sobota, 24 stycznia 2026

Pożegnanie w świetnym stylu, czyli o finałowym albumie Megadeth


Tego zespołu nie trzeba nikomu przedstawiać, a już na pewno nie fanom metalu. Megadeth, jeden z zespołów Wielkiej Czwórki, multiplatynowy zdobywca nagrody Grammy po ponad czterech dekadach kariery żegna się z fanami fantastyczną płytą. Siedemnaste dzieło legendy thrash metalu jest ostatnim wydawnictwem Dave’a Mustaine’a i przyjaciół. Jest pożegnaniem w najlepszym możliwym stylu. 

 


Na "Megadeth" znajdziecie wszystko to, za co cenicie grupę – potężne riffy, intrygujące aranżacje, fenomenalną technikę oraz głębokie teksty dotykające tematyki polityki, konfliktów zbrojnych, religii i relacji międzyludzkich. To konkret - kopalnia nowych hitów, chwytliwych melodii i szybkich strzałów. 

Przyprawiające o zawrót głowy tempo, zachwycające solówki gitary i energetyczna petarda - to naprawdę świetna płyta. Doskonała o każdej porze dnia, ale chyba najlepsza rano, by stanąć na nogi. Są też momenty, które skłaniają do refleksji, jak intrygujący "Hey God ?!", "I Am War" i finałowa "The Last Note". Dave Mustaine jest bezbłędny i wspierają go doskonali kompani, w tym fantastyczny perkusista Dirk Verbeuren. Całość brzmi solidnie, zwarcie, konkretnie, ale też ze smakiem. Można tych piosenek słuchać w zapętleniu, można je nucić, można do nich skakać. 

Intryguje bardzo zakończenie tego albumu, w postaci "Ride The Lightning", który znany jest z repertuaru Metalliki. Bardzo dobitne i nieco prowokacyjne. Gdy dłużej się zastanowić nie ma wątpliwości, że celem było ostateczne podkreślenie, że współautorem tego utworu jest Mustaine. Wersja, którą dzieli się Megadeth jest trochę szybsza, bliższa pierwotnemu zarysowi. Tym samym historia spięta zostaje klamrą, bo na debiutanckim albumie grupy też był przecież utwór, który grała Metallica. 

Nie jest to album odkrywczy, przełomowy, ale tej płyty słucha się z prawdziwą przyjemnością. Przede wszystkim dlatego, że brzmi jak Megadeth, że jest podkreśleniem wypracowanego na przestrzeni lat stylu, że jest taką kropką nad i, pokazaniem raz jeszcze, że ta muzyka stała się już klasyką gatunku, że jest dla wszystkich - i dla tych, co na metalu i jego wszelkich odmianach zjedli zęby, ale też tych, którzy po prostu lubią szybkie gitarowe, melodyjne piosenki. 

Jak nowe utwory wypadną na żywo przekonamy się już 4 czerwca, gdy Megadeth zawładną główną sceną Mystic Festivalu. Nie mam wątpliwości, że to będzie jeden z najlepszych koncertów tej edycji festiwalu. Do tej muzyki bez trudu można kręcić pod sceną młynki, ale można równie dobrze słuchać jej, ciesząc się nią w spokoju - każdy tak, jak lubi najbardziej. Jest w niej coś uniwersalnego, co zjednoczy fanów różnych odmian hałasowania. 

 

Albumu możecie posłuchać tu: https://megadethofficial.bandcamp.com/album/megadeth

Mystic odbędzie się w gdańskiej stoczni w dniach 3-6 czerwca 2026. Festiwalowe karnety i bilety jednodniowe są dostępne na www.mysticfestival.pl