Myśląc o roku 2026 przychodzi mi do głowy w pierwszej kolejności księżyc - misja Artemis II i nowe, ekscytujące odkrycia astronomiczne. Dlatego też bardzo ucieszył mnie fakt, że właśnie w tym czasie z nową muzyką powraca bezpośrednio łączący się poprzez nazwę z satelitą ziemskim Moonspell, jeden z najważniejszych zespołów z nurtu gotyckiego metalu. Portugalczycy przybywają z "Far From God" - albumem, na którym eksplorują znajome dla siebie muzyczne i liryczne przestrzenie, jednocześnie nie rezygnując z eksperymentów. To bardzo dobry moment, by zamienić kilka słów z wokalistą grupy i poetą, Fernando Ribeiro. Rozmawiamy o idei wampiryzmu, o miłości do muzyki i do literatury, o krytycznym myśleniu i o tym, jak bardzo oszukujemy sami siebie.
![]() |
| Moonspell, fot. Chantik Photography by Sonja Schuringa |
Między Uchem A Mózgiem: 2026 rok to wyjątkowy czas w dziejach ludzkości pod kątem astronomicznym. To rok zakończonej sukcesem misji Artemis II, w ramach której ludzie wyruszyli w podróż w kosmos najdalej w historii. To rok księżycowych odkryć i wyjątkowego zjawiska, jakim jest całkowite zaćmienie słońca przez księżyc w nowiu, widocznego w Europie. Choćby z racji tych księżycowych powiązań 2026 wydaje się idealnym momentem na powrót Moonspell. Wracacie ze świetną płytą w szczególnym czasie. Jak się z tym czujesz?
Fernando Ribeiro: Jestem w naprawdę dobrym nastroju. Chyba powinienem baczniej przyglądać się księżycowi i przywiązywać większą uwagę do zjawisk natury. Niestety nie mam zbyt wiele czasu, by obserwować księżyc tak uważnie, przyglądać się jego fazom. Myślę, że Moonspell wkracza w bardzo ciekawy okres swojej działalności. Nie wiem jak duży wpływ ma na to księżyc, ale jesteśmy bardzo zadowoleni z nowego albumu - tego jak brzmi i jaki kształt ostatecznie przybrał. Mam nadzieję, że fanom się spodoba (nigdy nie biorę tego za pewnik). Każda pomoc sił natury jest nam bardzo potrzebna, księżycowa energia także! Czuję, że otacza nas dobra aura. To naprawdę będzie ważny rok dla nas!
MUAM: Jestem niemal pewna, że "Far From God" spodoba się fanom tym bardziej, że w dużej mierze powracacie na tej płycie do flagowego brzmienia Moonspell. Jesteście jednymi z pionierów gotyckiego metalu, ukształtowaliście ten styl grania i takich brzmień jest tutaj bardzo dużo, co mnie bardzo cieszy :) Oczywiście są też różne muzyczne eksperymenty.
Fernando: Myślę, że za pionierskie zespoły dla gotyku powinniśmy uznać Paradise Lost i Type O Negative. Słuchamy ich od wielu lat i nadal do tej muzyki wracamy. Pierwsze połączenie gotyku i metalu usłyszałem chyba w wykonaniu Celtic Frost w "Tristesses De La Lune". Ta poetyckość silnie do mnie przemówiła, jeszcze zanim swój styl zaproponowali wspomniani Paradise Lost i Type O Negative. W szkole średniej silnie identyfikowałem się ze społecznością metalową. Uwielbiałem ekstremalne brzmienia - black i death metal, to był mój muzyczny dom, ale przyjaciele przekonywali mnie często, bym posłuchał też innych rzeczy. Proponowali mi Fields Of The Nephilim, The Cure czy Dead Can Dance, co znacząco poszerzyło moje muzyczne horyzonty. Ta muzyka była równie mroczna, ale bardziej elegancka, co z pewnością wpłynęło na kształtowanie się stylu muzyki, którą wykonuję.
