sobota, 15 sierpnia 2026

Metal z innej planety, czyli King Gizzard & The Lizard Wizard spotkali się z kosmitami

Ten zespół nie narzuca sobie absolutnie żadnych ograniczeń - robi co chce, kiedy chce, po swojemu i bez żadnych wytycznych, po prostu po to, by robić razem coś fajnego, nietypowego, odjechanego. Zjednali sobie swoim podejściem sympatyków na całym świecie, którzy wiernie podróżują na koncerty, kupują płyty i tworzą jedyną w swoim rodzaju społeczność. 

 King Gizzard & The Lizard Wizard przyzwyczaili swoich fanów do tego, że mogą zrobić absolutnie wszystko w najbardziej niespodziewanym momencie. Gdy poczuli, że to właściwy czas, po prostu wydali nową muzykę. Po albumie nagranym z orkiestrą symfoniczną tym razem poszli w zupełnie przeciwną stronę -  jakimś cudem skontaktowali się z kosmitami i nagrali album elektroniczny. Tak pokręcony i tak dziwny, jak tylko oni potrafią. 

 


 

Rave, syntezatory modularne i zmutowane brzmienie 

Eksperymenty z rave'm na żywo i koncertami granymi w całości na specjalnie zaprojektowanej maszynie zbudowanej z modularnych syntezatorów przerodziły się w album pulsujący klubową energią i chyba najbardziej zwariowany w bogatej w odjechane pomysły karierze zespołu. Był już co prawda inspirowany elektroniką "The Silver Cord" w 2023 roku, ale tym razem sześcioosobowa australijska grupa idzie jeszcze dalej - gra odważniej, mocniej, bardziej radykalnie i jeszcze bardziej dziwacznie. To rasowa elektronika, niemal w całości oparta na klawiszowych wariactwach. Rozpędzona, pełna beatów, pulsująca energią, ale jednocześnie nie tak daleka od wypracowanego przez lata stylu King Gizzard & The Lizard Wizard. 

Jest psychodelicznie. Jest dziwnie. Jest bardzo nietypowo, ale przecież odkrywanie nowych rzeczy przynosi najwięcej frajdy! King Gizzard po prostu nie byliby sobą, gdyby nie eksperymentowali z czymś nowym, nie przekraczali kolejnych granic. A przy okazji chcą coś ważnego powiedzieć - ale najpierw może przyjrzyjmy się muzyce. 

 

Psychodeliczny wymiar techno 

Prym wiodą syntezatory. Wokale zostały przepuszczone przez programy miksujące i okraszone autotune'm. Nie ma gitar, perkusja jest elektroniczna, ale energia czysto rockowego składu została zachowana. Zmutowane brzmienie ma też w sobie inspiracje stylem The Prodigy i house'm i techno w stylu lat dziewięćdziesiątych, ale też starszymi brzmieniami - np. finałowy "Atomic Collapse" momentami przypomina twórczość Tangerine Dream. Pomiędzy elektronicznymi pasażami znajdziecie jednak to, co dla Australijczyków charakterystyczne - pokręcone wokale, psychodeliczne odjazdy i mikrotonowe brzmienia.  No i ta moc i potęga ekspresji, ta energia, która udziela się odbiorcy od pierwszych minut. 

 

 

Przeprogramowując mózg na nowy kierunek  

Zapytany o pomysł na album frontman grupy, Stu Mackenzie podkreślił,  że proces twórczy zmusił go do całkowitego przemyślenia sposobu, w jaki podchodzi do muzyki. „To całkowicie przeprogramowało mój mózg” – powiedział. „Pomyślałem sobie: Muszę zapomnieć wszystko, co wiem o muzyce i nauczyć się wszystkiego od nowa”. "Alien Metal" był dla muzyków niemałym wyzwaniem - grupa kształtując album wyrzuciła mnóstwo materiału, starając się odnaleźć właściwy tor... 

