń, która łączy gitarzystę Mike'a Sullivana, basistę Briana Cooka i perkusistę Dave'a  Turncrantza. 

Trio wróciło pod koniec wakacji z nową, potężną płytą "Nine". Miałam ogromną przyjemność wypytać Mike'a Sullivana o nowe pomysły muzyczne i wizualne oraz o koncertowe plany na najbliższe miesiące. 


Russian Circles na Desertfeście w Berlinie, fot. A.Wojcińska 

Między Uchem A Mózgiem: Konsekwentnie, od ponad dwóch dekad, rozwijacie swój styl. Na wszystkich dziewięciu albumach pozostajecie wierni własnej wizji artystycznej i sobie samym - każdy z nich trzyma równy, wysoki poziom. Muzyka to Wasza pasja, co jest wyraźnie wyczuwalne w każdej nucie zawartej w twórczości Russian Circles od lat. Pierwsze pytanie, które przychodzi mi do głowy wywodzi się z dokumentu w reżyserii Hermanna Vaske - dlaczego jesteśmy kreatywni? Jak odpowiedziałbyś na to teoretycznie proste pytanie?

Mike Sullivan:  Myślę, że wszystko sprowadza się do potrzeby wyrażania siebie. Muzyka może być rozrywkowym hobby czy zainteresowaniem, ale przynosi znacznie więcej satysfakcji i działa terapeutycznie, gdy pozwala wyrażać emocje i uczucia poprzez własne, oryginalne pomysły.


MUAM: Jak najbardziej się zgadzam z tym, co mówisz. W czasach dominacji singli i streamingu nie jest łatwo grać muzykę instrumentalną i docierać do ludzi. Jak czujesz się w tej nowej, cyfrowej rzeczywistości?

Mike: Szczerze mówiąc nie odczuwam żadnej różnicy, dlatego, że nigdy nie zabiegaliśmy o masową popularność ani powszechną akceptację. Wywodzimy się z długiej tradycji zespołów grających rocka instrumentalnego. Ważniejsze jest dla nas by poszukiwać nowych wyzwań i inspiracji, niż za wszelką cenę utrzymywać się w głównym nurcie czy przejmować tym, co akurat jest modne.

 

MUAM: Czy kiedykolwiek braliście pod uwagę obecność wokalu w muzyce Russian Circles?

Mike: Tak, na przestrzeni lat, w kilku utworach pojawiły się partie wokalne. Jestem otwarty na ponowną współpracę w tym zakresie, ale szczerze mówiąc nie jest to żaden zespołowy cel czy priorytet. 

 

MUAM: Dwie dekady (właściwie 22 lata) to szmat czasu i pewnie wiele zmieniło się w Waszym życiu od początku działalności zespołu. Jak postrzegasz Russian Circles dziś? Nadal łączy Was silna więź, mam nawet wrażenie, że jeszcze silniejsza niż kiedyś...

Mike: Nasza przyjaźń to bardzo ważny aspekt działalności zespołu.  Cenimy sobie wzajemne relacje, ale jednocześnie dajemy sobie przestrzeń na osobisty rozwój. Im dłużej działamy jako zespół, tym bardziej jestem wdzięczny – zarówno samej grupie, jak i moim kolegom z zespołu.



Mike Sullivan, fot. A.Wojcińska

MUAM:  Na co dzień żyjecie w różnych miastach, rozdzieleni między Chicago, Los Angeles i Seattle. Czy te odległości wpłynęły znacząco na proces powstawania "Nine"? Czy pracowało się nad tym albumem inaczej?

Mike: Nigdy nie mieszkaliśmy w tym samym mieście, więc znaczących różnic nie było. Żyję w Los Angeles od 10 lat, więc przywykliśmy do zdalnego sposobu komponowania. Tym razem udało mi się jednak spędzić nieco więcej czasu w Chicago i wspólnie pograć z Dave'm. W ten sposób napisaliśmy wspólnie większość partii na "Nine". 

