"The Demise Of Planet X to opowieść o życiu w totalnej niepewności, uformowanym przez zbiorową traumę." — opowiadał w materiałach prasowych o nowej płycie Sleaford Mods wokalista Jason Williamson. "Poprzednia płyta była o stagnacji, o kraju, który sprawiał wrażenie martwego trupa. Trzy lata później ten trup został rozerwany przez wojnę, ludobójstwo i ciągnące się psychiczne skutki pandemii, a media społecznościowe zmutowały w jakąś groteskową, pokręconą formę cyfrowej inżynierii. Czujemy się tak, jakbyśmy żyli pośród ruin. Wielowarstwowa abominacja wyryta w naszej zbiorowej psychice" - trafny opis rzeczywistości, prawda?
Jason Williamson i Andrew Fearn pochylają się nad współczesnością i poprzez pełne humoru i energii, dość nietypowe piosenki opowiadają o tym, z czym się zmagamy w ostatnich latach. To świetny, wielowymiarowy album, któremu zdecydowanie warto przyjrzeć się bliżej, zajrzeć głębiej do skrytych w tekstach znaczeń - do trafnych refleksji, do wspomnień, do osobistych odniesień.
Miałam przyjemność spotkać się z Jasonem i pochylić się głębiej nad tym materiałem. Rozmawialiśmy m.in. o bolączkach współczesności, o nawykach i pułapkach, które czekają w sieci, o powracających we wspomnieniach traumach z dzieciństwa i o tym, że nawet jak jest już bardzo źle, czasem po prostu dobrze jest się pośmiać, by poczuć się choć odrobinę lepiej.
![]() |
| Sleaford Mods, fot. A.Wojcińska |
Między Uchem A Mózgiem: Dziękuję pięknie za "The Demise Of Planet X", za tę opowieść z jednej strony poruszającą, z drugiej pełną humoru, fantastycznie oddającą ducha współczesnych realiów i nieuchronnego rozpadu wszystkiego. Właściwie już sam początek albumu świetnie podsumowuje to, co się dzieje - całość rozpoczyna się od śmiechu, który sam w sobie jest wielowymiarowy - jest złowieszczy, tajemniczy, zabawny, a zarazem nieco absurdalny.
Jason Williamson: Dzięki za te słowa, to wiele dla mnie znaczy! Faktycznie coś w tym jest. Właścicielką tego śmiechu jest brytyjska aktorka Gwendoline Christie, która jest bardzo ekspresyjna także w codziennych sytuacjach. Spotkaliśmy się w legendarnym studiu Abbey Road, by zarejestrować partie do "The Good Life". To był letni, środowy poranek. Przed nagraniami z dobrą godzinę luźno rozmawialiśmy o różnych sprawach, o niepokojach, o tym, co się dzieje. Ten jej niesamowity śmiech powracał regularnie i zdałem sobie sprawę, że właśnie tego potrzebuję najbardziej w tym utworze.
MUAM: Szczerze mówiąc współczesna rzeczywistość czasem bywa tak nieprawdopodobnie poplątana, że nie pozostaje nam nic innego, jak tylko się śmiać z tego wszystkiego...
Jason: Zdecydowanie. Śmiech zawsze jest takim wentylem bezpieczeństwa, odseparowującym nas od otaczającego mroku i beznadziei codzienności. W śmiechu zdecydowanie tkwi nadzieja i staramy się ją przemycać w naszych piosenkach, kiedy tylko się da.
MUAM: To prawda, zewsząd dociera do nas tak wiele informacji, że nie sposób się w tym racjonalnie odnaleźć. Jak sobie radzisz z tym natłokiem, szczególnie w kontekście mediów społecznościowych?
Jason: Oj, to jest okropne. To jest dosłownie wszędzie! Narzuciłem sobie dzienny limit korzystania z tych aplikacji - piętnaście minut. Czasem trochę odpuszczam i daję sobie drugie piętnaście. Wystrzegam się przewijania, dzięki czemu jest dużo lepiej. To jest paskudna sprawa i paskudny nawyk. Niestety potrzebujemy mediów społecznościowych do pracy, którą wykonujemy, bo pomagają w rozpowszechnianiu informacji. To pomaga utrzymać zespół w oczach ludzi.
