Duńska scena muzyczna to kopalnia talentów, o czym mogliśmy przekonać się podczas ubiegłorocznego Mystic Festivalu, gdzie wystąpili m.in. MOL, Katla, Cabal czy JOHN CXNNOR. Z tego pięknego, niedużego kraju wywodzą się też Meejah i HIRAKI - dwa niezależne byty, które połączyła silna artystyczna więź. Jej efektem jest świetna EPka "Interwoven".
Skoro mowa o minialbumie, który jest wspólnym dziełem nie pozostało nic innego, jak zadać obu stronom te same pytania i przeprowadzić wspólny wywiad. Co z tego wyszło? Całkiem wnikliwa historia o przyjaźni, pasji i spotkaniach, które zmieniają życie i energii, która generuje się między ludźmi.
Między Uchem A Mózgiem: Co czujecie na myśl o muzyce zawartej na "Interwoven"? Jakie emocje Wam towarzyszą, gdy słuchacie tych utworów?
Mai (Meejah): Hmm, pierwszym, co przychodzi mi do głowy jest duma - ta współpraca wiele dla mnie znaczy! Poza tym zawsze uderza mnie intensywność tych utworów. Myślę, że świetnie zostały tu ukazane tematy zemsty, niewinności, krzywdy i ochrony. Przemawiają do siebie niczym bliźnięta, są jak dwie strony tej samej monety. Myślę, że głos Loïca pięknie wtopił się w nasz muzyczny wszechświat i czuję ulgę, że udało nam się wszystko dopiąć, połączyć siły i wspólnie stworzyć coś ważnego.
MUAM: Wiem, że ta współpraca jest czymś naprawdę szczególnym. Jak ją postrzegacie z artystycznego, ale też na polu osobistym?
Mai (Meejah): Jesteśmy fanami HIRAKI. Niezmiennie należą do bardzo ważnych zespołów współtworzących duńską scenę muzyczną. Podziwiamy ich za ciekawość, intensywność koncertowego doświadczenia i to, że są po prostu bardzo fajnymi ludźmi. Projekt ten pozwolił obu naszym zespołom się rozwinąć i podjąć nowe wyzwanie. Pomagaliśmy sobie wzajemnie, a przy tym świetnie się bawiliśmy wymieniając się pomysłami i tworząc wspólnie. Najważniejsze jest jednak coś innego - znamy się od lat i ta współpraca ugruntowała i wzmocniła naszą przyjaźń.
MUAM: Jak to się wszystko zaczęło? Co było takim punktem zwrotnym i bezpośrednią inspiracją do zarejestrowania tego materiału?
Tim (HIRAKI): poznaliśmy się z Mai dzięki współpracy w ramach innego naszego projektu - JOHN CXNNOR, grającego industrial techno i poczuliśmy więź. Postanowiliśmy, że będziemy ją rozwijać w ramach innych wspólnych działań. Łączy nas ciekawość odkrywania nieznanego i pragnienie przełamywania konwencji oraz obserwowania, co może powstać, gdy zderzą się ze sobą kontrastujące języki artystyczne. To sedno działania obu naszych zespołów. Muzyka MEEJAH niesie ze sobą zarówno ból, jak i radość, równoważąc te emocje w sposób, który uważamy za głęboko poruszający. W HIRAKI zawsze traktowaliśmy współpracę poważnie, jako sposób na pozostanie otwartym. Nie tylko na innych ludzi, ale także na nowe sposoby tworzenia muzyki. Każda nasza współpraca otwierała przed nami nowe drzwi i prowadziła nas tam, gdzie nie moglibyśmy dotrzeć samodzielnie. Zawsze inspirowali nas artyści i zespoły, w których dwie lub więcej grup spotyka się i wspólnie tworzy coś, co można by nazwać „wspólną trzecią”. Zespoły takie jak The Body, Converge, Cult of Luna, Merzbow i Kaada pokazały nam, jak potężne mogą być takie działania. To ekscytujące, że coraz więcej zespołów w Danii przyjmuje ten sam sposób myślenia.