 

MUAM: Co było takim pierwszym impulsem do rozpoczęcia prac nad "Nine"?

Mike: Chyba po prostu piszemy piosenki, które spełniają nasze własne oczekiwania. Zawsze staram się tworzyć takie partie, które budzą entuzjazm u pozostałych członków zespołu.



MUAM: Czy nowy album jest dla Was bardziej "powrotem do korzeni", czy "otwarciem nowego rozdziału"? Dla mnie osobiście plasuje się gdzieś pomiędzy. Jak to wygląda z Twojej perspektywy?

Mike: Praca nad tym albumem wymagała od nas wiele wysiłku i czasu, ale była też niezwykle przyjemnym doświadczeniem. Wspólne ogrywanie utworów działało na nas bardzo ożywczo. Poprzednią płytę tworzyliśmy w czasie pandemii, która uniemożliwiała nam wspólne muzykowanie, dlatego powrót do jednego pomieszczenia i wspólna gra były niezwykle budujące.


MUAM: A czy był jakiś motyw przewodni dla tej muzyki? O czym jest "Nine"? Czuję, że inspiracją była współczesność, ta mroczna, dystopijna rzeczywistość, w której doświadczamy wojen, technologicznych niejasności spowodowanych funkcjonowaniem mediów społecznościowych i sztucznej inteligencji, ale pewnie jest tu wiele warstw i skoro nie ma tekstów, to interpretacja jest w pełni otwarta i zależna od odbiorcy...

Mike:  Nie powiedziałbym, że to album dotyczący konkretnego zagadnienia. Jest tu sporo agresji i melancholii. Dużo napięcia, które zostaje rozładowane. To chyba najbardziej szczere oblicze muzyki, jakim chcemy się dzielić. Czuję, że to zdrowy sposób na odreagowanie silniejszych emocji, które nam towarzyszą.


MUAM: A co było dla Ciebie największym wyzwaniem przy pracy nad tą płytą?

Mike: Dla mnie osobiście największym wyzwaniem jest tworzenie takich partii, które spełniają oczekiwania pozostałych członków zespołu. Jeśli dana partia nie „zaskakuje”, znalezienie odpowiedniego riffu czy motywu bywa trudne. Zazwyczaj jednak warto włożyć w to dodatkowy wysiłek.



Brian Cook, fot. A.Wojcińska

MUAM: Okładkę "Nine" zdobi ciekawa rzeźba. To piękno sztuki zdaje się kontrastować z brzydotą otoczenia. Opowiesz mi więcej o tym pomyśle?

Mike:  To dzieło sztuki, obok którego przechodziliśmy niezliczoną ilość razy i które zawsze podziwialiśmy. Stanowi ono piękne przedstawienie dość brzydkiego aspektu życia. Ukazuje mniej przyjemne strony miejskiej egzystencji: śmieci i brud zmieszane z elementami natury. Jest w tym też pewien akcent humorystyczny, który potrafimy docenić. Lata temu sądziłem, że to rzeźba przedstawiająca szczyt góry, dopóki nie przyjrzałem się jej z bliska i nie odkryłem jej wartości na nowo.


MUAM: Ten kontrast jest też widoczny np. w teledysku do "Empath", gdzie piękno i potęga natury zderzają się z charakterem obszarów przemysłowych. Jak ważna jest dla Was wizualna warstwa twórczości?

Mike: Odkąd kilka lat temu opublikowaliśmy teledysk do utworu „Gnosis”, dostrzegamy korzyści płynące z łączenia muzyki z obrazem. Dawniej podchodziliśmy do tego połączenia z pewną rezerwą, lecz dziś stanowi ono mile widziany element sposobu, w jaki prezentujemy naszą twórczość.


MUAM: "Eluvial" koncentruje się na samej naturze, ale jej mroczniejszym aspekcie, np. wichurach czy zaćmieniu Słońca. Tym, co łączy oba teledyski jest obecność wody. Czy było to zamierzone? Natura pełni ważną rolę w Waszym życiu, prawda?

