Wybitna wokalistka i jeden z najważniejszych producentów muzyki elektronicznej ostatnich dekad - Aurora i Tom Rowlands z The Chemical Brothers postanowili połączyć siły i spełnić swoje marzenia o stworzeniu muzyki niczym nieograniczonej, będącej zapisem czystej radości kreowania sztuki i obcowania z nią. Udało się, "Come Closer" to album zaskakujący i wciągający od pierwszego odsłuchu.
Z pasji i radości tworzenia
"Come Closer", jest wszystkim, o czym marzyliśmy. Stworzyliśmy go bez zobowiązań i oczekiwań, po prostu - z radości tworzenia. To dźwięk, w którym się spotykamy, strefa lądowania naszych muzycznych kapsuł ratunkowych. Mamy nadzieję, że spodoba się Wam tak samo jak nam." - podkreślają Aurora i Tom Rowlands. Ta współpraca to kwintesencja muzycznej pasji i radości obcowania z muzyką - jest wręcz ucieleśnieniem totalnej artystycznej wolności. Aurora, która już niejednokrotnie pokazała, że jest w stanie zaśpiewać absolutnie wszystko i w każdą możliwą rzecz wnosi swoją nieprawdopodobną magię, w elektronicznej odsłonie czuje się jak ryba w wodzie - jej przestrzenny, potężny głos niesie się echem i jest idealny do zapętlania, repetycji i poddawania różnym subtelnym modyfikacją.
Talent nie do ogarnięcia umysłem
To nie jest wytwór AI, to sama artystka tak brzmi, bo ma tak szeroki wachlarz wokalnych umiejętności. Jej śpiew to czysta euforia, szczególnie w takich kompozycjach jak "Ring The Alarm", "In A Minute", energetycznym "I Drink The Light" czy "Have You Seen Me Dance Alone?". Przekonująco wypada też w subtelniejszej odsłonie, np. w podniosłym utworze tytułowym. Jest niesamowita i ta współpraca to kolejna doskonała okazja, by podziwiać jej talent lśniący w całej okazałości.
Utalentowanym twórcą jest też Rowlands, bez którego The Chemical Brothers nie odnieśliby tak gigantycznego sukcesu. Współpraca z Aurorą wniosła do jego twórczości świeżość i nową energię, pozwalając sięgnąć po nowe rozwiązania, spojrzeć na muzykę inaczej, pełniej, z radością dziecka odkrywającego świat i zachwycającego się najdrobniejszymi szczegółami. Wrócić do tego, co w elektronice najlepsze i raz jeszcze odkryć jej niesamowitą siłę, która tkwi w prostocie i subtelnych detalach.
Zachwycając się światem
"Napisaliśmy "I drink the light", obserwując, jak światło mieni się i tańczy na powierzchni norweskiego fiordu. Chcieliśmy stworzyć utwór, który oddaje uczucie odkrywania cudów Ziemi po raz pierwszy. To eksploracja wrażeń związanych ze światłem i dynamiką płynów. Smakujemy ziemię, połykamy słońce, jesteśmy jednością z tkanką życia, a przede wszystkim - pijemy światło." - mówią artyści o jednym z najlepszych swoich utworów. Inspiracje z codziennego życia i otaczającego nas piękna przyrody mają tu wyraźne odzwierciedlenie. Niektóre fragmenty spokojnie można zinterpretować jako analogię wspomnianego migającego światła, szumu fal czy śpiewu ptaków, ale jest tu też piękno codzienności, bliskich relacji międzyludzkich. Takie naturalne ciepło.
To album, który przypomina, że warto szukać drobnych rzeczy, które dają nam radość. Że warto w życiu kierować się pasją i czerpać maksimum z każdego dnia. Że warto szukać okazji do radości i czasem podejść bliżej, by bacznie się przyjrzeć i odkryć coś nowego. Że warto czasem odpuścić i po prostu zanurzyć się w muzyce i odpłynąć. Taniec to fajna sprawa, a w szczególności do tak dobrej muzyki.
Różowa energia
Na co dzień nie jestem wielką fanką różu, ale w tej odsłonie jest on jak najbardziej na miejscu. Ten kolor pasuje tu idealnie - jest podkreśleniem energii, mocy, ale też delikatnej przewrotności. Ta muzyka zdecydowanie ma w sobie ten element luzu, uśmiechu i naturalności, które w żywej, scenicznej odsłonie mogą przybierać na sile do rozmiarów ekstremalnych. Porywające występy na kalifornijskiej Coachelli pokazały, że ta muzyka ma ogromny potencjał koncertowy i w połączeniu z wizualizacjami i światłem, tworzy fenomenalny spektakl, który idealnie sprawdziłby się w klubowej przestrzeni.
Więcej okazji, by przekonać się o sile rażenia tej muzyki już niebawem - Tomora rusza w trasę koncertową, w ramach której zawita też do Polski. Wystąpi 4 lipca w Gdyni, w ramach Open'er Festivalu. Jeśli będziecie, nie przegapcie tego występu! A jeśli nie, bacznie przyglądajcie się ogłoszeniom - kto wie, czy jakieś niespodzianki nie czekają nas jesienią...
