poniedziałek, 26 stycznia 2026

Sestu hérna, czyli zaproszenie do wspólnego rytuału z Hér

Usiądź, posłuchaj, daj się ponieść muzyce - ta idea przyświeca kolektywowi Hér. Pięć silnych osobowości spotkało się, by wspólnie poimprowizować, doświadczać, coś stworzyć, ale przede wszystkim by być tu i teraz. Efektem ich działań jest album niezwykły, szczery i bardzo potrzebny w pędzącym donikąd świecie, balansujący gdzieś pomiędzy nordycką transowością, mocą metalu i jazzowymi improwizacjami.  

 


 

Podróżując do korzeni

W Hér grają członkowie Nene Heroine, Tomasz Chyła Quintet, Sviniarski Orchestra, muzycy związani z trójmiejską niezależną wytwórnią Alpaka Records. To nie jest jednak kolejny około-jazzowy projekt, a nowy, odmienny muzyczny rozdział. Mroczniejszy, bardziej pierwotny, rytualny, odnoszący się do naszych korzeni i krainy, w której Europa ma swój początek, do Islandii.

Inspiracją dla twórczości grupy stała się "Edda starsza", czyli zbiór zapisów staronordyckich pieśni. Są wśród nich utwory mitologiczne oraz pieśni heroiczne; będące bogatym źródłem wiedzy o staroskandynawskich zwyczajach i wierzeniach. W odniesieniu do tych historycznych poematów powstała muzyka i teksty. 

 

Będąc tu i teraz

Idea projektu narodziła się, gdy głównodowodzący grupy Tomasz Chyła otrzymał zaproszenie do udziału w Nordic Talking Festival i przygotowania repertuaru inspirowanego muzyką skandynawską. Specjalnie stworzone na tę okazję kompozycje stały się punktem wyjścia dla dalszych poszukiwań, a co więcej koncert zagrany tego wieczoru i występ w formie rytualnego kręgu tak dobrze wypadł, że muzycy zapragnęli ten pomysł rozwinąć. Porywające, szczere występy na odbywających się w Trójmieście festiwalach takich jak Sea You Music Showcase, Inside Seaside i Mystic Festival zaowocowały kontraktem w Polsce, a udział w zagranicznym showcasie, kontraktem międzynarodowym. Sukces, ale okupiony ciężką pracą, cierpliwością i wytrwałością. 

Rytuał to słowo - klucz do interpretacji tej idei. Muzycy zapraszają, do wspólnego przeżywania muzyki, wspólnego doświadczenia, odcięcia się od otaczającego świata i po prostu bycia całym sobą tu i teraz. "Sestu hérna", czyli usiądź tu i posłuchaj, napełnij się dźwiękami, odpłyń. Samo hér oznacza zaś "tu". Tak jest na koncertach kwintetu, wypełnionych nieco nawiedzonymi, a zarazem otulającymi rytmami, którym nie sposób się nie poddać. 

 

"Monochrome" to zapis takiej chwili - choć nagrany w studiu, to z pełnym zachowaniem tej żywej energii. Pięknie brzmieniowo dopracowany, selektywny, bardzo uważny, a jednocześnie skupiony, nieprzesadzony ozdobnikami, wyważony. Słuchanie tego materiału jest jak przebywanie z muzykami w jednym pomieszczeniu i chłonięcie tej energii w czasie rzeczywistym. Oczywiście przy subtelnym świetle podkreślającym nastrój. 

 

Kontrasty, które budują nastrój

"Monochrome" utrzymany jest w odcieniach szarości - skryty w mroku, dzięki czemu tajemniczy. Utrzymany gdzieś na granicy jawy i snu, światła i ciemności, lodu i ognia, gęstego lasu i szalejącego żywiołu wody, stopniowo wciąga swoją aurą i nie pozwala się oderwać. Najpierw subtelna, później zaczyna narastać i oplatać umysł. 

To opowieść zaklęta w mantrze, w szamańskich rytmach, we wspomnieniach. Niosąca przesłanie by doceniać to, co wokół nas, każdą drobną chwilę, spoglądać na świat z uważnością, z szacunkiem, cierpliwie, niespiesznie, pozostawiając należytą czas i przestrzeń, w zgodzie z trwającym cyklem. Odważnie, ale z troską, z mocą, ale i z czułością, niosąc eksplozję emocji, a następnie błogość i spokój. 

