środa, 23 września 2026

Hällas: Jednym z największych problemów współczesnego społeczeństwa jest to, że ludzie już ze sobą nie rozmawiają

Gdyby ich albumy ukazywały się pięćdziesiąt lat temu, prawdopodobnie byliby gwiazdami - tak przynajmniej twierdzą dziennikarze Prog Magazine, którzy w zachwytach wypowiadali się o "Panoramie", czwartym albumie szwedzkiej grupy Hällas. Ich twórczość określa się jako "rock przygodowy" - bardzo trafnie, bo jest podróżą, opowieścią o filmowym, fabularnym potencjale. Kwintet nie zamyka się w jednej stylistyce. Chętnie łączy moc heavy metalu z epickością progresywnego rocka. O tajnikach tej niebanalnej muzyki opowiedział mi wokalista grupy Tommy Alexandersson. Jak to zwykle bywa, porozmawialiśmy też trochę po prostu o życiu. 

 

Hällas, fot. materiały prasowe

 

Między Uchem A Mózgiem: Cofnijmy się pół wieku wstecz, gdy triumfy święciły takie jak Rush, Genesis, Pink Floyd czy Camel. Gdy myślę o twórczości Hällas, właśnie ci wielcy przychodzą mi na myśl. Czy to właśnie ta muzyka była twoją przepustką do świata dźwięków? Czy tego  słuchali Twoi rodzice? 

Tommy Alexandersson: Nie, rodzice słuchali popu z lat osiemdziesiątych, soulu i r'n'b. Najbliższy muzyce progresywnej był chyba Queen. Sięgali też czasem po rock'n'roll, ale nie po dźwięki, których słucham obecnie. Nie zmienia to jednak faktu, że ich muzyczne upodobania w znaczący sposób mnie ukształtowały...

 

MUAM: Jak zatem zaczęła się Twoja przygoda z rockiem progresywnym?

Tommy:  Gdy miałem trzynaście lat, słuchałem heavy metalu i rocka, bardzo inspirowała mnie nowa muzyka. Z biegiem lat zacząłem jednak sięgać bardziej wstecz, do korzeni. Odkrywałem twórczość Black Sabbath, Uriah Heep, Ronniego Jamesa Dio, Davida Bowiego. Wnikając głębiej w dorobek Black Sabbath, zdałem sobie sprawę, że mają bardzo progresywne spojrzenie na muzykę. Ich kompozycje były bardzo zmienne, wiele z nich znacząco odbiegało od tego, co wcześniej znałem. 

Muzyki można słuchać w różny sposób i z różnych powodów. Czasem słucham takiej, która jest niekoniecznie fajna pod względem harmonii, ale brzmi dobrze i jest dla mnie interesująca, np. Gentle Giant. Z drugiej strony jest np. twórczość  Ozzy'ego i Bowiego - ta zdecydowanie sprawia mi wiele radości. 

Sięgnąłem po muzykę progresywną, bo chciałem odkrywać. Zastanawiałem się co sprawiło, że w latach siedemdziesiątych ktoś wymyślił tak niesamowite rzeczy. Twórcy, o których mówimy skierowali się artystycznie w zupełnie nowym kierunku, przeciwnym do tego, co było popularne i przewidywalne, odeszli od schematu zwrotka - refren. To była nowa, niesamowita ścieżka, bardzo nieprzewidywalna. Zainspirowały mnie te zmiany tempa, te pomysły. 

 

MUAM: Tak, te dźwięki pozwalają odkrywać, eksplorować. Są podróżą. Twórczość Hällas definiuje się w podobny sposób - opisuje się ją jako rock przygodowy (adventure rock). To bardzo trafne określenie! 

Tommy: Faktycznie, to dobrze podsumowuje nasze zespołowe działania. Zaczynaliśmy od heavy metalu stopniowo sięgając do różnych innych stylistycznych obszarów, a łączenie ich ze sobą jest formą podróży, przygody. Jest splotem zdarzeń, który ma w sobie sporo dramatyzmu, trochę jak w filmie...

