Jest świetnym, wszechstronnym perkusistą, ale od dawna marzył przede wszystkim o tym, by śpiewać. Uwielbia zarówno techniczne, precyzyjne i szybkie brzmienia, jak i elektroniczne przestrzenie, w których może pokazać nieco inną, bardziej intymną stronę swojej muzycznej osobowości.
Mówi o sobie, że jest przede wszystkim muzykiem, który nie zamyka się w konkretnym stylu i nieustannie poszukuje nowych wyzwań i inspiracji. Fani The Ocean znają go z ostatnich kilku albumów zespołu. Paul Seidel opowiedział mi o swoich muzycznych projektach, o tym, jakie ma artystyczne plany, co go napędza do działania i jak odnajduje się we współczesnym świecie.
![]() |
(ENGLISH VERSION BELOW)
Między Uchem A Mózgiem: Jest przyjemny zimowy dzień, kończy się pierwszy miesiąc nowego roku. Jak się masz? Jak minął Ci dzień?
Paul Seidel: Póki co bardzo przyjemnie i spokojnie - wstałem wcześnie, poćwiczyłem jogę, zjadłem spokojnie śniadanie, wypiłem kawkę i udałem się do studia, by pograć trochę na perkusji po naszej rozmowie.
MUAM: Rozpoczęcie dnia pracy na spokojnie, w środku dnia po dobrej rozgrzewce to świetny pomysł!
Paul: No dobra, spędziłem sporo czasu odpisując na maile. By móc zająć się pracą kreatywną, potrzebuję zawsze trochę czasu na aklimatyzację w studiu i przygotowanie sprzętu. Pracuję właśnie nad utworami jednego z zespołów, uczę się aranżacji i przygotowuję perkusję, by móc je zagrać.
MUAM: Nad czym konkretnie pracujesz?
Paul: To utwory niemieckiej grupy The Intersphere, pochodzącej z Mannheim. Zastąpię perkusistę na kilku koncertach w lutym i marcu, wskakuję na 3-4 koncerty na nadchodzącej trasie. Muszę więc nauczyć się tych utworów, popracować nad partiami perkusji i czuć się w tym zakresie komfortowo - nie tylko poznać i zrozumieć każdą piosenkę, ale w pełni czuć, o co w nich chodzi.
MUAM: To bardzo dobre wieści! Fajnie, że po przerwie wracasz na scenę!
Paul: Tak, to fajna okazja na powrót. Znam perkusistę od dłuższego czasu. Grałem kiedyś w zespole Dioramic, od tego czasu minęło jakieś 10 lat. Moritz (Müller), którego będę zastępował kilka razy grał z nami i tak się poznaliśmy. Spotkaliśmy się też na wydarzeniu poświęconemu grze na perkusji, prowadziliśmy warsztaty. The Intersphere działają od wielu lat. Myślę, że to będzie świetna zabawa!
MUAM: Świetnie radzisz sobie z wielozadaniowością, udzielając się w tak wielu projektach. Jesteś członkiem kilku zespołów - wiem o Nightmarer i o FERN, teraz doszedł jeszcze nowy projekt. Jak dzielisz czas między te wszystkie aktywności?
Paul: Nightmarer funkcjonował zawsze równocześnie z The Ocean. Założyłem tę grupę z najbliższym przyjacielem, z Simonem (Hawemannem) - wydaliśmy dwa albumy, ale nie grałem nigdy z nimi na żywo, bo zawsze byłem zajęty będąc w trasie z The Ocean - nie było przestrzeni, by zaangażować się w ten projekt jeszcze bardziej. Mamy nadzieję, że znów spotkamy się na scenie i zagramy w tym roku kilka koncertów. FERN to mój osobisty projekt, nad którym pracuję w międzyczasie. Nie postrzegam The Intersphere jako jeden z moich zespołów. To fajna okazja, by pograć, ale dołączam póki co do zespołu na kilka koncertów.
