piątek, 10 kwietnia 2026

Ulubionej muzyki nigdy dość, czyli o występie Archive i BOKKI na warszawskim Torwarze

Przejmująca melodia, chwytający za serce wokal Dave'a Pena i szesnastominutowy utwór, który utrzymywał się na liście przebojów Programu Trzeciego Polskiego Radia przez ponad półtora roku, a później trafił do Topu Wszech Czasów, jako jeden z najnowszych utworów w zestawie - to oczywiście kompozycja "Again", którą polscy fani muzyki gitarowej znają w najdrobniejszych szczegółach. 

Takich wspomnień związanych z odkrywaniem muzyki Archive polska publiczność ma naprawdę wiele. Brytyjski zespół koncertuje u nas regularnie, niezmiennie spotykając się z entuzjastycznym przyjęciem. 

Pod koniec lutego kolektyw wrócił z fantastycznym albumem "Glass Minds", bardzo trafnie oddającym ducha współczesności, a w powielkanocną środę na warszawski Torwar po niemal dekadzie w nieco innym składzie,  ale z niezmiennie potężnym ładunkiem emocji i równie ważnym przesłaniem. 

 

Dave Pen, Archive, fot. A.Wojcińska

 

10 lat minęło...

Na początek...cofnijmy się w czasie. Jest rok 2016, jesień w pełni, czas intensywnych koncertowych podróży. Poranna pobudka szarego, listopadowego dnia, długa podróż autokarem przez remontowaną S7 w symbolicznej cenie.  Kilka godzin czekania pod warszawską halą sportową tuż obok siedziby wspomnianej wyżej rozgłośni radia, które spopularyzowało ten zespół w naszym kraju. Tłum, ścisk pod sceną, ale muzyczne doświadczenie nie do zapomnienia. Radość, łzy wzruszenia, świetlno-dźwiękowy spektakl o kameralnym charakterze. Potężny, emocjonalny koncert, pełen utworów, które ukształtowały muzyczne upodobania i świetna nowa płyta, do której chętnie wracało się przez kolejne lata. 

Prawie 10 lat później historia zatacza koło. Archive wrócili na Torwar z równie świetną "Glass Minds" (a może nawet chwilami lepszą niż "The False Foundation"), utrzymaną w podobnie niepokojącym nastroju i zagrali równie emocjonalnie, sięgając nie tylko po pokaźną reprezentację nowości, ale i wyczekane przez fanów alternatywne "przeboje", nie tylko "Again" czy zamykający całość "Fuck You", ale też "Lines", "Dangervisit" czy "Controlling Crowds", z najważniejszych w karierze albumów grupy, którym Archive poświęcili osobną, jubileuszową trasę koncertową w ubiegłym roku - więcej TU

Darius Keeler, Archive, fot. A.Wojcińska

 

Absolutnie zachwycająca płyta

Archive od lat robią swoje - w swoim stylu, z właściwą dla siebie wrażliwością, odpowiednim ładunkiem mroku i niepokoju. Dzięki temu, że nie oglądają się na trendy, ich muzyka staje się ponadczasowa, w unikalny sposób łącząc rockową energię z hiphopowym pulsem i elektronicznymi repetycjami. Od lat wzruszają i tak prawdopodobnie pozostanie, bo to muzyka bardzo szczera, trafnie oddająca ducha czasów, w których żyjemy - niespokojnych, niepewnych, przepełnionych grozą oraz mroczną naturę człowieka, która w takich realiach się uaktywnia. 

Ta aura utrzymana została na nowym albumie grupy, "Glass Minds", komentującym funkcjonowanie w erze natłoku informacyjnego, AI i mediów społecznościowych (więcej TU), idealnie wpisując się stylistycznie w tę tematykę. Z nowej płyty usłyszeliśmy aż dziewięć kompozycji - zarówno te bardziej dynamiczne jak "Look At Us", jak i refleksyjne, a zarazem mrożące krew w żyłach "Citty Walls", "Wake Up Strange" czy "So Far From Losing You". Dla nastrojowej równowagi pięknie zabrzmiał też pokrzepiający "Shine Out Power" czy prosty, ale niezwykle skuteczny "Patterns".

Pollard Berrier, Archive, fot. A.Wojcińska

 Siła kolektywu

W czym tkwi siła twórczości grupy? W otwartości na nowe, w chęci łączenia gatunków i podążaniu własną drogą, ale też w relacjach między członkami zespołu. Muzyków Archive łączy przyjaźń, którą czuje się wyraźnie podczas koncertów. Są dla siebie jak rodzina, o czym opowiadał mi Dave Pen w niedawnej rozmowie (TU). Są kolektywem, którego członkowie dzielą się pomysłami i są otwarci na eksperymentowanie. Tę dobrą energię czuje się na koncertach. 