 

MUAM: Zdecydowanie! Zwróciłam uwagę na filmowy charakter Waszej twórczości i miałam pytać o to, czy rozważałeś kiedyś próbę napisania ścieżki dźwiękowej do filmu. Zdecydowanie jest potencjał! 

Tommy: To jedno z moich marzeń! Piszę scenariusze na potrzeby albumów Hällas, podobne do tych, które tworzy się do filmów. Na ich bazie pracujemy nad muzyką, nadając opowieściom obraz poprzez dźwięki. W myślach układamy scenariusze bliźniacze do tych filmowych. Marzy mi się taka szansa stworzenia muzyki do filmu czy do gry komputerowej... 

Bardzo lubię też pisać i dużo myślałem o tym, że kiedyś chciałbym napisać książkę. Zdecydowanie w naszej twórczości przeplatają się różne formy sztuki. 

 

MUAM: Trzymam kciuki, by się udało. Nowe dzieło Hällas zatytułowaliście "Panorama". Z pewnością kryje się za tym głębsza historia. Zastanawiałam się, czy fabularnie jest to zupełnie nowy rozdział, czy łączy się jakoś z poprzedzającą go trylogią...

Tommy: To nowe otwarcie, ale jednocześnie też kontynuacja tamtej opowieści. Na naszym debiutanckim albumie "Excerpts from a Future Past" jest utwór "Nebulon's Tower", instrumentalny. Pisząc go wyobrażaliśmy sobie, że ktoś mieszka w wieży, z której ma ogląd sytuacji na świecie, spogląda na to, co się dzieje z dystansu, a jednocześnie trzymając nad tym pieczę. Wróciliśmy do tej historii, postanowiliśmy przyjrzeć się temu bohaterowi bliżej. Określenie "panorama" spięło tę opowieść w całość. 

Głównym tematem albumu jest postrzeganie, zauważanie zjawisk i różnice w percepcji - inne spojrzenie, inne podejście, inny pogląd. Nebulon obserwuje świat, przygląda się historiom, o których śpiewamy. Kolejne kompozycje dotyczą różnych perspektyw. Zadajemy sobie pytanie - czy można przyjaźnić się z kimś, kto ma zupełnie odmienne poglądy niż ty? Czy da się zrozumieć inną perspektywę? Jak to się dzieje, że te same zjawiska postrzegamy w tak różny sposób? Wiele na ten temat rozmawialiśmy. Komponując, przenosimy nasze przemyślenia do fantastycznego świata, który kreujemy, ale często odnosimy się do faktycznych doświadczeń. 

 

 




MUAM: Czyli to fantastyka, ale zakorzeniona w rzeczywistości, odnosząca się do tego, czego doświadczamy we współczesnej rzeczywistości. Bazowaliście na faktycznych obserwacjach ludzkich zachowań i jest to poniekąd Wasza odpowiedź na to, co nas otacza... 

Tommy: Dokładnie. Zawsze staramy się wymyślić epicką opowieść, ale czerpiemy inspiracje z otoczenia, w którym żyjemy. Z naszych doświadczeń, obserwacji. Jednym z największych problemów współczesnego społeczeństwa jest to, że ludzie już ze sobą nie rozmawiają. Gdy dwie osoby nie zgodzą się ze sobą, mają odmienne zdanie, zamykają za sobą drzwi z trzaskiem, nie starając się uwzględnić innego punktu widzenia. Czy tak jest dobrze? Nie sądzę. Dużo myślę nad tym, czemu tak się dzieje i chciałbym skłonić do refleksji naszych słuchaczy...

