Niepodrabialny klimat, wyjątkowy głos i ponadczasowe melodie - Midge Ure od dekad zachwyca fenomenalnymi piosenkami. Na pierwszym od dwunastu lat albumie z w pełni nowym materiałem postanowił pokazać swoje dwa oblicza i oprócz świetnych nowych utworów zaproponował też kilka instrumentalnych kompozycji.
Pomiędzy światami
Dwie płyty. Zupełnie przeciwne - wokalna i instrumentalna. I na każdej inny materiał. Na pierwszej z nich znajdziecie instrumentalne pejzaże, na kolejnej przepiękne piosenki. Obie wzruszają, obie zostawiają w duszy ślad, obie budzą wspomnienia. Obie przypominają o tym, dlaczego Midge Ure to muzyczny geniusz, który o muzyce pop wie niemal wszystko i doskonale potrafi odnaleźć się artystycznie w każdej epoce. Jego muzyka się po prostu nie starzeje i chyba to jest jej największa siła.
"Na prawie każdym z albumów, które stworzyłem podczas swojej działalności trwającej już ponad czterdzieści lat, był przynajmniej jeden utwór instrumentalny. Na tym albumie chciałem bardziej zagłębić się w tę muzyczną przestrzeń, by pokazać dwie strony mojej artystycznej działalności" - mówi Midge o "A Man Of Two Worlds". Zawsze był gdzieś pomiędzy, starając się wychodzić poza utarte muzyczne schematy, robić swoje. Zawsze dostarczał muzykę najwyższej jakości i to także tu się nie zmienia.
Instrumentalna kraina refleksji
Instrumentalna odsłona albumu to kraina łagodności - melodie kojące, delikatne i zostające w głowie, tak bardzo potrzebne w czasach, gdy świat pędzi przed siebie na złamanie karku. To muzyka, która wzrusza i pozwala się zatrzymać. Ure z syntezatorowych przestrzeni buduje oniryczny świat na pograniczu jawy i snu - taką bezpieczną krainę, w której można poczuć się dobrze. Poczuć, że się odpoczywa, że powraca się do równowagi zburzonej przez ciągły natłok wiadomości, informacji. Że ma się w końcu czas, by się pomyśleć o tym, co się dzieje, by spróbować to zrozumieć, by móc ruszyć dalej.
Koncepcję zainspirował czas pandemii koronawirusa, pełen refleksji, niepewności i jak określa go sam artysta, "dziwnej ciszy". To muzyka sprzyjająca medytacji i zastanowieniu się nad tym, co nas otacza. Znajdziecie tu piosenki na temat kruchości ludzkiej kondycji i troski o współczesny świat, pełen niezgody i niepokoju. Kruchy. Podobnie jak piękne, wzbogacone orkiestracjami kompozycje, misternie utkane, a zarazem delikatne. Pod ich niemal przejrzystą powłoką czai się mrok...
Ponadczasowe piosenki
Jednak to w tej wokalnej odsłonie artysta jest najbardziej kojarzony. Ponadczasowe hity jak "Vienna", "The Voice", czy niezapomniane "If I Was" i "Dancing With Tears In My Eyes" ukształtowały na lata brzmienie muzyki pop w tej ambitnej, ale i przystępnej formie. Wciąż zresztą są stałym punktem koncertów Midge'a, które niezmiennie dostarczają multum emocji. Na "A Man Of Two Worlds" wokalista Ultravox przenosi słuchaczy raz jeszcze do lat osiemdziesiątych, proponując osiem bardzo klimatycznych piosenek, utrzymanych w stylu klasycznego synth-popu, z delikatnym współczesnym twistem.
Autotune? Midge podchodzi do tego narzędzia jak do kolejnego ciekawego eksperymentu, rozbudowując w jednej z kompozycji swoje i tak już potężne możliwości wokalne, dodając głosowi odrobiny kosmicznego charakteru. Wciąż śpiewa świetnie, wciąż zachwyca swoją muzyczną wrażliwością i harmonijnością głosu. Wciąż jego teksty skłaniają do myślenia, wciąż są wielowymiarowe i uniwersalne. Wciąż zapadają w pamięć.
Obok tych piosenek nie da się przejść obojętnie. W czasach, gdy dominują szybkie, pędzące, krótkie formy, taka muzyka z duszą, pełen refleksji i przestrzeni, nagrana z pasji, jest na wagę złota. Co więcej, ta muzyka naprawdę nadal brzmi świeżo.
To nie koniec dobrych wiadomości – artysta przyjedzie do Polski z nowym materiałem już pod koniec wakacji. 29 sierpnia wystąpi w Inowrocławiu w ramach Ino-Rock Festivalu. Biletów szukajcie na www.rockserwis.pl Tam też znajdziecie nowy album w wersji fizycznej.
