Pięć dni, trzynaście koncertów i wszystkie oblicza jazzu - wiosenna edycja 29tej odsłony Festiwalu Jazz Jantar przechodzi do historii nie tylko jako zaskakująca, zachwycająca i wirtuozerska, ale przede wszystkim przełamująca stereotypy i otwierająca umysł na to, co nowe i niebanalne. W Klubie Żak pod koniec marca prym wiodły świeżość, otwartość, luz i chęć odkrywania. Raz jeszcze okazało się, że jazz i improwizacja nie mają żadnych stylistycznych ograniczeń, a jedynym słusznym kryterium doboru artystów na takie wydarzenia jest jakość.
![]() |
| Tomasz Chyła Quintet |
Mentorka i studenci
Jazz Jantar to przede wszystkim świetna muzyka, ale nie tylko. To także okazja do nauki, do międzypokoleniowej wymiany doświadczeń i wiedzy. Od ubiegłego roku nieodłącznym elementem festiwalu jest współpraca artystów i studentów Akademii Muzycznej w Gdańsku. Przy każdej edycji wybierany jest mentor, który podczas kilkudniowych warsztatów wybiera skład zespołu. Taki koncert zdarza się tylko raz i choćby dlatego warto być na festiwalu już od samego początku. Tegoroczny koncert otwarcia przyniósł ogrom emocji i wiele zaskoczeń, pokazując już od pierwszych minut, że jazz naprawdę jest dla wszystkich.
Opiekunką studentów na kilka dni została Angel Bat Dawid - nie tylko wspaniała artystka, ale przede wszystkim niezwykle ciepła i serdeczna osoba, która chętnie dzieli się wiedzą i doświadczeniem. Lubi rozmawiać, chętnie słucha i opowiada o tym, co przeżyła. Warsztaty ze studentami rozpoczęła od rozmów, by jak najwięcej dowiedzieć się o Polsce, o tym, co dla wszystkich ludzi wspólne, znane i lubiane. Później powstały pomysły na wspólną improwizację - wywodzące się od najprostszych, najbardziej bliskich i znajomych melodii. Po trzydniowych warsztatach wyłoniła grupę studentów, z którymi stworzyła na potrzeby festiwalowego występu zespół trzynastoosobowy, w którym znalazło się aż osiem dziewczyn. Były instrumenty dęte, smyczkowe, perkusyjne, w tym wibrafon, a także cztery wspaniałe głosy.
![]() |
| Angel Bat Dawid ze studentami |
Bazą do improwizacji stały się znana dziecięca kołysanka o kotku, który wszedł na płotek - łatwa, przyjemna, miła oraz tradycyjne folkowe pieśni, które nabrały nowego wymiaru rozbudowane o nowe instrumenty. Było dużo uśmiechu, dużo pozytywnej energii i dużo okazji do tańca. Koncert miał bardzo otwarty charakter i bazował na bezpośrednim kontakcie z publicznością - zespół przechadzał się pośród widowni, badając reakcje i zachęcając do interakcji. Była dźwiękowa medytacja, było wspólne śpiewanie i dużo okazji do tańca. Świetnie bawili się nie tylko wytrawni słuchacze jazzu, ale też najmłodsza część widowni, która zasłużyła sobie na szczególne uznanie prowadzącej całość mentorki. To było fenomenalne otwarcie i wprowadzenie do emocji, które z każdym kolejnym festiwalowym dniem były coraz silniejsze.
![]() |
| Angel Bat Dawid |
Pożegnanie godne mistrzów
Po tańcach i hulankach nadszedł czas na trochę klasyki w najlepszym wydaniu. Drugi występ dnia otwarcia należał do grupy The Bad Plus, która swoim pierwszym koncertem na Jazz Jantarze jednocześnie się z naszą publicznością pożegnała. Było to jednak zakończenie godne mistrzów - dopracowane w każdym calu, urzekające klimatem i wirtuozerią. Każda solówka wzbudzała zachwyt publiczności oklaskującej owacyjnie artystów, którzy dawali z siebie maksimum, pokazując, że jazz najlepiej sprawdza się w kameralnych, doskonale nagłośnionych przestrzeniach, dokładnie takich jak Klub Żak. Nic dziwnego, że tego wieczoru publiczność stawiła się w komplecie. Co ciekawe tę tendencję udało się utrzymać właściwie do końca festiwalu - ostatecznie każdy z jazzjantarowych dni, mimo że za każdym razem nieco inny stylistycznie, ostatecznie był niemal wyprzedany.
