Intrygująca, niejednoznaczna, wybitna - twórczość tria Son Lux jest jedyna w swoim rodzaju. Balansuje na gatunkowym pograniczu, w równym stopniu sięgając po brzmienia eksperymentalne, elektroniczny puls, hip-hopową rytmikę, filmową przestrzenność, jak i popową przebojowość, tworząc z tych składowych absolutnie unikalną, emocjonalną mieszankę, która zostaje w duszy na zawsze. To bez wątpienia jeden z najwybitniejszych zespołów współczesnej muzyki niezależnej, który nie boi się przełamywać barier i być sobą.
Son Lux wracają z "Out Into" - albumem, na którym znajdziecie przede wszystkim piosenki - połamane i nieszablonowe, ale niezmiennie wzruszające. O pomyśle na ten album, a także o swoim kreatywnym procesie, pracy nad ścieżkami dźwiękowymi do filmów, o relacji między muzyką i geometrią i o tym, co sprawiło, że łączy ich wyjątkowa relacja z polską publicznością opowiedzieli mi gitarzysta Rafiq Bhatia i perkusista Ian Chang
![]() |
| Son Lux w Gdańsku, w czerwcu 2023, w B90, fot. A.Wojcińska |
Między Uchem A Mózgiem: Son Lux tworzy sztukę unikalną, a jednocześnie bardzo uniwersalną. Łączycie w swojej muzyce zaskakujące, niekonwencjonalne elementy z tym, co znane, bliskie. Improwizujecie, eksperymentujecie, ale jest w tych kompozycjach też popowy charakter. Poruszacie się na gatunkowym pograniczu, dzięki czemu każde spotkanie z Waszą sztuką jest intrygujące i ekscytujące dla odbiorcy. Jak kształtował się Wasz styl muzyczny? Czy był to dla Was wymagający proces, czy bardziej naturalna kolej rzeczy wynikająca z chęci przekazania emocji w określony sposób?
Rafiq Bhatia: Każdy z naszej trójki wnosi do zespołu swoje własne inspiracje, muzyczne wpływy, pomysły estetyczne i chęć odkrywania - niektóre z naszych zainteresowań się pokrywają, inne są zupełnie odmienne. Łączy nas jednak to, że twórczość naszych ulubionych artystów jest natychmiast rozpoznawalna: wystarczy usłyszeć choćby maleńki dźwiękowy fragment, by od razu wiedzieć, że to Nina Simone, D’Angelo, Alice Coltrane, Bob Marley, Busta Rhymes czy Bill Frisell. Uważamy też, że najlepszym sposobem na oddanie hołdu naszym mistrzom jest odkrywanie i pielęgnowanie tych cech, które stanowią o naszej muzycznej tożsamości – zarówno u siebie samych, jak i siebie nawzajem.
MUAM: Na "Out Into" podążacie artystycznie w nowym kierunku pod względem emocji i energii, ale jednocześnie są tutaj brzmienia, z których Son Lux słynie, choćby w singlowym "Want You To Love". Pomysły bliskie tym, które kształtowały albumy "Lanterns" czy "Brighter Wounds". Jak Wam się nagrywało tę płytę? Czuliście podobny rodzaj ekscytacji do tego, który towarzyszył Wam na początku zespołowej działalności? Jak się czujecie w zespole po ponad dekadzie?
Ian Chang: Poczucie braterstwa w tym zespole daje mi ogromne poczucie komfortu i zawsze działa na mnie bardzo odżywczo i regenerująco zarówno pod względem artystycznym jak i osobistym, duchowym.
Mieszkamy w różnych miastach, dlatego też przywykliśmy do współpracy zdalnej, jednak przy tworzeniu tego albumu zależało nam, by znaczną część materiału napisać i nagrać wspólnie w studiu – czerpanie z tego wspólnego, twórczego przepływu energii podczas bezpośredniego kontaktu było prawdziwą frajdą.
MUAM: Po pracy nad ścieżkami dźwiękowymi do filmów oraz bardziej eksperymentalnym podejściu do komponowania, które towarzyszyło trylogii "Tomorrows" ponownie poczuliście wewnętrzną potrzebę pisania piosenek, prawda?