![]() |
MUAM: Pod koniec stycznia ukazała się świetna nowa EPka Nightmarer. Jak się czujesz z tym materiałem? Dobrze słucha się tak potężnej, a jednocześnie selektywnej i dopracowanej muzyki. To dość ekstremalne granie w porównaniu z innymi projektami, w które jesteś zaangażowany.
Paul: Tak, jest bardzo ekstremalne, to nieco inna strona moich muzycznych upodobań. To taka kontynuacja kierunku naszego poprzedniego zespołu (War From a Harlots Mouth), który mieliśmy z Simonem. Graliśmy równie ekstremalnie, ale bardziej chaotycznie. Stopniowo nasza muzyka zaczęła podążać w bardziej ekstremalnym kierunku, pełnym dysonansów, prowadzącym ku otchłani. Jestem dumny z brzmienia, które udało nam się osiągnąć.
MUAM: Nic dziwnego, brzmi to rewelacyjnie. A w artystycznym sensie, co daje Ci gra w tym zespole?
Paul: Bardzo pasuje mi styl gry na perkusji. Jest to wyzwanie - dużo tu szybkich, skomplikowanych partii. To niemal fizyczna praca. Nie znaczy to, że gra w The Ocean nie była fizyczna i wymagająca, ale gra w Nightmarer jest naprawdę dobrą rozgrzewką. Fantastycznie wpływa to na mój umysł. Jakkolwiek ekstremalne się to wydaje, bardzo mnie uspokaja.
MUAM: To prawda, jest w muzyce ekstremalnej coś, co sprawia, że człowiek się wycisza. Też lubię po takie brzmienia sięgać, ale nie słucham takiej muzyki nieustannie...
Paul: Jak też nie słucham jej non stop, ale gdy potrzebuję czegoś intensywnego, jest świetnym wyborem. Np. gdy idę biegać wybieram muzykę elektroniczną, albo ciężkie brzmienia, które konkretnie popychają mnie do przodu.
MUAM: Muzyka sprawia, że biegasz szybciej?
Paul: Niekoniecznie, to zależy oczywiście od nastroju. W przypadku szybkich, krótkich dystansów np. w czasie deszczu przydaje się coś mocnego, co motywuje do szybszego biegu. To trochę tak, jak ćwiczenia na siłowni i chęć podniesienia naprawdę dużego ciężaru - ta mocna muzyka może dać dodatkowego kopa, który sprawi, że się uda. Dla mnie to przede wszystkim dodatkowa energia i ogrom radości.
MUAM: Nie miałam jeszcze okazji biegać tak na poważnie, zawsze miałam z tym problem. Rozumiem jednak, że ta aktywność może pomóc wyrzucić z siebie złe myśli, uspokoić umysł i poczuć się znacznie lepiej. Zamiast biegów wybieram długie spacery nad morzem - zdecydowanie pomagają złapać równowagę.
Paul: Na początku jest zawsze bardzo ciężko. Gdy zaczynałem biegać, nienawidziłem tego, ale poczułem, że ta aktywność ma bardzo pozytywny wpływ na mój umysł i ciało. Gdy wracałem do domu po takim biegu zawsze czułem, że moje myśli są czyste, że umysł już tak nie pędzi. To ćwiczenie sprowadza cię na ziemię, ale po kilku biegach ciało się przyzwyczaja do wysiłku - mięśnie pracują inaczej, płuca przystosowują się do innego typu oddechu. Gdy zaczynasz biegać długie dystanse, pierwsze 5-6 km jest bardzo trudne, ale gdy ciało przestawi się już na inny poziom zużycia energii, biegniesz po prostu przed siebie, po horyzont. Ze spacerami jest w sumie podobnie - to nieco inna forma nawiązywania relacji z otoczeniem. Chciałbym mieszkać blisko morza. Chodziłbym wtedy na plażę codziennie, by złapać świeżość i spojrzeć na to, co się dzieje z innej perspektywy.
MUAM: Czuj się zatem zaproszony do Polski, szczególnie do północnej części kraju. To dobry czas, by zaprezentować tu fanom swoją sztukę.