Choć nie brakowało instrumentalnych popisów i sięgania po szeroką gamę inspiracji, prawdziwe muzyczne eksperymenty miały dopiero nadejść. W ciągu kolejnych czterech festiwalowych dni artyści znacznie oddalili się od tego, co rozumiane jest jako jazzowa klasyka, śmiało eksplorując te bardziej nieoczywiste rejony na pograniczu z elektroniką, ambientem, rockową energią, punkową bezkompromisowością, a nawet ekstremalną hałaśliwością bliską muzyce metalowej. Działo się naprawdę dużo, a każdy dzień dostarczał nowych wrażeń i gatunkowych kontrastów.
![]() |
| Chris Potter, The Bad Plus |
Studium hałasu
Ujarzmić chaos, okiełznać wściekłość, wyrazić w dźwiękach całe zło tego świata. Miano najgłośniejszego i najbardziej intensywnego zespołu tej edycji bez wątpienia zdobywa grupa Ciśnienie, która łączy w swojej twórczości moc i energię post metalu z zamiłowaniem do improwizacji. Potężne uderzenia bębnów, klawiszowe szaleństwa, gra na gitarze smyczkiem, odjazdy na saksofonie i obłędnie brzmiące skrzypce to składowe tego wyjątkowego brzmienia, od którego w połączeniu ze światłami stroboskopowymi może zakręcić się w głowie. To był ten moment, w którym nie pozostało nic innego niż dać się ponieść szaleństwu pod sceną, zanurzając się w narastającym, hałaśliwym, mocnym brzmieniu.
Ciśnienie nie bierze jeńców, rozjeżdżając w pył wszystko dookoła niczym walec. To był naprawdę świetny występ - nie tylko pod względem intensywności emocjonalnej, ale także technicznie. Grupa świetnie odnalazła się w przytulnej przestrzeni Sali Suwnicowej, proponując publiczności soniczny rytuał pozwalający wyrzucić z siebie wszelkie frustracje i przekształcić je w wyłącznie pozytywne emocje. Grając z taką mocą nie bez powodu grupa znalazła się w składzie tegorocznej edycji Mystic Festivalu. Jestem pewna, że festiwalowa, kochająca ekstrema publiczność doceni tę muzykę.
![]() |
| Ciśnienie |
Jeszcze więcej intensywności
Jeśli o eksperymentach, "oswajaniu zła" i głośnej, rytualnej intensywności mowa, nie sposób nie wyróżnić tu projektu, którego już sama nazwa może nieco wystraszyć. The Sleep Of Reason Produces Monsters zaczerpnęli miano dla zespołu od słynnego obrazu Francisco Goi "Gdy rozum śpi, budzą się demony" i stawiają w swojej twórczości na pełne niepokoju, przeszywające do szpiku kości i wwiercające się w umysł brzmienia łączące perkusję, mroczną elektronikę i instrumenty dęte - trąbkę piccolo i saksofon. To projekt międzynarodowy, który cechuje skłonność do eksperymentowania z mocniejszą i mroczniejszą odmianą jazzu, nasyconą skandynawskim chłodem. Nic w tym dziwnego, skoro w składzie są dwie fantastyczne dziewczyny z FIRE! Orchestra, w tym fenomenalna Mette Rasmussen, która wygląda na to, że jest już stałą bywalczynią Jazz Jantaru, bo zagrała na tej edycji dwukrotnie.
![]() |
| The Sleep Of Reason Produces Monsters |
Był to zdecydowanie jeden z najmocniejszych punktów festiwalu, podobnie jak koncerty brytyjskich grup Ill Considered i Un.procedure. Pierwsza z nich, choć miała zaprezentować swoje spokojniejsze oblicze, postawiła na energię bliską rockowym koncertom, z utworu na utwór coraz bardziej rozkręcając publiczność, która w finale koncertu poderwała się z miejsc i zaczęła tańczyć. Zaczęło się faktycznie niespiesznie i bardzo melodyjnie, ale z czasem kompozycje skierowane zostały bardziej ku free jazzowym rejonom, hipnotyzując i stopniowo, coraz bardziej uzależniając. Prawie dwugodzinny koncert zapewnił publiczności ogrom wrażeń, zderzając szaleństwa na saksofonie z rytmicznym pulsem basu i perkusji, pełnym energii, a zarazem naturalnej melodyjności.