MUAM: Masz rację, ważne jest, by rozróżnić używanie tych platform do pracy od tego, co robimy tam prywatnie. Ty swoje osobiste konto też przeznaczyłeś do prezentowania różnych innych aktywności, niezwiązanych z zespołem.
Jason: Zdecydowanie jest to ważne. Na prywatnym koncie skupiam się na modzie i różnych innych pomysłach, ale też jest potrzebne, by pokazać tę inną stronę.
![]() |
| Jason Williamson, fot. A.Wojcińska |
MUAM: Masz bardzo oryginalne spojrzenie na modę. Gdy zobaczy się któryś z Twoich filmików "z szafy" o poranku, potrafi to bardzo pozytywnie nastroić na resztę dnia!
Jason: Uwielbiam to! Ale jeśli nie wyjdzie tak, jak trzeba, to – do cholery – nie będę tego robić. Musi mi to sprawiać przyjemność, muszę się dobrze z tym czuć. Nie chcę też zatracić się w tym wszystkim. Materializm jest w porządku, nie mam z nim problemu, ale potrafi człowieka pochłonąć. Chcę po prostu zachować w tych działaniach kreatywność. To pewna forma wyłamania się ze schematu, odejścia od normy.
MUAM: Zdecydowanie, Twój autorski taniec jest unikalny. Wbrew pozorom jest dość skomplikowany, nie tak łatwo się go nauczyć! Tańczysz też na scenie podczas koncertów, fajnie się to łączy.
Jason: Dzięki (śmiech). Tak jakoś po prostu wyszło, zupełnie naturalnie. Im gorzej to wygląda, tym lepiej! Tym bardziej jest to skuteczne szczególnie w mediach społecznościowych - ludzie to uwielbiają, klikają to. A skoro im się to podoba, to będę to zamieszczał. Nie chodzi o to, by być „fajnym” – robię to po prostu, bo to lubię.
MUAM: Wspomniałeś o materializmie. Opowiadasz szerzej o nawyku kupowania ubrań w sieci w utworze "The Unwrap". To taki znak naszych czasów...
Jason: Oj tak. Jesteśmy bezradni, bezsilni wobec tej machiny - przynajmniej większość z nas. W duchu aktywnej solidarności, wspólnymi siłami moglibyśmy w jednej chwili zmienić bieg spraw, ale taka solidarność praktycznie nie istnieje. Tym, co naprawdę sprawnie funkcjonuje jest jedynie konsumpcjonizm - to jedyna praktyka, której ludzie się oddają. Spędzając czas w sieci nieustannie dajemy się wciągnąć w ten mechanizm. Tak to właśnie wygląda. Jedyny realny wpływ, jaki wywieramy, wiąże się z handlem i kapitalizmem – z utrzymywaniem tej machiny w ruchu.
MUAM: Dorastałam w latach dziewięćdziesiątych i na przełomie wieków, ale w pewnych aspektach było bardzo podobnie - wciąż na porządku dziennym było wyśmiewanie, ocenianie i różne traumatyczne sytuacje, z którymi trzeba było się zmagać. Myślę, że obecnie nie jest wcale lepiej, tym bardziej, że dzieci mają dostęp do telefonów komórkowych i nowej technologii, a to rodzi kolejne zagrożenia.
Jason: Oj tak. Uważam, że wraz z pojawieniem się mediów społecznościowych sytuacja dzieci w szkole jest dziś jeszcze gorsza. Wszystko jest teraz dostępne w Internecie – również pornografia. Ta powszechna dostępność jeszcze bardziej nasiliła zjawiska prześladowania i wyżywania się na innych.
MUAM: Jak patrzysz na te czające się wszędzie zagrożenia przez pryzmat traum, które przeszedłeś i tego, że też wychowujesz dzieci?
