czwartek, 22 października 2026

Eleine: każdy koncert to dla nas zdecydowanie coś więcej niż praca

Grają metal z elementami brzmień symfonicznych, rocka i popu, inspirowany kinem, grami komputerowymi i tym, co dzieje się dookoła nas. Piszą o tym, czego sami doświadczają i co czują. Eleine nieprzerwanie od 2012 roku pewnie kroczy przed siebie, stawiając sobie nowe wyzwania i stale się rozwijając.  

 Porozmawialiśmy o zbliżającej się trasie koncertowej, relacji z fanami i nadchodzącym albumie, ale głównym tematem naszego spotkania stały się różne wymiary kłamstwa, z którymi się stykamy - temat przewodni płyty "The Water Taste Of Blood". O swoim spojrzeniu na muzykę opowiedzieli współautorzy pomysłu na zespół - Madeleine Liljestam i Rikard Ekberg. 

 

Eleine, fot. materiały prasowe

 

Między Uchem A Mózgiem: "The Water Tastes Of Blood" to świetna, wielowymiarowa opowieść, która z każdym kolejnym odsłuchem odkrywa przed odbiorcą nowe karty. Ciekawie to wszystko poukładaliście. 

Madeleine Liljestam: Dzięki piękne, włożyliśmy w ten album wiele pracy. Dopracowywaliśmy go bardzo skrupulatnie. 

Rikard Ekberg: Staraliśmy się wszystko dopiąć tak, by do siebie pasowało. Kolejność utworów na płycie jest dokładnie przemyślana. Masz jakiś ulubiony fragment? Jest jakaś piosenka, która szczególnie Ci się spodobała?

 

MUAM: Ciężko wskazać jeden konkretny utwór, gdy słucha się całości, krok po kroku, skupiając się na pełnej opowieści. Bardzo podoba mi się pomysł na ten album i koncepcyjny zamysł. To wielowymiarowa opowieść o kłamstwach, prawda?

Madeleine: Tak, o zdradzie, o kłamstwach, o życiowych doświadczeniach... 

Rikard: ...ale także o czerpaniu siły z różnych życiowych doświadczeń, nie poddawaniu się i śmiałym kroczeniu naprzód, zamiast zagłębiać się w dramacie. 

 

MUAM: Kłamstwa są nieodłączną częścią życia, wielu jego aspektów. Nie mam na myśli wyłącznie osobistego wymiaru i tego, co spotyka nas na prywatnym gruncie, ale też otoczenia, jak docierające do nas fałszywe informacje i internetowa papka, która ma niewiele wspólnego z rzeczywistością. 

Rikard: Tak, zdecydowanie, kłamstwa są wszędzie i dotyczą wielu aspektów! Choćby patologicznych relacji w sieci, w które ludzie mogą się bardzo łatwo wplątać. Prezentując "idealne życie" też pokazujemy jedynie jakiś wycinek rzeczywistości, na bazie którego wiele osób buduje nie tylko wyobrażenie o sobie, ale też opiera o te informacje relacje, co może mieć zgubne skutki. 

Madeleine: Tak, dokładnie! 

 

MUAM: Czy ta płyta ma dla was wymiar bardziej osobisty, czy społeczny?

Rikard: Zarówno osobisty, jak i społeczny. Piszemy o rzeczach, których doświadczyliśmy, które zauważamy i które czujemy, pozwalając jednocześnie odbiorcy na własną interpretację. Chcemy, by fani poczuli piosenki zarówno pod względem muzyki jak i tekstów. Cieszymy się, jeśli do kogoś trafi jakiś tekst, ale też jest nam bardzo miło, gdy komuś przyjemność sprawia sama muzyka. 

Madeleine: Nasza muzyka może trafić do bardzo szerokiego grona odbiorców – od nastolatków po osoby z dużym życiowym doświadczeniem. Dzielimy się szczerze tym, co sami przeżyliśmy, co czujemy i co dostrzegamy wokół siebie, a reszta zależy już od słuchacza.



MUAM: Co widzicie logując się do swoich prywatnych kont w mediach społecznościowych?

Madeleine: Dużo kotów i sztuki w każdej postaci

Rikard: Mnóstwo głupot, pojawiające się znienacka kulinarne przepisy, śmieszne rzeczy, jakieś wspomnienia z lat 80 i 90 i wszystko, co związane jest z grami komputerowymi. 