Un.procedure to młody skład, który porusza się w rejonach psychodelii, czerpiąc garściami z rockowej estetyki, improwizując też z elektroniką. Kluczowy jest tutaj też jednak saksofon, który pozwala podkreślić nieco "nawiedzoną" aurę tej muzyki, bliską tej rodem z horrorów. W Żaku ta muzyka podkreślona pięknymi wizualizacjami, zabrzmiała niezwykle ciekawie - selektywnie, a zarazem bardzo atmosferycznie, przyprawiając nie raz o zawrót głowy.
![]() |
| Un.procedure |
Wyjątkowe solo na saksofonie
Saksofon to instrument, który podczas tej edycji Jazz Jantaru doczekał się szczególnego uznania, decydując nie tylko o wyjątkowości brzmienia kilku wyżej wymienionych składów, ale grając główną rolę podczas absolutnie wyjątkowego występu. Wspomniałam już powyżej, że Mette Rasmussen wystąpiła podczas tej edycji festiwalu dwa razy - eksperymentując z przyjaciółmi, ale też grając kolejnego dnia także solowy koncert w nietypowej przestrzeni - w położonej na piętrze klubu Galerii Żak, pośród sztuki wizualnej - obrazów i fotografii Julii Grzywacz, tworzących cykl "Lśnienie", na finał tej pięknej wystawy o dualistycznym charakterze, eksplorującej tematykę ciała, wizerunku i zmian z tym związanych.
Tematyka wystawy świetnie korespondowała z brzmieniem tego koncertu - eksperymentalnym, przejmującym, zaskakującym, niepokojącym. Rasmussen to saksofonistka wybitna - o ogromnych umiejętnościach technicznych, ale też bardzo odważna i obdarzona poczuciem humoru. Wydobywała ze swojego instrumentu przeróżne dźwięki, budując z nich pasjonującą historię ze zwrotami akcji, ale też nie rezygnując z kontaktu z widownią, przechadzając się chętnie wśród ludzi. Publiczność słuchała jej z zapartym tchem, chętnie wyruszając w tę nieoczywistą podróż na pogranicze świadomości i muzycznych stylów. Noise, ambient, eksperymentalny jazz - tu było wszystko i wszystko się zgadzało.
![]() |
| Mette Rasmussen |
Wycieczki dookoła świata
Jeśli o podróżach i nietypowych miejscach mowa, to warto wspomnieć o koncertach w sali kinowej, która podczas wiosennej edycji gościła dwa świetne zespoły - AVA Trio, a właściwie kwartet, z gościnnym udziałem Barta Marisa oraz polsko-greckie Kratisa Q. Była to niepowtarzalna okazja, by doświadczyć dźwięków z różnych stron świata - z basenu Morza Śródziemnego, z wpływami bliskowschodnimi, z brzmieniami nietypowymi. Oba spotkania były niezwykle intrygujące, stwarzając możliwość poznania nowych instrumentów, ale też nowych technik gry na instrumentach znanych, jak nietypowe wykorzystanie perkusji przez Pino Basile z AVA Trio, który zamontował przy bębnach patyki (?), wydobywając przy ich pomocy psychodeliczne dźwięki.
![]() |
| AVA Trio, Pino Basile |
Przestrzeń kina to idealne miejsce, by odkrywać nowe przestrzenie słuchając muzyki. By rozsiąść się w wygodnym fotelu i udać się na wycieczkę w wyobraźni. Na piękne wyspy greckie zaprosiła swoją muzyką Kratisa Q, odwołująca się w swojej muzyce do starożytnych mitów, łącząca w niezobowiązujący sposób współczesne brzmienie z odniesieniami do tradycji, ucząc poprzez muzykę i podkreślając wagę dziedzictwa. Ten edukacyjny aspekt jest w przypadku ich twórczości bardzo ważny - przed festiwalowym koncertem młoda grupa wystąpiła w południe dla licealnej młodzieży w ramach projektu Jantar Youth.