Mai (Meejah): Bezpośrednią inspiracją do tej współpracy stał się koncert The Ocean na Roskilde Festival na Gloria Stage w 2022 roku. Miałam mnóstwo „nagłych myśli” o „wadze serca” w życiu pozagrobowym, o relacji między byciem ofiarą czynów innych a tym, jak sprawca staje się również ofiarą własnej utraty człowieczeństwa. Nagle ktoś złapał mnie za ramiona. To był Loïc, który klęczał przede mną podczas swojego koncertu – chcąc się upewnić, że wszystko ze mną w porządku. To był dzień, w którym wizja artystyczna się narodziła i na szczęście HIRAKI, a później Löic, zgodzili się w pełni zaangażować w pomysł. Wymiana inspiracji między nami była niezwykle satysfakcjonująca artystycznie, a proces ten zaprowadził nas w wiele nowych miejsc, a co najważniejsze ukształtował nas jako nowy zespół koncertowy MEEJAH x HIRAKI.
MUAM: A co było dla Was największym wyzwaniem podczas komponowania i nagrywania tej EPki?
Andreas (Meejah): Cóż, największym wyzwaniem podczas pisania tego konkretnego materiału był fakt, że mieszkamyw różnych częściach kraju, co oznaczało potrzebę zdalnej pracy nad pisaniem i nagrywaniem. Ostatecznie wyszło jednak bardzo fajnie.
Tue (HIRAKI): Wszystkie decyzje podejmujemy wspólnie. Wymaga to dużej koordynacji – zwłaszcza gdy łączy się dwa ściśle ze sobą powiązane podmioty. Ale jest to również niezwykle satysfakcjonujące, ponieważ pozwala nam rozwijać nowe pomysły, podejmować nowe wyzwania. Na szczęście dysponujemy szerokim zakresem kompetencji, jeśli chodzi o wszystkie zadania wykraczające poza samą muzykę, co pozwala nam budować silną, wspólną tożsamość z głębokim poczuciem odpowiedzialności za współne działania.
MUAM: A czy twórczość The Ocean Collective jest dla Was szczególna?
Andreas (Meejah): The Ocean zdecydowanie był zespołem, który ukształtował mój gust muzyczny i narkotykiem, który otworzył mi drogę do świata cięższych podgatunków we wczesnych latach moich muzycznych odkryć. Kompozycje z płyty Pelagial, w szczególności kilka zawartych na niej melodii i powracających motywów, wpłynęły na moje własne brzmienie i podejście do tworzenia gitarowych partii.
MUAM: Jak wspominacie współpracę z Loic'em Rossettim?
Andreas (Meejah): Praca z Loic'em była przyjemnością. Gdyby ktoś powiedział mi 10 lat temu, że w jednym z naszych utworów zaśpiewa Loic z The Ocean, z pewnością bym nie uwierzył. Miałem 19 lat i słuchałem w kółko "Pelagial". To wspaniały, przemiły, ciepły człowiek, a jego charyzma wokalna świetnie pasowała do utworu. Jesteśmy dumni, że dodał do naszej muzyki swój znak jakości!
Mai (Meejah): Podziwiam umiejętności wokalne Loica. Jego niesamowitą skalę głosu. Jest w nim melancholia i melodyjność, a jednocześnie ogromna siła. Bardzo się zżyliśmy i mamy nadzieję, że wystąpi z nami na kilku koncertach specjalnych!
MUAM: To byłoby wspaniałe! A jak zaczęła się Wasza przygoda z muzyką?
