Jak zawsze w swoim stylu, jak zawsze z dbałością o detale - Jack White wrócił z nową muzyką i nie zawiódł. "Frozen Charlotte" to taka płyta, do której nie można się przyczepić. Słucha jej się świetnie, w dowolnych okolicznościach - w domu, w pracy, podczas jazdy samochodem. Zawsze wtedy, kiedy pojawi się chęć na coś gitarowego i melodyjnego.
Znak jakości
Riffy, gitarowe przestery i brzmienie nie do podrobienia - tak charakterystyczne, że od razu wiadomo, z kim mamy do czynienia. Bluesowy rdzeń, rock'n'rollowa przewrotność, surowość, a z drugiej strony bardzo dobra realizacja całości. Piosenki, których chce się słuchać wielokrotnie, bo są po prostu bardzo dobre. Najnowszy album White'a to kopalnia gitarowych riffów, fajnych melodii i utworów, które wchodzą w głowę. Czy podobnych trochę do poprzednich dokonań? Tak, ale nie wszystko musi być zawsze innowacyjne. Jack White wymyślił siebie i trzyma się swojej estetyki, którą po prostu dopracował do perfekcji.
Trzynaście nowych utworów trzyma równy, wysoki poziom. Są tu gitarowe popisy, które niezmiennie zachwycają, jest zbuntowany wokal, który jest drugim znakiem rozpoznawczym artysty. Jest wszystko to, w czym White się specjalizuje. W tekstach kryje się nieco autorefleksji i rozważań. Jack jest przewrotny, komentuje to, z czym się zmaga osobiście, a także czego doświadcza w szerszym kontekście - informacyjnego śmietnika i atakującego kontentu z mediów społecznościowych. To osobista płyta, ale z uniwersalnym przesłaniem.
Artysta, który nie potrzebuje promocji
Tym razem też właściwie nic nie powiedział światu, że planuje nowy album. Po prostu go nagrał i wystawił w sklepie do przedsprzedaży z datą premiery na 10 lipca. I bardzo dobrze, takie niespodzianki są naprawdę przyjemne!
Jack White dokładnie wie, czego chce. Ma na siebie pomysł brzmieniowy, który wyszlifował do granic możliwości. Ma swoją własną wytwórnię, w ramach której publikuje swoje wydawnictwa. Minimalistyczną koncepcję wizualną, w której oprócz bieli i czerni zaznaczony jest wyraźnie odcień niebieski i dokładnie sprecyzowany wizerunek. To powoduje, że w jego wypadku trudno już czymś zaskoczyć. Ale czy trzeba, gdy robi się swoje tak dobrze, że lepiej się już nie da?
Można przecież po prostu cieszyć się muzyką - melodiami, rytmami, brzmieniem gitary i wokalu, które są tak charakterystyczne, że nie sposób pomylić ich z niczym innym. Jack White znów dostarczył album na najwyższym poziomie. I oby dostarczał takie jak najdłużej :)
Frozen Charlotte jest dostępny w całości tu: https://officialjackwhite.bandcamp.com/album/frozen-charlotte