Rafiq: Najkrótszą możliwą odpowiedzią na to pytanie jest "tak". Myślę, że komponowanie muzyki filmowej w szczególności stworzyło nam naturalną przestrzeń dla niektórych naszych najbardziej rozbudowanych i pełnych zwrotów akcji pomysłów. W przypadku "Out Into" chcieliśmy stworzyć album, w którym słuchacz mógłby się zanurzyć – muzykę, która zyskiwałaby przy wielokrotnym odsłuchu.
MUAM: Zdecydowanie ten album odkrywa przed słuchaczem nowe warstwy przy każdym kolejnym odsłuchu. Co było takim pierwszym impulsem do jego stworzenia?
Ian: "Out Into" powstawał w przerwach między rożnymi projektami, w ramach których tworzyliśmy muzykę filmową. Chyba czuliśmy potrzebę stworzenia czegoś bezpośredniego, opartego na mocnym rytmie i dającego satysfakcję. Więc tak – masz rację, mówiąc, że znów chcieliśmy pisać piosenki. Szczególnie ciągnęło nas też do muzyki, w której brzmieniu można się po prostu zanurzyć i poczuć komfortowo. Wiele naszych wcześniejszych albumów skupiało się na muzycznej podróży przypominającej krętą drogę z niespodziewanymi zakrętami. Tym razem skłanialiśmy się ku muzyce, która jest raczej celem samym w sobie niż samą podróżą.
![]() |
| Rafiq Bhatia, Son Lux, fot. A.Wojcińska |
MUAM: Twórczość Son Lux zawsze miała charakter filmowy i potencjał, by opowiadać jakąś historię. Ogromnie ucieszył mnie fakt, że Wasza muzyka znalazła się w filmie "Wszystko Wszędzie Naraz" - wspaniale połączyła się z fabułą. Jak wspominacie pracę nad tą ścieżką dźwiękową? Czy to nie był przypadkiem najdłuższy album w Waszej karierze?
Ian: Praca nad "Wszystko Wszędzie Naraz" była dla nas niesamowitym doświadczeniem, które zapamiętamy do końca naszych dni. Była jednocześnie niezwykle wymagająca, ale też przyniosła nam ogrom satysfakcji. Znaczna część muzyki powstawała w czasie pandemii, za co jestem ogromnie wdzięczny, ponieważ w tym niezwykle trudnym dla świata okresie pozwoliło mi to poczuć twórczą inspirację, budować więź z ludźmi i nie tracić nadziei.
MUAM: Czy sukces filmu zmienił Wasze zespołowe życie? Wiem, że nagraliście jeszcze muzykę do dwóch innych filmowych produkcji - do "Thunderbolts" Marvela oraz do "Your Mother Your Mother Your Mother”.
Ian: Ta bardzo udana współpraca przy "Wszystko Wszędzie Naraz" i sukces kinowy tego filmu otworzył nam drzwi do nowych projektów, pozwalając zaangażować się w naprawdę ekscytujące tematy. Uwielbiamy komponować muzykę do obrazów, w szczególności filmowych. Tworzenie do filmów stało się jedną z najważniejszych ścieżek naszej działalności i bardzo istotnym elementem naszej tożsamości jako kolektywu.
MUAM: W jakim stopniu różni się dla Was nagrywanie muzyki filmowej od procesu pracy nad albumami studyjnymi?
Ian: Każda ścieżka dźwiękowa to odrębne doświadczenie i efekt współpracy z innym reżyserem, więc nasz proces tworzenia muzyki filmowej nie jest z góry sztywno określony. Na przykład, w zależności od filmu, możemy pracować z orkiestrą, chórem albo głównie z syntezatorami i samplami. Tworzenie muzyki do filmów nieustannie popycha nas w stronę nowych rozwiązań – zarówno pod względem muzycznym, jak i samej współpracy – co jest dla nas niezwykle ekscytujące! Dla naszego zespołu praca nad każdym filmem stanowi swoisty wstrząs, który – moim zdaniem – pozwala nam zachować kreatywną świeżość w dłuższej perspektywie.