Tim: HIRAKI narodziło się, gdy poprzedni zespół Tue i Jona, LISERSTILLE zapadł w stan hibernacji, ale potrzeba tworzenia była wciąż żywa. Jestem częścią ich muzycznego świata od dawna - jako przyjaciel, fan i współpracownik ds. wizualnych, aż pewnego dnia zaczęliśmy tworzyć muzykę we trójkę. Szybko okazało się, że nie będziemy podążać drogą poprzedniego zespołu, że chcemy stworzyć coś nowego, świeżego, co będzie naszą reakcją na ten okrutny, chory świat. To miało być coś bardziej gwałtownego, konfrontacyjnego, nieprzewidywalnego.
Brak jednoznacznego zdefiniowania brzmienia od początku czynił HIRAKI ekscytującym. Nigdy nie chodziło o to, żeby idealnie wpasować się w jedną scenę czy jeden gatunek. Bardziej przypominało to wrzucenie naszych różnych doświadczeń, pomysłów i frustracji do jednego pomieszczenia i sprawdzenie, co przetrwa. To napięcie zrodziło w nas zespół, a muzyka zaczęła zabierać nas w miejsca, których szczerze się nie spodziewaliśmy: na większe sceny, festiwale i jako support The Armed w Hamburgu i Berlinie. Dość naturalnie zaczęliśmy też współpracować. Dzięki takim ludziom jak KH Marie, a zwłaszcza JOHN CXNNOR, HIRAKI stało się częścią czegoś większego niż tylko nasza trójka. Wciągnęło nas to w nowe społeczności i konteksty, od Roskilde Festival i Copenhell, po festiwale w całej Europie.
Mai: Meejah rozpoczął działalność pod koniec 2017 roku. Swój drugi koncert zagraliśmy w Kopenhadze, przed koreańskim Jambinai, trzeci w Reykjaviku, szósty w Nowym Jorku, a siódmym na G!Festival na Wyspach Owczych. Korea, Stany Zdjednoczone i północna Europa były dla nas kluczowe - znaczące zarówno pod względem powstawania muzyki jak i kontaktów z ludźmi. Sesję na żywo w radiu KEXP w 2024 roku zagraliśmy dzięki pomocy przyjaciół z koreańskiej sceny indie. Czujemy, że jest pewne energetyczne połączenie, które spaja ludzi, miejsca i zagadnienia w różnych lokalizacjach geograficznych - to jest nasz zespołowy kompas. Wspólny projekt z HIRAKI jest tego kolejnym przykładem, tym razem zakorzenionym w Europie - HIRAKI są w Aarchus, Pelagic ma siedzibę w Berlinie, a Loic jest w Szwajcarii.
MUAM: Czego słuchacie na co dzień?
Andreas (Meejah): słucham dużo cięższej muzyki – i wnoszę te brzmienia do zespołu. Dużo grindcore'u, war metalu, Rotten Death i ciężkiego D-beatu. Mamy jednak silny fundament w bardziej melodyjnym/emocjonalnym metalu z zespołami takimi jak Cult of Luna, Thou, The Body, Converge i ich świetne wspólne albumy z Emmą Ruth Rundle, Lingua Ignota, Julie Christmas i Chelsea Wolfe.
Jon (HIRAKI): W HIRAKI słuchamy bardzo szerokiego wachlarza gatunków. Biorąc pod uwagę, że podczas wspólnego tworzenia muzyki bardzo mocno kierujemy się emocjami – myślę, że nasze wybory dotyczące muzyki, również to odzwierciedlają. Osobiście słucham teraz dużo muzyki elektronicznej, takiej jak CLARK, Plaid, Kelpe, Tim Hecker, Múm i Mondkopf. Ale także wracam chętnie do zespołów takich jak Rosa Faenskap, Agriculture i Earth Moves - kocham blackened (post)metal. Gdy nie mam pojęcia, na jaką muzykę mam nastrój, zawsze włączam Portishead – nigdy mi się nie nudzą.
MUAM: Tak czułam, że inspirują Was różne brzmienia. Mieszkacie wszyscy w Danii? Jak to miejsce wpływa na Wasze artystyczne działania?
