Od momentu powstania w 2009 roku Der Weg Einer Freiheit wypracowali sobie unikalną pozycję na scenie nowoczesnego black metalu, łącząc nieustępliwą intensywność brzmienia z filozoficznym przesłaniem. Zakorzeniony w fundamentach gatunku ten niemiecki kwartet nieustannie ewoluuje, zyskując coraz większe uznanie dzięki emocjonalnej głębi zawartej w kompozycjach czerpiących silnie z post metalowej przestrzenności i rozmachu muzyki klasycznej. Muzycy udowadniają to na "Innern", swoim szóstym albumie, na którym kierują spojrzenia ku wnętrzu, ku głęboko skrywanym emocjom.
O swoim spojrzeniu na muzykę opowiedział mi lider zespołu, Nikita Kamprad. Spotkaliśmy się na kilka dni przed startem europejskiej trasy koncertowej, by porozmawiać o przepracowywaniu trudnych emocji, o znajdowaniu nadziei w drobnych rzeczach, które niosą radość i o miłości do muzyki.
![]() |
| Der Weg Einer Freiheit podczas Mystic Festival 2026, fot. A.Wojcińska |
Między Uchem A Mózgiem: Jak minął Ci dzień? Pewnie intensywnie, bo zbliża się trasa koncertowa...
Nikita Kamprad: Tak, jedziemy w trasę w przyszłym tygodniu. Właśnie zgromadziłem w studiu merch, który ze sobą zabieramy i trzeba go policzyć i skatalogować. To ważne, by zająć się tym przed startem trasy, by możliwie jak najbardziej ułatwić sobie pierwsze koncerty, które są zwykle najbardziej stresujące. Lada moment zaczynamy też zespołowe próby. Dziś zajmowałem się głównie liczeniem kolejnych sztuk i słuchałem muzyki.
MUAM: Czego słuchałeś? Lubisz odkrywać nowe brzmienia?
Nikita: Przyjaciel przysłał mi demo nowego materiału argentyńskiej grupy Los Males Del Mundo. Bardzo fajnie ta ich nowa muzyka brzmi. Sięgam po nowości, gdy tylko mam trochę czasu, zawsze lubiłem szukać nowych inspiracji. Sporo słucham, gdy zajmuję się fizycznymi aktywnościami, ale gdy mam do wykonania pracę biurową, nie umiem się skupić przy muzyce. Wtedy potrzebuję ciszy.
MUAM: Chętnie posłucham tej argentyńskiej płyty, jak już będzie wydana. Rozumiem, co masz na myśli w kontekście koncentracji, tym bardziej, że współcześnie ta nasza zdolność do skupienia się jest mocno nadwyrężana przez nieustanny natłok informacji. Trudno skupić się na jednej konkretnej rzeczy - z jednej strony jesteśmy zmuszani do wielozadaniowości, z drugiej zaś rozprasza nas wiele drobnych, często niepotrzebnych rzeczy, które dzieją się dookoła.
Nikita: To prawda, ciężko czasem się odnaleźć. To wpłynęło też na kształt naszej najnowszej płyty "Innern". Wiedząc, że ludzie mają ograniczoną zdolność koncentracji napisaliśmy rozbudowane utwory po to, by zmusić odbiorcę do zatrzymania się i doświadczenia muzyki tak, jak powinno się jej słuchać - usiąść wygodnie i w skupieniu przejść przez kolejne rozdziały.
MUAM: To zdecydowanie opowieść dla tych, którzy sięgają po albumy, nie po single, po całe opowieści. Chodzi o to, by przypomnieć sobie czas, w którym nie było serwisów streamingowych, a informacji szukało się głównie w książkach.
Nikita: Wciąż doceniam radość, którą niesie ze sobą np. oglądanie filmu. Obecnie nie jestem w stanie obejrzeć filmu, który jest dłuższy niż dwie godziny. Staram się wrócić do tego okresu, odzyskać tę radość.
MUAM: A książki czytasz?