 

MUAM: Może to zasługa mediów społecznościowych, które polaryzują ludzi w informacyjnych bańkach? Tam bardzo łatwo się pokłócić, bo każdy z nas otrzymuje trochę inne informacje przefiltrowane przez algorytmy tak, by dopasować je do naszych indywidualnych potrzeb.  Jesteśmy podzieleni, często po przeciwnych stronach barykady...

Tommy:  To prawda. Dlatego warto rozmawiać. Mamy demokrację i każdy ma prawo mieć własne zdanie, myśleć tak, jak czuje. Powinniśmy wysłuchać się wzajemnie nawet jeśli się ze sobą nie zgadzamy. Spróbować zrozumieć tę drugą stronę. Straciliśmy to poczucie wyrozumiałości, to pozytywne nastawienie do drugiego człowieka. Tylko szczere rozmowy mogą przełamać bariery, które tworzymy... 

 

MUAM: To dobre przesłanie, zgadzam się z Tobą.  Przełamywać bariery i jednoczyć ludzi może też muzyka - jej wspólne słuchanie, udział w koncercie, dzielenie się emocjami z nią związanymi podczas rozmów. To bezpieczny temat, kojarzący się jednoznacznie pozytywnie. 

Tommy: Dokładnie! Zawsze wśród publiczności może znaleźć się ktoś o poglądach politycznych totalnie odmiennych od naszych, ale wciąż możemy słuchać tej samej muzyki i wspólnie się nią cieszyć. Możemy spotykać się na koncertach i wspólnie bawić nie myśląc o polityce. Muzyka może jednoczyć, to prawda! Właśnie dlatego jest mi tak bliska...

 

MUAM: Dla mnie również jest bardzo ważnym aspektem życia.  Szczególnie cenię muzykę, która o czymś opowiada, ma jakieś przesłanie. W twórczości Hällas fascynuje mnie również to, że obok długich, kilkudziesięciominutowych suit potraficie zamieścić radiową, przebojową piosenkę i sprawić, że całość jest spójna. To nie jest łatwe zadanie...

Tommy: Ta 22-minutowa kompozycja w oryginale była jeszcze dłuższa, miała pół godziny, ale ją skróciliśmy. Największym wyzwaniem dla Hällas jest próba napisania krótkiej, zwartej piosenki. To niemal graniczy z cudem w naszym przypadku! Pisząc "Panoramę" mieliśmy dwa cele - napisać długą kompozycję oraz krótką, chwytliwą. W pierwszym przypadku się udało, w drugim polegliśmy. "Face Of An Angel" miał być tym hitem radiowym - ta piosenka ma pięć minut. Wg mnie jest krótka, ale rozgłośnia poprosiła nas o skrócenie jej na potrzeby wersji radiowej do trzech minut...

 

MUAM: Brzmi jakbyśmy cofali się do czasów, w których ludzie słuchali radiowych hitów odtwarzanych z playlist, na które dobierało się utwory tak, by pasowały do trzyminutowego, popowego schematu, bo inaczej nikt nie chciał ich grać... Zaskakuje mnie, że nadal takie praktyki mają miejsce... 

Tommy: Jestem przeciw temu i uważam, że sztuki w finalnej formie nie powinno się modyfikować, ale zgodziliśmy się ten utwór skrócić i nagrać jeszcze dodatkowo wersję "radiową", by pokazać się publiczności. Zawsze lepsze to, niż gdyby mieli o nas w ogóle nie usłyszeć...  




MUAM: Coś w tym jest, jeśli spojrzy się na formę dotarcia do muzyki, która stopniowo zastępuje radio w tradycyjnym rozumieniu - na działalność serwisów streamingowych. Zamieszczenie tam długiego utworu nie ma żadnego sensu, bo nie wpisuje się on w reguły, wg których ustala się playlisty i wytyczne, którymi kierują się algorytmy tych platform. Trudno jest w tej formie przedstawić zwartą historię. Tam wszystko jest rozproszone, ludzie przełączają się między kolejnymi skrawkami muzyki błyskawicznie. Mamy kolejne wyzwanie współczesnych czasów... 