Paul: To trochę skomplikowane. Gdy połowa zespołu jest w Stanach Zjednoczonych zorganizowanie wszystkiego jest bardziej problematyczne. Nie mamy zespołowej sali prób, by spotkać się, musimy latać do siebie, ale staramy się to jakoś uporządkować. W przypadku FERN nie mam pojęcia, jak będzie, zobaczymy. Najpierw chciałbym skończyć nowy album tego projektu.
![]() |
| Nightmarer press photo |
MUAM: Mam nadzieję, że niedługo usłyszymy nowe utwory FERN, nie mogę się doczekać! Wróciłam niedawno do "Intersubjective" po dłuższej przerwie i poczułam, że jest w tej muzyce coś ponadczasowego. Za każdym razem, jak do niej wracam, odnajduję coś nowego, nieco inne emocje. Bardzo lubię ten album.
Paul: To dobre wieści, dzięki. Z mojej perspektywy wygląda to nieco inaczej. Będąc twórcą tej muzyki, gdy do niej sięgam, słyszę czas, w którym powstawała, bardziej skryty, cichy, kontemplacyjny. Podczas prac nad płytą spędziłem sporo czasu na rozważaniach i próbie rozszyfrowania własnego umysłu, zrozumienia siebie, moich przyjaciół i ludzi w ogólnym sensie, do czego odnosi się tytuł albumu traktujący o świadomym istnieniu.
Nie słucham jej zbyt często, ale gdy po nią sięgam, słyszę siebie z innego okresu - lubię ją, choć nie wszystkie jej rozdziały, ale z tym zmaga się chyba każdy muzyk. Gdy słucha się swoich albumów sprzed lat zauważa się, co można by było zrobić inaczej. Są fragmenty, które nadal się podobają, ale też takie, których kompletnie się już nie czuje. Nigdy nie jestem w stu procentach pewien, że to, co nagrałem jest tak dobre, jak mogłoby być. To taka forma podróżowania w czasie - otwierasz pamiętnik z zapisem wspomnień sprzed kilku lat, by zobaczyć, co się zmieniło. Mój umysł jest już teraz w nieco innym miejscu. Inaczej też podchodzę do komponowania.
Paul: Tak, muzyka pozostawia szersze pole do interpretacji, przestrzeń do zrozumienia, o co chodzi. Przeważnie, gdy patrzy się na zdjęcie, tej przestrzeni do interpretacji brakuje....
MUAM: To zależy, na jakiego typu zdjęcie patrzymy - jeśli to portret danej osoby albo zdjęcie rodzinne, to faktycznie wszystko jest raczej jasne, ale gdy spojrzy się na zdjęcie jakiegoś miejsca, krajobrazu, czy dokumentujące wydarzenie, jest znacznie więcej do opowiedzenia...
Paul: Prawda! Jeśli pokazałabyś mi zdjęcie mojej starej szkoły, na pewno obudziłoby wiele różnych wspomnień!
MUAM: Wracając do FERN - jak wspominasz współpracę z Hayk'em Karoyi ?
Paul: To był bardzo szybki i intensywny czas. Znałem go wcześniej, bo nagrywał też dla The Ocean, gdy graliśmy w Armenii w 2019 roku. Przyszedł na nasz koncert. Rozmawialiśmy o "Phanerozoic II" i zastanawialiśmy się nad dołączeniem inspiracji stylistycznych z różnych krajów i promotor zasugerował nam, że może poprosić świetnego tamtejszego muzyka, by wpadł pogadać o współpracy. Hayk przyjechał, przywiózł ze sobą cały sprzęt, pokazaliśmy mu demo utworu, które wg nas pasowało najlepiej do naszej współpracy. Nagrał swoją część i brzmiało to rewelacyjnie. Skorzystaliśmy z pierwszego podejścia na albumie.
