"Stagnacja to jedyna rzecz, która mnie przeraża. Mówiłem o tym chyba w każdym wywiadzie, którego udzieliłem przez ostatnich dwadzieścia pięć lat. Nie obchodzi mnie, czy ktoś uważa, że się powtarzamy. Dopóki my sami tak nie czujemy, będziemy robić to, co robimy" - podkreśla Johannes Persson, wokalista, gitarzysta i współzałożyciel szwedzkiej grupy Cult Of Luna.
Dziesiąty album zespołu przynosi dziewięć nowych, monumentalnych kompozycji i ponad siedemdziesiąt minut muzyki - jak zawsze potężnej i atmosferycznej, pozostawiając przestrzeń do własnych przemyśleń i konfrontacji z własnymi emocjami.
Bez granic i ograniczeń
Muzycy Cult Of Luny nigdy nie zważali na gatunkowe ramy i nie ograniczali się do określonego z góry stylu. Zawsze otwarci na nowe inspiracje starali się iść przed siebie i stale się rozwijać. Dziś uznawani są za jeden z najciężej grających zespołów alternatywnych, ale także jeden z tych, który na pierwszym miejscu stawia emocje i klimat. Choć grają głośno, potrafią też pozostawić równie dużo przestrzeni na złapanie oddechu i refleksję.
Tu nie chodzi o łomot, moc i tempo rozkręcone do granic możliwości lecz o to, by przekazać to, co się czuje w sposób, który będzie najbardziej adekwatny w danej chwili. Są niepokorni i nie boją się wyzwań, z powodzeniem łącząc hardcore, post, sludge, folk, rock, elektronikę i wszystko to, co będzie w stanie wyrazić to, co chcą przekazać. Nie spoglądają na trendy próbując spełnić czyjeś oczekiwania - po prostu robią swoje tak, jak potrafią najlepiej i jak czują. Stawiają na pełną opowieść, celebrując format albumu jako całości. Serwują galopady, ale też ujmujące melancholijnym pięknem post-rockowe przestrzenie, w których można się zanurzyć. W tym aspekcie są bezkonkurencyjni.
Współpracownicy z najwyższej półki
Pod względem wokalnym twórczość Cult Of Luny definiują przede wszystkim twarde, mroczne growle Johannesa, ale na tej płycie zespół rusza o krok dalej, sięgając po więcej czystych wokali. Nie jest to co prawda pełen album oparty na dialogu Perssona z kimś jeszcze, jak w przypadku obchodzącego w tym roku dziesięciolecie "Mariner" nagranego we współpracy z Julie Christmas, ale te gościnne głosy są tu bardzo ważne. A jeśli już iść tą drogą, to warto zaprosić do współpracy artystów z najwyższej półki. W drugiej albumowej kompozycji "Sadness Will Reign" swojego głosu udziela wokalista Gojiry, Joe Duplantier, którego lider Cult Of Luny niezwykle ceni za unikalne umiejętności i barwę wokalną, decydującą o wyjątkowości tej francuskiej metalowej potęgi.
W "One More Day" śpiewa zaś David Eugene Edwards z legendarnego 16Horsepower. Dla Johannesa ta współpraca była spełnieniem marzeń. „David od lat wywiera na mnie ogromny wpływ” – mówi Persson. „Od dekad jestem wielkim fanem 16 Horsepower, jego solowych projektów oraz grupy Wovenhand. "One More Day" to jeden z moich ulubionych utworów na płycie. Jego głos idealnie pasuje do tej kompozycji i pozwala z pełnym przekonaniem oddać jej tematykę”. Trudno się z nim nie zgodzić, bo faktycznie jest to jeden z najlepszych fragmentów tego bardzo dobrego albumu.
![]() |
| Cult Of Luna, fot. Chad Michael Ward |
Selektywność, jakość i pełna przyjemność odsłuchu
Ogromnym atutem dokonań tej szwedzkiej grupy od lat jest selektywne, dopracowane brzmienie, które pozwala na pełne doświadczenie odsłuchu - wyłapywanie smaczków brzmieniowych i stopniowe zagłębianie się w poszczególne warstwy kolejnych utworów. To zasługa producenta Daniela Berglunda i stałego współpracownika grupy Magnusa Lindberga, który zajął się miksem i masteringiem, nadając albumowi szczególnego charakteru, jak zawsze dbając o najwyższą jakość "wykończenia" - o to, by muzyka płynęła, uderzała z odpowiednią mocą i zabierała słuchaczy w podróż. Udało się, to jeszcze jeden album, po który chce się sięgać regularnie, szczególnie w długie, jesienne wieczory, sprzyjające spędzaniu czasu w domowym zaciszu.