 

MUAM: To bardzo ciekawe. Pytam, bo każdy z nas widzi zupełnie coś innego, dopasowanego do własnych preferencji przez algorytm, ale z drugiej strony część zagadnień jest bardzo podobna. Postrzegamy chcąc, nie chcąc świat przez te algorytmowe podpowiedzi. 

Madeleine: Tak, to wszystko niejako definiuje to, kim jesteśmy i czym się interesujemy.

..

MUAM: Zastanawiam się też ile z tych propozycji jest wygenerowanych przez sztuczną inteligencję...

Rikard: jest na to jedna słuszna odpowiedź - tak! 


MUAM: Dokładnie - niewiele z tego, co widzimy, jest prawdziwe. Ciężko się funkcjonuje w otoczeniu tego strumienia informacyjnego. 

Madeleine:   Nie chcę brzmieć przygnębiająco, ale jeśli spojrzy się na karty historii, okaże się, że życie zawsze było trudne. Nie jest łatwo - ludzie w różnych zakątkach świata zmagają się z ogromnymi wyzwaniami, ale tak naprawdę nigdy nie było łatwo i nigdy nie będzie. Wydaje nam się, że jest wyjątkowo ciężko, bo tęsknimy za czasami dzieciństwa, kiedy nie wiedzieliśmy jeszcze, jak wygląda świat. Tęsknimy przede wszystkim za tym uczuciem. 

Rikard: I wciąż próbujemy wrócić do czasów dzieciństwa. 

Madeleine: Dokładnie. Dlatego warto po prostu dbać o to, by doceniać te dobre strony, starać się żyć jak najlepiej się da w miejscu, w którym jesteś. Jeśli nienawidzisz swojej pracy, pomyśl o czymś innym. Zawsze istnieje sposób, by poprawić swoją sytuację – to rzeczy, na które mamy realny wpływ. Oczywiście, w obliczu tego, co dzieje się na świecie, nie zawsze da się wypracować rozwiązanie idealne... 

Rikard: Dobrze, że poruszasz ten temat.Z własnego doświadczenia wiem, że sytuacja może bardzo szybko przybrać zły obrót, ale równie szybko może znów zmienić się na lepsze. Jednak kiedy tkwisz w w trudnym okresie, każda chwila wydaje się wiecznością. Trzeba to po prostu przeczekać – na tym właśnie polega wyzwanie, które niesie życie.


MUAM: Jak najbardziej macie rację. Tylko jeśli spogląda się w ten niekończący się strumień świadomości algorytmów, można doświadczyć bardzo różnych, niekiedy skrajnych stanów emocjonalnych, co nie wpływa pozytywnie na zdrowie. 

Madeleine:  Zgadza się! Bardzo łatwo można przejść od śmiechu do płaczu. Często o tym rozmawiamy: jeśli korzystanie z mediów społecznościowych sprawia, że ​​czujesz się źle albo wpadasz w przygnębienie – po prostu z nich zrezygnuj. Nie są one niezbędne do życia. Jeśli mocno na ciebie wpływają – odejdź od nich. Istnieją inne sposoby, by dowiedzieć się, gdzie zagra twój ulubiony zespół - nie wszystko dzieje się w mediach społecznościowych. Zauważamy pewną zmianę – coraz więcej osób zagląda bezpośrednio na strony internetowe. Choć media społecznościowe przyciągają mnóstwo uwagi, warto czasem postawić na bardziej „klasyczne” podejście.

Rikard: Stworzyliśmy specjalne kanały dla naszych fanów, aby mogli otrzymywać informacje bezpośrednio od zespołu, zamiast przedzierać się przez ogromny strumień treści. Mamy kanał na Instagramie oraz na WhatsAppie – ta druga opcja działa trochę jak klasyczny newsletter.


MUAM: Myśląc o wielowymiarowości kłamstw pomyślałam też o tym, że dawniej zdarzały się sytuacje, w których wytwórnie płytowe oszukiwały zespoły - podpisywano umowy, w których muzycy schodzili na dalszy plan, otrzymując ułamek wynagrodzenia, które im się należało, a większość pieniędzy trafiała do osób zaangażowanych na różnych szczeblach biznesu. To jedna z przyczyn, dla których wiele zespołów postanawia wziąć sprawy w swoje ręce i pójść drogą niezależną.  