Mike: Ta obserwacja na temat wody jest bardzo trafna. Natura to jeden z kluczowych motywów, które lubimy eksponować w naszych teledyskach. Każdy z nas doświadcza relacji z naturą nieco inaczej, ale wszyscy cenimy ją w równym stopniu. W przypadku muzyki instrumentalnej natura zdaje się ukazywać zarówno różnorodne piękno, jak i nieunikniony aspekt niszczenia, wpisany w życie.


MUAM: Właśnie! Słuchając Russian Circles przychodzą też do głowy odniesienia dotyczące cyklu życia i śmierci oraz tego, że ludzkość funkcjonuje w ramach cykli. Historia po czasie zatacza koło, ludzie zamieszkujący różne obszary wzajemnie na siebie wpływają i są ze sobą powiązani. Jak myślisz?

Mike: Zgadzam się, że życie toczy się cyklicznie, w różnych aspektach i w różnej skali. Świadomość, że wszystko ma swój koniec, pomaga docenić to, co mamy, póki jeszcze to posiadamy.



Dave Turncrantz - fot. A.Wojcińska

MUAM: To pewnie zabrzmi trywialnie, ale zastanawiałam się też nad ideą zespołowej nazwy. Może wydać się dość kontrowersyjna dla amerykańskiego zespołu, szczególnie teraz, ale pewnie nie mieliście na myśli nic niepokojącego :)

Mike: Ta nazwa nawiązuje do hokeja na lodzie. Dla nas nie ma ona żadnego związku z narodowością. Określenie to było tak powszechne, gdy byliśmy młodsi, że w ogóle nie myśleliśmy o żadnym kraju ani o przynależności politycznej.

 MUAM: Rozumiem. Trudno jest opisać muzykę, ale słuchacz z pewnością potrafi ją poczuć – odczuć jej siłę oddziaływania i emocje, jakie wywołuje. Wasza twórczość nie należy do tych najłatwiejszych w odbiorze, ale jest niezwykle wartościowa i poruszająca. Z jednej strony pełna melodii – a jednocześnie przejmująca i ciężka. A jednak zdaje się mnie odprężać i koić emocje. Czym jest dla Ciebie osobiście muzyka? 

Mike: Brak wokalisty przekazującego konkretny zamysł może dawać słuchaczom większą swobodę interpretacji utworów. Jednocześnie uwielbiam muzykę z tekstem i wokalem. Teksty również mogą być fascynujące w swym abstrakcyjnym wymiarze, pozwalając na różnorodne interpretacje i skojarzenia. Co muzyka dla mnie znaczy? To prawdziwie ludzkie doświadczenie. Czuję się szczęściarzem, że mogę je przeżywać – zarówno jako słuchacz, jak i muzyk.


MUAM: Miałam ogromną przyjemność posłuchać Was na żywo w maju w Berlinie, gdy zamykaliście Desertfest potężnym, solidnym i zwartym występem. To było idealne zakończenie tego festiwalu. Wnieśliście ogrom świeżości tym koncertem, co było bardzo potrzebne po trzech dniach słuchania głównie stoner'owo - doom'owych brzmień. Jak Wam się grało na tym festiwalu? Poczuliście więź z publicznością?

Mike: To był naprawdę świetny czas! Uwielbiam ten festiwal. Panowała tam ogromna wzajemna życzliwość między zespołami a publicznością. Spotkałem tam swoich wieloletnich przyjaciół, z którymi dawno się nie widziałem. 

 

MUAM: Wtedy jeszcze nie było wiadomo, że planujecie wrócić z nową płytą. Jesienią wyruszacie w podróż po Stanach Zjednoczonych. Czy są plany powrotu do Europy? Mam nadzieję, że będzie jeszcze okazja Was posłuchać! 

Mike: Tak, planujemy wrócić do Europy w 2027 roku. 


MUAM: Cieszę się ogromnie i pięknie dziękuję za Twój czas. Bardzo to doceniam :) Widzimy się w takim razie w 2027! 