W Moonspell tworzymy w dość dziwny sposób - nie mamy sprawdzonego sposobu i jednego stylu, którego się trzymamy. Często wystawiamy na próbę naszych fanów proponując im różne eksperymenty, w wyniku czego praktycznie nigdy nie wiedzą, czego się po nowej płycie spodziewać. Z drugiej strony sprawia to, że na przestrzeni lat pozostajemy interesującym zespołem, który wciąż ma coś do zaproponowania. Po "Hermitage" ludzie spodziewają się pewnie progresywnych eksperymentów z elementami gotyku i chwytliwych piosenek. Odniesienie się w twórczości do tego, co już fanom znane pozwala nam zaproponować coś wykonanego lepiej niż za poprzednim razem, szukać różnych opcji wyrażenia emocji w danym stylu. Wiesz, kiedy wracasz do domu, czujesz się komfortowo, tworząc coś, co brzmi bardziej chwytliwie.
MUAM: To prawda, nowy album faktycznie brzmi, jakbyście wracali na znane sobie terytorium. Nie tylko muzycznie, ale też w kontekście tekstów. Niezmiennie jest w nich romantyczny aspekt.
Fernando: Mam nadzieję, że moje teksty nigdy nie stracą tej romantyczności. Moonspell muzycznie bardzo się zmienił, ale teksty faktycznie oscylują wokół podobnej tematyki, mam nadzieję, że tym razem są lepiej zaśpiewane, są lepsze językowo, z ciekawszym słownictwem, fajniejszymi pomysłami i ciekawszą poezją. Zarówno na poprzednich albumach, jak i na "Hermitage" oraz tym najnowszym, "Far From God" opowiadam o kondycji człowieka, niezależnie od tego czy akcja osadzona jest w rzeczywistości czy jest czystą fikcją. Jako absolwent filozofii zawsze interesowało mnie, co popycha człowieka do danych wyborów, co sprawia, że dźwigamy w naszych duszach tak olbrzymi ciężar, który nas przytłacza, sprawia nam ból. Do dziś rozmyślam o religii, o duchowych doświadczeniach, o tym, że ludzie walczą ze sobą mając różnych bogów, wierząc w różne rzeczy. Ciągle nad czymś się zastanawiam.
Tym razem sięgnąłem w tekstach po znajomą tematykę sięgając do odniesień biblijnych, konfliktów z bogami, konfliktów międzyludzkich, bolesnych aspektów miłości i jest w tych zagadnieniach niewątpliwie coś wampirycznego. Sam wampiryzm jest głównie wynikiem miłości. Powieść "Dracula" nie opowiada o pragnieniu zemsty, lecz o miłości. Dracula zostaje pozbawiony życia, wyrwany z niego. Kochał je i po prostu reaguje na tę dotkliwą stratę i to jest tak naprawdę centralny motyw tej książki.
Wróciłem do tematyki wampirycznej także dlatego, że oglądałem niedawno "Nosferatu" w reżyserii Roberta Eggersa. Nie brałem udziału w tych celebracjach towarzyszących projekcjom filmowym, na których ludzie przebierali się za wampiry. Myślę, że w tej teatralnej otoczce zgubili prawdziwy sens tego filmu. Esencją wampiryzmu jest miłość, wyzwolenie i wymiana energii, a nie krew. Kiedy zobaczyłem film Eggersa, pomyślałem, że ten facet uratował Hollywood przed nastolatkami, przed płytkimi historiami – potraktował ten temat z szacunkiem, co staram się zrobić również w moich tekstach.
MUAM: Jak najbardziej się zgadzam. A jak oceniasz tę nową wersję Nosferatu w porównaniu z klasyczną, z pierwowzorem z 1922 roku?
Fernando: Uwielbiam klasyk w wersji Murnau, ale myślę, że jego najlepszym filmem nie jest Nosferatu, lecz Faust z 1926. Bardzo cenię też Sunrise: A Song of Two Humans z 1927 roku. Uwielbiam niemiecki ekspresjonizm. Wybrałem się nawet na wycieczkę na Słowację, by zobaczyć na własne oczy ten zamek, w którym nagrywano Nosferatu (Orava Castle - przyp.red.). Myślę, że ta pierwotna wersja jest najlepsza, bo ten wampir naprawdę przyciąga spojrzenia widzów. Oglądałem też tę kontrowersyjną wersję Drakuli w reżyserii Luca Bessona i nawet mi się podobała, mimo że postać wampira została dziwacznie przedstawiona.