Madeleine: Nie wiem o tym zbyt wiele, ale zawsze znajdą się ludzie, którzy próbują żerować na innych. Czasami chodziło o wytwórnie, innym razem o managerów – ​​takie rzeczy niestety zawsze będą się zdarzać. Warto spojrzeć na to z szerszej perspektywy. Fajne podsumowuje tę sprawę wypowiedź standupera Toma Segure - niektórzy ludzie są po prostu do bani.


MUAM: To prawda! Przychodzi mi do głowy jeszcze jeden komentarz, tym razem z popularnego serialu telewizyjnego "Dr House", gdzie główny bohater podkreślał na każdym kroku, że wszyscy kłamią. Miał rację, bo każdy z nas jest niejako zmuszany do tego, by uczyć się kłamać od wczesnych lat dzieciństwa, zdobywając wiedzę o tym, jak przetrwać w otoczeniu wszechobecnych kłamstw, gdy na każdym kroku trzeba być czujnym. Tak naprawdę niezwykle ciężko jest być w pełni szczerym w każdej życiowej sytuacji. 

Madeleine: Czasem lepiej po prostu przemilczeć pewne aspekty, by nie posunąć się za daleko i zbyt wiele nie powiedzieć. Jest spora różnica między aktywnym wygłaszaniem kłamstw i milczeniem w newralgicznych momentach. 

Rikard: Patrząc z perspektywy twórcy – jeśli pokazuję komuś nowy utwór, a tej osobie się on nie podoba, może ona po prostu powiedzieć: „to nie do końca mój styl” albo „to nie dla mnie”. Oznacza to mniej lub bardziej, że utwór nie przypadł do gustu. Nie jestem z tego powodu zły, co najwyżej mogę poczuć się rozczarowany. Istnieją różne sposoby bycia „szczerym”. Niektórzy uważają, że szczerość polega na byciu dupkiem. Wcale tak nie jest!

 

MUAM: No właśnie, jak być szczerym, nie robić krzywdy ludziom, a jednocześnie starać się odnaleźć prawdę? Pozostawmy to bez komentarza... 

 

Eleine, fot. materiały prasowe

MUAM: Jak się czuliście pracując nad "The Water Taste Of Blood"? Nagrywaliście ten album jako trio, czyli w nieco innej konfiguracji, niż poprzedni materiał. 

Rikard: Za pisanie utworów zawsze odpowiadaliśmy Madeleine i ja, więc pod tym względem nic się nie zmieniło. Jednak wszystko, czego doświadczamy w życiu – zarówno w sposób bezpośredni, jak i metaforyczny – wpływa na to, co czujemy i jak postrzegamy świat. Nagrywanie wielowarstwowego albumu to zawsze wyzwanie. Jednym z jego aspektów jest niepewność, czy słuchacze zrozumieją, o co nam chodzi. Podczas pracy nad płytą nie zastanawiamy się nad popularnością muzyki ani nie śledzimy trendów. Po prostu siadamy i pozwalamy, by proces twórczy płynął własnym rytmem; piszemy o tym, co wydaje nam się właściwe. W przypadku „The Water Taste Of Blood” dokładnie tak było. W studiu byliśmy całkowicie odcięci od świata zewnętrznego. Kiedy osoby z naszego otoczenia usłyszały te nagrania, stwierdziły, że poczuły klimat lat 90. – tę energię, surowość i specyficzną aurę. To niewątpliwie ewolucja naszego stylu. 

