Gitarowe pasaże, dudy, perska surma. Rock, który spotyka tradycyjne greckie brzmienia. Muzyka pełna warstw, barw i znaczeń, która skrywa ciekawą, uniwersalną opowieść. Villagers Of Ioannina City wracają z "Venceremos" - nasyconą mrokiem opowieścią o walce, o zmaganiach, o nie poddawaniu się i o małych zwycięstwach.
Od premiery "Age Of Aquarius" mija siedem lat - co działo się u Greków w tzw. międzypłytowym okresie? Czy coś się w zespole zmieniło? O rozpoczęciu nowego rozdziału, o muzyce i jej nastrojach i po prostu o życiu rozmawiałam z wokalistą i gitarzystą zespołu, Alexem Karametisem.
![]() |
| Villagers Of Ioannina City, fot. Dubravka Rasic |
Między Uchem A Mózgiem: Jak mijają Ci sierpniowe dni? Zakończyłeś prace nad nowym albumem Villagers Of Ioannina City. Czy to czas odpoczynku i relaksu?
Alex Karametis: Jestem obecnie na małych wakacjach, u przyjaciela. Tak, to czas relaksu, zasłużonego odpoczynku po ciężkiej pracy nad nową płytą.
MUAM: Miałam ogromną przyjemność posłuchać tego materiału przedpremierowo - to bardzo ciekawa i wielowątkowa historia. Jak Wam się pracowało nad tą płytą? Od premiery poprzedniczki, "Age Of Aquarius" mija siedem lat - to sporo czasu.
Alex: Przy każdym kolejnym albumie proces kreatywny jest długi i wymagający. To wyzwanie zarówno fizyczne jak i psychiczne, ale cieszę się każdą chwilą i doceniam ten czas. Jestem wdzięczny za to, że mogłem tego doświadczyć. . Moment ukończenia płyty jest jednocześnie początkiem cyklu następnej. Minęło faktycznie siedem lat, ale to nie znaczy, że pracowaliśmy nad nowym albumem każdego dnia. Gram na gitarze codziennie, zawsze też zapisuje fragmenty jakiś opowieści, jakieś strzępki pomysłów na riffy, ale poważnie na pisaniu nowego materiału skupiliśmy się dopiero w trakcie ostatnich dwóch lat - wtedy poczuliśmy, że to właściwy moment i poszczególne kompozycje zaczęły nabierać finalnego kształtu. Nie narzucaliśmy sobie presji, że musimy szybko nagrać i wydać album. Oczywiście, czas jest cenny, ale chcieliśmy uniknąć pośpiechu.
Co działo się w międzyczasie? Życie, różne sprawy poboczne. Jeździliśmy w trasy, przenieśliśmy nasze studio w nowe miejsce i jego aranżacja zajęła nam sporo czasu. Tak to zleciało.
MUAM: Rozumiem. "Venceremos" w wolnym tłumaczeniu oznacza "wygramy". Co konkretnie miałeś na myśli? Słuchając tej muzyki wyczuwam, że to wielowarstwowa historia, a jednym z jej aspektów jest walka o wolność, o lepsze jutro.
Alex: Tak, to album o zwycięstwach, ale przede wszystkim o tym, by nie dać się złamać różnym życiowym trudnościom. Jeśli jesteś dobrym człowiekiem i postępujesz godnie, w ostatecznym rozrachunku jesteś zwycięzcą. To album o odporności, o pokonywaniu strachu, o wierze w to, że wolność, jakkolwiek odległą rzeczą się wydaje, finalnie nadejdzie. Nie chodzi bezpośrednio o walkę z bronią w ręku i wygranie bitwy. W życiu toczymy wiele bitew, na co dzień. Możemy odnosić drobne zwycięstwa każdego dnia poprzez pokonywanie przeszkód, przezwyciężanie strachu i sprzeciwianie się złudzeniom, kłamstwom, które otaczają nas w sieci i w mediach społecznościowych. Nie dając się wyzwaniom codzienności, krok po kroku zbliżamy się do zwycięstwa.