Tak jak w muzyce, mamy swoich mistrzów, takich jak Mozart, Chopin, Metallica czy Type O’Negative, tak tu będzie nim Murnau. Co do nowego filmu z 2024 roku, uważam jednak, że Eggers naprawdę nieźle poradził sobie z mitem wampira, łącząc przeszłość z teraźniejszością.
![]() |
| Moonspell, fot. mat. prasowe |
MUAM: Zostańmy jeszcze na chwilę przy słowie, bo poza muzyką zajmujesz się także literaturą. Jesteś fantastycznym poetą i czuję, że ta pasja jest silniejsza u Ciebie niż ta muzyczna. Teksty w Moonspell są nieodłącznym, niezwykle ważnym aspektem każdego z Waszych utworów. Czujesz silną więź ze słowem, prawda?
Fernando: Słowa są moim wyzwoleniem. Jak pewnie wszyscy zmagam się z życiowymi sprawami, które są dla mnie wyzwaniem, ale gdy siadam by pisać lub czytać, czuję się totalnie wolnym człowiekiem. Dlatego też staram się to robić codziennie. Nawet przy codziennych obowiązkach mam w pobliżu zeszyt, by w razie czego coś zanotować, jeśli pojawi się inspiracja. Proces twórczy jest u mnie dość bezpośredni - przelewam pomysły, historie na papier, daję im nowe życie.
Działalność muzyczna to coś, co mi się po prostu przydarzyło. Nigdy nie marzyłem o tym, by robić karierę muzyczną. Nie mam żadnego szczególnego talentu w tym zakresie, jak pozostali członkowie mojego zespołu, którzy potrafią komponować. Zostałem wokalistą Moonspell w bardzo dziwnych okolicznościach, w latach 1989/1990, ponieważ byłem wyższy, lepiej znałem angielski, ale też nie mogłem sobie pozwolić na perkusję. Wymyśliłem więc siebie, swój głos, teksty, wizerunek, ale nie byłbym w zespole bez tej umiejętności pisania tekstów. Nawet kiedy śpiewam w innych projektach, układam tak teksty, żeby miały głębsze znaczenie. Nie znam wielu zespołów metalowych, które tak bardzo skupiają się na słowach i tekstach.
W Moonspell tworzymy muzykę w sposób bardzo filmowy. Musimy mieć scenariusz. Scenariuszem są słowa. Musimy mieć tytuł dla utworu i nie może to być jakiś roboczy tytuł - utwory są jak syn lub córka, mają swoje imiona, tożsamość. Oczywiście, kiedy tak dużo czytasz i jesteś związany z literaturą, to jest to czymś naturalnym. Interesowałem się książkami od dziecka, ale w równym stopniu ukształtował mnie metal, jak wspomniane Celtic Frost czy np. "From Whom The Bells Toll" Metalliki. Słuchając tych utworów wiedziałem, że to właśnie taki rodzaj muzyki chcę tworzyć, że chcę łączyć muzykę i literaturę.
Wraz z upływem kolejnych lat miałem do opowiedzenia coraz więcej historii, także tych, które nie pasują do koncepcji Moonspell. Napisałem więc dwie powieści i kilka tomików poezji, jeden po angielsku. Chciałbym mieć więcej czasu na pisanie. Kiedy skończę przygodę z zespołem, zajmę się pisaniem na pełen etat. Działanie w ramach Moonspell sprawia mi radość, ale równie bardzo podoba mi się pomysł na pisanie książek. Wczoraj zabrałem się za urządzanie pokoju na książki. Spędziłem tam kilka godzin na ich układaniu, ale wciąż jeszcze sporo pracy przede mną, co najmniej kilka dni. Mam taką małą bibliotekę w domu, swój wielki skarb. Pamiętam niemal każdą książkę, którą kupiłem i przeczytałem, a dziś mam ich ponad 3 tysiące. Wciąż kupuję też nowe książki...