Madeleine: Dla mnie to oczywiste, że stamtąd właśnie pochodzimy – dlatego tak wyszło. Urodziłam się w 1990 roku, Rikard w 1985 – ta muzyka popłynęła więc samoistnie. Nie szukaliśmy na siłę konkretnego brzmienia; ono po prostu naturalnie powstało. Dotarliśmy do samego sedna - jest surowo, przelaliśmy w te utwory całe serce, jest tu wrażliwość – to nasz kolejny etap rozwoju. Jeśli chodzi o moją część pracy, czyli partie wokalne – był to ostatni etap i okazał się sporym wyzwaniem. Nie tyle trudnym technicznie, co emocjonalnie – musiałam wyśpiewać te słowa, które tkwiły gdzieś głęboko w środku i wypuścić je w świat. Często robiłam przerwy, żeby zebrać myśli i odzyskać równowagę psychiczną. Musiałam odnaleźć właściwy moment – nie przesadzić z ekspresją, a jednocześnie być dokładnie tam, gdzie powinnam. Tematyka utworów miała bezpośredni wpływ na mój sposób śpiewania. Było to pod wieloma względami naprawdę interesujące doświadczenie.


MUAM: Zdecydowanie kształtujecie na tym albumie swój własny styl, jesteście sobą. Czerpiecie inspiracje z wielu różnych stylów, łącząc metal z muzyką symfoniczną, ale też z popową lekkością...

Rikard: ...i wpływami industrialu i elektroniki. Nie chcemy zbytnio zagłębiać się w podgatunki. Gramy metal, a jednocześnie czerpiemy inspiracje z różnych źródeł - muzycznych i pozamuzycznych. 

Madeleine: Nasze inspiracje wykraczają poza muzykę - to gry wideo, muzyka filmowa i ścieżki dźwiękowe, ale też różne odmiany metalu – od grunge’u i thrashu po death czy black metal. To, co tworzymy, to po prostu my i nasze zainteresowania. Nigdy nie siadaliśmy, żeby debatować nad stylem; po prostu tworzyliśmy.

 

MUAM: Nie wpisujecie się też w metalowe stereotypy. Mam na myśli chociażby ten o rock'n'rollowym stylu życia w trasie - zamiast szaleć wolicie dbać o zdrowie i równowagę. 

Rikard: To bardzo ważne. Nie pijemy alkoholu w trasie, bo każdy koncert to dla nas zdecydowanie coś więcej niż praca - to odpowiedzialność wobec naszych fanów, którym chcemy zaoferować możliwie najlepsze doświadczenie koncertowe. 

Madeleine: Unikamy wpływu używek, takich jak alkohol czy narkotyki. Czasem można poczuć się gorzej, może spaść ciśnienie, ale jesteśmy odpowiedzialni – wiemy, jak przez to przejść i zagrać koncert. Nie podoba mi się, gdy na scenie widzę pijane zespoły, dla których alkohol jest ważniejszy niż występ. Nie mam szacunku do takich zespołów. 

Rikard: Gorszy koncert nie powinien być efektem czyjejś chwilowej, egoistycznej przyjemności.


MUAM:  Istnieje też stereotyp dotyczący kobiet w zespołach metalowych, wg którego wokalistka tylko śpiewa i prezentuje się na scenie, podczas gdy mężczyźni zajmują się tworzeniem muzyki i kreowaniem zespołowego wizerunku. Wy działacie wspólnie, na równych zasadach, dzielicie się pomysłami i wypracowujecie rozwiązania razem. Bardzo to doceniam, że jesteście dla siebie równorzędnymi partnerami.

Madeleine: Oczywiście, że tak. Wszyscy jesteśmy ludźmi. To przekłada się również na naszą współpracę z ekipą techniczną na koncertach – tego dnia każdy jest równy i każdy odpowiada za to, by koncert był jak najlepszy. Jeśli stawiasz siebie ponad innymi, to znaczy, że już przegrałeś. Trzeba wzajemnie się szanować, doceniać wzajemnie swoją pracę, być do siebie pozytywnie nastawionym i sobie pomagać. 

Rikard: Żadnego egoizmu, każdy się liczy! 

 

MUAM: Szacunek – oczywiście, ale najważniejsza jest też pasja. Dzielenie się tą pasją z ludźmi.

Madeleine i Rikard: Tak, zdecydowanie! Naszym celem jest dzielenie się miłością do muzyki! Wpadasz na któryś z koncertów?

 

MUAM: Postaram się :) 

Madeleine: Nie możemy się doczekać przyjazdu do Polski. Zagramy nowe utwory. 

Rikard: Gramy aż trzy koncerty w Polsce, już się cieszę na myśl o nich.  Polska publiczność odbiera muzykę w wyjątkowy sposób, a my, jako zespół na scenie, wyraźnie to czujemy – to wieczór, który nas wzmacnia. Przeżywamy to wszystko wspólnie z publicznością. 