Andreas: Czujemy teraz silnie zmianę aury i nadchodzącą wiosnę i to uświadamia nam, że żyjemy w nordyckim kraju, który jest zimny i szary przez 6-12 miesięcy. Myślę, że to dodaje naszemu brzmieniu pewnego rodzaju aury.
Tim: Tak, wszyscy mieszkamy w Danii i myślę, że wpływa to na nas bardziej, niż prawdopodobnie nam się wydaje. To mały kraj i to zdecydowanie kształtuje sposób, w jaki funkcjonuje tu scena muzyczna. Jakość jest niewiarygodnie wysoka i wydaje się, że underground stale się rozwija i rozgałęzia. Ale tym, co naprawdę wyjątkowe, jest to, że wciąż wydaje się mały i zachęcający w najlepszy możliwy sposób. Ludzie znają się, wspierają i wchodzą w interakcje między gatunkami i scenami w bardzo naturalny sposób. Myślę, że miało to na nas duży wpływ pod względem artystycznym. Jesteś stale otoczona ludźmi robiącymi ciekawe rzeczy, a to motywuje cię do pozostania zainteresowanym, inspiruje do nieustannego rozwoju.
MUAM: Piękna sprawa. Miałam okazję poznać odrobinę tej wyjątkowości dzięki zaproszeniu kilku fantastycznych zespołów z Danii na Mystic Festival w ubiegłym roku i usłyszeć na żywo wspomniany już projekt JOHN CXNNOR, a także MOL, Katlę, Cabal :)
Mai: To bardzo bogata artystycznie scena, kto wie czy to nie jej "złoty czas". Czuję się zaszczycona tym, ze mogę współtworzyć ją od kilku lat. Tu wszyscy sobie pomagają, a jednocześnie jakościowa poprzeczka podnosi się bardzo wysoko. Wiele dla duńskiej sceny zrobili nasi wspaniali bracia z JOHN CXNNOR, zapraszając wielu z nas do swojego świata i dzieląc się swoją artystyczną wizją.
MUAM: Co zainspirowało liryczną warstwę "Interwoven"?
Mai: Wiele fragmentów „Redirect Revenge” i „Dead Calls” rozbrzmiewało we mnie już od dnia, kiedy stałam w Glorii pod sceną i uderzyła mnie muzyka. Loïc pytający, czy wszystko w porządku, również znalazł swoje miejsce w tekście… od tego momentu wszystko się przeplatało. Obie kompozycje się wokół tego, jak nie wpaść w pułapkę zemsty, ale spróbować wznieść się ponad status ofiary i odzyskać siebie. „Redirect Revenge” jest napisane jako szczera wymiana zdań między kobietą-ofiarą a mężczyzną-sprawcą, który jest zaskoczony swoimi działaniami.
Jon: Tekst „Preserve/Manifest” balansuje między zachowaniem a manifestacją, gdzie dominacja rozpływa się w intymności, a opór zmienia się w troskę. Można to wręcz nazwać napiętą symbiozą władzy i kontroli, miłości i egoizmu – rodzajem symulowanej siły napędowej, oddanej jako organiczne współistnienie.
MUAM: „Interwoven” jest tak intensywny i po prostu piękny, ale trochę za krótki – to znaczy, chciałbym słyszeć więcej waszych wspólnych utworów… Czy planujecie kolejne wspólne działania w przyszłości?
Tue: Tej wiosny gramy na żywo w Danii - jako duży zespół i tak, myślimy o dalszej współpracy. O czymś zdecydowanie większym niż nasze zespoły, o większym zasięgu, mogącym więcej zdziałać i grać na większych scenach. Podpisaliśmy kontrakt z Pelagic Records jako jeden podmiot, właśnie dlatego, że łatwo wyobrazić sobie tę konstelację istniejącą obok naszych własnych zespołów,
aktywną w odpowiednich okolicznościach.