Fernando: Tak, bycie piśmiennym jest bardzo ważne w dzisiejszych czasach, szczególnie ze względu na cyfryzację. Czasami jestem zapraszany jako autor, ale też wokalista Moonspell, aby przemawiać w szkołach, więzieniach i innych tego typu miejscach. Zawsze podkreślam, że możesz myśleć, że nie czytasz, ale zawsze coś czytasz – czytasz pomieszczenie, tłum, wiadomości z mediów społecznościowych, wszystko to, co Cię otacza, a jeśli nie potrafisz czytać, to czujesz się oszukany i przygnębiony. I wyraźnie dostrzegam, szczególnie u młodych, że za świetnymi serialami, które oglądają na streamingach, takimi jak Stranger Things czy Gra o Tron, kryją się książki. Większość seriali powstaje na bazie pomysłów z książek. Kiedy sam oglądam seriale lub filmy, zawsze zwracam uwagę na źródło literackie.
Dużo podróżuję z powodów zawodowych, o wiele więcej niż kiedykolwiek się spodziewałem. Czasami jestem zmęczony logistyką, ale to, co sprawia, że czuję się bardziej jak w domu, to fakt, że zawsze mam ze sobą książkę. Czytanie to inny rodzaj podróży, bardzo przyjemnej, nawet jeśli temat jest trudny, niezbyt radosny, to mimo wszystko te opowieści są bardzo ludzkie. Książka to najbardziej ludzki wynalazek, jaki kiedykolwiek stworzyliśmy.
MUAM: Podróżowanie stało się na przestrzeni lat mimo wszystko łatwiejsze. Jak zmieniło się z Twojej perspektywy funkcjonowanie w zespole? Z pewnością w latach dziewięćdziesiątych było nieco inaczej, gdy jeździło się w trasy...
Fernando: Widziałem i dobre i złe rzeczy, także najgorsze miejsca na świecie. Byłem w Polsce w 1995 roku i myślę, że dziś to o wiele lepszy kraj. Oczywiście, ma swoje problemy, wszyscy je mamy. Ale jestem naprawdę dumny, widząc to, jak się zmienia. Mam w Polsce wielu przyjaciół. Wasz kraj walczy o lepsze społeczeństwo. Lepszą przyszłość.
Wiele się zmienia, ale jedno jest pewne – muzyka tworzy wspomnienia i jeśli się w nią zagłębimy, zostaje z nami. Ludzie lubią muzykę z lat 90. nie dlatego, że była w jakiś sposób lepsza, albo że zespoły takie jak Moonspell, czy Cradle Of Filth były lepsze od tych współcześnie powstających, ale po prostu dlatego, że była inna, że pamiętamy ją jako tę, która przynosi dobre wspomnienia. Tęsknimy za tamtymi czasami. To ścieżka dźwiękowa naszego życia.
Kiedy słucha się „Far From God”, niebezpiecznie jest powiedzieć, że to powrót do korzeni, ale jest na tej płycie niewątpliwie ten klimat lat 90.. To głęboka, mroczna, inspirująca muzyka. W dzisiejszych czasach gra się często nastawiając się głównie na pieniądze. Zespoły gonią za finansami, za zyskiem. Oczywiście my też jesteśmy profesjonalistami i też musimy zarabiać, ale podejmujemy wiele decyzji, które nie sprzyjają korzyściom finansowym. Po prostu działamy po swojemu i czekamy, co się stanie.
To tyczy się też koncertów – moglibyśmy stworzyć i wykonywać na koncertach 20 nowych "Alma Mater" i zarobić na tym więcej, ale muzyka nie po to istnieje. Stawiamy sobie trudniejsze wyzwanie.
Obecnie zespoły są bardzo świadome swoich praw, co jest dobre, gdyż w przeszłości byliśmy niekiedy oszukiwani przez wytwórnie i innych pośredników. Młodzi ludzie są mądrzejsi w kwestii swojej wartości, to postęp, ale czasami ludzie tak dużo dyskutują o muzyce, że muzycy boją się eksperymentować i rzucić się na głęboką wodę. Podejmują bezpieczne decyzje.