  


 

 Na gatunkowym styku 

Nordyckie, rytualne bębny i gardłowy niski śpiew niosą muzyczne do dokonań mistrzów gatunku, takich jak Wardruna i Heilung, spajając metalową moc i mrok z niepokojącą aurą rodem ze skandynawskiego lasu. Transowe rytmy przecinają niczym ostrza noża ostre, nietypowe brzmienia skrzypiec i saksofonu, dodające całości niemal noise'owego charakteru. Jest też duża przestrzeń dla improwizacji, co jest zupełnie naturalne dla muzyków, którzy na co dzień zajmują się jazzem. Jest w tych brzmieniach niezwykła siła i szczerość. 

Maciej Świniarski śpiewa fenomenalnie.  Błyszczy wokalnie w "Patience In Observation" i w "Needles & Bark", a także w "Praise The Day", stopniowo narastającym, obezwładniającym mocą i szaleńczymi "walkami" skrzypiec i głosu. Doskonale radzi sobie zarówno tam, gdzie śpiew jest dominujący, jak i w partiach nieco wycofanych, toczących rozmowy ze skrzypcami czy saksofonem, czy też budujących przestrzeń, jak w mantrycznym początku czy kompozycji o wdzięcznym tytule "Slipknot". 

Wtóruje mu Tomasz Chyła, który oprócz gry na skrzypcach udziela się też wokalnie i gra na syntezatorach. Za oryginalne partie saksofonu odpowiedzialny jest Piotr Chęcki, jeden z najlepszych i najbardziej wszechstronnych instrumentalistów młodego pokolenia. Wyjątkowe brzmienie dopełniają basista Tomasz Sadecki oraz Sławek Koryzno, który bębnów obręczowych nie potrzebuje, bez trudu osiągając szamańskie transowe brzmienie na perkusji, na której gra z wyczuciem i precyzją. W kompozycji "Going Down" śpiewa zaś gościnnie Magda Kuraś, której głos niesie się echem, pięknie podkreślając przestrzenność kompozycji. 



Cierpliwie, krok po kroku do celu 

Hér na wydanie swojego debiutu czekali kilka lat, ale gdy udało się wszystko dopiąć, album ukazuje się w miejscu szczególnym - wytwórni Season Of Mist, słynącej nie tylko z metalowych ekstremów, ale też mrocznej, mistycznej, medytacyjnej muzyki. Wspaniale jest widzieć polski zespół pośród takich nazw jak Heilung, Danheim, Gaahls Wyrd, Rotting Christ czy Cryptopsy. Jeszcze wspanialsze jest zaś to, że jest to zespół niezależny, nieoczywisty, z Trójmiasta, który uzyskał ten kontrakt dzięki swojej ciężkiej pracy i wyjątkowym umiejętnościom. 

To świetna płyta - spójna, bardzo klimatyczna, oryginalna. W sam raz na jesienno-zimową aurę, w sam raz do muzycznej medytacji. Sięgnijcie po nią w wolnej chwili - ale nie na moment, na streamingu - dajcie jej wybrzmieć, wczujcie się w klimat. Zdecydowanie warto. 

 

 


"Monochrome" ukazuje się 30 stycznia 2026 roku nakładem Season Of Mist

Albumu możecie posłuchać tu: https://hersom.bandcamp.com/album/monochrome

Premierze studyjnej będzie towarzyszyła też koncertowa - odbędzie się 30.01 w gdańskim Klubie Żak. Bilety znajdziecie na https://klubzak.com.pl/ 

 

Nieco o pomyśle i początkach projektu możecie dowiedzieć się z mojej rozmowy z Tomaszem Chyłą przed Mystic Festivalem: https://www.miedzyuchemamozgiem.eu/2025/04/tomasz-chya-w-kazdej-nutce-ktora-tworze.html

Więcej o płycie Tomasz opowiedział Jarkowi Kowalowi w wywiadzie dla portalu interia.pl: https://muzyka.interia.pl/wywiady/news-her-jazz-i-metal-to-dwa-kompletnie-inne-swiaty-wywiad,nId,22510505 

O scenicznym rytuale możecie poczytać tu: https://www.miedzyuchemamozgiem.eu/2025/11/dwie-oblicza-muzyki-islandzkiej-czyli-o.html 

 

Her, fot. Daria Szczygieł