MUAM: Jakie są wasze artystyczne marzenia?
Tue: Jak już wspomnieliśmy, wiosną zagramy na jednym z największych festiwali w Danii. Później będziemy pewnie gotowi, by ruszyć w podróż po Europie, a następnie kto wie - wycieczka dookoła Półwyspu Koreańskiego i do Tokio nie byłaby złym pomysłem. Trzymajmy kciuki!
MUAM: Jak najbardziej, trzymam kciuki, by się udało. Dzięki piękne za Wasz czas! Wszystkiego dobrego :)
Meejah & HIRAKI: Dzięki!
"Interwoven", wspólna EPka Meejah i HIRAKI ukazuje się 13 marca 2026 nakładem Pelagic Records. Możecie posłuchać jej tu: https://meejah.bandcamp.com/album/interwoven
A tu nabyć fizyczne egzemplarze: https://pelagic-records.com/product/meejah-x-hiraki-interwoven-lp-gatefold/
ENGLISH VERSION
Danish music scene is definitely a proper place to earch for musical gold, as fans could find out during last year's Mystic Festival, hearing such impressive bands like MOL, Katla, Cabal or JOHN CXNNOR. This beautiful, small country is also a home to Meejah and HIRAKI – two independent entities united by a strong artistic bond. The result of their collective work is the excellent EP "Interwoven." Speaking of a collaborative EP, the only thing left to do was to ask both sides the same set of questions and do a split interview. What was the result? Yes, a deep story about friendship, passion, life-changing encounters and the unique energy that creates a bond between people.
Między Uchem A Mózgiem: How does this music make you feel? What kind of emotions do you feel listening to „Interwoven”?
Mai (Meejah): Well, first of all I feel proud! And I am hit by the intensity of the songs. I think the themes of revenge, innocense, harm and preservation have manifested themselves so well into the songs and they speak to each other like twins or two sides of the same coin. I think the Loïc’s voice has blended beautifully into our universe and I feel relieved that we have managed to melt together and enhance each other as bands.
MUAM: What does this collaboration mean to you artistically, personally?
Mai (Meejah): We are fans of HIRAKI. They have continuously been one of the bands in the Danish scene that we have admired for their curiosity, intense concert sets and coolness. The project has moved both bands forward and we have helped each other and enjoyed receiving and exchanging music with each other. With all this said, the most important thing from this, is how friendship has grown from our years-long collaboration.
MUAM: What has inspired you to start this collaboration? What was the turning point?
Tim (HIRAKI): When we in HIRAKI first met Mai through our collaboration with the industrial techno collective JOHN CXNNOR, it immediately felt natural to keep building on that connection. We share a curiosity for exploring the unknown, and a desire to break down conventions and see what can emerge when contrasting artistic languages collide. That spirit is already at the core of both our bands. MEEJAH’s music carries both pain and joy, and balances those emotions in a way we find deeply compelling. In HIRAKI, we have always taken collaboration seriously as a way of staying open. Not just to other people, but to new ways of creating music. Every collaboration we have done has opened new doors for us and taken us somewhere we could not have reached on our own. We have always been inspired by artists and bands where two or more entities come together and create what you might call “a common third”. Bands like The Body, Converge, Cult of Luna, Merzbow and Kaada have shown us how powerful that can be. It is exciting to see more bands in Denmark embracing that same mindset.
Mai: When I initially got the inspiration for the themes at a The Ocean Concert at Roskilde Festival at Gloria Stage back in 2022. I got all these ‘rapid thoughts’ about ‘the weighing of the heart’ in the afterlife, the relation between being a victim to the action of others, and how the perpetrator also becomes a victim to their own loss of humanity. Suddenly someone grabbed me by my shoulders. It was Loïc kneeling down in front of me during his own concert - wanting to make sure that I was okay. That was the day the artistic vision was captured and very luckily HIRAKI and later on Löic were all in. The exchange has been highly artistically rewarding and the proces has taken us to so many new places - and has also sculptured us as a new live act MEEJAH x HIRAKI.