Triumfuje ten, kto zachowuje ludzką twarz, jest uprzejmy i pomocny. Zwycięstwo odnosi człowiek, który pod koniec życia jest w stanie spojrzeć na siebie w lustrze i powiedzieć sobie, że przeżył swoje życie godnie, był dobrym człowiekiem. Spoglądając w przeszłość dostrzega pozytywne wspomnienia - te, w których zrobił wszystko, co był w stanie w najlepszy możliwy sposób, miał przyjaciół, rodzinę. Wtedy wie, że może spokojnie odejść, że zrealizował w życiu wszystko to, co miał do zrobienia. Jeśli było się w życiu dupkiem, to zdecydowanie ma się później czego żałować (śmiech).
To pokaźny temat i jeden z powodów, dla którego sfinalizowanie tej płyty zajęło nam tak dużo czasu i pisanie tekstów pochłonęło tak wiele energii. To album o tych wszystkich pytaniach, które sobie zadajemy, na które szukamy odpowiedzi i które nie mają jednoznacznego rozwiązania.
MUAM: To prawda, jest wiele pytań, które właściwie nie mają jednej jasnej i poprawnej odpowiedzi, bo ta zmienia się w zależności od życiowych wyborów, celów i priorytetów. Wyobrażam sobie, jak wiele kosztowało Cię dopracowanie konceptu tej płyty. Wiele zespołów podkreśla, że tym najtrudniejszym etapem kreatywnego procesu jest właśnie warstwa liryczna...
Alex: To prawda. Tak, to był bardzo wymagający proces - dużo myślałem, rozważałem i te myśli przelewałem na papier, utrwalałem na zawsze. To nie było łatwe, bo zmusiło mnie do spojrzenia w głąb siebie. Poznawanie samego siebie i swojego charakteru jest także formą walki, tej wewnętrznej, z samym sobą i ostatecznie przynoszącej nagrodę w postaci spełnienia i zrozumienia swoich życiowych wyborów. Dowiedzenie się, kim naprawdę się jest wymaga niekiedy dojścia do granicy. Gdy się ją osiągnie, można zrobić krok naprzód. To było dla mnie ogromne wyzwanie - walka z własnymi demonami, z tymi pytaniami bez odpowiedzi - pokonanie tych przeszkód sprawiło, że stałem się lepszym człowiekiem.
MUAM: Czy to właśnie z powodu tej wewnętrznej walki też okładka tej płyty jest tak mroczna?
Alex: Chciałem uchwycić dramatyzm tej historii i podkreślić przekaz, ale w minimalistycznej formie. Zamarzyła mi się piracka flaga, która połączy się z innym wątkiem tej opowieści - bohaterami, którzy chcą zbiec z Ziemi i uciec w kosmos. To tacy kosmiczni piraci.
MUAM: Ciekawie się to wszystko układa, bo to nie pierwsza płyta w ostatnim czasie, która w jakiś sposób sięga do tematyki kosmosu - podróże kosmiczne to fajna metafora ucieczki od rzeczywistości...
Alex: Nie możemy od tej rzeczywistości tak naprawdę uciec, jedynie możemy o niej zapomnieć na chwilę. Jednak ostatecznie nadejdzie moment konfrontacji z rzeczywistością i konieczności wzięcia odpowiedzialności...
MUAM: Dokładnie. Mimo niełatwej tematyki jest na tej płycie też sporo nadziei. To dobrze.
Alex: Cieszę się, że to dostrzegasz, bo współczesna rzeczywistość nie jest zbyt optymistyczna. Mam podobnie, zawsze staram się szukać tych, nawet najdrobniejszych pozytywów, tego światełka w ciemności, nawet gdy wszystko wokół wydaje się pozbawione nadziei, kompletnie irracjonalne, głupie. Zawsze ostatecznie chodzi o równowagę.
Cokolwiek w życiu się wydarzy, ktokolwiek będzie u władzy i jakkolwiek wielki sukces odniesie finansowo czy biznesowo, w ostatecznym rozrachunku i tak będzie musiał odejść. To łączy wszystkich ludzi niezależnie od statusu, wiedzy, doświadczenia i życiowych decyzji - każdy z nas ostatecznie będzie rozliczony z tego, czego dokonał w życiu i czy miało to jakąś wartość. To paradoksalnie daje mi nadzieję. To w sumie zabawne, że śmierć może nieść nadzieję...