Trzeciego festiwalowego dnia w kinie swoje miejsce znalazła też tzw. otwarta scena, umożliwiająca udział w jam session każdemu chętnemu - niezależnie od tego, co chciał grać i czy posiadał ku temu umiejętności. Co z tego eksperymentu wyniknęło wiedzą tylko nieliczni, którzy zdecydowali się wspólnie pobawić dźwiękami. Z opowiadań wiem, że było to niezapomniane i absolutnie niepowtarzalne doświadczenie.
![]() |
| Kratisa Q |
Potęga trójmiejskiej sceny
Podczas Festiwalu Jazz Jantar ważne, honorowe miejsce zajmuje też muzyka lokalna, trójmiejska, a sam festiwal staje się okazją do zaprezentowania tego, co w niej najciekawsze. Tym razem były to trzy niezwykle intrygujące i zupełnie od siebie różne premiery - niosące nie tylko doskonałe doznania muzyczne, ale i ważny przekaz.
Z nową płytą wystąpił projekt Allah Bonsai - pianista Szymon Burnos, perkusista Bartosz Borzeszkowski i obsługujący elektronikę Arkadiusz Krupiński, zabierając publiczność w muzyczną podróż na pogranicze snu i świadomości - niezwykle delikatną, kojącą i atmosferyczną, zapewniając doskonały oddech po ciężkim dniu.
![]() |
| Allah Bonsai |
Swój drugi album "Defragementation Of Mind" zaprezentował kwintet Szymona Zawodnego, poprzez jazz opowiadając o chaosie funkcjonowania we współczesnym świecie, przebodźcowaniu i zgubnym wpływie mediów społecznościowych. Wszystko to opatrzone zostało w gruncie rzeczy miłą muzyką. Fajną zmianę nastroju i zupełnie nową energię zapewnił gościnny udział fenomenalnego wokalisty Macieja Świniarskiego, który w utworze "Judgement" zaproponował nieco więcej mroku, celnie punktując ludzkie przywary i tendencje do niesłusznego oceniania innych.
Najważniejszą jednak premierą tej edycji był wydany w ostatni marcowy piątek nowy album kwintetu Tomasza Chyły - wybitnego skrzypka, który wraz z przyjaciółmi konsekwentnie przekracza kolejne granice stylistyczne. Na "It's Not A Fake, It's A Replica" prezentuje jazz pełen rockowo-metalowej energii, o potężnej sile rażenia. W koncertowej odsłonie ten materiał zabrzmiał niezwykle mocno - zachwycając wirtuozerią, ale też dając konkretnego energetycznego kopa. Doskonale nagłośniony zapewnił nieprawdopodobnie silne doświadczenie, które bez wątpienia można uznać za najlepszy festiwalowy koncert tej edycji.
![]() |
| Krzysztof Hadrych, TCQ |
Tomasz Chyła od lat konsekwentnie idzie własną drogą, łamiąc jazzowe stereotypy, wplatając do swojej muzyki moc, energię i mrok, które bliskie są nieco innej stylistyce. Gra na skrzypcach w sposób niekonwencjonalny, znacznie bardziej psychodelicznie i mrocznie niż mogłoby się wydawać. Towarzyszą mu na scenie wybitni przyjaciele, którymi nie dyryguje i którym niczego nie narzuca, lecz toczy pełne pasji dialogi. Każdy z nich - czy to świetna sekcja rytmiczna złożona z Konrada Żołnierka i Sławka Koryzno, czy uwielbiający eksperymentować z trąbką Emil Miszk, czy wreszcie absolutnie obłędny gitarzysta Krzysztof Hadrych nie tylko daje z siebie maksimum, ale też obdarzony jest ogromnym talentem. Dzięki temu wynikiem ich wspólnych działań jest muzyka niebanalna, która łączy fanów różnych stylistyk. Riffy nawiązujące do Black Sabbath, odjazdy w stylu mistrzów rocka progresywnego, skojarzenia z King Crimson, potęga stoner metalu - odniesienia można by tu mnożyć, a i tak okaże się, że to sztuka jedyna w swoim rodzaju. Ten skład to bez wątpienia jeden z bezapelacyjnie najlepszych współczesnych zespołów na świecie.