Podobnie było z utworem, który otwiera "Intersubjective". Porozmawialiśmy o koncepcji albumu, pokazałem mu nagrania demo, zostawiając mu jednocześnie przestrzeń do działania. Przysłał mi nagranie - dokładnie takie, o jakie mi chodziło. Dodałem trochę syntezatorów i efektów. Ta praca nie trwała długo, wszystko wydarzyło się naturalnie. Otrzymałem dokładnie to, czego potrzebowałem. To jeden z tych utworów, które nadal bardzo mi się podobają.
MUAM: Jak przeczytać tytuł tego utworu? Co oznacza?
Paul: To po armeńsku. Tytuł oznacza "wynurzenie" - przyszedł mi do głowy, gdy dostałem nagrania od Hayka. Zaczyna się bardzo powoli i niespiesznie, spokojnie się rozjaśnia, rozwija się dość abstrakcyjnie i nieprzewidywalnie. Ten utwór świetnie sprawdził się jako wstęp do opowieści.
MUAM: Zdecydowanie tak! Bardzo podoba mi się też to, że śpiewasz na tej płycie. Zawsze podobały mi się Twoje wokalne partie w ramach The Ocean, ale tu śpiewasz inaczej, z pełną swobodą, to inny poziom. Jak zaczęła się Twoja przygoda ze śpiewaniem?
Paul: Nie sądzę, by wiele osób wiedziało, że uwielbiam śpiewać. Śpiewam właściwie od zawsze - każdego dnia, gdziekolwiek idę. Jeśli nie werbalnie, to wewnętrznie. Zawsze jest w mojej głowie jakaś melodia, którą odtwarzam lub którą słyszę. Odbieram otaczający świat bardzo wokalnie.
MUAM: To dość nietypowe dla perkusisty, przynajmniej tak mi się wydaje....
Paul: Nie postrzegam siebie wyłącznie jako perkusistę. Jestem muzykiem, muzyka zawsze była gdzieś w pobliżu, zawsze była częścią codzienności. Wywodzę się z muzykalnej rodziny. Mieliśmy w domu fortepian i gitary, instrumenty towarzyszyły mi podczas dorastania, więc naturalnie zacząłem grać na perkusji.
Równie ważną częścią życia było zawsze śpiewanie - dużo śpiewaliśmy w domu i w szkole. Chciałem już od dawna śpiewać na serio, ale tak się stało, że zajęło mi to trzydzieści lat. Zawsze jest w tym nieco ryzyka, szczególnie jeśli nie czujesz się w stu procentach komfortowo ze swoim głosem. Myślę, że wiele osób ma z tym problem - nie jest przyzwyczajona do słuchania swojego własnego głosu. To naturalna reakcja, bo nasz głos brzmi zupełnie inaczej w naszej głowie i jeśli słuchamy go, gdy ktoś nagra co mówimy i nam to pokaże. Nasze mięśnie, kości, nasze uszy przetwarzają ten sygnał zupełnie inaczej. Dlatego też przyzwyczajenie się do barwy swojego głosu, zaprzyjaźnienie się z nią wymaga czasu. Zacząłem dość późno nagrywać swój wokal, więc poczucie się z nim dobrze trochę trwało. Już samo nagrywanie i wydawanie śpiewanych przez siebie piosenek wymaga wiele pewności siebie.
MUAM: Zdecydowanie rozumiem co masz na myśli, bo nawet po wielu przeprowadzonych wywiadach nadal ciężko słucha mi się tego, co mówię i o czym mówię. Lubię słuchać innych ludzi, ale siebie już niespecjalnie.
Paul: Mam podobnie w przypadku pisania. Czuję się niekomfortowo, gdy ktoś czyta na głos to, co napisałem.
MUAM: Ale lubisz pisać, prawda?
Paul: Lubię. Pisanie stało się nieodłączną częścią mojej codzienności, podobnie jak bieganie. Piszę, gdy chcę skupić się na konkretnym temacie i oczyścić umysł. Gdy jakieś myśli utkną mi w głowie, pisanie pomaga wyrzucić je z siebie. Gdy spojrzy się na to po dłuższym czasie, podobnie jak ze słuchaniem muzyki, spoglądasz na to, co się zmieniło i jak ty się zmieniasz.