Mike: Dzięki za ciepłe słowa i za przemyślane pytania. Do zobaczenia! 

 

"Nine" Russian Circles ukazał się 28 sierpnia 2026 nakładem Sargent House. 

Albumu możecie posłuchać tu: https://russiancircles.bandcamp.com/album/nine 

Więcej o zespole tu: https://russiancircles.com/ 

 

ENGLISH VERSION

 

They consequently develop their unique music style staying true to themselves and their artistic vision for two decades and nine amazing albums. What makes Russian Circles such a powerful band? First of all the friendship between the musicians - Mike Sullivan, Brian Cook and Dave Turncrantz. 

Trio is back with a new amazing "Nine" album, a powerful and emotional message for the fans of instrumental guitar music. I had an absolute pleasure to ask Mike a few questions about the new musical and visual ideas as well as concert plans for the upcoming months. 

 

 

Russian Circles during Desertfest in Berlin, photo. A.Wojcińska

Między Uchem A Mózgiem: You consequently develop your unique music style staying true to yourselves and your artistic vision for two decades and nine amazing albums.  Music is your true passion and it can be heard in every single sound by you for years as well as on this new album. The first question that comes to my mind comes from a great documentary movie by Hermann Vaske – why are we creative? How would you answer this theoretically simple question?

Mike Sullivan: I think it comes down to the need for expression. Music can be an entertaining hobby or interest but it becomes more rewarding and therapeutic when expressing emotion or feeling with original ideas.


MUAM: It’s not easy to be an instrumental band in the era of singles and streaming. How do you feel these days in this new digital reality?

Mike: It doesn't feel any different to be honest. We’ve never aimed for mass appeal or broad acceptance. We come from a long lineage of instrumental rock bands. It’s more important to stay inspired than it is to stay relevant or concerned with what’s popular.

 

MUAM: Have you ever considered vocals in Russian Circles’ music?

Mike: For sure. We’ve featured vocals on a few songs in the past. I’m open to the idea of featuring a vocalist again but it’s admittedly not a goal or priority. 

MUAM: Twenty years (in fact even more, 22) is a long period of time and I assume a lot has changed in your lives since the beginning of the band. How do you consider the band these days? You’re still close friends (maybe even closer?) playing music together and doing what you feel is right artistically, am I right?

Mike: Our friendship is an important part of the band. We value our relationships but also allow room for personal growth. The longer we continue as a band, the more grateful I am to the band and my actual bandmates alike.

MUAM: As I’ve read you’re spread between Chicago, Los Angeles and Seattle these days. Did the distance have an impact on the composing process of „Nine”? Was it somehow different this time?

Mike: We’ve never lived in the same city, so it wasn’t too different. I’ve actually been in Los Angeles for 10 years, so we’ve gotten familiar with writing this way. However this record was different than our previous record because I spent more time in Chicago, jamming with Dave on most of the record.

 

Mike Sullivan, photo. A.Wojcińska


MUAM: What was the first impulse to compose „Nine”?

Mike: I suppose we simply write songs that satisfy our own expectations. I always aim to write parts that my bandmates are enthusiastic about.


MUAM: Is this new album more „back to the roots” or rather "opening a new chapter"? For me it’s both. How does it feel from your perspective?


Mike: This record took a lot of effort and time but it was also a really enjoyable experience. Jamming on the songs felt reinvigorating. Our previous record was written during COVID, which prohibited us from jamming together. As a result, it was really constructive to be back in one room, playing together.


 

MUAM: What is this album about? I have a feeling that the modern reality was a huge inspiration here – especially dark, dystopian reality in terms of wars, technological confusion with social media and AI reality, but it’s probably multidimensional and thanks to no lyrics, open for interpretation.

Mike: I wouldn’t say it’s about anything in particular. There’s plenty of aggression and melancholy in there. Tension and release. This feels like the most honest version of music we’d like to share. I feel like its a healthy outlet for some of the more intense emotions we might feel.



MUAM: What was, in the context of „Nine” album, the most challenging for you?