![]() |
| Ian Chang, Son Lux, fot. A.Wojcińska |
MUAM: Jasna sprawa. Porozmawiajmy jeszcze trochę o "Out Into". Jednym z głównych albumowych motywów pod kątem wizualnym jest geometria - kształty i kolory. Muzykę, jeśli jest precyzyjnie skomponowana i dopracowana w najdrobniejszych szczegółach, również można postrzegać w kategoriach geometrycznych czy matematycznych. W gruncie rzeczy cały Wszechświat opiera się na geometrii i symetrii. Co o tym sądzicie?
Rafiq: Jesteśmy ogromnie wdzięczni artystce wizualnej Erin O’Keefe za udostępnienie swoich prac na potrzeby tego albumowego rozdziału. Twórczość Erin oscyluje na pograniczu fotografii i architektury, powstaje z myślą o percepcji odbiorcy. Gdy po raz pierwszy zetknęliśmy się z jej zdjęciami, naszą uwagę szczególnie przykuło to, jak trudno było nam jednoznacznie zinterpretować to, co widzimy: „Czy to obraz dwu-, czy trójwymiarowy?”, „Czy to malarstwo, czy fotografia?”. Jedną z rzeczy, które najbardziej w nich lubimy, jest głębia uzyskiwana dzięki połączeniu faktury (lub niekiedy zestawieniu faktury z jej brakiem), przestrzeni, kątów i rzeczywistego dystansu. Z pewnością ta głębia jest dla nas inspiracją w procesie twórczym – skupiamy się na ograniczonej liczbie elementów, starając się tchnąć jak najwięcej życia w relacje zachodzące między nimi.
MUAM: Czy dostrzegacie i doświadczacie dźwięków poprzez kształty i kolory? Czy Waszą muzyką w pewnym sensie kieruje synestezja? Co sprawiło, że postanowiliście sięgnąć po geometrię?
Ian: Nikt z nas nie doświadcza synestezji w pełnym tego słowa znaczeniu, ale wszystkich nas fascynuje to, jak muzyka potrafi oddziaływać na wyobraźnię – zarówno wizualnie, jak i fizycznie. Jak wspomniał wcześniej Rafiq, przyciągała nas tajemniczość i pewien element dezorientacji obecny w twórczości Erin O’Keefe. Jednocześnie w wykorzystywanych przez nią formach geometrycznych jest coś niezwykle bezpośredniego i pierwotnego. Mamy nadzieję, że nasza muzyka zdoła osiągnąć podobny efekt: by z początku wydawała się bezpośrednia i niemal oczywista, a zarazem kryła w sobie bogactwo detali i kontrastów, zapewniając słuchaczowi bardziej złożone, bogatsze, wielowarstwowe doświadczenie.
MUAM: Słuchając "Endlessly" wyczuwam delikatne echa twórczości Davida Byrne'a i Talking Heads, szczególnie w początkowych nutach nawiązujących jakby do kultowego "Road To Nowhere". Czy twórczość mistrza była dla Was inspiracją w kontekście nowej muzyki? A może była to sztuka innych artystów? Słychać tu także wyraźne hip-hopowe wpływy.
Ian: Zasadniczo unikamy odwoływania się do konkretnych inspiracji czy wzorców podczas tworzenia muzyki i tak też było w przypadku tego albumu. Nie oznacza to jednak, że nie zawdzięczamy wiele różnorodnym wpływom i muzyce, które ukształtowała nas artystycznie i czysto ludzko. David Byrne i Talking Heads z pewnością są tego częścią – podobnie jak hip-hop, zwłaszcza ten z ery „boom bap” – zatem Twoje spostrzeżenia są bardzo trafne!
MUAM: Czytałam, że album narodził się podczas improwizacji w studiu. Na początku naszej rozmowy wspomniałeś, że mieszkacie w różnych miastach i często pracujecie zdalnie. Jak ta rozłąka wpływa na zespołowy proces twórczy?