Zacząłem regularnie pisać jakieś 4 lata temu i jestem teraz zupełnie inną osobą - może nie w kontekście struktury ciała i umysłu, ale perspektywa nieco się zmieniła. To naturalny etap dorastania.
MUAM: Czytam Twoje newslettery regularnie, spoglądasz kompleksowo i szczegółowo na różne zagadnienia. Podoba mi się Twój styl pisania. Zgadzam się z tym, że dobrze jest czasem o czymś napisać, by sobie samemu to uporządkować, by zrozumieć, by zapamiętać coś. Piszesz o wielu naprawdę ważnych sprawach.
Paul: Cały czas coś się dzieje na świecie i są to przeważnie sprawy, które są bliskie wielu osobom, jak AI, wyzwania polityczne, zmiany w przemyśle muzycznym, których jesteśmy częścią. Ludzie o tym rozmawiają na co dzień, zastanawiają się nad tym. Czasem jest też tak, że akurat w pobliżu nie ma nikogo, z kim można by o tym porozmawiać. Te newslettery są trochę takim pamiętnikiem - nie narzucam nikomu swojego punktu widzenia. Pewnie gdyby nikt tego nie czytał i tak bym pisał, ale bardzo się cieszę, że to w jakiś sposób do ludzi przemawia. Pomaga to spojrzeć na zagadnienie z innej perspektywy - takie są korzyści społecznego udzielania się. Jeśli dzięki temu coś nas łączy, tym lepiej.
MUAM: Czytanie listu czy większego tekstu jest znacznie bardziej wartościowe niż odbieranie krótkich wiadomości, oglądanie krótkich filmików, z których trzeba wyłapywać jakieś szczątkowe informacje, które ciężko złożyć w całość. Tak właśnie działają media społecznościowe, zmuszające ludzi do tych krótkich form. Jest to bardzo chaotyczne, niekiedy trudno to udźwignąć.
Paul: Tak, media społecznościowe operują ograniczonym formatem, więc można dzięki temu przekazać bardzo ograniczoną treść i ilość informacji, chyba że nagrasz siebie, jak mówisz do kamery przez 10 minut. Takie nagranie ma sens gdy prowadzi się rozmowę, ale nie czuję się komfortowo mówiąc w pojedynkę - zdecydowanie lepiej coś napisać. Gdy mówię, czuję się czasem jak dziecko, ale gdy zapiszę to, co powiedziałem, sprawia to wrażenie stawania się dorosłym. Wewnątrz własnego umysłu czujesz, że dorastasz. Różne części osobowości zależne są więc od medium przekazu.
Podczas świątecznej przerwy zrobiłem sobie dłuższy odpoczynek od pisania. To czas, w którym ludzie snują wielkie plany na kolejny rok - chcą wszystko zmieniać, osiągać wielkie sukcesy, sprawić, że nadchodzący rok będzie najlepszy w ich życiu, Tymczasem po kilku dniach zauważasz, że nic się nie zmieniło, jesteś po prostu o rok starszy, świat dalej istnieje i idzie naprzód, mijają kolejne dni. Trzeba skupić się na tym, by wykorzystywać każdy dzień tak dobrze, jak się da.
MUAM: Pełna zgoda. Postanowienia noworoczne bywają destrukcyjne.
Paul: W tym roku nie zapisałem sobie żadnych postanowień. Zwykle wyznaczam sobie jakieś cele do osiągnięcia, czy rzeczy do zrealizowania, ale tym razem starałem się nie narzucać sobie niewykonalnych zadań. Tyle się dzieje wokół nas, na każdym kroku czekają niespodzianki i trzeba zostawić dla nich miejsce - nie mam pojęcia, co wydarzy się za pół roku, dlatego też przyjmuję życie jakim jest. Spokojnie czekam na to, co się wydarzy i zobaczymy, dokąd to zaprowadzi.