MUAM: What was the biggest challenge for you during the composing / recording process of this EP?
Andreas (Meejah): Well, a challenge in writing this particular EP was that fact that we live in different sides of the country, which meant a lot of remote writing and recording. This, however, turned out to be a fun and fruitful thing for the process.
Tue (HIRAKI): We make all decisions together. It requires a great deal of coordination - especially when you combine two tightly-knit entities. But it is also incredibly rewarding, as it allows us to develop our respective bands along the way. Fortunately, we have a wide range of in-house competencies when it comes to all the tasks beyond the music itself, which enables us to build a strong shared identity with a deep sense of ownership from all of us.
MUAM: What does The Ocean Collective’s music mean to you?
Andreas (Meejah): The Ocean was definitely a formative band and a gateway drug to the realm of heavier subgenres in my early years.I think the Pelagial record had just come out, which has some great song writing and reoccurring melodies across the record, which is something that has influenced my personal sound and approach to writing guitar parts.
MUAM: How do you recall the experience of working with Loic Rossetti?
Andreas: Working with Loic was a joy. I mean, had you told me ten years ago that thee Loic Rosetti from The Ocean would sing on one of our songs, I would probably not have believed you, haha. I was 19 and constant listening to Pelagial ... but yeah, he is a super nice and humble guy, he is absolutely the right fit for the song, and we are just thrilled to have his mark on this release!
Mai: I highly admire Loïc’s ability as a singer and his vocal range. His is melancholic, melodic and has such an undeniable force in his voice. We really connected with Loïc and hope to bring him with us live for some very special occasions!
MUAM: How did your story with playing and performing music begin?
Tim: HIRAKI started when Tue and Jon’s previous band, LISERSTILLE, kind of went into indefinite hibernation, but the need to create definitely didn’t. I had been part of their world for a long time as a friend, a fan, and a visual collaborator, and once the three of us started making music together, it quickly became clear that we weren’t interested in continuing where the old band had left off. We wanted to build something new and urgent, something that felt like both a fresh beginning and a necessary reaction to this terrible, sick world. Something more immediate, more confrontational, and more unpredictable.
I think what made HIRAKI exciting from the beginning was that it never felt too defined. It was never about fitting neatly into one scene or one genre. It was more like throwing our different backgrounds, ideas, and frustrations into the same room and seeing what would survive. That tension became the band and the music started taking us places we honestly hadn’t expected: bigger stages, festivals, and supporting The Armed in Hamburg and Berlin. We also moved quite naturally into collaborations. Through people like KH Marie, and especially JOHN CXNNOR, HIRAKI became part of something bigger than just the three of us. It pulled us into new communities and new contexts, from Roskilde Festival and Copenhell to festivals around Europe.
Mai: Meejah began playing as a band in late 2017. Our second concert in Copenhagen was with the Korean band Jambinai, our third concert was in Reykjavik, our 6th was in New York and our 7th was at G!Festival on The Faroe Islands. So Korea, US and the North have been key to us and have carried meaning into how the music has been formed and who we have connected to. When we played our KEXP Live Session in 2024 it was through friends from the Korean Indie scene. We think people, places and themes are interconnected energetically across geographical locations - and this is our compass as a band. This new project with HIRAKI in Aarhus, Pelagic, Berlin and Loïc in Schwitzerland is another great example. This is a Europe-rooted project.
MUAM: What music do you listen to on a daily basis?
Andreas (Meejah): I personally listen to a lot of heavier stuff - and bring that side to the table. A lot of Grindcore, War Metal, Rotten Death and D-beat heavy music. But we share a strong foundation in the more melodic/emotionally driven metal with bands such as Cult of Luna, Thou, The Body, Converge and their great collabs with Emma Ruth Rundle, Lingua Ignota, Julie Christmas and Chelsea Wolfe.