![]() |
| Tomasz Chyła |
Takiej imprezy jeszcze na jazzowym festiwalu nie było
Koncertów, które zapadły w pamięć i do których będzie się wracało we wspomnieniach długo było podczas wiosennej odsłony 29go Jazz Jantaru bardzo dużo. Jest jednak taki koncert, o którym mówiło się od dawna i o którym będą krążyły wśród fanów muzyki legendy pewnie jeszcze przez wiele lat. Brytyjska Maruja to obecnie jeden z najciekawszych międzygatunkowych zespołów poruszający się w swojej twórczości na styku jazzowych improwizacji, punkowej surowości i hip-hopowej bezpośredniości.
Czterech przyjaciół z Manchesteru nagrało w ubiegłym roku genialny album "Pain To Power", z którym przyjechało do Żaka, by roznieść Salę Suwnicową w pył za sprawą głośnego, pełnego energii i bezkompromisowych szaleństw koncertu, pierwszego w pełnym składzie, z saksofonistą, który nie dotarł na Off Festival do Katowic, gdzie Maruja grała nie tak dawno swój pierwszy polski koncert. Piękne plany w ostatniej chwili uległy jednak zmianie...
![]() |
| wokalista Marujy z fanami |
Koncert wyprzedany w cztery dni po ogłoszeniu w pierwotnie założonej formie nie odbył się w pierwotnie założonej formie ze względu na logistyczne kłopoty i niedostarczone na czas instrumenty, ale to nie znaczy, że nie odbył się w ogóle i nie przyniósł emocji. Po licznych perturbacjach organizacyjnych i związanym z tym ogromnym stresie wynikającym z oczekiwania na informacje od linii lotniczych w niedzielę zamiast koncertu zorganizowano set DJski z zespołem, który przeszedł do historii Jazz Jantaru jako najlepsza impreza na jazzowym festiwalu i jej najbardziej intensywny i zaskakujący finał, bo jak się okazało, przeniesiony na poniedziałek faktyczny koncert nie doszedł do skutku ze względu na niekompetencję wspomnianych linii lotniczych.
Jasne, zdania na temat niedzielnych wydarzeń będą podzielone i dominować będzie rozgoryczenie, rozczarowanie. Spójrzmy jednak na to, co się wydarzyło na chłodno, z dystansem, logicznie. Każdy z fanów muzyki kiedyś zaczynał swoją fascynację różnymi dźwiękami i miał o swoich ulubieńcach przeróżne wyobrażenie, które bardzo rzadko można było skonfrontować z rzeczywistością. Kto z was nie marzył kiedyś o imprezie z ulubionym zespołem, o bezpośrednim spotkaniu, o spędzeniu czasu z idolami w niezobowiązującej, kameralnej, luźnej atmosferze? Kto z was nie chciał kiedyś przeżyć czegoś absolutnie niepowtarzalnego, co będzie wspominał przez lata?
![]() |
| Maruja z fanami na scenie |
Fani, którzy zdecydowali się wziąć udział w DJ-secie będą go wspominać długo i na pewno nie będą tego czasu żałować, ponieważ mieli okazję spotkać się z każdym z muzyków, zamienić kilka słów, podpisać płyty, zdobyć wymarzone, nie tak łatwo dostępne koszulki, które zespół przywiózł w bagażu podręcznym, a przede wszystkim poznać chłopaków z nieco innej strony - dowiedzieć się nieco o ich muzycznych fascynacjach i potańczyć razem do ich ulubionej klubowej muzyki, będącej połączeniem współczesnej elektroniki i hip-hopu. Co więcej, zobaczyć i usłyszeć, jak zespół poradzi sobie z nieplanowaną sytuacją i pierwszym w swojej karierze doświadczeniem tego typu (Maruja DJSet w Zaku był debiutem tej formy występu).