MUAM: Tym właśnie wyróżniają się kameralne koncerty - możliwością kolektywnego doświadczenia emocji tu i teraz. Byciem blisko zespołu, bezpośrednim kontaktem, wyjątkową energią. 

Madeleine:   To także moment, w którym publiczność i zespół zaczynają się lepiej poznawać. Jestem pewna, że ​​niektórym wielkim zespołom wciąż udaje się zachować tę kameralną atmosferę nawet w dużych obiektach. To bardzo ważne. Zespół powinien mieć możliwość rozwoju i grania w dużych salach i na stadionach, ale sztuką jest utrzymanie tej bliskości i więzi – pamiętanie o swoich korzeniach.

Rikard: Przypomina mi się koncert z 2003 roku – nie nasz - to był występ Red Hot Chili Peppers. Byli wtedy (i wciąż są) wielką gwiazdą. Słuchało ich wtedy morze fanów, a basista Flea w pewnym momencie powiedział: „Jesteśmy tutaj razem z wami. Jesteśmy pełni pokory w waszej obecności i dzięki wam. Dziękujemy bardzo za całe wasze wsparcie”. To właśnie jest przykład tej bliskości i pamięci o tym, jak wszystko się zaczęło. Bycie wdzięcznym za to, gdzie się jest, przy jednoczesnym dostrzeganiu możliwości dalszego rozwoju.

Madeleine: Inny przykład – Celine Dion. Mimo poważnej choroby, (cierpi na  zespół sztywnego człowieka) z którą się zmaga – zaplanowała 26 koncertów. Widziałam nagranie, na którym wygłosiła bardzo poruszające słowa: „Jestem tym, kim jestem, ponieważ mnie kochacie”. Pięknie podkreśliła, że ​​to dzięki publiczności jest na szczycie. Jest sławna od wielu lat, a mimo to potrafi zachować taką pokorę, występując w ogromnych arenach, przy 26 wyprzedanych koncertach. Zespół powinien móc się rozwijać i stawać coraz większy, ale nigdy nie powinien zapominać o tej bliskości. Trzeba pozostać autentycznym - to jest kluczowe. 


MUAM: Wasza relacja z fanami jest niezwykle szczera i wyjątkowa.

Rikard:  Bez fanów by nas nie było – bez was nie byłoby nas . Razem jesteśmy silni. Razem jesteśmy Eleine.


MUAM: Wspomnieliście już, że niebawem wracacie do Polski na trzy koncerty. Co przychodzi wam do głowy na myśl o tym państwie poza tym, że niedługo u nas zagracie?

Madeleine: To piękny kraj, bardzo czysty. Nie miałam okazji przyjechać do Polski prywatnie, byłam tylko w ramach koncertów z Eleine, ale z poprzedniej naszej wizyty mam bardzo ciepłe wspomnienia. Nie wiedziałam czego się spodziewać, tymczasem powitali nas piękni, serdeczni ludzie, otwarci i pełni szacunku. Pamiętam też sympatyczną piekarnię, którą odwiedziliśmy... 

Rikard: W Polsce jest świetne wegańskie jedzenie! Jedzenie to życie!  

 

MUAM: Jedzenie to niewątpliwie jeden z najważniejszych aspektów trasy! Warto dbać o to, co się je, by być w formie. Dziękuję Wam pięknie za to spotkanie, to była przyjemność. Wszystkiego dobrego i do zobaczenia w Polsce! 

Madeleine: Nam również było bardzo miło, wszystkiego dobrego, do zobaczenia!  

 

"The Water Taste Of Blood" ukaże się 4 grudnia 2026 nakładem Algoth Records. Znajdziecie go w różnych serwisach streamingowych. 

Na premierę jeszcze trochę poczekamy, ale nowe kompozycje będzie można  usłyszeć na listopadowych koncertach. Eleine przyjadą do nas na początku miesiąca i wystąpią 3.11 w warszawskiej Hydrozagadce, 4.11 w krakowskim Zaścianku i 5.11 w poznańskich 2Progach. Na koncerty zaprasza Winiary Bookings, a bilety znajdziecie na www.winiarybookings.pl