Rafiq: Mieszkamy daleko od siebie - Ryan w Los Angeles, Ian w stolicy Meksyku, ja zaś wciąż działam w Nowym Jorku. Jednak w początkowym okresie prac nad tym albumem spotkaliśmy się na pewien czas w jednym miejscu. Był to dawny dom aktora Josepha Gordona-Levitta w Los Angeles, który obecnie funkcjonuje jako prywatne studio. Ian i ja faktycznie tam mieszkaliśmy, a Ryan wpadał do nas po odwiezieniu syna do szkoły i często dołączał do nas jeszcze później, po tym, jak położył go spać. Stworzyliśmy mnóstwo muzyki w bardzo krótkim czasie, niemal bez żadnego wcześniejszego planu. Oczywiście wiele możemy zdziałać również na odległość, dzieląc czas między te trzy wspaniałe miasta, które mamy szczęście nazywać domem. Kiedy jednak myślimy o sobie jako o zespole, nic nie zastąpi pracy twarzą w twarz – był to zawsze kluczowy element procesu twórczego w historii Son Lux.
![]() |
| Ryan Lott, Son Lux, fot. A.Wojcińska |
MUAM: To prawda, nic nie zastąpi wspólnego bycia tu i teraz. Dzisiejszy świat jednak skłania nas często do tego, by się izolować i uciekać od pędu. Żyjemy zbyt szybko, poddawani wpływom chaotycznemu strumieniowi informacji, zmuszeni do nieustannego krytycznego spojrzenia na wszystko, co do nas dociera, do wnikliwego poszukiwania prawdy. To może człowieka bardzo przytłoczyć, a nawet u wrażliwych osób przyczynić się do załamania się zdrowia psychicznego. Czy "Out Into" to Wasza reakcja na otaczającą rzeczywistość? Jak czujecie się we współczesnym świecie?
Rafiq: Pod wieloma względami – tak. Trafnie to wychwyciłaś. Wspólne tworzenie muzyki daje nam wszystkim schronienie i myślę, że słychać to na płycie.
MUAM: Z drugiej strony ten album niesie też ze sobą spokój i bardzo dobry powód ku temu, by zwolnić, spokojnie usiąść i zanurzyć się w muzyce. Jak muzyka oddziałuje na Wasze emocje?
Rafiq: Cieszymy się ogromnie, że to słychać, bo w trakcie powstawania tych utworów naprawdę panował spokój. Gdy wracam do tych nagrań, przypominam sobie, z jaką łatwością muzyka z nas wypływała i czuję wdzięczność za naszą przyjaźń oraz dekadę twórczej współpracy. Ryan i Ian są dla mnie nauczycielami i braćmi, więc w tym przypadku muzyka jest dla nas jak rodzina.
MUAM: Łączy Was wyjątkowa więź, ale równie piękną relację budujecie z fanami, szczególnie podczas koncertów Son Lux, które są bardzo emocjonalne. Jestem ogromnie wdzięczna za to, że regularnie podczas europejskich tras koncertowych wracacie do Polski. Miałam przyjemność doświadczyć Waszych występów dwukrotnie w Gdańsku i za każdym razem było to dla mnie bardzo emocjonalne przeżycie - czułam niemal każdy dźwięk, muzyka wzruszała tak silnie, że nie sposób było opanować łez. Jak opisalibyście emocje, które towarzyszą Wam podczas występów na scenie, gdy widzicie wśród publiczności fanów totalnie zanurzonych w dźwiękach i zatraconych w muzyce, z oczami pełnymi łez? Jak postrzegacie tę relację?
Rafiq: Niezwykle porusza mnie to, o czym mówisz. Bardzo cenimy sobie więź z polską publicznością. Polska to wyjątkowe miejsce – czynią je takim wspaniali ludzie – i to właśnie tutaj cała nasza trójka przeżyła tak wiele niesamowitych, głębokich doświadczeń związanych z muzyką.
Szczerze mówiąc, zazwyczaj jestem tak pochłonięty byciem „tu i teraz”, uważnym słuchaniem i przepuszczaniem przez siebie napływających pomysłów, że rzadko spoglądam na widownię. Jednak w Polsce zdarzały się od tej reguły potężne wyjątki. Jednym z nich był nasz występ na OFF Festivalu wiele lat temu; był to moment przełomowy – niemal czuliśmy, jak w czasie rzeczywistym nawiązuje się nowa, bezpośrednia więź z tak liczną grupą ludzi, z których wielu być może wcześniej nas ani naszej muzyki nie znało. To było niezapomniane przeżycie! Ale tak naprawdę doskonale rozumiem osoby, które zatracają się w muzyce, bo sam zawsze dążę do takiego właśnie stanu.