To nie jest łatwy materiał - definiują go rozbudowane, ponad dziesięciominutowe kompozycje, ze zmiennym tempem i potężnym ładunkiem emocjonalnym. Mocny, a zarazem melodyjny, przytłaczający, a zarazem kojący za sprawą wielowymiarowych przestrzeni. Z jednej strony minimalistyczny, bo utrzymany w muzycznych odcieniach szarości, z drugiej zaś oparty na kontrastach. Choć hołdujący temu, w czym zespół specjalizuje się od lat, zdecydowanie nie jest nudny i nie jest wtórny. Budują go fenomenalne partie gitar, wyważone partie perkusji, konkretnie uderzający bas, klawiszowe przestrzenie i kilka nieoczywistych niespodzianek, które zaczynają lśnić pełnym blaskiem po kilku uważnych odsłuchach. To jeszcze jeden bardzo dobry i bardzo równy album jednego z najlepszych zespołów ostatnich dziesięcioleci.
W cieniu Twojego cienia
"In The Shadow Of Your Shadow" to bez wątpienia jedna z najmroczniejszych płyt w zespołowym dorobku, szczególnie w wymiarze lirycznym. Johannes Persson dzieli się na niej bardzo osobistymi przemyśleniami, sięgając do najgłębszych zakamarków duszy i stając do konfrontacji z własnymi emocjami, także tymi niewygodnymi i trudnymi. To album, traktujący o dotkliwej stracie, o uczuciach, które dawno skryte głęboko wynurzają się na nowo w obliczu nieprzewidzianych wydarzeń. Zmagania z bólem i cierpieniem, które nasiliło się ponownie w wyniku trudnych doświadczeń są tu kluczowe. Sprawiły, że artysta ponownie musiał spojrzeć w otchłań i rozliczyć się z własnymi myślami.
"Choć tematyka naszych ostatnich dokonań stała się nieco bardziej abstrakcyjna niż dawniej, powiedziałbym, że podejście do tego albumu było w stu procentach intuicyjne. Oznacza to, że teksty są po prostu bezpośrednim odzwierciedleniem tego, co działo się w mojej głowie podczas procesu twórczego. To niezwykle osobisty materiał. Muzycy często mówią, że ich najnowszy album jest tym najbardziej osobistym, ale w tym przypadku można śmiało stwierdzić, że to – spośród wszystkich naszych płyt – najbardziej przejrzyste okno do mojego wnętrza." - podkreślał wokalista w wywiadzie dla włoskiego portalu spaziorock.it - bezpośrednio, a zarazem z dystansem odnosząc się do własnej twórczości. Szczere do bólu, a zarazem poetyckie, trochę niejednoznaczne, pozostawiające pole do własnej interpretacji - takie są te teksty, napisane ze szczególnym wyczuciem i pasją. Mimo wielu wyzwań, dziesięciu płyt na koncie i ćwierć wieku na scenie nie opuszcza lidera energia twórcza i miłość do muzyki, podobnie jak jego przyjaciół z zespołu, którzy każdy koncert grają na sto procent i do każdego swojego wydawnictwa podchodzą z największą starannością.
Na "In The Shadow Of Your Shadow" Cult Of Luna absolutnie nie zawodzi, dostarczając jeszcze jedną solidną dawkę sztuki najwyższej jakości. Jesień to bardzo dobra okazja, by raz jeszcze spojrzeć w otchłań, by skonfrontować własne myśli w bezpiecznych okolicznościach. Ten album jest ku temu świetną okazją.
"In The Shadow Of Your Shadow" ukazuje się 6 listopada 2026 nakładem Red Crk
Albumu możecie posłuchać tu: https://cultofluna.bandcamp.com/album/in-the-shadow-of-your-shadow
Okazja, by na żywo usłyszeć ten materiał już w marcu. Cult Of Luna w ramach europejskiej trasy koncertowej wystąpi 12 marca 2027 w warszawskiej Progresji. Na koncert zaprasza Winiary Bookings. Więcej na www.winiarybookings.pl
Więcej o zespole tu:
https://www.miedzyuchemamozgiem.eu/2022/02/cult-of-luna-long-road-north-11022022.html
https://www.miedzyuchemamozgiem.eu/2025/08/cult-of-luna-wraca-z-nowa-epka.html
https://www.miedzyuchemamozgiem.eu/2022/10/cult-of-luna-caspian-birds-in-row.html