W imprezowe szlagiery zręcznie wpleciony został rap wokalisty grupy, który rozgrzał publiczność do czerwoności. Tak intensywnie tańczącego, szalejącego do upadłego klub Żak jeszcze nie widział, a przynajmniej nie doświadczył w czasie ostatniej dekady. Wspólne podrygiwanie na scenie, pogo z saksofonistą, harce na parkiecie w przyjaznej atmosferze - było świetnie i to przez ponad dwie godziny - znacznie dłużej niż pierwotnie miał trwać koncert grupy. Takiej imprezy na jazzowym festiwalu jeszcze nie było!
Jeśli doda się do tego fakt, że dobór utworów był przecież jedyną w swoim rodzaju improwizacją, to okaże się, że takim doświadczeniom nie brak przecież tego kluczowego jazzowego pierwiastka - elementu zaskoczenia i emocji chwili. O to właśnie chodzi!
![]() |
| Szymon Zawodny i Maciej Świniarski |
Kierując się wyobraźnią
To jak to w końcu jest z tym jazzem? Co nim jest, a co już niekoniecznie? Jazz Jantar po raz kolejny pokazał, że to bardzo pojemna muzyczna przestrzeń, która łączy ludzi, style i doświadczenia. Jazz nie ma granic - to muzyka, w której naprawdę każdy może znaleźć coś dla siebie. Wystarczy jedynie odrobina otwartości i chęci odkrywania, by znaleźć coś, co nie tylko pozytywnie zaskoczy, ale zachwyci i stanie się nieodłączną częścią codzienności.
Podczas tej odsłony nie było złych koncertów - każdy z trzynastu występów przyniósł wyłącznie pozytywne emocje i masę wspomnień. Nie ma takiego drugiego jazzowego festiwalu, na którym znalazłoby się dźwięki zarówno do zachwytów nad wirtuozerią, do kontemplacji, czystej przyjemności obcowania z muzyką jak i niezobowiązujących szaleństw pod sceną. To miejsce, gdzie muzycznie absolutnie wszystko jest możliwe, a jedyną granicą jest wyobraźnia artystów, organizatorów i publiczności. Taki powiew świeżości i luzu jest bardzo potrzebny. Z czystym sumieniem można już planować sobie czas na kolejne edycje - na pewno będzie ciekawie i nie zabraknie świetnych koncertów!
![]() |
| wierny towarzysz Żakowych koncertów |
Zdjęcia z koncertów znajdziecie tu:
Angel Bat Dawid & Jantar aMuz Band: https://www.muamart.pl/index.php/angel-bat-dawid-jantar-amuz-band/
The Bad Plus: https://www.muamart.pl/index.php/the-bad-plus/
AVA Trio + Bart Maris: https://www.muamart.pl/index.php/ava-trio-bart-maris/
Allah Bonsai: https://www.muamart.pl/index.php/allah-bonsai/
Ill Considered: https://www.muamart.pl/index.php/ill-considered/
Kratisa Q: https://www.muamart.pl/index.php/kratisa-q/
The Sleep Of Reason Produces Monsters: https://www.muamart.pl/index.php/the-sleep-of-reason-produces-monsters/
![]() |
| Mette Rasmussen |
Szymon Zawodny Quintet: https://www.muamart.pl/index.php/szymon-zawodny-quintet/
Mette Rasmussen Solo: https://www.muamart.pl/index.php/mette-rasmussen/
Un.procedure: https://www.muamart.pl/index.php/un-procedure/
Tomasz Chyła Quintet: https://www.muamart.pl/index.php/tomasz-chyla-quintet-iv/
Ciśnienie: https://www.muamart.pl/index.php/cisnienie-ii/
Maruja DJ Set: https://www.muamart.pl/index.php/maruja-dj-set/
![]() |
| pogo z saksofonistą Marujy |
Informacje o kolejnych odsłonach 29 edycji festiwalu już niebawem, bądźcie czujni.
O ubiegłorocznej, 28-ej edycji Festiwalu Jazz Jantar możecie poczytać tu:
wiosna: https://www.miedzyuchemamozgiem.eu/2025/04/eksperymentalnie-ekstremalnie-i.html
jesień: https://www.miedzyuchemamozgiem.eu/2025/10/ekscytujaca-podroz-na-gatunkowe.html
zima: https://www.miedzyuchemamozgiem.eu/2025/12/pastelowe-odcienie-i-niespodziewany.html
![]() |
| "duch" Tomasza Chyły |



