![]() |
| Villagers Of Ioannina City, fot. Dubravka Rasic |
MUAM: Masz rację, ostatecznie wszyscy jesteśmy tacy sami i łączy nas to, że się rodzimy i umieramy. Tym co jeszcze może dawać nadzieję, jest z pewnością muzyka - zarówno jej granie jak i bycie jej odbiorcą, fanem. To bardzo wartościowa rzecz, która niesie ze sobą wyłącznie pozytywne emocje. Pomaga przetrwać, odnaleźć coś pozytywnego w trudnych chwilach.
Alex: Muzyka jest całym moim życiem i nie wyobrażam sobie innego scenariusza. Nie mógłbym żyć bez muzyki - zawsze była blisko mnie. Gram od 5 roku życia, to moja terapia. Gdyby nie ona, z pewnością byłoby mi znacznie trudniej, bo dzięki niej jestem w stanie wyrazić to, co czuję. Inaczej miałbym pewnie masę kłopotów z psychiką. Ciężko jest opisać swoje wewnętrzne zmagania, emocje, uczucia, ciężko jest je określić, zidentyfikować. Dzięki muzyce nie muszę tego robić, po prostu je wyrażam i w ten sposób wyrzucam z siebie wszystko to, co mi doskwiera. To bardzo uwalniający, oczyszczający proces.
MUAM: Ja także nie wyobrażam sobie funkcjonowania bez muzyki, słucham jej praktycznie codziennie. Czasem jednak potrzebna jest też przerwa, trochę ciszy, odcięcia się od otoczenia. To niezbędne dla zachowania równowagi.
Alex: Tak, cisza jest także bardzo ważna w wykonywaniu muzyki. Nie zawsze trzeba się spieszyć, nie zawsze trzeba grać każdą partię na pełnej głośności i mocy - ważne jest zachowanie równowagi. Ucieczka do ciszy jest też oczywiście potrzebna na co dzień - gdy jej potrzebuję, jadę na wieś, w góry, by poczuć wiatr, deszcz, szum drzew, posłuchać ptaków...
MUAM: Z jednej strony to cisza, ale z drugiej strony dźwięki natury też są muzyką...
Alex: Tak, ale tak brzmi Ziemia. To magia, która pomaga zawsze, gdy czuję się przytłoczony światem, społeczeństwem. Przyglądam się wtedy naturze i zachwycam drobnymi jej aspektami, jak błękitem nieba, zwierzętami. Dostrzegam piękno i perfekcję natury - to daje mi siłę i nadzieję, by podejmować walkę na co dzień. Mam ogromne szczęście, że mogę tego doświadczać i doceniam to każdą komórką mojego ciała.
MUAM: Ostatnie tygodnie przyniosły wiele okazji, by zachwycać się pięknem natury - podziwialiśmy zaćmienie Słońca i Księżyca, rój perseidów...
Alex: Kocham sierpień, to wyjątkowy miesiąc, który pozwala poczuć tę więź z naturą w szczególności. To świetny czas, by posiedzieć dłużej z przyjaciółmi. Całe życie funkcjonuję do późnych godzin nocnych i bardzo polubiłem poranki po takich nocach. To wyjątkowy czas.
MUAM: Skoro o przyjaźni mowa - jak rozpoczęła się przygoda Villagers Of Ioannina City? Jesteście aktywni już prawie dwadzieścia lat. To szmat czasu...
Alex: Znamy się nawet dłużej. Nasza trójka - perkusista, basista i ja gramy razem od początku. Znamy się od wczesnych lat dzieciństwa - graliśmy razem w piłkę, w bilard, bawiliśmy się. Pewnego dnia postanowiliśmy, że założymy zespół, to był początek lat dwutysięcznych. Minęło 26 lat. Początkowo w zespole byliśmy w piątkę. W 2006 roku rozjechaliśmy się po Grecji - każdy z nas studiował w innym mieście. Latem 2007 roku trzech z pięciu chłopaków wróciło do Ioanniny i postanowiliśmy razem pograć. Ze względu na to, że dwóch kolegów nie było z nami, zaczęliśmy grać nieco inaczej, bardziej rockowo. Rozpoczął się nowy rozdział.
MUAM: Jak graliście wcześniej, gdy byliście w piątkę?