Może mi się to nie podobać, bo nie ma już tego ryzyka i poczucia, że metal jest z tobą na zawsze, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że są miliony zespołów, ale staram się być na bieżąco z tym, co się dzieje, z nowymi zespołami. To dobry czas dla sceny gotyckiej, choćby za sprawą takich zespołów jak French Police i Twin Tribes, które są bardziej elektroniczne, ale wnoszą świeżość. Także Tribulation wrócili niedawno w wielkim stylu. Uwielbiam klasykę, ale chętnie sięgam też po to, co nowe.
MUAM: Myślę, że w dzisiejszych czasach ludzie nie boją się eksperymentować i łączyć ze sobą także tych teoretycznie niepasujących do siebie stylów w swojej sztuce. Nie ma już silnych subkulturowych podziałów i nikogo nie dziwi już to, że można być jednocześnie fanem muzyki gotyckiej i np. rapu. Nie ma w tym niczego złego!
Fernando: Moonspell od dawna łączył ze sobą różne style. Moją ulubioną płytą pozostaje "Wildhoney" Tiamatu - album niedoceniony, łączący rock progresywny w stylu Pink Floyd z metalem. To bardzo ciekawe połączenie. Wiesz, to kwestia gustu. Gotycki aspekt wnosi moim zdaniem naprawdę wiele do muzyki metalowej, podobnie jak industrial - uwielbiam to mocne, mechaniczne brzmienie. Wszystko zależy od kontekstu i od nastroju, a muzyka podkreśla to, jak się w danej chwili czujemy. Jak jestem wściekły, sięgam po death metal, gdy jestem smutny, to na mojej liście znajdą się Nick Cave czy Bonnie Prince Billy. Jestem wdzięczny za to, że jest tyle możliwości i tyle różnych gatunków. Czasem te eksperymenty idą za daleko, do tego stopnia, że można zawieść swoich fanów. Rozczarowaliśmy ich pewnie nie raz, proponując im nowe rzeczy, ale bez eksperymentowania nie ma innowacji. Po latach ludzie przychodzą do nas, by powiedzieć, że ten eksperymentalny album, którego kiedyś nie rozumieli, obecnie jest ich ulubionym. To karuzela emocjonalna. Warto być otwartym na to, by nieustannie odkrywać coś nowego, nie zamykać się w jednym stylu, skoro mamy tyle możliwości...
![]() |
| Moonspell, fot. mat. prasowe |
MUAM: Dobrze jest poszerzać swoje horyzonty w każdym artystycznym zakresie, jaki jest dostępny. Platformy streamingowe takie jak Spotify umożliwiają nam łatwe nadążanie za nowościami i natychmiastowe uzyskanie dostępu do nowości. Jest w tym podejściu jednak też pewna pułapka - bo między tym, co chcemy znaleźć kryje się dużo rzeczy niepotrzebnych, np. muzyki wygenerowanej. Jest sporo rzeczy mających niewiele wspólnego z tym, co prawdziwe, szczere.
Fernando: Wiem, co masz na myśli. Wszystko da się sprawdzić, to kwestia chęci. Czasami zrzucamy winę na sztuczną inteligencję, zapominając, że to my, ludzie, ją stworzyliśmy, podobnie jak stworzyliśmy bogów. Stworzyliśmy ją i straciliśmy nad nią kontrolę. Stworzyliśmy wrogów społeczeństwa i straciliśmy kontrolę, więc problemem nie tyle są same rzeczy, co kontrola lub odpowiedzialność, jaką nad nimi mamy.