Nikita: Niestety obecnie niezbyt często, ale przeczytałem sporo naprawdę ważnych książek, do których wracam do dziś. Jednymi z najważniejszych są dla mnie "Wilk Stepowy" i "Siddhartha" Hermanna Hesse. Czytałem je kilka razy. A jak to wygląda u Ciebie? Pewnie sporo czytasz.
MUAM: Staram się, choć nie zawsze mam na to tyle czasu, ile bym chciała. Przeważnie daję radę sięgnąć po książkę dopiero przed snem albo wtedy, gdy nie mogę spać. Ale staram się przeczytać tak 1-2 książki miesięcznie.
Nikita: Czytanie przed snem to dobry zwyczaj. Najlepiej nie sięgać wtedy po telefon, co sam niestety często robię, albo łapię się na tym, że późno w nocy nadal pracuję na komputerze....
MUAM: Rozumiem, o czym mówisz, odcięcie się od zajęć i od pracy to niekiedy naprawdę trudne wyzwanie. Słuchając "Innern" poczułam, że odnosisz się na tej płycie do współczesnych realiów i technologii, która nas otacza.
Nikita: Poniekąd tak, bo to album o potrzebie odnalezienia drogi do własnego wnętrza, do tego, co w życiu naprawdę ważne; by odkryć na nowo wartości, w które się szczerze wierzy i skupić się na nich, bo tkwi w nich ogromna siła, która pomaga iść przed siebie. Życie bywa trudne, świat jest szalony, więc teraz nawet bardziej niż kiedykolwiek wcześniej trzeba wierzyć w siebie.
MUAM: Gdy jest się przytłoczonym, bardzo łatwo wpaść w pustkę, dać się wciągnąć w otchłań...
Nikita: Odnoszę się metaforycznie do tego zagadnienia w "Marter". do spoglądania w głąb siebie, chłonięciu otoczenia i energii, którą niesie to ze sobą. Z mojej osobistej perspektywy chodzi tu o moment bycia na scenie i śpiewania dla publiczności. Chłonę energię, która gromadzi się w sali, te wszystkie emocje, które uwalniają słuchacze i wykrzykuje je w pustkę, wyrzucając z siebie wszelkie negatywne emocje. To oczywiście nie dzieje się dosłownie, ale chciałem oddać tu atmosferę naszych występów. To bardzo oczyszczające i jednoczące doświadczenie. Wszyscy obecni stają się wtedy jednością, jednoczą się w muzyce, a ja poprzez krzyk wyrzucam ten cały ból w pustkę, w świat.
MUAM: Słuchając „Innern”, myślałam też o cyklach emocjonalnych, których doświadczamy - o cierpieniu i wychodzeniu z niego, zaczynaniu od nowa, a potem powrocie w pustkę. Przejście przez ten pełny cykl jest prędzej czy później chyba nieuniknione.
Nikita: Oczywiście, w pewnym sensie każdy człowiek tego doświadcza, każdy cierpi. Nie da się porównywać cierpienia emocjonalnego poszczególnych osób ani dokonywać jakichkolwiek innych porównań, bo jesteśmy zbyt różni i różne sprawy dotykają nas z różną intensywnością. Zdecydowanie sam przez to przechodziłem; za każdym razem, gdy udawało mi się wyjść z tego cyklu, czułem się silniejszy.
Podam banalny, może nie do końca dobry przykład - gdy uderzysz się palcem u nogi o łóżko w pokoju, poczujesz silny ból. Następnym razem zanim to zrobisz, pomyślisz jak ominąć łóżko - to mechanizm, który wytwarza nasz organizm, by uniknąć kolejny raz tego rodzaju cierpienia. To drobnostka, ale można ją odnieść do znacznie bardziej skomplikowanych sytuacji życiowych - przeżywając coś po raz kolejny adaptujemy się do sytuacji, co jest nauką radzenia sobie z problemem, pokonywania go. Gdy wyciągnie się wnioski z własnych doświadczeń, można znaleźć sposób, by poczuć się lepiej.
