Meandry wyobraźni, zapierające dech krajobrazy, dziwne stwory i myśli, które błądzą w nieoczywistych kierunkach poddawane wpływowi muzyki, która oddziałuje na podświadomość. Twórczość zarówno islandzkiego Múr jak i fińskiego Oranssi Pazuzu pięknie wpisuje się w klimat krainy, z której się wywodzi, a co najważniejsze zachwyca nietuzinkowymi rozwiązaniami brzmieniowymi i eksperymentalnym spojrzeniem na muzykę metalową. W ramach swojego trzeciego przystanku w podróży po Polsce zespoły odwiedziły poznańskie 2Progi, przynosząc miłośnikom hałaśliwych eksperymentów psychodeliczny lot i ogrom nietuzinkowych doznań.
![]() |
| Oranssi Pazuzu, fot. A.Wojcińska |
Piękno i mrok z Islandii
Islandia to jedno z najpiękniejszych miejsc na Ziemi, to wiadomo nie od dziś. Urzeka krajobrazami niespotykanymi nigdzie indziej, mistyczną aurą, a także muzyką, która fenomenalnie podkreśla wyjątkowość tej wyspy - malowniczej, a zarazem niebezpiecznej. To właśnie stąd pochodzi wybitna , czy tacy mistrzowie klimatu jak Sigur Rós czy Sólstafir. Z tej wyspy wywodzi się też pięcioosobowa grupa Múr, która przez kilka lat działała w ukryciu, a gdy już pokazała się światu, zachwyciła swoim spojrzeniem na brzmienie, plasując je gdzieś pomiędzy dwoma wspomnianymi zespołami, ale prezentując w absolutnie autorski sposób, z nową energią i niespotykanymi dotąd pomysłami.
Przez kilka lat dopracowywali swoje kompozycje do perfekcji, by zaproponować światu twórczość absolutnie najwyższej jakości. Múr to perfekcjoniści w każdym calu - doskonale wiedzą, co i jak chcą grać i kroczą przed siebie pewnie i konsekwentnie. W bardzo ciekawy sposób łączą black metalową moc z post-metalową przestrzennością i wyrafinowaniem godnym niejednego progresywnego zespołu, budując pełne pasji i niepokoju muzyczne krajobrazy, które można zwiedzać i podziwiać godzinami.
![]() |
| Múr, fot. A.Wojcińska |
Widzieliście i słyszeliście kiedyś keytar na koncercie metalowym? Brzmi nieprawdopodobnie, a jednak to jak najbardziej możliwe. Ta "klawiszowa gitara" nie tylko wygląda imponująco, ale odpowiednio przesterowana i zmodyfikowana wnosi do brzmienia dużo świeżości. Do tego klasyczne gitary, bas, perkusja, w sumie pięć osób - bardzo świadomych i bardzo otwartych, czerpiących inspiracje zarówno z klasyki jak i nie stroniąc od eksperymentów.
Grali godzinę, płynnie poruszając się pomiędzy melodią, wirtuozerią i bezkompromisową mocą, przeplatając krzyki, growle i czyste wokale. Zachwycili i pozostawili z nadzieją, że jeszcze do nas wrócą. Prawdopodobnie wtedy już jako gwiazdy wieczoru, bo już pierwszymi minutami swojego występu na to zasłużyli, a z każdą kolejną tylko potwierdzali, że muzycznie mają do powiedzenia bardzo dużo.
![]() |
| Múr, fot. A.Wojcińska |
W kwaśnych, bagnistych lasach Finlandii
Wracają do Polski regularnie i zawsze wita ich publiczność, która słucha z uwagą, która chłonie dźwięki z pełnym zaangażowaniem, chcąc zanurzyć się w niestandardowych strukturach, dziwnej aurze i przenieść się w bezpiecznych koncertowych okolicznościach do najgłębszych zakamarków umysłu i duszy, gdzie czają się emocje, z którymi czasem lepiej nie mierzyć się w pojedynkę.
Finowie z Oranssi Pazuzu grają jak żaden inny zespół, budując na koncertach nieprawdopodobny, transowy klimat. Słuchanie tej muzyki na żywo przypomina niekiedy nie do końca przewidywalne efekty zażywania substancji psychotropowych. To doświadczenie bardzo emocjonalne, które za każdym razem może zaprowadzić w nieco innym kierunku i obudzić jakieś inne duchy, które czekały w uśpieniu na odpowiednią chwilę, albo też po prostu sprawić, że doświadczy się czegoś szczególnego, niezapomnianego.
![]() |
| Oranssi Pazuzu, fot. A.Wojcińska |
Muzyczne substancje psychotropowe
Każdy ich występ przenosi w inny wymiar, pozwalając umysłowi dryfować gdzieś poza czasem - w niepokojącym kosmosie, w głębi własnych myśli i emocji, które mieszają się ze sobą, tworząc dziwne struktury, przenosząc w wyobraźni do gęstych, tajemniczych i niekiedy przerażających fińskich lasów, wciągając w wir niczym bagno, z którego nie sposób się wydostać.
Ta muzyka naprawdę uzależnia, oddziałując na podświadomość, szczególnie za sprawą pokręconych partii klawiszy, szalejących gitar i upiornych wokali. Drąży w umyśle korytarze, nie pozwala o sobie zapomnieć. Raz usłyszana intryguje, z każdym kolejnym coraz bardziej wchodzi w głowę. Zadziwia, a zarazem zachwyca - precyzją, pomysłowością, charakterem. Psychodeliczny metal? Kosmiczny eksperyment? Dziwny sen? Jakkolwiek by nie próbować opisać tych dźwięków jedno jest pewne - nie pozostawiają słuchacza obojętnym. Pokazał to dobitnie poznański występ Finów, którzy od pierwszych minut zostali przyjęci bardzo ciepło. Publiczność wchłaniała te kompozycje całą sobą, poddając się synchronicznemu dryfowaniu, trwając w tym stanie nieprzerwanie przez półtorej godziny.
Zespół zaprezentował głównie materiał z dwóch doskonałych najnowszych płyt - "Muutautuja" i "Mestarin Kynsi", dodając im jeszcze więcej powietrza i przestrzeni, by kotłujące się w bagiennej "zupie" nuty jeszcze bardziej się nasyciły. Z każdą kolejną minutą emocje były coraz bardziej intensywne, zarówno wśród fanów, jak i samych muzyków, którzy także dali się ponieść atmosferze - niespokojnej, nieco dusznej, tajemniczej. Niewątpliwie był to świetny pomysł na niedzielny wieczór.
![]() |
| Oranssi Pazuzu, fot. A.Wojcińska |
Więcej zdjęć z koncertu znajdziecie tu:
Múr: https://www.muamart.pl/index.php/mur/
Oranssi Pazuzu: https://www.muamart.pl/index.php/oranssi-pazuzu-iii/
![]() |
| Oranssi Pazuzu, fot. A.Wojcińska |





