Po serii dźwięków ekstremalnych, wymagających i eksperymentalnych niekiedy nadchodzi potrzeba posłuchania czegoś po prostu przyjemnego. Lżejszego, przebojowego, ale z zachowaniem najwyższej jakości. Poniższą albumową trójkę łączą po prostu fajne piosenki - takie, które poprawiają nastrój, których słucha się świetnie o każdej porze i których melodie wchodzą w głowę. Jeśli szukacie takich dźwięków, na nowych albumach Alter Bridge, Kuli Shaker i SOEN bez wątpienia znajdziecie coś dla siebie!
Definiując się na nowo
Cenieni i wielbieni na całym świecie przez fanów szeroko pojętej muzyki gitarowej. Po latach postanowili wrócić z płytą, która w pełni określi ich artystyczną tożsamość i wyłuska esencję z tego, w czym są najlepsi - Alter Bridge nagrali jeden z najlepszych albumów w swojej karierze, wypełniony doskonałymi piosenkami, które sprawdzą się niemal w każdych okolicznościach.
Nowy, imienny album Amerykanów to kwintesencja ich stylu - kopalnia wchodzących w głowę riffów, chwytliwych melodii, nośnych refrenów prowadzonych potężnym, niepodrabialnym głosem Mylesa Kennedy'ego. To zbiór utworów, z których praktycznie każdy może stać się przebojem, które skłonią do rytmicznego kołysania się, ale i do refleksji. Zbiór konkretny, fajny, równy, który się nie nudzi.
Albumu możecie posłuchać tu: https://music.youtube.com/playlist?list=OLAK5uy_nphMtSZK-3j-qRE57e7jrY4WV-mcZZ8GM
Okazja, by usłyszeć te utwory na żywo już 17 czerwca w krakowskim Klubie Studio. Więcej o koncercie tu: https://mysticcoalition.com/koncert/alter-bridge-17-vi-2026-krakow/
Psychodelia i mikrotony
Właściwie do każdej z tych płyt można napisać podobną krótką rekomendację, wskazując jedynie na to, co mniej więcej na danym albumie znajdziemy - że albumu słucha się jednym tchem, że jest tu wszystko to, co sprawia, że coś po prostu dobrze brzmi i chętnie się do tej muzyki wraca. Kula Shaker mają bez wątpienia umiejętność sprawnego łączenia psychodelicznych brzmień z gitarową przystępnością i budowania pomostów między klasyką hipnotyczności w postaci The Doors i brzmieniami sięgającymi ku bliskowschodnim, mikrotonowym wpływom. "Wormslayer" to bardzo dobra, równa i ciekawa płyta - przystępna, a zarazem nie pozbawiona eksperymentów. Dla wszystkich, którzy lubią dobrą muzykę.
Albumu możecie posłuchać tu: https://music.youtube.com/watch?v=j6QTZ2pC7BM&list=OLAK5uy_n--QoIe65YSlo4ESV6B_gLBIPKm3OtAxw
Po swojemu, nadal dobrze
Krótko i na temat - to nie jest album odkrywczy, bo wszystko to gdzieś już w twórczości Szwedów rozbrzmiewało. A jednak niezmiennie słucha się tych piosenek bardzo dobrze. "Reliance" grupy SOEN dostarczy fanom dokładnie tego, czego oczekują, czyli mocnych gitarowych riffów, wokalnych harmonii, którym przewodzi Joel Ekelof, perkusyjnych galopad i tekstów, nad którymi warto się pochylić. To kompozycje ambitne, a zarazem przebojowe i przyjemne. Z pewnością idealnie sprawdzą się w koncertowych okolicznościach.
Albumu możecie posłuchać tu: https://music.youtube.com/playlist?list=OLAK5uy_mXpzE70T-dAIG66TER5OENyYGuI6l4voU