Jason: To niezwykle ważne, by uświadamiać im te niebezpieczeństwa. Nie da się całkowicie odciąć im dostępu do takich rzeczy, więc trzeba starać się wychowywać dzieci w sposób jak najbardziej zrównoważony. Wiążą się z tym pewne zagrożenia – choćby ryzyko uzależnienia i wiele innych problemów. Czasami jest to nieuniknione. Cóż można zrobić? Pozostaje mieć nadzieję, że wszystko ułoży się dobrze i starać się je chronić najlepiej jak się da.
MUAM: Myśląc nad technologicznym postępem często zastanawiam się, jaka jest tak naprawdę różnica między mediami społecznościowymi i telewizją, bo obie platformy są przede wszystkim po to, by coś reklamować. Reklamy towarzyszą nam w zasadzie od zawsze, z tym, że kiedyś oglądaliśmy w większości te same rzeczy mając do dyspozycji te same kanały, a obecnie każdy z nas widzi trochę co innego, bo wpływa na to algorytm, który dopasowuje treści do osobistych preferencji.
Jason: Prawda, algorytmy dyktują nam, co mamy myśleć. To jeden z powodów, dla których staram się ograniczyć korzystanie z mediów społecznościowych – zaczynają one bowiem wpływać na to, jak postrzegam rzeczywistość i ludzi. To wszystko nie jest prawdziwe! Algorytmy nami manipulują, wręcz nas nękają. To bardzo szkodliwe, dlatego uczę się od tego odcinać i korzystać z mediów społecznościowych w sposób jak najbardziej konstruktywny – nie dając się przy tym wciągnąć w tę pokręconą grę algorytmu.
MUAM: Algorytm potrafi znacząco wpłynąć na nastrój. Dochodzi czasem do tego, że w ciągu godziny nasz nastrój może się diametralnie zmienić w zależności od tego, co widzimy. Można doświadczyć euforii, a zaraz po niej totalnego załamania.
Jason: No właśnie, gdy po porannej kawie zaglądasz do mediów społecznościowych i trafiasz na coś, co ci się nie podoba, całkowicie psuje ci to nastrój. A przecież fajnie byłoby trafić na coś, z czego można się pośmiać! Ale w dzisiejszych czasach to rzadkość. Rzadko już trafiam na zabawne filmiki. Przeważnie widzę treści o wojnie, o tym, jak ludzie medialną nagonką atakują celebrytów i te różne bzdury - cóż więc poradzić...
![]() |
| Jason Williamson, fot. A.Wojcińska |
MUAM: Jak się czujesz z tym, że wydajesz przemyślany, w zasadzie koncepcyjny album w erze serwisów streamingowych?
Jason: To wszystko gdzieś umyka, prawda? Na przestrzeni lat odnieśliśmy spory sukces, ale co można na to poradzić, gdy to wszystko się zaciera? Gdy pojawia się masa innych zespołów, która też chce dotrzeć do ludzi? Pojawiliśmy się tuż przed popularnością mediów społecznościowych – więc zbudowaliśmy jakąś bazę fanów i nasz przekaz też dociera do odbiorców też w innej formie. Człowiek czuje się w tym wszystkim nieco zagubiony. Każdy gdzieś chce dotrzeć, jedni radzą sobie z tym lepiej od innych. To kolejny powód, dla którego warto odciąć się od mediów społecznościowych. Sprawiają one, że ciągle się do kogoś porównujemy. Ciągle zestawiamy siebie z innymi. To nie jest tego warte.
MUAM: A co Cię w tej współczesnej rzeczywistości najbardziej przeraża?
Jason: Chyba prawdopodobieństwo wojny. To, że społeczeństwo może pogrążyć się w konflikcie zbrojnym. Kto wie. Trudno w tym wszystkim zachować zdrowy rozsądek.
MUAM: Prawda, wszędzie pełno jest fałszywych informacji, w wyniku czego trudno się zorientować, co tak naprawdę się dzieje.
Jason: Fake newsy zawsze będą się pojawiać. Mamy tu media w rodzaju BBC czy duże gazety, które forsują przekaz, że musimy szykować się do wojny. To naprawdę niepokojące, bo BBC to przecież poważna instytucja, a jednak serwuje ludziom takie treści. To budzi lęk. Nie rozumiem tego; zastanawiam się, czy chodzi tylko o kliknięcia, czy o co innego... Wizja wojny to jedyna rzecz, która mnie obecnie naprawdę martwi.