Jon (HIRAKI): In HIRAKI we listen to a very wide range of genres. Given that we are very much driven by emotion, when creating music together - I think our choices in what we listen to also reflects that. I personally listen to a lot of electronic music at the moment, like CLARK, Plaid, Kelpe, Tim Hecker, Múm and Mondkopf. But also revisiting bands like Rosa Faenskap, Agriculture and Earth Moves for my love of blackened (post)metal. And when I have no idea what to hear - I always put on some Portishead - as I never get bored of them.
MUAM: Do you all live in Denmark? How does this place impact you artistically?
Andreas: We feel the shift from spring now, and that makes us aware that we live in a Nordic country which is cold and grey 6/12 months. I think that adds a kind of spleen to the sound.
Tim: Yeah, we all live in Denmark, and I guess it affects us more than we probably realise. It’s a small country, and that definitely shapes the way the music scene works here. The quality is incredibly high, and it feels like the underground keeps on growing and branching out all the time. But what’s really special is that it still feels small and inviting in the best possible way. Like people know each other, show up for each other, and interact across genres and scenes very naturally. I think that has had a big impact on us artistically. You’re constantly surrounded by people doing interesting things, and that pushes you to stay curious and keep evolving.
MUAM: I had a pleasure to dig into Danish musci scene a bit more during Mystic Festival last year and hear some incredible bands like MOL, Katla, Cabal, John Cxnnor… How do you consider this scene?
Mai: I consider it to be very rich - maybe even in a kind of ‘a golden age’. We feel very lucky to be a part of the scene these years. There is a genuine approach to helping each other, while continuously raising the bar. As an example the brothers from the John Cxnnor doom project have been very generous with their artistic vision and have invited many of
us into their universe.
MUAM: What inspired the lyrics for this EP?
Mai: Many parts of the lyrics for Redirect Revenge and Dead Calls were already echoing in my system from the day I stood in Gloria and I got those heavy ‘downloads’. Loïc asking me if I were okay found its way into the lyrics as well.. and everything already became - interwoven, from that point on. They are centered around how not to fall into a gab of revenge but try to lift or restore yourself above the victim status. Redirect Revenge is written as a heartfelt exchange between a female victim - and a male perpetrator, who is taken by surprised by his own actions.
Jon: The lyrics to Preserve/Manifest balance between preservation and manifestation, where dominance dissolves into intimacy and resistance turns into care. You could almost call it a tense symbiosis of power and control, love and egoism - a kind of simulated driving force rendered as an organic coexistence.
MUAM: „Interwoven” is so intense and simply beautiful, but a bit too short – I mean I’d love to hear more of your work together… Do you plan more collaborations in the future?
Tue: We are playing live in Denmark this spring. And we are doing so a grand ensemble, and that is also how we think about the collaboration in general. More massive than our respective bands, and with a greater scope as well, since our shared sound and range can fill larger stages. We have been signed to Pelagic Records as a single entity, precisely because it is easy to imagine this constellation existing alongside our own bands, and being activated when the right circumstances arise.
MUAM: What are your artistic dreams?
Tue: As mentioned above we will play some of the best venue festivals in Denmark this Spring. After that we are ready to make our way further down in Europe (after all Pelagic is a Berlin-based label). And then, perhaps, a trip around the Korean peninsula and Tokyo wouldn’t be such a bad idea either. Fingers crossed!
MUAM: I keep mine crossed too! Thank you so much for your time, it was a pleasure!
Meejah & HIRAKI: Thanks a lot!
"Interwoven", a split EP by Meejah & HIRAKI is out on 13th March 2026 by Pelagic Records. You may check it here: https://meejah.bandcamp.com/album/interwoven
Physical formats are available here: https://pelagic-records.com/product/meejah-x-hiraki-interwoven-lp-gatefold/