MUAM: To na finał zapytam jeszcze o to, co w ostatnich latach chcąc nie chcąc staje się codziennością w muzyce. Jak, jako artyści i producenci, postrzegacie sztuczną inteligencję? Czy jest to dla Was zagrożenie artystycznej kreatywności czy bardziej nowe narzędzie, które można wykorzystać do nowych pomysłów?
Rafiq: Dla nas muzyka to kwestia tożsamości, ekspresji, komunikacji i wspólnoty. Im więcej siebie w nią wkładamy i im bardziej możemy ją kształtować własnymi rękoma, tym większa szansa, że posłuży ona realizacji tych celów.
MUAM: Pięknie powiedziane! Dzięki piękne za Wasz czas i za muzykę, która jest niezmiennie od 2013 roku jednym z moich najbliższych przyjaciół. Dziękuję, że jesteście. To naprawdę wiele dla mnie znaczy. Do zobaczenia na polskich koncertach!
Ian & Rafiq: Dzięki, że nas słuchasz i trwasz przy nas! Do zobaczenia!
Nowy album Son Lux, "Out Into", ukazuje się 18 września 2026 nakładem This Is Meru /City Slang
Całości możecie posłuchać tu: https://sonlux.bandcamp.com/album/out-into
Nowej muzyki posłuchamy z pewnością podczas polskich występów tria. Son Lux powróci do Polski w marcu 2027 roku. 16.03 wystąpi w Palladium w Warszawie, 17.03 w Tamie w Poznaniu, a 18.03 w Kwadracie w Krakowie. Na koncerty zaprasza Winiary Bookings, a bilety znajdziecie na www.winiarybookings.pl
ENGLISH VERSION
Intriguing, outstanding, genuine - the work of Son Lux is truly one of a kind. Balancing on the stylistic boundaries, combining experimental sounds, electronic pulses, hip-hop rhythms, cinematic spaciousness and catchy pop vibes, trio crafts a uniquely emotional blend, that stays in the heart and soul forever. They are undoubtedly one of the most remarkable independent bands in modern music - an act unafraid to push the barriers and stay true to their artistic view.
The trio is back with "Out Into", an album based on songs - unconventional and structurally complex ones, yet consistently moving. I had a pleasure and honor to ask the guitarist Rafiq Bhatia and the drummer Ian Chang about a few things - the concept behind the album, their creative process, their work on film scores, the relationship between music and geometry, and a special relationship with Polish audience.
![]() |
| Son Lux in Gdańsk, B90, fot, A.Wojcińska |
Między Uchem A Mózgiem: Son Lux creates music which is unique but simultaneously so universal, matching the surprising and unconventional elements with something definitely familiar. You improvise, put some experimental elements, but there’s definitely a pop vibe in your compositions. You’re balancing somewhere in between styles and that’s why every time I choose to listen to your music it’s so exciting to discover some new paths, to find something new even despite knowing the album quite well. What did the process of finding and shaping your own unique style look like? Was it a demanding one for you in shaping the direction or mostly a natural thing?
Rafiq Bhatia: Each of the three of us bring our own influences, aesthetic points of view, and curiosities to the table—some of them overlap and others don’t. But one thing that we have in common is that all of our favorite artists are instantly identifiable; you hear an instant and you immediately know it’s Nina Simone or D’Angelo or Alice Coltrane or Bob Marley or Busta Rhymes or Bill Frisell. And I think we all feel that the best way to pay tribute to our heroes is to try to find and nurture the qualities, in ourselves and in each other, that make us who we are as musicians
MUAM: With „Out Into” you’ve headed in a new artistic direction in case of emotions and energy, but there are some classic Son Lux too, as for example „Want You To Love”. How did you feel recording this album? Was it a kind of same excitement as when you started a band? How do you feel in a band after all those years?