Świetnie w aurę muzyki Archive wpisała się wokalistka Lisa Mottram, którą fani mieli okazję poznać już przy promocji poprzedniej płyty "Call To Arms And Angels". Skromna i sympatyczna artystka uzupełniała się doskonale z Pollardem Berrierem i Dave'm Penem, którzy niezmiennie swoimi głosami przyprawiali o ciarki na plecach. 

Bardzo dobrze wypadły też fragmenty hip-hopowe, przywołujące początki zespołu. Z nowymi piosenkami, jak i utworami z "Controlling Crowds" bardzo dobrze poradził sobie charyzmatyczny Jimmy Collins, wnosząc do koncertowej dynamiki świeżość i fajną energię. "Heads Are Gonna Roll" w jego wykonaniu to naprawdę potężna rzecz! Niestety nie wszystkim przypadła ona do gustu - bardziej "rockowa" część publiczności w tych momentach oddawała się rozmowom lub udawała się po procentowe napoje. 

Lisa Mottram, Archive, fot. Aleksandra Wojcińska

 

Otwartość na nowe czy jej brak?

Nie do końca udał się też eksperyment z zagraniem "Again" w środku setu - odpływ publiczności po jego wybrzmieniu w połowie koncertu był nie tylko wyraźnie rzucający się w oczy, ale bardzo przytłaczający, pokazując, że mimo coraz większej otwartości słuchaczy na różne dźwięki wciąż jest duża grupa osób, która przychodzi na koncerty tylko po to, by usłyszeć ulubioną piosenkę, od lat tę samą. Szkoda, bo w twórczości Archive jest naprawdę wiele do odkrycia, a koncerty, które łączą gatunki są doskonałą okazją, by tę inną stronę poznać. 

Pulsująca elektronika, która wyrywa z butów i buduje niepodrabialny klimat, w której specjalizują się np. Darius Keeler i Danny Griffiths i która jest podstawą dokonań kolektywu czy rap wykonany ze stuprocentowym zaangażowaniem są równie pełne emocji jak śpiew przy akompaniamencie gitar.  

Nie zmienia to faktu, że Archive zbudowali jak zawsze piękny i poruszający wizualno-muzyczny spektakl, wzbogacając swoje utwory subtelną grą świateł i ciekawymi wizualizacjami. Choć zagrali w dużej hali, koncert  miał bardzo kameralny charakter. Urzekał emocjonalnością i intymnością i każdy chętny mógł znaleźć w nim moment, który poruszył go do głębi. 



Steve 'Smiley' Barnard, Archive, fot. A.Wojcińska


 Idealnie dobrany support

Na finał warto dodać, że wieczór otworzył zespół, który "dopasował się" do Archive idealnie i który w naszym kraju wypracował już sobie szacunek i sympatię fanów ambitnej muzyki, łącząc przebojowość popu z rockową energią i elektronicznym pulsem. Rodzimy zamaskowany kwartet BOKKA wydał już kilka świetnych albumów, na każdym opowiadając ciekawą historię. 

Tak spodobali się członkom Archive podczas polskiej odsłony trasy w 2023 roku, że zespół postanowił zaprosić ich w podróż po Europie. Jak przyznawała ze sceny wokalistka zespołu, jest to dla nich spełnienie marzeń. Tę dobrą energię czuć było od pierwszych minut krótkiego, ale konkretnego występu, podczas którego wybrzmiały zarówno kompozycje z najnowszego albumu "White Room", jak i starsze nagrania, w tym "Town Of Strangers". Lepszego wstępu do emocjonującego wieczoru z ulubioną muzyką po prostu nie można było sobie wymarzyć! 

 

BOKKA, fot. A.Wojcińska

Więcej zdjęć znajdziecie tu: 

BOKKA: https://www.muamart.pl/index.php/bokka-ii/

Archive: https://www.muamart.pl/index.php/archive-glass-minds-tour/

 

Darius Keeler, Archive, fot. A.Wojcińska

Więcej o Archive tu: 

recenzja Glass Minds: https://www.miedzyuchemamozgiem.eu/2026/02/algorytmy-podziay-szklane-banki-oni.html

wywiad z Dave'm: https://www.miedzyuchemamozgiem.eu/2025/10/dave-pen-gdy-zaczaem-regularnie-biegac.html 

O trasie grupy z klasycznymi albumami: https://www.miedzyuchemamozgiem.eu/2025/02/konkretny-krok-w-elektroniczny-mrok.html

 

MUAMART jest integralną częścią międzyuchemamozgiem.eu, przeznaczoną do prezentacji fotografii wykonanych na potrzeby relacji zamieszczanych na stronie. Zdjęcia nie są przeznaczone do sprzedaży ani użytku komercyjnego. 

Autorką zamieszczonych zdjęć jest Aleksandra Wojcińska 

Organizatorem wydarzenia był Live Nation Poland  

Dave Pen, Archive, fot. A.Wojcińska