MUAM: Czy da się w ogóle obecnie odciąć od tych wszystkich wiadomości? Żyć bez telefonów?
Jason: Zdecydowanie nie i ma to zarówno swoje plusy jak i minusy. To uzależnienie, ale też świetny sposób komunikacji z ludźmi. Pozostaje pytanie, jak to wszystko wyważyć...
MUAM: Na bezludnej wyspie telefon byłby bezużyteczny... ale pewnie byłoby tam bardzo nudno!
Jason: Pewnie tak... jakbym miał tam jechać, wziąłbym zestaw rzeczy, które pozwoliłyby mi przetrwać. Kurs survivalu albo książkę o tym, jak przetrwać – to w zasadzie jedyne rzeczy, które bym zabrał.
MUAM: Kontakt z naturą w gruncie rzeczy pozwala trochę się odciąć, oczyścić myśli. Przynajmniej pomóc na chwilę...
Jason: Postęp technologiczny jest potrzebny, ale jest jednocześnie dość problematyczny
MUAM: No i potrzebujemy ludzi, kontaktu z nimi, porozumienia...
Jason: Potrzebujemy towarzystwa i musimy na nowo nauczyć się komunikować, a od czasu pandemii okazuje się to dość trudne, prawda?
MUAM: Właśnie. Muzyka z pewnością może w tym pomóc – przede wszystkim spotykanie się na koncertach, by słuchać jej wspólnie na żywo.
Jason: Zdecydowanie. Jeśli wykonujesz swoją pracę dobrze, to co tu może się nie podobać? Niezależnie od tego, czy zgadzam się z przekazem muzyki danego artysty, czy nie – jeśli robisz to profesjonalnie, to świetna sprawa!
![]() |
| Jason Williamson, fot. A.Wojcińska |
Jason: W sumie oba aspekty przeplatają się ze sobą. Trasy bywają wyzwaniem – wiążą się z pewnym rodzajem stresu, a także z samymi podróżami i rozłąką z rodziną – ale jednocześnie sprawiają przyjemność. Same występy to już zdecydowanie frajda.
MUAM: Miałam przyjemność zobaczyć Sleaford Mods na żywo dwukrotnie i zdecydowanie można odczuć, że koncerty sprawiają Ci dużo radości. Mój pierwszy kontakt z Waszą sceniczną prezentacją był dla mnie sporym zaskoczeniem - nie widziałam nigdy wcześniej duetu, w którym jeden facet śpiewa, rapuje i specyficznie tańczy, a drugi po prostu...tańczy. To było świetne, nietypowe doświadczenie!
Jason: Mogę sobie wyobrazić, jak to wygląda z drugiej strony - ten pierwszy kontakt nieco dezorientuje, ale mam nadzieję, że ostatecznie w pozytywnym sensie!
MUAM: Jak najbardziej! Zapamiętuje się właśnie tę oryginalność. A były jakieś nietypowe sytuacje trasowe, które zapadły Ci w pamięć?
Jason: na szczęście nic szczególnego nie miało miejsca. Nie miewamy zwykle poważnych problemów technicznych. Koncerty to wielka przyjemność. Gdziekolwiek gramy, bardzo doceniam reakcje publiczności i to, jak wspaniałą mam pracę. Przeważnie idzie gładko.
MUAM: Uff, to dobrze! Czy w Wielkiej Brytanii nadal jest tak ponuro, czy dostrzegasz też coś pozytywnego?
Jason: Sytuacja jest dość ponura. Mamy wprawdzie nowego lidera Partii Pracy – Andy’ego Burnhama; uważam, że jest nawet w porządku – choć wielu się z tym nie zgadza. Oczywiście nie jest idealnie, zobaczymy, co przyniesie przyszłość. Czego my właściwie szukamy... odrobiny sprawiedliwości? równości? To ciężka sprawa. Można to chyba osiągnąć ciężką pracą, ale nie zawsze się to sprawdza. Wszystko jest takie zagmatwane, skomplikowane i przesiąknięte bzdurami. No ale cóż można zrobić...