Mike: Personally speaking, it’s writing parts that meet my bandmates expectations. If a part isn’t working, it can be difficult to find the right riff or theme. It’s usually always worth the extra effort though. 

Brian Cook, photo. A.Wojcińska


MUAM: There’s an interesting sculpture on the cover of this album – somehow contrasting an ugly reality and a beauty of art. Could you tell me more about this idea?

Mike: That’s an art piece that we’ve walked by countless times, which we’ve always admired. It’s a beautiful representation of a rather ugly element of life. It features less desirable elements of urban living: bits of trash and filth mixed in with elements of nature. Also, these’s an element of humor that’s not lost on us. Years ago, I initially thought it was a sculpture of mountain top until I finally admired it up close and gained a whole new appreciation for it. 

MUAM: This contrast is also visible in the new video for „Empath”, where you confront the power and beauty of nature with industrial areas. How important for you is the visual aspect of art, accompanying music?

Mike: Ever since releasing the video for Gnosis a few years ago, we’ve seen the benefits of pairing imagery with the music. In the past, we were hesitant to marry those two worlds but its now a welcomed part of how we represent our music. 


MUAM:  On the other hand „Eluvial” is mostly concentrated on nature itself, but also its darker aspect for example strong winds or solar eclipse. The thing that joins together both videos is the presence of water. Was it intentional? Does nature play a big role in your lives?

Mike: That’s a good observation about the water. Nature is one of the core concepts we like to feature in our videos. All three of us have a different relationship to nature but we equally value it. For music without lyrics, nature seems to show the diverse beauty and necessary destruction in life.


MUAM: What comes to my mind thinking of Russian Circles are also the cycles of life and death and the fact that we all, as humans, live somehow in circles, that the history comes full circle, that all the people in the world impact each other and are connected. What do you think?

Mike: I agree that life moves in cycles, in various scales. Knowing all things come to an end is helpful for appreciating what we have, while we have it.

Dave Turncrantz - photo. A.Wojcińska

 


MUAM: That might be a trivial one, but what was the idea to name the band „Russian Circles”? This name for an American band, especially these days, might be controversial... 

Mike: The name is actually an ice hockey reference. To us, it has nothing to do with nationality. That term was so common place when we were younger, we didn’t think twice about any country or political affiliation. 



MUAM: It’s so hard to describe music itself, but a listener can definitely feel it, feel the impact, the emotions it creates.  Yours is not very easy-listening music, but so high quality and moving. Full of melodies, on the other hand - haunting and heavy. But it seems to relax me, to soothe my emotions. What does music mean to you personally?

Mike: Without a vocalist sharing an intended meaning, listeners might have more freedom to interpret the songs how they wish. At the same time, I love music with lyrics and vocals. Lyrics cans still be abstractly compelling and allow for various interpretations and connections. What does music mean to me??  A truly human experience that I feel fortunate to have in my life: both as a listener and a musician. 


MUAM: I had an absolute pleasure to see you live in Berlin this year, when you were closing Desertfest with such a heavy, solid performance. It was a perfect ending of this festival and a nice fresh sound being surrounded for three days by mostly stoner – doom metal music. How did it feel to perform there? Did you feel the connection with the audience?

Mike: That festival was such a great time! I love that festival. Lots of mutual respect among the bands and the audience. I met some life long friends at that show.


MUAM: It was not clear then that you’re releasing an album then and after the new album release Russian Circles are going on the US tour this autumn. What about Europe? Are there plans to come back here in 2027? Hope to see you again, this time with new amazing music!

Mike: We’re making plans now to return to Europe in 2027

 

MUAM: That's absolutely amazing! Thank You so much for your time, deeply appreciate it 😊 See you in Europe! 

Mike: Thanks for the interview and all of the kind words! I appreciate the thoughtful questions. See you! 



"Nine" Russian Circles was released on 28th August 2026 by Sargent House. 

You may check it here: https://russiancircles.bandcamp.com/album/nine 

More news from the band here: https://russiancircles.com/