Ian Chang: The brotherhood I feel in this band is a deep comfort to me, and one that always feels creatively and spiritually regenerative. Since we all live in different cities, we’ve become accustomed to collaborating remotely, but we made a point to write and record together in the studio for a lot of the process of this album, and it was so fun to tap into that creative flow together in person.
MUAM: After the soundtracks and more experimental approach on „Tomorrows” composing „Out Into” did you feel the need to write songs again?
Rafiq: The short answer is yes. I think scoring especially has given us a natural home for some of our most sweeping and pivoting ideas, and at least with this album we wanted to make something you could sink into as a listener, something that would reward repeated listens.
MUAM: This is definitely an album that grows on a listener. What was the first impulse to write "Out Into"?
Ian: This album was made in pockets of time between various scoring projects. I think we felt the itch to make music that felt direct, beat heavy and satisfying. So yes! I would say you’re accurate in saying that we felt the need to write songs again. We also specifically felt a pull towards making music that feels great to sit in. A lot of our albums in the past focus on the sonic journey feeling like a winding road with surprise turns, for this one, we tended towards music that feels more like a destination rather than a journey.
![]() |
| Rafiq Bhatia, Son Lux, fot. A.Wojcińska |
MUAM: Your music has always had a cinematic character and a potential to tell stories. I was so happy to hear your music in „Everything Everywhere All At Once”, I feel it matched the plot perfectly. How do you recall the work on this soundtrack? Isn’t it the longest album you’ve ever recorded?
Ian: Working on EEAAO was an incredible experience that we’ll never forget. It was both extremely demanding and rewarding. It was also largely scored during the pandemic, which I am very grateful for because it helped me feel connected, inspired and hopeful through a very bleak time in the world.
MUAM: How did the success of the movie change your life as a band? I know that you’ve recorded two more big cinematic albums after. One for Marvel’s „Thunderbolts” and another for „Your Mother Your Mother Your Mother”.
Ian: The success of EEAAO has opened a lot of doors for us, which has been very exciting because we do truly love the art of making music to picture. Scoring has become a big part of what we do and who we are as a collective.
MUAM: How does the recording process of the soundtracks differ from the work on your regular albums?
Ian: Every soundtrack is its own different experience, and is its own collaboration with different directors, so our process with film scoring isn’t very fixed. For example, depending on the film, we may be working with an orchestra, or a choir, or mostly synths and samples. Scoring has consistently pushed us into new territory both musically and in terms of how we collaborate, and that’s very exciting for us! As a band, each film is like a new shock to our system, which I think keeps things creatively fertile in the long run for us.
![]() |
| Ian Chang, Son Lux, fot. A.Wojcińska |
MUAM: I see. One of the main topics connected to the new record visually is geometry, the shapes and colours. Music, when precisely created and shaped in detail, can also be viewed as geometrical, mathematical. In fact the whole Universe is based on geometry and symmetry. What do you think?
Rafiq: We are very grateful to the visual artist Erin O’Keefe for lending her work to this campaign. Erin’s art sits at the intersection of photography and architecture and creates with the viewer’s perception in mind. When we first came across her images, our brains were attracted to the way that we couldn’t quite make sense of what we were seeing—“Are these 2D or 3D?” “Is this a painting or a photograph?” One of our favorite things about them is the depth that she achieves through a combination of texture (or at times, texture in contrast to a lack thereof), space, angles and genuine distance. It’s inspiring to us as we create, for sure, focusing on fewer elements and trying to imbue the relationships between them all with as much life as possible.
MUAM: Do you see, experience the sounds as shapes and colours? Is there a kind of synesthesia in your music? What was the idea for the visual aspect of this album to be based on geometrical shapes?
Ian: None of us experience full on synesthesia, but we are all fascinated by how music can be evocative both visually and physically. As Rafiq mentioned in the previous answer, we were drawn to the mystery and disorientation in Erin O’Keefe’s work, and yet there’s something so direct and elemental about these geometric forms she uses. We hope that the music can also achieve a version of this where it feels direct and almost obvious at first, but is imbued with detail and contrast within its parts that can give the listener a richer and more layered experience.