 Mackenzie przyznał, że muzycy usunęli ogromne ilości materiału, próbując odnaleźć tożsamość albumu. „Nigdy nie wyrzuciliśmy tylu materiałów, co w tym przypadku. Całe albumy, całe muzyczne wszechświaty  zostały sformułowane, stworzone, nagrane, usunięte i rozpoczęte od nowa”.. Przełom nastąpił podobno podczas jednej z nocnych sesji improwizacji. Ten pojedynczy, spontaniczny jam stał się fundamentem całego albumu, a każdy utwór na „Alien Metal” ewoluował z tego samego źródła. .


 Spotkanie na szczeblu pozaziemskim 

To nie pierwszy album w ostatnim czasie, który sięga w kosmos (o kilku dowiecie się trochę więcej w najbliższych tygodniach). 2026 rok, z licznymi zjawiskami astronomicznymi i zakończoną sukcesem misją na księżyc, ale też niespokojnym okresem konfliktów na świecie i rozwoju nowych technologii wydaje się ku temu czasem idealnym. Tym razem nie chodzi jednak o eksplorację ciał niebieskich czy idealistyczne poszukiwanie alternatywnego miejsca do życia, lecz o wyobrażone spotkanie z inną cywilizacją, na której istnienie od wieków poszukuje się dowodów - dialog, próbę zrozumienia i nawiązania relacji. "Nagrany w przyszłości przez kosmitów" - taki opis towarzyszy albumowi - jak zawsze z przymrużeniem oka. 

Choć wydaje się to naprawdę niezłym żartem (trochę w stylu kina klasy B), kosmici mogą być bliżej niż nam się wydaje - są po prostu metaforą nieracjonalnych, niezrozumiałych z logicznego punktu widzenia zjawisk, z którymi mamy w ostatnich latach do czynienia. Coraz częściej ludzkimi wyborami steruje jakaś "siła wyższa" w postaci manipulujących umysłem reklam, społecznościowych krótkich filmików, algorytmów polecających dosłownie wszystko - od filmów i muzyki, po styl życia, czy sztucznej inteligencji, która staje się dla niektórych podstawowym źródłem wiedzy.  W świecie pełnym sprzecznych informacji, iluzji i komputerowo wygenerowanej "rzeczywistości" kosmici są bliżej nas niż kiedykolwiek wcześniej. 

 

Nie wszystko musi być na serio

Warto w tym szaleństwie zachować zdrowy rozsądek i każdą informację dokładnie weryfikować, ale też nie dać się zwariować i czasem trochę odpuścić i dać się ponieść chwili. Ten album jest na taką okazję idealny - by odetchnąć, potańczyć do muzyki, która podoba się od pierwszych chwil i nieprawdopodobnie nosi i trochę się pośmiać, bo przecież śmiech to zdrowie! 

Rok bez nowej muzyki King Gizzard & The Lizard Wizard byłby rokiem straconym. A ten szalony i dziwaczny album jest jednym z najfajniejszych w dorobku tej bezapelacyjnie jednej z najlepszych grup ostatniej dekady.  Tym bardziej z tak sympatyczną okładką, z której spogląda na odbiorcę niezidentyfikowany mieszkaniec bliżej nieokreślonej krainy. O oprawę graficzną "Alien Metal" zadbał Jason Galea. 

Całości możecie posłuchać tu: https://kinggizzard.bandcamp.com/album/alien-metal 

Wersje fizyczne są tu: https://eu.pdoomrecords.com/collections/all 


 

Więcej o King Gizzard & The Lizard Wizard m.in. tu: 

https://www.miedzyuchemamozgiem.eu/2025/04/inside-seaside-2025-king-gizzard-lizard.html

https://www.miedzyuchemamozgiem.eu/2025/04/king-gizzard-lizard-wizard-budza-lato.html 

https://www.miedzyuchemamozgiem.eu/2023/10/king-gizzard-lizard-wizard-silver-cord.html 

https://www.miedzyuchemamozgiem.eu/2023/06/king-gizzard-lizard-wizard.html 

https://www.miedzyuchemamozgiem.eu/2023/03/king-gizzard-lizard-wizard-los-bitchos.html 

https://www.miedzyuchemamozgiem.eu/2018/01/krotka-historia-king-gizzard-and-lizard.html