niedziela, 25 stycznia 2026

Niedziela przy dźwiękach fujary, czyli o odwiedzinach Richarda Hronský'ego w Palmie

Niedzielne południe to świetny czas, by usiąść z kubkiem kawy i posłuchać czegoś ciekawego. Fantastyczne niespodzianki szykuje dla muzycznych odkrywców Fundacja Palma, zapraszając artystów nietuzinkowych, sięgających po nietypowe instrumentarium do udziału w koncertach odbywających się o nietypowej porze, w południe. 

W ostatnią styczniową niedzielę przytulną siedzibę fundacji odwiedził Richard Hronský. Pochodzący ze Słowacji artysta zabrał publiczność w muzyczną podróż ku górskim wzniesieniom, pełną refleksji i wyciszenia. 

 


 

Jak dobrze zacząć dzień  

Budzisz się z niespokojnego snu. Jest niedzielny poranek, szarobury, zimny. Mimo to znajdujesz energię, by wstać, bo czujesz, że czeka cię coś wyjątkowego. Postanawiasz pójść na koncert - taki nietypowy, za dnia. Docierasz na miejsce. U progu wita cię uśmiechnięty pies, który radośnie merda ogonem i domaga się głaskania. Wchodzisz do przytulnego pokoju. Siadasz na miejscu z kubkiem ciepłej, smacznej kawy. Jest kilkadziesiąt osób, które spotkały się tu, by przeżyć coś niezwykłego - posłuchać muzyki na żywo w niedzielę, w południe. Czy może być lepiej?  

Takie doświadczenia oferuje Fundacja Palma, proponując koncerty z cyklu W Samo Południe, o których już trochę opowiadałam, ale nie zaszkodzi przypomnieć wraz z rozpoczęciem kolejnej odsłony cyklu. Trzynasty koncert z serii stał się spotkaniem z artystą ze Słowacji, który określa siebie mianem "pasterza ambientowego" - Richarda Hronský'ego, który gra na fujarze, eksplorując jej brzmienie w różnych wymiarach.  

 


Instrument, który jest na liście UNESCO

Długie, ponad półtorametrowe instrumenty, do obsługi których potrzebna jest pokaźna pojemność płuc, wyczucie i wyważony oddech - fujara to tradycyjny karpacki instrument dęty, wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Richard Hronský gra na nim zarówno w tradycyjny sposób, sięgając po brzmienia akustyczne, jak i przetwarzając je przy pomocy komputera. Zbudował z nich ambientowy, nieoczywisty pejzaż, przywodzący na myśl górskie pasma - piękne, a zarazem spowite mroczną mgłą. Takie, które zachwycają, ale też przywołują wspomnienia. Przypominają o tym, jak kluczową sprawą jest więź człowieka z naturą i jak ważne jest to, by tę więź pielęgnować. 

Po obszernym wprowadzeniu na temat historycznego tła i kulisów powstawania nowej płyty "Pohreb", będącej osobistą podróżą artysty i sposobem przepracowania trudnego życiowego czasu, przyszedł czas na dźwięki - kontemplacyjne, skłaniające do refleksji, uważne, pełne nostalgii, a zarazem mroku. Najnowszy materiał artysty. "Pohreb", to intymna przestrzeń dla ciszy, wspomnień, wymagająca, ale przynosząca ukojenie. Taki też był ten koncert, a ponadto bardzo klimatyczny, wciągający, oczyszczający. Rytualny, medytacyjny, chwilami mistyczny. 

Po koncercie artysta chętnie rozmawiał z publicznością, dziękując za przybycie i pragnąc dowiedzieć się więcej o Gdańsku, do którego zawitał po raz pierwszy. Jako że jest także artystą wizualnym, na pamiątkę spotkania przygotował też własnoręcznie narysowane podpisane plakaty.  Piękna sprawa. 

 


Więcej zdjęć z koncertu znajdziecie tu: https://www.muamart.pl/index.php/richard-hronsky

Więcej o inicjatywach Fundacji Palma na www.fpalma.pl