MUAM: Zawsze jest jakaś nadzieja, że nie trafi nam się kolejny "Zły Mikołaj" ("Bad Santa"). Jeden zdecydowanie wystarczy....
Jason: Tak, sytuacja tam budzi jeszcze większy niepokój; najpotężniejsze państwo na świecie znalazło się w uścisku autorytarnych sił – i to do tego stopnia, że naprawa tego stanu rzeczy, gdy już dojdzie do tragedii, zajmie mnóstwo czasu.
MUAM: Wiesz co? Gdy słuchałam "Bad Santa" przyszło mi też do głowy dość banalne, bezpośrednie skojarzenie, zupełnie niepolityczne. Takie wspomnienie wielkiego brodatego faceta, który daje dzieciom prezenty i pyta je, czy były grzeczne. Niekiedy taki Mikołaj, obcy facet, który cię pyta o różne sprawy w dość bezpośredni sposób, bywał nieco przerażający... Wyobrażam sobie taką scenę z horroru klasy B (śmiech).
Jason: Zdecydowanie tak to może wyglądać (śmiech) i może być to traumatyczne wspomnienie. Dla mnie "Bad Santa" było bardziej nawiązaniem do filmu o tym tytule i tego, jak ludzie mogą zejść na manowce, pogubić się kompletnie, przejść przez to wszystko i w końcu doznać pewnego olśnienia.
MUAM: Tak, oczywiście! Skoro już jesteśmy przy filmach, to nie sposób nie wspomnieć o tym, że poza muzyką i modą zajmujesz się też aktorstwem. Jak się czujesz w tej roli? Czy ma ona wpływ także na Twoje podejście do koncertów?
Jason: Niekoniecznie, bo okazje do aktywności aktorskiej trafiają się dość rzadko, ale bardzo je cenię. To bardzo ciekawe doświadczenie. Uwielbiam to. Czy można by połączyć aktorstwo z działalnością w ramach Sleaford Mods? Kto wie, zdecydowanie jest to pomysł!
MUAM: Obie aktywności mają coś wspólnego, przenikają się, chociażby z tego względu, że wymagają zapamiętywania tekstu.
Jason: Zdecydowanie, to łączy te dwie rzeczy. Jest naprawdę dużo do zapamiętania - czasem się to udaje, czasem nie do końca...
MUAM: I wtedy improwizujesz?
Jason: Improwizacja jest nieodłączną częścią obu aktywności, to prawda. Zawsze na bazie czegoś, co już masz wypracowane w tym, co robisz, można zbudować coś nowego, dodać coś od siebie, jakiś nowy wymiar.
MUAM: Dokładnie tak i bardzo tę umiejętność podziwiam. Na finał mam dość oczywiste pytanie w związku z tym, co wydarzy się za kilka tygodni - co przychodzi Ci do głowy na myśl o Polsce?
Jason: Nie bywamy tam zbyt często i jest to kraj, po którym tak naprawdę nie mieliśmy jeszcze okazji zbyt wiele podróżować. Nie mogę się doczekać występu dla Was – mam nadzieję, że Wam się spodoba i będziecie się dobrze bawić.
MUAM: Jestem pewna, że będzie świetnie. Dziękuję Ci pięknie za spotkanie, to był dla mnie zaszczyt. Do zobaczenia w Warszawie!
Jason: Nie ma sprawy, wszystkiego dobrego. Do zobaczenia!
"The Demise Of Planet X" ukazał się 16 stycznia 2026 nakładem Rough Trade.
Albumu możecie posłuchać tu: https://sleafordmods.bandcamp.com/album/the-demise-of-planet-x
Fizyczne egzemplarze albumu i inne płyty Sleaford Mods znajdziecie w sklepie Sonic Records, na www.sonicrecords.pl
Sleaford Mods przyjadą do Warszawy już niebawem i w ramach promocji nowego albumu wystąpią 1 listopada 2026 w Stodole. Na koncert zaprasza Klub Stodoła. Więcej informacji o koncercie tu: https://www.stodola.pl/koncerty/sleaford-mods-137046.html






