poniedziałek, 28 września 2026

HINDS: Świat idzie do przodu, a my razem z nim

Bezkompromisowe, pełne energii i nieco zwariowane - dziewczynom z HINDS z pewnością nie brakuje charyzmy. Zarażają pozytywną aurą każdego, kto sięgnie po ich muzykę.  Są z Madrytu, wydały do tej pory cztery albumy, definiując własny styl oparty na spontaniczności, chwytliwości i zadziorności. W połowie listopada przyjadą wreszcie do Polski i zagrają na festiwalu Inside Seaside. 

To najwyższy czas, by poznać ten zespół nieco bliżej. Twórczość i inspiracje HINDS przybliży Wam Carlotta Cosials, która odpowiedziała mi trochę o muzyce, swoich idolach, procesie twórczym, 

HINDS, fot. Sonido Muchacho, mat. prasowe zespołu

 

 

 Między Uchem A Mózgiem: Gdy słucham HINDS myślę o słonecznych letnich dniach i czasach nastoletnich. Wasza muzyka to czysta radość i wspomnienie wspaniałego czasu z przyjaciółmi. Czy takie emocje pasują wg Ciebie do tej muzyki? Jak opisałabyś swoją twórczość pod względem atmosfery?

Carlotta Cosials: Myślę, że z jednej strony jesteśmy zabawne, ale potrafimy też konkretnie zirytować.  

 

MUAM: Ciekawy kontrast, ale coś w tym jest. Zdecydowanie nie brakuje Wam czystej energii, którą zawdzięczacie wieloletniej przyjaźni. Jak ta relacja między Wami rozwinęła się na przestrzeni lat? 

Carlotta: Nadal łączy nas silna relacja, przyjaźń niezmiennie trwa. Na szczęście jednak muzyka stała się z biegiem lat znacznie lepsza. 


MUAM: To prawda, z każdym kolejnym wydawnictwem pięknie się rozwijacie. Usłyszałam o Was dzięki rozgłośni KEXP i ich fantastycznym sesjom studyjnym. Grałyście tam kilkukrotnie - jak wspominasz te wizyty? Mam wrażenie, że to jedno z najfajniejszych muzycznych miejsc na świecie! 

Carlotta: Dziennikarze KEXP zapraszali nas do studia przy okazji premiery każdego z naszych albumów. Nawet tego z czasów pandemii, który musiałyśmy nagrywać zdalnie, przy bardzo ograniczonym dostępie do zasobów. Mam nadzieję, że ta relacja nigdy się nie skończy. Darzymy ich ogromnym szacunkiem i sympatią. 

 

MUAM: Usłyszałam tam też historię o Waszej współpracy z Beckiem, spotkaniu w barze i o tym, jak puściłyście mu swoją piosenkę. Brzmi jak bajkowa historia o spełnionym marzeniu, ale to naprawdę się stało. Kogo jeszcze chciałabyś zaprosić do współpracy? 

Carlotta: Ach, mam długą listę osób, które prawdopodobnie nie mają pojęcia, kim jesteśmy (śmiech)

 

MUAM: Myślę, że wiele z tych osób spotkacie gdzieś niebawem (śmiech).  Oprócz wspaniałych, chwytliwych melodii jest w Waszej muzyce rock'n'rollowy duch. Czy byli w Twoim życiu artyści, którzy ukształtowali Twoje spojrzenie na muzykę w szczególny sposób?

Carlotta:  Na pewno Fran Lebowitz, "Żółta łódź podwodna" - zarówno sam film jak i muzyka i to, co ukazało się w 2014 roku w wykonaniu Maca DeMarco, Courtney Barnett, The Virgins, jak również dokonania kilku zespołów, które już nie istnieją...

 

MUAM: A czy był album, który kompletnie zmienił Twoje spojrzenie na muzykę?

Carlotta: "Last Splash" w wykonaniu The Breeders. To absolutne mistrzostwo! 

 


MUAM:  Jak zaczęła się Twoja przygoda z muzyką?

Carlotta: Muzyka zawsze była blisko mnie. Zaczęłam od gry na fortepianie, później próbowałam ze skrzypcami, ale to nie była moja bajka, nienawidziłam ich. Później próbowałam grać na perkusji, ale nie chciałam siedzieć w miejscu. Dlatego finalnie wybrałam gitarę. Ana ( García Perrote - przyp.red.) zaczęła od razu od gitary... 


MUAM: A co było pierwszym impulsem do powołania HINDS do życia?

Carlotta: tak naprawdę dwie rzeczy - nuda i rozstanie... 


MUAM: Jesteście niezależne, dzięki czemu możecie być w pełni wolne artystycznie. Czujecie się zespołem punkowym, wiernym filozofii "zrób to sam"? Jakie są plusy i minusy tego podejścia?

Carlotta: Wolność to piękna sprawa, wspaniała, ale czasem potrzebowałybyśmy więcej pomocy, by wszystko ogarnąć... 


MUAM: No tak... Coś punkowego jest też w Waszej spontaniczności i bezpośredniości. Słyszałam, że grałyście wielokrotnie swoje piosenki nowo poznanym ludziom - to wymaga odwagi! Nadal to robicie?

Carlotta: Haha, tak! Nadal niewiele nas przed tym powstrzymuje! 