Tommy: Nie sądzę, by ten długi utwór pasował do jakiejkolwiek playlisty...

 

MUAM: Może do zestawienia najdłuższych piosenek wszech czasów? Żartuję! (śmiech) Też jestem przeciwna takiemu traktowaniu sztuki. Słucham albumów, sięgam po pełną historię. Platformy streamingowe dają tylko namiastkę, zapowiedź. Tam nie da się skupić na muzyce, bo wszystko jest rozproszone i przerywane reklamami. Nie ma tu żadnej opowieści, nie ma szans pochylić się nad czymś dłużej. Wyjątkiem jest Bandcamp, gdzie spokojnie można wysłuchać całego albumu - bez reklam, bez przerw. 

Tommy: Tak! 


MUAM: Prog Magazine opisując Wasz najnowszy album zauważył, że gdyby został on wydany pół wieku temu, bylibyście wielkimi gwiazdami. Faktycznie był taki czas w historii muzyki rozrywkowej, gdy muzykę progresywną ceniono znacznie bardziej niż obecnie, ale uważam, że to jeden z tych stylów w muzyce, który jest absolutnie ponadczasowy. W Polsce jest wielu fanów tego gatunku od lat, którzy regularnie chodzą na koncerty i cieszą się tymi wyrafinowanymi opowieściami, wnikając w te dźwięki głębiej. 

Tommy: Bardzo się cieszę, że postrzegasz tę muzykę jako ponadczasową, bo od początku naszej działalności właśnie tak podchodzimy do tego, co tworzymy. Chcemy, by nasza muzyka nie miała daty ważności. Dla nas, Szwedów przykładem takiej ponadczasowej muzyki jest twórczość grupy ABBA - te piosenki wciąż świetnie brzmią, są świetnie napisane i wyprodukowane. Mają charakterystyczne brzmienie. My jesteśmy trochę retro, inspirujemy się dawnymi brzmieniami, czasem może za bardzo, ale czujemy, że to, co zostało kiedyś dobrze wymyślone, jest najbardziej trafnym pomysłem, by oddać w muzyce emocje, które chcemy przekazywać.

 

MUAM: Często zastanawiam się, czy kiedyś było lepiej. Czy dawne czasy były dla muzyki lepsze? Nie jestem pewna. Obecnie nie jest łatwo, ale w latach osiemdziesiątych wcale lepiej nie było. Muzyka nie była tak łatwo dostępna jak dziś, bo nie mieliśmy Internetu. Odkrywanie i dotarcie do dźwięków było znacznie bardziej wymagające niż teraz. Prawa autorskie nie były jasno określone, artyści nie byli do końca świadomi, jakie umowy podpisują z wytwórniami i byli oszukiwani na każdym kroku. Nie mieli pieniędzy, które powinni za swoją pracę otrzymywać....

Tommy: Jedyną dobrą rzeczą w tamtych czasach było to, że ludzie kupowali płyty, dzięki czemu były jakieś środki w branży muzycznej. W czasach streamingu coraz trudniej wyżyć z muzyki artystom takim jak my. Trzeba być znacznie bardziej rozpoznawalnym, jak chociażby Metallica...

 

MUAM: To prawda, ale zespoły takie jak Metallica trzymają się pozycji, którą wypracowały wiele lat temu, obecnie trochę płynąc na fali popularności z tamtych lat. Są zobowiązane do spełniania oczekiwań wielu osób - niekoniecznie fanów, ale na pewno swoich współpracowników i pośredników. Wy natomiast dysponujecie pełną swobodą twórczą i artystyczną wolnością. Możecie tworzyć tak, jak czujecie...

Tommy:  To prawda. Mamy to szczęście, że wytwórnie, z którymi współpracujemy nigdy niczego nam nie narzucały. Zostawiały nam pełną swobodę twórczą. Nikt nam nie mówi, co mamy robić. 