Cierpienie jest ważną i nieodłączną częścią życia; pozwala nam poczuć się ludźmi, uświadamia nam nasze człowieczeństwo i zmusza do szukania sposobów na jego przezwyciężenie czy poradzenie sobie – tak właśnie jesteśmy skonstruowani. Zaakceptowanie tego faktu to jedno z najtrudniejszych, a zarazem najważniejszych zadań w życiu.
MUAM: Zdecydowanie się zgadzam. W dzisiejszych czasach niemal niemożliwym jest, by nie doświadczyć depresji. Ważne jest, by nauczyć się samodzielnie z tymi stanami walczyć i pracować nad swoimi emocjami, ale też szukać pomocy. Trzeba o tym rozmawiać i spojrzeć znacznie szerzej niż pod kątem medycznym, bo nie chodzi tylko o odpowiednio dobrane leki.
Nikita: Oczywiście, tabletki przynoszą natychmiastową ulgę, ale w dłuższej perspektywie znacznie ważniejsza jest praca nad sobą i stosowanie metod płynących z własnego wnętrza. Pierwszym krokiem jest akceptacja – zrozumienie, że cierpienie jest nieuniknione i będzie powracać. Wtedy, gdy zaatakuje będziesz już przygotowany i znajdziesz sposób, by je przezwyciężyć. Smutku nie da się uniknąć choćby dlatego, że zawsze ktoś bliski może odejść. Przyjęcie takiego nastawienia to już krok w stronę lepszego życia.
MUAM: Nadzieję, sens i spokój odnaleźć pomagają też proste, drobne rzeczy, jak muzyka, o czym już wspominaliśmy. Pomagają też np. spacery, kontakt z naturą.
Nikita: Wiesz co? Kilka dni temu rodzice dali mi klocki LEGO z dzieciństwa. Uwielbiałem budować. Mam teraz tę kolekcję w swoim studiu. Kiedy czuję się przytłoczony, składam te konstrukcje i znów, po latach odnajduję w sobie dziecko. Jeżdżę też sporo na rowerze i podziwiam okoliczne krajobrazy. To naprawdę pomaga!
MUAM: Der Weg Einer Freiheit komunikuje się w tekstach utworów w zdecydowanej większości po niemiecku. Dlatego, że jest Ci tak łatwiej wyrazić emocje, czy był jeszcze inny powód?
Nikita: Poza trzema utworami, w których chciałem spróbować czegoś nowego, trzymam się języka niemieckiego - jest wizytówką zespołu nie tylko dlatego, że to mówię w tym języku na co dzień, dzięki czemu łatwiej mi w pełni wyrazić emocje, ale też jest ważnym elementem przekazu na poziomie muzycznym. Co ciekawe wielu obcokrajowców słucha nas dlatego, że niemiecki brzmi dla nich egzotycznie. Twardy charakter tego języka dobrze pasuje też do muzyki, którą gramy, w przeciwieństwie do np. angielskiego czy francuskiego, które dobrze odnajdują się przy czystych wokalach.
MUAM: No właśnie, czysty śpiew jest dla Ciebie większym wyzwaniem niż growl i krzyk, prawda?
Nikita: Zdecydowanie, dlatego właśnie zacząłem śpiewać czystym głosem tak późno. Odnalazłem już swoją technikę w krzyku, która nie obciąża moich strun głosowych i nie wymaga ode mnie tak wiele energii, ale z czystym wokalem wciąż się zmagam - chcąc osiągnąć wyższe rejestry śpiewając po niemiecku trzeba być bardzo uważnym przy wymawianiu spółgłosek, bo bardzo łatwo zgubić brzmienie. To zawsze będzie dla mnie wyzwanie.
![]() |
| Nikita Kamprad, Der Weg Einer Freiheit, fot. A.Wojcińska |
MUAM: Teksty są ważną częścią twórczości Der Weg Einer Freiheit, ale równie istotna jest przecież sama muzyka i detale w niej zawarte. Pięknie słyszalne są na instrumentalnej wersji "Innern", którą niedawno wydaliście. Fajnie pokazuje ona złożoność Waszej sztuki, te brzmieniowe detale poszczególnych instrumentalnych partii.