MUAM: Jakie to uczucie być w zespole od ponad dekady? Wciąż czujesz tę samą pasję przy pisaniu i komponowaniu muzyki, jak na początku działalności?

Carlotta: Zaczynałyśmy w 2014 roku, co daje ponad dekadę, 12 lat. Najgorszym rozwiązaniem byłoby kurczowe trzymanie się tego samego sposobu tworzenia muzyki. Musi on ewoluować tak samo jak my! Świat idzie do przodu, a my razem z nim.


MUAM: Przez lata przemysł muzyczny nie był dla artystek komfortową przestrzenią. W ostatnich latach branża konsekwentnie zmienia się na lepsze, coraz więcej kobiet pracuje w przemyśle muzycznym, zakłada zespoły i gra na własnych zasadach, ale wciąż pozostało wiele do zrobienia. Jak czujesz się będąc częścią tej branży, wciąż zdominowaną przez mężczyzn?

Carlotta: Nieco mniej już mnie dziwi, wciąż wiele rzeczy wkurza. Jest lepiej niż kiedyś, ale znacznie gorzej niż być powinno. 




MUAM: W sedno! Jesteście jednym z najbardziej rozpoznawalnych zespołów rockowych z Hiszpanii  na międzynarodowej scenie. Jak postrzegasz obecną kondycję gitarowej sceny muzycznej w swoim kraju ?

Carlotta: Uważam, że w Hiszpanii panuje obecnie niezwykle sprzyjający klimat dla wszelkiej muzyki alternatywnej i miejskiej – dzięki takim artystom jak Amore, Ralphie Choo, Rebe, Rusosky czy Mori...

 

MUAM: 2026 rok jest szczególnym dla Hiszpanii w szerszym spektrum - zostaliście bardzo zasłużenie Mistrzami Świata w piłce nożnej i z Waszego pięknego kraju można było w sierpniu podziwiać całkowite zaćmienie Słońca. Te wydarzenia wiążą się z tym, że wśród turystów znacząco wzrosło zainteresowanie Hiszpanią. Jak Wam się mieszka obecnie w Madrycie?  

Carlotta: Gdy zdobyliśmy mistrzostwo byłam w Norwegii i czułam się bardziej sławna niż kiedykolwiek wcześniej - tylko dlatego, że jestem Hiszpanką. Dostałam więcej wiadomości od znajomych z zagranicy niż w dniu urodzin. Przez resztę tygodnia zmuszałam chłopaka, żeby nazywał mnie mistrzynią świata. Było świetnie. W przyszłe lato czeka nas kolejne całkowite zaćmienie, tym razem dłuższe. Rezerwujcie loty!

 

MUAM:  Słyniecie z energetycznych, spontanicznych, pełnych radości koncertów, podczas których uśmiech sam się ciśnie na usta. Jak ludzie reagują na Waszą muzykę w różnych krajach? Zauważasz jakieś różnice? 

Carlotta: Tańczą, uśmiechają się, krzyczą, pocą się i szaleją - jest właściwie pod tym względem podobnie. Zdecydowanie najgłośniej jest zawsze w Meksyku!  

 
MUAM: Wasza muzyka jest autentyczna i szczera, co w dzisiejszych czasach, w dobie rozwoju sztucznej inteligencji i jej wpływu na sztukę jest bardzo ważne. Myślę, że dzisiejszy świat potrzebuje doświadczenia, czegoś ludzkiego bardziej niż kiedykolwiek wcześniej. Jak czujesz? 

Carlotta: Nie mogę się doczekać muzyki, która ujrzy światło dzienne w chwili apokalipsy. Jestem na to całkowicie gotowa! 

MUAM:  Wiesz co? To będzie naprawdę ciekawe doświadczenie! Ale zanim to nastąpi, mam nadzieję zdążycie przyjechać do nas. Bardzo się cieszę, że niebawem wystąpicie w Polsce. Co przychodzi Ci do głowy na myśl o Polsce?

Carlotta: Różowa zupa!!! 


MUAM: Barszcz! Tak, jest bardzo smaczny! (śmiech) W końcu coś innego, bo większość wspomina pierogi. Nagrałyście do tej pory cztery wspaniałe płyty, z każdą kolejną rozwijając się artystycznie w nowych kierunkach. Ostatnie jak dotąd Wasze wydawnictwo "Viva HINDS" ukazało się w 2024 roku. Czy planujecie powoli nowy materiał? Czy jest szansa, że usłyszymy jakieś nowe utwory podczas występu w Gdańsku? 

Carlotta: Taaak, zdecydowanie! Coś się wydarzy! Album ukaże się niebawem, na razie więcej nie mogę powiedzieć! 

 

MUAM: Okej, nie pytam więcej. Czekam cierpliwie na wieści. Dziękuję Ci pięknie za Twój czas, do zobaczenia w Polsce! 

Carlotta: Dzięki, do zobaczenia!  

 


HINDS wystąpią podczas tegorocznej edycji Inside Seaside. Festiwal odbędzie się w gdańskim Amber Expo w dniach 13-14 listopada 2026. Więcej informacji o festiwalu i bilety na www.insideseaside.pl

Wszystkich albumów możecie posłuchać tu: https://hinds.bandcamp.com/ 

Więcej o zespole tu: https://hinds.os.fan/