MUAM: Mam nadzieję, że muzyka progresywna niebawem wróci do łask! Ludzi zaczyna już męczyć ten krótki format i ciągły przepływ informacji.  Zaczynają szukać czegoś innego, prawdziwego, szczerego. Szukają historii, doświadczeń, do których mogą się odnieść. 

Tommy: Myślę, że odbiorca czuje, gdy artysta uważa, że jego fani są głupi i oczekują banalnych rzeczy - prostych i sprawdzonych schematów, jak klasyczny obiad składający się z mięsa i ziemniaków. Myślę, że fani pragną czegoś zupełnie odwrotnego - szukają unikalności, ciekawych rozwiązań, czegoś oryginalnego. Nie chcą iść na skróty, chcą odkrywać sztukę. 




MUAM: Byłeś już kiedyś w Polsce? 

Tommy: Jeszcze nie miałem okazji, ale wiele dobrego słyszałem. Od dawna chciałem do Was przyjechać. Tym razem udało się nam zaplanować dwa polskie koncerty, co mnie bardzo cieszy. Szwedzi i Polacy dobrze się dogadują - Szwedzi uwielbiają polskie jedzenie, kochają polskie wybrzeże, pracują z ludźmi z Polski. Jestem fanem żużla i wiem, że jest w Polsce wielu świetnych zawodników. Jest między naszymi państwami więź. Historycznie łatwo nie było, ale mam nadzieję, ze wszelkie konflikty zostały już za nami. Słyszałem też, że w Polsce jest bardzo silna scena rockowo-metalowa i że fani tej muzyki szaleją na koncertach. Graliśmy sporo w Europie zachodniej - w Niemczech, Francji, Hiszpanii, ale w Polsce dopiero zadebiutujemy koncertowo. To będzie jeden z najjaśniejszych momentów nadchodzącej trasy - nie mam ku temu najmniejszych wątpliwości! 


MUAM: Zdecydowanie, obie nacje coś łączy - wspólne doświadczenia i emocje. Wróciliście niedawno z trasy z Opeth. Jak wspominasz to doświadczenie? Czego Was ta podróż nauczyła?

Tommy: Było absolutnie fantastycznie!  Członkowie Opeth to nie tylko fenomenalni muzycy, ale przede wszystkim wspaniali, skromni ludzie. To niewątpliwie jeden z najsympatyczniejszych zespołów, jakie miałem przyjemność poznać. Dużo rozmawialiśmy. Nauczyliśmy się przede wszystkim tego, że warto być sobą i iść własną drogą. Oni dokładnie tak postąpili - postawili na swoim. Ich decyzje niekiedy były dla fanów kontrowersyjne, ale ostatecznie udało im się zjednoczyć wokół siebie grono miłośników dobrej muzyki, niezależnie od ulubionego gatunku. Są bardzo profesjonalni w swojej pracy i obserwowanie ich przygotowań do koncertów było bardzo cenną lekcją. Ta wspólna podróż była spełnieniem marzeń. Bardzo bym chciał jeszcze kiedyś wspólnie z nimi pojechać

 

MUAM: Trzymam mocno kciuki, by się udało. Nie zapomnijcie na Waszej wspólnej trasie uwzględnić Polski! Dzięki piękne za Twój czas, to była czysta przyjemność. Wszystkiego dobrego i do zobaczenia na koncertach! 

Tommy: Dzięki bardzo, widzimy się w Polsce! 



Czwarty album Hällas, "Panorama", ukazał się 30 stycznia 2026 roku, nakładem Äventyr Records. 

Możecie posłuchać go tu: https://haellas.bandcamp.com/album/panorama

 




Hällas przyjadą do Polski na dwa koncerty na początku października. 3.10 zagrają w Krakowie w Kwadracie i dzień później w Warszawie w Niebie. Na koncerty zaprasza Winiary Bookings. Bilety znajdziecie na www.winiarybookings.pl