Nikita: Gdy słucha się muzyki z wokalem, ten głos zawsze jest w centrum i prowadzi cię przez piosenkę. By usłyszeć coś więcej, poznać strukturę samych utworów, warto jest posłuchać instrumentalnej wersji. Zdecydowaliśmy się taką stworzyć nie tylko dlatego, że jesteśmy bardzo zadowoleni z tych utworów, ale też chcąc pokazać album "Innern" od innej strony, zaprezentować go bardziej jako dźwiękową podróż. Zmiksowałem wersję instrumentalną nieco inaczej, uwypuklając partie gitar, klawiszy, pianina. Wiedzieliśmy, że nie zdobędzie on takiej uwagi, jak album w oryginalnej odsłonie, ale zbiera bardzo pozytywne opinie. Podobał Ci się ten album?
MUAM: Tak, zdecydowanie. Pozwolił mi spojrzeć na Waszą twórczość szerzej, głębiej, inaczej. Cenię pełne opowieści, więc już sam "Innern" w pierwotnej wersji do mnie przemówił. Brak wokalu w nowej odsłonie nie był mnie jakimś niesamowitym wyzwaniem, bo słucham bardzo różnych rzeczy. Bardzo lubię muzykę instrumentalną, zarówno gitarową, jak i jazzową czy klasyczną. Wybór tego, czego słucham w danej chwili w dużej mierze zależy od nastroju. Obie wersje płyty są bardzo dobre.
Nikita: Też lubię jazz, szczególnie tę jego delikatniejszą odsłonę, która pomaga mi się relaksować i fajnie towarzyszy przy różnych zajęciach.
MUAM: Jazz, metal i muzyka klasyczna mają wbrew pozorom wiele wspólnego - tworzenie w tych stylach wymaga niemałych umiejętności, ale też otwartości na to by eksperymentować z brzmieniem, szukać nowych rozwiązań.
Nikita: Jestem fanem muzyki klasycznej i też dostrzegam te podobieństwa. Wpływy muzyki klasycznej są od dawna obecne w twórczości Der Weg Einer Freiheit, bo komponując sięgam do melodii i harmonii wywodzących się z klasyki. Niekiedy opisuje się naszą twórczości jako czerpiącą z muzyki klasycznej i absolutnie nie ma w tym przesady, bo naprawdę się tymi dźwiękami inspiruję.
MUAM: Jak w ogóle zaczęła się Twoja przygoda z muzyką?
Nikita: Nie jestem pewien, czy zaczęło się to od elektroniki, czy od klasycznego rocka, ale z pewnością wpłynęło na to zainteresowanie wspólne słuchanie płyt z tatą. Słuchaliśmy wspólnie Jeana-Michela Jarre'a - pamiętam doskonale album "Oxygene", do którego często wracaliśmy, a także zestawu hitów Deep Purple. Z tych dwóch możliwych kierunków bliżej było mi zawsze do cięższego gitarowego brzmienia, ale jakieś pół roku temu wróciłem po latach do "Oxygene" i odkryłem na tym albumie wiele nowych smaczków. Wciąż te melodie z dzieciństwa tkwią w mojej pamięci.
MUAM: To ciekawe, tym bardziej, że w tym roku ten album obchodzi swoje pięćdziesięciolecie!
Nikita: Jarre był pionierem w swoim fachu, a wpływy jego twórczości słyszalne są w elektronicznej muzyce do dziś. Współczesna muzyka wcale tak daleko nie odbiega od tego, co robił ten francuski kompozytor, który wciąż inspiruje miliony ludzi!
MUAM: To prawda! A kiedy w Twoim życiu pojawił się metal?