Odkrywanie i słuchanie nowych zespołów jest świetną sprawą, ale oczywiście zawsze znajdzie się ktoś, kto wyłudzi od ciebie pieniądze. Jak twórcy AI czy Spotify. Gdy czytam ludzi piszących / mówiących o tym, zawsze pojawia się w mojej głowie pytanie – gdzie są nasze kryteria. Gdzie są książki, które czytamy, gdzie jest edukacja, którą zdobyliśmy, możliwości, które mamy? Dlaczego myślimy, że jesteśmy tak słabi w obliczu technologii? Nie sądzę, że jesteśmy. Używam Chat GPT do sprawdzenia niektórych przypisów, bibliografii i dla mnie jako absolwenta filozofii jest to świetne. Niestety, nie mam dziś czasu, żeby pójść do biblioteki i poszukać jakiegoś podręcznika czy książki – robiłem to, dawno temu, więc doceniam fakt, że mogę te informacje mieć na wyciągnięcie ręki w ciągu 20 sekund. Jestem świadomy też, że to narzędzie popełnia błędy. Ostatnio czytałem, że jeden z nauczycieli historii powiedział, że nie można ufać sztucznej inteligencji w kontekście historii. Z drugiej strony można powiedzieć z pełnym przekonaniem, żeby nie ufać historykom. Dlaczego? Historia jest ciągle przepisywana na nowo w zależności od osoby. Myślę, że tak naprawdę nic się nie zmieniło. Po prostu teraz jest większa dostępność informacji. Ludzie myślą, że są zbędni, ale nie sądzę, żeby tak było… Myślę, że są po prostu leniwi.
MUAM: Krytyczne myślenie to niezbędna umiejętność w dzisiejszych czasach. Chodzi o to, by używać technologii świadomie, sprawdzać informacje i weryfikować fakty.
Fernando: Czytałem ostatnio fajny artykuł w portugalskiej gazecie, w którym opisywano zjawisko "szybkiego myślenia". Określono je jako analogiczne do fast foodu. Jako kluczowe wyróżniono to, że ludzie nie szukają już okazji do rozmowy, do debaty, do analizy jakiegoś zagadnienia. Szukają dowodów, tez, które próbują później udowodnić argumentami. Jeśli wprowadzisz do AI zapis, że Ziemia jest płaska, narzędzie to zacznie wyszukiwać w bazie potwierdzeń na prawdziwość tej tezy. Będzie podkręcać takie stwierdzenie, bez naukowych dowodów.
Filozofowie, którzy poświęcili swoje życie na rozważania, na tłumaczenie pewnych zjawisk, jak Nietzsche, Freud zrobili naprawdę dużo dla ludzkości, a ludzie wybierają jakieś strzępki ich stwierdzeń wyrwane z kontekstu i podają, że się mylili w jakiejś kwestii, argumentując to dowolnie jak im pasuje. To bardzo niepokojące, że nie weryfikujemy faktów, choć mamy ku temu narzędzia. Możemy popełniać błędy, ale możemy je też poprawiać i przepraszać za nie. Zrobiliśmy duży postęp, ale nadal kierujemy się prymitywnymi zasadami, szczególnie w poszukiwaniu prawdy, w dążeniu do słuszności w jakiejś sprawie. Tak naprawdę nie zawsze mamy rację, właściwie prawie nigdy jej nie mamy...
MUAM: W polskiej telewizji te proporcje są bardzo podobne. To pewnie wynika też z tego, że np. piłka nożna jest dla potencjalnego odbiorcy łatwiej przyswajalna. Ma jednoznaczne zasady, które znają praktycznie wszyscy i łatwo się to ogląda. Nie trzeba aż tak analizować takiej transmisji, zastanawiać się nad głębszym jej sensem. Oglądając mecze ludzie mają wspólny cel kibicując danej drużynie, jednoczą się, są w tym razem.
Fernando: Piłka nożna to bardzo fajna sprawa. Obejrzałem niedawno dokument o drodze reprezentacji Meksyku do mistrzostw w 1986 roku, o ich wyrzeczeniach, o biedzie, o korupcji. To bardzo ciekawa historia, podobnie jak serial brazylijski skoncentrowany wokół postaci jednego z najwybitniejszych piłkarzy w historii, Pele'go. Jest w piłce nożnej też ten czynnik ludzki, mimo ogromnej korupcji. Jeśli ludzie chcą ze sobą toczyć wojny, niech lepiej robią to wyżywając się na boisku - wtedy wszystkim na świecie byłoby zdecydowanie łatwiej.