Alex: Trochę bardziej agresywnie, bardziej w stylu metalcore'u początku dwudziestego pierwszego wieku. Inspirowały nas takie zespoły jak Slipknot, Rage Against The Machine, System Of A Down, In Flames. Później otworzyliśmy się na bardziej przestrzenne brzmienie, wplatając w nie tradycyjną muzykę grecką i więcej melodii. Doszło też do tego trochę inspiracji heavy metalem w stylu Judas Priest czy Iron Maiden, nieco "tool'owego" eksperymentowania i w ten sposób dotarliśmy do stylu, w którym poruszamy się obecnie.
MUAM: Ten element greckiej tradycji sprawia, że brzmicie naprawdę nietypowo.
Alex: To dla nas bardzo naturalne brzmienie.
MUAM: Tak czułam, bo wychowując się w Grecji, otaczała Was od zawsze ta tradycyjna muzyka, która grana jest w nieco inny sposób, niż ta, której słucha większość Europejczyków. Charakteryzuje ją mikrotonalna skala brzmieniowa, która jest zupełnie odmienna od podejścia "zachodniego". To fascynujące...
Alex: To prawda, jest spora różnica między muzyką wschodu i zachodu. W tej wschodniej sporo jest mikrotonów. Słychać to np. w brzmieniu klarnetu i sposobie gry na tym instrumencie. Osoby, które grają "po zachodniemu" zmagają się z tym, by nie przekroczyć siedmiu nut. Całe życie uczą się, by grać ściśle właśnie te nuty. Muzycy specjalizujący się w tradycyjnych greckich brzmieniach uczący się gry na klarnecie dążą w zupełnie odwrotnym kierunku - by jak najbardziej oddalić się od tych typowych siedmiu nut. Mamy w Grecji dwa typy muzyków - ludzi grających na klarnecie w zachodnim stylu i tych grających na "clarino" - czyli specjalistów od tradycyjnego brzmienia. I co ciekawe, są bardzo wyczuleni na tę terminologię - nie można tych terminów mieszać. Skala mikrotonalna charakterystyczna jest też np. dla muzyki tureckiej.
![]() |
| Villagers Of Ioannina City, fot. Dubravka Rasic |
MUAM: Szczerze podziwiam to odmienne spojrzenie na muzykę. Czy przy okazji "Venceremos" korzystaliście z nowych, unikalnych instrumentów? Brzmienie tej płyty jest nieco mroczniejsze niż poprzednich...
Alex: Niespecjalnie - wciąż są tu dudy i surma, podobnie jak na poprzednich albumach. Nie ma tym razem klarnetu.
Każdy album opowiada nieco inną historię, a my staramy się poprzez muzykę wyrazić emocje, które są w danych piosenkach. Historia tej płyty osadzona jest w dystopijnej przyszłości, w której dominuje strach i iluzja, stąd to mroczniejsze brzmienie - wykonawczo i produkcyjnie. Pierwsza płyta sięgała głęboko do tradycyjnej muzyki Grecji, opowiadała o naturze i o górach, więc miała nieco lżejsze brzmienie. Druga natomiast była bardziej ezoteryczna, duchowa, co naturalnie wpłynęło na bardziej psychodeliczny kształt utworów. Ostatecznie wszystko wywodzi się jednak z tego samego miejsca. "Venceremos" wymagało odważnej muzycznej wypowiedzi i stąd ten nastrój.
MUAM: Nastrój zmieni się też pewnie nieco na koncertach, gdy będziecie grać te nowe utwory na żywo.
Alex: Tak, z pewnością, bo każdy koncert to nieco inne doświadczenie, bardzo unikalne, charakterystyczne dla danego momentu, zależne od nastroju, energii, życiowych spraw, ludzi, którzy przyjdą i tego, jak się czujemy danego dnia. To kolektywne doświadczenie, które budujemy wspólnie z publicznością , która jest w danym momencie z nami.
MUAM: Cieszy mnie ogromnie to, że często odwiedzacie Polskę, nie tylko w ramach koncertów klubowych, ale też przy okazji festiwali. Widziałam Was na żywo kilkukrotnie i za każdym razem emocje były bardzo silne. Czy dostrzegasz coś szczególnego w reakcjach polskiej publiczności, co sprawia, że tak chętnie do nas wracacie?