Nikita: W czasach szkolnych, zainspirował mnie przyjaciel, z którym wymienialiśmy się przenośnymi dyskami twardymi. Każdy z nas miał tam sporo muzyki i pożyczaliśmy je sobie wzajemnie, by podzielić się odkryciami. Znalazłem u niego pierwsze albumy Emperor i Dimmu Borgir, co skierowało mnie ku black metalowi. Później zacząłem chodzić na koncerty w Würzburgu, gdzie mieszkam do dziś i gdzie zaznajamiałem się z thrash, black i death metalem stopniowo coraz bardziej, do momentu, aż sam zapragnąłem tworzyć muzykę. Pierwsze piosenki napisałem w wieku 16 lat. W 2004 roku rozpoczęła się moja kreatywna działalność.
MUAM: Z biegiem lat rozwijałeś swój styl twórczy, dodając nowe wpływy, sprawiając, że utwory stawały się bardziej dopracowane.
Nikita: Jasne, ale warto przy tym pilnować się, by się nie pogubić w gąszczu możliwości i szczegółów. Przy pisaniu piosenek warto pamiętać, że kluczowe jest szybkie zrealizowanie pomysłu, uchwycenie go w danej chwili i dbanie o to, by nie zatracić się w dopieszczeniu jednego riffu czy brzmienia do perfekcji - w przeciwnym razie można stracić z oczu pierwotną wizję. Czasem potrafię pracować nad jednym fragmentem przez tydzień, wciąż nie czując satysfakcji, więc nieustannie muszę sobie przypominać, by ruszyć dalej i ewentualnie później wrócić do tego, nad czym utknąłem. Na początku działałem bardziej spontanicznie – finalizowałem pomysły w jeden dzień i byłem z tego zadowolony. Ważne, by dysponując dzisiejszą wiedzą, nie zatracić tej twórczej iskry.
MUAM: A czy w podejściu do tras koncertowych coś się u Ciebie zmieniło na przestrzeni lat?
Nikita: Wraz z graniem większych koncertów nadeszła też większa odpowiedzialność za to, by dostarczyć fanom doświadczenie najwyższej jakości. Dawniej koncerty były dla nas pretekstem do spotkania z przyjaciółmi, wspólnego grania i spędzania czasu. Obecnie jesteśmy profesjonalistami, przygotowujemy się intensywnie do tras, regularnie ćwiczymy na instrumentach, ja ćwiczę śpiew. To naturalny proces rozwoju, a zarazem bardzo przemyślany.
MUAM: Wasze koncerty są bardzo dopracowane, to prawda. Miałam przyjemność usłyszeć Was dwukrotnie w Gdańsku, w 2023 roku u boku Amenry i Igorra, a następnie kilka miesięcy temu na Mystic Festivalu. Oba doświadczenia wspominam bardzo pozytywnie i emocjonalnie. Cieszę się, że wrócicie niedługo do nas jeszcze w ramach obecnej trasy klubowej.
Nikita: Pobyt w Gdańsku wspominam bardzo pozytywnie, przyjęliście nas bardzo ciepło, za co jesteśmy ogromnie wdzięczni. Polska publiczność jeszcze dobrze nas nie zna, a przynajmniej nie tak dobrze, jak ta w Niemczech i we Francji. Chętnie do Was wrócimy tym bardziej, że to dla nas artystycznie wciąż nowe terytorium. Mam nadzieję, że będziemy u Was częściej grywać.
MUAM: Oby, tym bardziej, że Polacy kochają metal! Dzięki piękne za Twój czas, to była czysta przyjemność. Udanej trasy i do zobaczenia w Polsce!
Nikita: Ogromnie doceniam Twoją pasję do muzyki, dzięki piękne!
Der Weg Einer Freiheit powrócą do Polski już za kilka dni i zagrają 18 października w warszawskim Mechaniku. Na koncert zaprasza Winiary Bookings. Bilety znajdziecie na www.winiarybookings.pl
Albumu "Innern" możecie posłuchać tu: https://derwegeinerfreiheit.bandcamp.com/album/innern