Czy piłka jest łatwiej przyswajalna niż kultura? Być może, choć dla mnie równie łatwym zadaniem jest sięgnięcie po książkę, bo też może być napisana łatwym, przystępnym językiem. To wszystko zależy od indywidualnych potrzeb i preferencji. Sami wybieramy stopień zaangażowania i skomplikowania danej rzeczy. Oczywiście wyzwanie przeczytania grubej, kilkuset-stronicowej książki jest wyzwaniem, ale jeśli będzie się to regularnie robiło, np. przy śniadaniu i przed snem (tylko wtedy mam czas na czytanie), to można przeczytać całkiem sporo w stosunkowo krótkim czasie. [Fernando pokazał mi swoją grubą, kilkusetstronicową lekturę o wojnie domowej w Hiszpanii, której przeczytał już połowę - przyp.red.]. Trudniej będzie ją skończyć, ale się uda, jeśli się postarasz.
Jeśli coś jest dla Ciebie ważne, to znajdziesz na to czas. Nie ma wtedy żadnej wymówki. Nawet na "Far From God" wspominam o tym, że odseparowujemy się od rzeczy, które czynią nas lepszymi. Bóg to tylko metafora - można tu wpisać dowolną inną rzecz dla nas ważną. Kiedy ktoś zaprasza na piwo, od razu rzucamy, że nie mamy czasu, jesteśmy zbyt zajęci. Wymyślamy mnóstwo wymówek, by nie robić danej rzeczy. To dość zastanawiający mechanizm, bo człowiek przecież naturalnie dąży do kontaktu z drugim człowiekiem.
Jeśli jednak czas jest złodziejem, bo odbiera nam możliwości, to człowiek jest kłamcą, bo wszyscy ciągle mamy jakieś wymówki na
temat czasu. Niektórzy pytają mnie, skąd mam czas na wszystko, jak go znajduję. Odpowiadam wtedy - "a czemu miałbym nie mieć?" To kwestia wyboru. Nasze dni mają tę samą długość, tę samą ilość godzin i minut.
MUAM: Masz na to wszystko czas, bo nie przewijasz w kółko mediów społecznościowych...
Fernando: Wiesz, w mediach społecznościowych, jak się dobrze poszuka, też można znaleźć coś ciekawego - wszystko, czego potrzebujesz. Mam sporo ciekawych społecznościowych źródeł dotyczących nowinek literackich, sztuki, mam konto na Substacku, gdzie obserwuję wpisy interesujących ludzi. Każdy tu może znaleźć coś dla siebie. Nie jest tak źle!
MUAM: Chodzi o to, by ze wszystkiego, co jest dostępne korzystać świadomie i spędzać przy tym ograniczony czas, by mieć przestrzeń na inne rzeczy. Pamiętać o tym, że przerwy są ważne.
Fernando: Oczywiście, to kwestia wyboru!
MUAM: Na finał mam dość nietypowe pytanie - na przestrzeni lat udzieliłeś setek wywiadów i rozmawiałeś z różnymi osobami. Z pewnością podczas tych rozmów padło wiele zaskakujących, nietypowych, niespodziewanych pytań. Czy zapamiętałeś jakieś bardzo dziwne, zaskakujące pytanie? Jak na nie zareagowałeś?
Fernando: Czasem pojawiają się plotki, czasem różne wyimaginowane historie wyssane z palca, jak te, że ktoś z nas zmarł. Jednym z najdziwniejszych pytań, jakie ktoś mi zadał było z pewnością to, jak odnalazłem się w Moonspell w roli nowego wokalisty, który zastąpił poprzedniego. Zadano mi je, gdy ściąłem włosy. Wyglądałem nieco inaczej niż wcześniej i to mogło zmylić pytającego. Wciąż jednak jestem tą samą osobą, możesz sprawdzić moje DNA, ale z pewnością chciałbym urodzić się jako lepsza wersja siebie (śmiech). Na szczęście 99% wywiadów jest bardzo przyjemnym doświadczeniem.
MUAM: Dziękuję pięknie za Twój czas, to była czysta przyjemność. Wszystkiego dobrego!
Fernando: Dzięki, przyjemność po mojej stronie. Dobrego dnia!
Far From God ukazuje się 3 lipca 2026 nakładem Napalm Records. Albumu możecie posłuchać tu: https://moonspell.bandcamp.com/album/far-from-god
Więcej o Moonspell tu: https://www.miedzyuchemamozgiem.eu/2022/09/moonspell-ludzkosc-jest-tragicznie.html



