środa, 11 marca 2026

Oaza spokoju, czyli o odwiedzinach duetu Bremer/McCoy na Scenie MONK

Gdy niemal każdy gdzieś się spieszy i pędzi przed siebie na złamanie karku, warto pójść w przeciwnym kierunku, w poszukiwaniu spokoju. Znaleźć go można było we wtorkowy wieczór na czwartym piętrze klubu Kot, gdzie piękny, niezwykle przyjemny koncert zagrał duński duet Bremer/McCoy. 


Przyjaciele ze szkoły 

  „Ludzie zawsze grali muzykę. Siedzieliśmy przy ogniskach i śpiewaliśmy. Tańczyliśmy. Gdy gramy razem lub wspólnie słuchamy, komunikujemy się bez słów. I teraz bardzo ważne jest, aby pamiętać o tej komunikacji, bo wielu czuje, że żyjemy w trudnych czasach. Każdy lubi spacer w lesie i wierzę, że każdy czuje fundamentalną radość i spokój, gdy doświadcza czegoś pięknego,” mówi Morten McCoy o muzyce, którą tworzy wspólnie z przyjacielem, Jonathanem Bremerem. 

Poznali się w szkole. Od początku czuli, że łączy ich wyjątkowa relacja. Jeden z nich gra na kontrabasie, drugi na klawiszach. W czasach hałasu, pędu i kakofonii informacyjnej postanowili stworzyć własną przestrzeń, w której króluje cisza, spokój, subtelność. Muzykę, która wycisza, przy której można odpoczywać, która sprawia, że czujemy się lepiej. 


 Własny muzyczny świat 

 Duet Bremer/McCoy przyjechał do Gdańska z nową, szóstą płytą "Kosmos", która dojrzewała w nich przez kilkanaście lat i czekała na odpowiedni moment. Bez wykrzykników, bez gwałtownych zwrotów akcji, płynnie, naturalnie, z szacunkiem do każdego dźwięku. Taki też był ten występ - pełen pięknych melodii i subtelności, która z miejsca chwytała za serce. Oparty na kompozycjach zarejestrowanych na przestrzeni lat (oprócz nowej płyty wybrzmiały też starsze utwory, np. Utopia) został przedstawiony z zupełnie nową energią, w nieco innych aranżacjach, z wyczuciem i energią chwili. 

By zapewnić najwyższą jakość swojej sztuki, zabrali ze sobą w trasę cały sprzęt, łącznie z głośnikami, oferując niepowtarzalne doświadczenie. Instrumenty klawiszowe, magnetofon szpulowy i kontrabas - tylko tyle i aż tyle - było to w pełni analogowe doświadczenie, tak cenne w cyfrowych czasach. Opowieść, której się nie zapomina. 

 


Muzyczna medytacja  

Występowi towarzyszyła ciepła, miła atmosfera - muzycy rozumieli się bez słów i uśmiechali do siebie, czując, że dzieje się coś szczególnego. Publiczność słuchała bardzo uważnie,  chłonąc dźwięki i oddając się relaksowi. Udział w tym koncercie był jak medytacja, po której nabierało się nowej energii i sił, by podjąć kolejne wyzwania. Świetny czas. 

 

Więcej zdjęć z koncertu znajdziecie tu: https://www.muamart.pl/index.php/bremer-mccoy/

Więcej o zespole tu: https://bremermccoy.com/