sobota, 17 stycznia 2026

Hip-hopowe dziedzictwo w jazzowym wydaniu, czyli o rezydencji Błota na Scenie MONK

Koncertowy rok na Scenie MONK rozpoczął się absolutnie wyjątkowymi koncertami. Na dwa dni do Gdańska przyjechał kwartet Błoto, by zabrać publiczność w podróż na wschodnie i zachodnie wybrzeże Stanów Zjednoczonych. Wszechstronni i utalentowani artyści dwukrotnie wypełnili przytulną salę koncertową po brzegi, przynosząc przybyłym luz, uśmiech i stylowe brzmienie, a także ważną lekcję muzycznej historii. 



Wyjątkowe połączenie 

Jak daleko jest od jazzu do hip-hopu? Każdy, kto zetknął się z twórczością grupy Błoto wie, że te pozornie odległe muzyczne style mają ze sobą wiele wspólnego. Kwartet łączy je w wyjątkowy sposób, pozostawiając miejsce dla improwizacji, jednocześnie nie rezygnując z charakterystycznych rytmów. 

Jest w tych dźwiękach precyzja, a także luz. Lekkość i moc. Prawda, bezpośredniość. Coś szczególnego, co trudno wyrazić słowami. Tą szczerością zaskarbiają sobie sympatię fanów, bo kto raz na żywo ich usłyszy, wraca na koncerty regularnie. Nic dziwnego, że oba wieczory wyprzedały się do ostatniego miejsca. Do kameralnej, urokliwej przestrzeni klubu Kot przybyła publiczność otwarta i świadoma, dzięki czemu obu występom towarzyszyła absolutnie wyjątkowa atmosfera. Między zespołem i publicznością narodziło się porozumienie, które sprawiło, że słuchało się muzyki z przyjemnością ogromną. Nie brakowało uśmiechu i naturalności. 

 


Dwa wybrzeża

Błoto to specjaliści od hip-hopowych beatów, mocnych, przybrudzonych brzmień. Zainspirowani twórczością nieodżałowanego J Dilli zagrali kilka kapitalnie przyjętych koncertów poświęconych repertuarowi mistrza. Teraz tę konwencję rozszerzyli i postanowili zagrać dwa specjalne koncerty - pierwszy poświęcony scenie nowojorskiej (wschodniemu wybrzeżu) i kolejny będący opowieścią o Los Angeles (czyli wybrzeżu zachodnim). Nie było to zadanie łatwe, ale zrealizowane zostało wzorowo. 

Dwa półtoragodzinne koncerty minęły błyskawicznie, pozostawiając ogromną chęć na więcej. Kolejne utwory płynęły lekko, nieustannie intrygując odbiorcę czymś nowym. Dopełniały je pięknie opowieści Latarnika, który tłumaczył powiązania między jazzowymi pomysłami kwartetu i odniesieniami do hip-hopowych klasyków, chronologicznie przechodząc od pionierów stylu po kompozycje bliższe współczesności. 


Cenne lekcje hip-hopu 

 Latarnik i jego przyjaciele, tj. Wuja HZG, Cancer G i OlafSax na hip-hopie znają się jak mało kto. Mają groove we krwi i spokojnie zdaliby niejeden skomplikowany egzamin z basowych, brudnych brzmień. Bagnistych, błotnistych. Mrocznych, niepokojących, a z drugiej strony nie pozbawionych słońca. Oba wieczory były pod względem dźwiękowego nastroju zupełnie inne - pierwszy brudnawy, jakby deszczowy, nieco cięższy, drugi zaś wypełniony lekkością i słońcem, przywodzący na myśl wypoczynek na plaży.  

Na pierwszy ogień poszedł Nowy Jork - kolebka brzmień spod znaku Wu - Tang Clan, A Tribe Called Quest, Nasa, Gang Starr oraz korzeni takich jak Grandmaster Flash & The Furious Five, Eric B & Rakim czy Big Daddy Kane. Bardziej obeznani rozpoznawali bezbłędnie cytowane fragmenty pośród jazzowych partii, w których dominowały brudne syntezatory i basowe rytmy. Całość prowadził Latarnik, który oprócz jak zawsze fenomenalnej gry na klawiszach świetnie poradził sobie też z partiami rapu, bawiąc się głosem i przesterami. 

Słońce i luz

Drugiego wieczoru zespół pozwolił sobie na jeszcze więcej luzu, wnosząc do basowych rytmów nieco słońca i światła - nic dziwnego, bo tak brzmi Los Angeles, bardzo funkowo. Kto był cytowany? Oczywiście Dr. Dre, Cypress Hill, The Pharcyde, Snoop Dogg, 2Pac oraz N.W.A. i Egyptian Lover. Wieczór poświęcony Los Angeles zakończyła kompozycja współczesnego wizjonera Flying Lotusa, podkreślając całość chwytliwym, tanecznym akcentem. 

Kto przegapił te koncerty ma zdecydowanie czego żałować, bo była to wspaniała muzyczna uczta - cenna lekcja, a zarazem doskonały moment, by po prostu posłuchać świetnej muzyki wymykającej się gatunkowym ramom. Nie ma nic lepszego niż fajny wieczorny muzyczny relaks najwyższej jakości po ciężkich, mroźnych dniach. 

Więcej zdjęć z koncertu znajdziecie tu: https://www.muamart.pl/index.php/bloto-ii/