Alex: Zdecydowanie czujemy z polską publicznością silną więź. Polacy kochają naszą sztukę. Przychodzą po koncertach, by podzielić się emocjami, ale to nie są rozmowy powierzchowne. Chcą rozmawiać o tekstach, o poszczególnych utworach. Silnie się zagłębiają i często jestem szczerze zdumiony, że tak wiele wychwycili. Wierzę w to, że muzyka może sprawiać, że odbiorca coś poczuje, ale za każdym razem szczerze zaskakuje mnie jak silna może być to więź. To ciekawe, bo różni nas tak wiele - kultura, krajobrazy, które nas otaczają, klimat, nastrój. Z drugiej strony żyjemy na tym samym świecie i mamy podobne problemy.
MUAM: Świat w dzisiejszych czasach bardzo się "zmniejszył" - możemy zdecydowanie sprawniej podróżować po świecie i dzielić się naszymi doświadczeniami z osobami z innych zakątków świata.
Alex: To jedna z tych pozytywnych zmian - możemy łatwiej się przemieszczać, poznawać nowych ludzi, nowe kultury. Dzieląc się doświadczeniami odkrywamy, że jesteśmy w gruncie rzeczy tacy sami. To piękne - choć dzielą nas osobiste historie i środowisko, z którego się wywodzimy, wiele nas łączy...
MUAM: Muzyka łączy ludzi, to prawda - to jedna z tych wspólnych rzeczy, która sprawia, że utożsamiamy się z danymi emocjami doświadczając ich wspólnie podczas koncertów. Łączą nas też rozmowy o muzyce i ta szczerość, która z niej bije, niezależnie od tego, skąd jesteśmy.
Alex: Muzyka zdecydowanie jest dowodem na to, że ludzie mają wiele wspólnego - te same zmagania, nadzieje i marzenia. Gdy posłuchasz bluesa z lat trzydziestych czy czterdziestych od razu poczujesz te emocje i będziesz wiedziała, co ci artyści przeżywali. Gdybyśmy nie czuli się podobnie, nic byśmy z tego nie zrozumieli...
MUAM: Jaki styl muzyczny ukształtował Twój osobisty gust muzyczny? Bardziej ten sięgający do tradycji muzycznych czy muzyka "z zachodu"?
Alex: Zdecydowanie muzyka gitarowa, heavy metalowa i rockowa. Słucham niemal od zawsze cięższych brzmień, rocka progresywnego, heavy metalu i rockowej klasyki, ale sięgam też po muzykę klasyczną, tradycyjną, elektronikę czy blues.
MUAM: Te szerokie horyzonty zdecydowanie słychać w Twojej twórczości. Grecka scena muzyczna znana jest na całym świecie, nie tylko z ekstremalnych nazw jak Rotting Christ czy Septicflesh, ale też wielu nowych rockowych i stonerowych składów. Znacie się osobiście? Które nowe zespoły byś polecił?
Alex: Znam wielu muzyków, bo Grecja nie jest tak duża jak Polska. Widujemy się, wspieramy i przyjaźnimy. Oprócz tych, o których wspomniałaś na pewno warto zwrócić uwagę na Planet Of Zeus, Nightstalker, 100mods, Mother Of Millions, Khirki.
MUAM: W 2027 roku wyruszycie w trasę koncertową po Europie. Wiesz już coś więcej na ten temat?
Alex: Szczerze nie jestem jeszcze pewien jak to będzie wyglądało - nie wszystkie miasta ogłosiliśmy, zostało jeszcze trochę terminów do potwierdzenia. Nie wiem też, kto pojedzie z nami w trasę. Na pewno odwiedzimy sporo miast w centralnej Europie. Do Polski też zajrzymy, ale chyba nie do tych samych miast, co przy okazji ostatniej trasy. Będzie nas na scenie piątka, będzie trochę inna produkcja koncertowa. Czas pokaże :)
MUAM: Czekam cierpliwie zatem na szczegóły trasy. Dzięki piękne za Twój czas, do zobaczenia niebawem w Polsce!
Alex: Dzięki, do zobaczenia!
"Venceremos" Greków z Villagers Of Ioannina City ukazuje się 18 września 2026 nakładem Napalm Records.
Całości możecie posłuchać tu: https://vicband.bandcamp.com/album/venceremos-2