MUAM: „Endlessly” recalls David Byrne’s Talking Heads music a bit, especially the beginning of the cult „Road To Nowhere” song. Was his art an inspiration for you in terms of this album? Were there any other artists? There are definitely hip-hop vibes too.
Ian: In general, we avoid using specific references and inspirations when making music, and that’s definitely the case for this record. However that doesn’t mean we aren’t indebted to all kinds of influences and music that built us as artists and people. David Byrne and Talking Heads are definitely a part of that as well as hip hop, particularly from the boom bap era, so your observations are very on point!
MUAM: As I’ve read this record was born from the improvisations in the studio. You mentioned that you live separated from each other in different cities. How does it impact your creative process?
Rafiq: Yeah, actually all three of us are in different cities—Ryan’s in Los Angeles, Ian is in Mexico City, and I am still holding it down in New York. But at the start of creating this album, we came together for a period of time in one place. It happened to be the actor Joseph Gordon Levitt’s old house in LA, which is now run as a private studio. Ian and I were actually living at the house, and Ryan would come through after dropping his son at school, or sometimes again after putting him to sleep. We made so much music in so little time, with hardly anything planned going in. We can do a lot at a distance too, of course, and we cover a lot of ground between the three amazing cities we are lucky to call home. But when we are thinking as a band, there’s nothing like working IRL and for making albums it historically has been a vital part of the process.
![]() |
| Ryan Lott, Son Lux, fot. A.Wojcińska |
MUAM: That's true, nothing can substitute the personal, eye-to-eye contact. Today’s world makes us live too fast, exposing us to a chaotic stream of information with the urgent need for critical thinking, analysis and search for the truth. That can overwhelm a person, especially a sensitive one and can even cause mental difficulties. Is „Out Into” your reaction to what’s happening around? How do you feel in a modern reality?
Rafiq: In many ways, yes. We all find shelter in making music together, and I think that’s audible on the album.
MUAM: On the other hand, you bring a calmness with this record, a very good reason to sit, slow down and dig deep into the music. How does music affect you personally?
Rafiq: We love that you can hear that, because there was a calm in the way it came together. When I listen back to it, I remember the ease with which it flowed from us, and I’m filled with gratitude for our friendship and decade of creative collaboration. Ryan and Ian are my teachers and brothers and so, in this case, music feels like family.
MUAM: There's a beautiful and strong bond between you, but you build a strong, emotional connection with your listeners as well, especially during live performances. You play in Poland quite often and I’m deeply grateful for that. I’ve seen you live twice in Gdańsk and each time was a truly emotional experience for me – feeling every note, being moved to tears. How would you describe the feeling of performing on stage and seeing people deeply lost in music, the faces full of tears feeling the strong connection?
Rafiq: It is very moving to hear your reaction, and more broadly we cherish very deeply our relationship with our Polish audience—it is a very special place, made so by amazing people, and it has been the site of so many incredible and deep musical experiences for the three of us. To be honest, I am usually so focused on staying present in the moment, listening intently, and channeling the ideas through me as they come that I rarely look out at the audience. But I have experienced some powerful exceptions to that in Poland. One notable one was our set at OFF Festival many years ago, which felt like a pivotal moment, almost like we could feel an immediate and new connection happening with such a large group of people—many of whom maybe didn’t even know us or our music before—in real time. Unforgettable! But honestly, truly, I’m right there with those who get lost in the music, because that’s the state I am always aspiring to myself.
MUAM: One final thing about what become's a part of music these days - being artists and music producers, how do you consider AI? Do you see it as a threat for artistic creativity or a new tool?
Rafiq: To us, music is about identity, expression, communication, and community. The more of ourselves we can pour into the music, the more we can shape it with our hands, the more likely it is to serve those goals.
MUAM: Well said! Thank you so much for your time and for the music, that has been one of my closest friends since 2013. It truly means a lot to me.
Ian & Rafiq: Thank you for listening and staying with us!
"Out Into" by Son Lux is out on 18th September 2026 by This Is Meru /City Slang
The whole album is here: https://sonlux.bandcamp.com/album/out-into
Son Lux are heading on tour soon too. All the dates are available here: https://sonluxmusic.com/tour