MUAM: Wiesz, nikt nie ma pojęcia, co nastąpi. Mam nadzieję, że usłyszymy w tym roku nowe utwory FERN, ale oczywiście nie chciałabym, byś czuł jakąkolwiek presję. Wiem, że ten proces wymaga czasu i przestrzeni.
Paul: Staram się najlepiej jak potrafię, ale nie chcę też narzucać sobie żadnych sztywnych terminów. Zaplanowałem sobie dni pracy w studiu. Wybieram się do studia Petera (Voigtmanna) w przyszłym tygodniu, by nagrać perkusję i popracować nad różnymi pomysłami, które się pojawią. W kwietniu spędzę kilka tygodni u przyjaciela (Jana Kerschera). Tak wyglądają mniej więcej moje plany nagraniowe - w tym czasie chciałbym skończyć płytę. Mam perspektywę na najbliższą przyszłość, co pomaga mi zorganizować się czasowo.
MUAM: Rozumiem...
Paul: Gdy mijają ci kolejne dni bez jakiegoś wyraźnego celu i pracy do wykonania w określonym czasie, dryfujesz, co może być pomocne gdy jesteś w środku procesu kreatywnego i po prostu zbierasz pomysły na kolejną płytę. W pewnym momencie wyłania się jakaś wyraźniejsza struktura, kawałki zaczynają do siebie pasować. Zwykle zbierasz dziesiątki, nawet setki dem - niektóre są dobre, inne zupełnie nieprzydatne, część pasuje do pomysłu i reprezentuje twoje spojrzenie na muzykę w konkretnym czasie. Jeśli nie złapiesz odpowiedniego momentu, idziesz dalej do przodu i później, gdy słuchasz tych nagrań i pomysłów, które zarejestrowałeś 2 lata temu może się okazać, że jesteś już w zupełnie innym miejscu i nie chcesz tworzyć w ten sposób, bo np. poznałeś nową technikę gry na instrumencie, inaczej podchodzisz do produkcji - wtedy takie demo jest przestarzałe i bezużyteczne. Jak patrzę na to, co nagrałem 10 lat temu to dochodzę do wniosku, że jestem już zupełnie inną osobą.
Gdy wyznaczysz sobie określony czas na realizację, jest spora szansa, że wyłapiesz swoje brzmienie w danym czasie. Później, jeśli podzielisz się tym ze światem, przestaje być ono wyłącznie twoje. Ludziom może, ale nie musi się to spodobać, ale ważne jest to że spróbowałeś i że w danym momencie byłeś w stanie zrobić coś w taki sposób.
MUAM: Tak, zawsze jest ta druga strona publikowania dzieła - gdy już podzielisz się sztuką ze światem, możesz czuć wewnętrzną pustkę, a przynajmniej poczuć, że brakuje ci czegoś, co jeszcze niedawno towarzyszyło ci na co dzień...
Paul: Nie chciałbym tego określić jako oczekiwania, to bardziej brak wiedzy na temat tego, co się wydarzy. To trochę jak wrzucenie czegoś do czarnej dziury. Gdy coś takiego się stanie, nie wiesz czy to istnieje, czy przepadło, gdzie to w ogóle jest, czy do kogoś dotarło... Czy rozbrzmiewa właśnie w czyiś słuchawkach czy głośnikach... Czy ktoś odebrał przesłanie, czy kogoś to skłania do refleksji... W idealnym scenariuszu muzyka przemawia do ludzi, ale nigdy nie wiadomo, jak jest. Ludziom może się to nie spodobać, ale przynajmniej jest jakaś reakcja.
MUAM: Trzeba sobie samemu zaufać, że wydanie tego, co się przygotowało i w co włożyło się serce jest dobrą decyzją...
Paul: Moment wydania albumu jest najtrudniejszym etapem, ale po dwudziestu latach wydawania i nagrywania muzyki jestem świadomy tego procesu i wiem, że przeważnie coś do kogoś trafia i wywołuje jakąś reakcję. To dość przewidywalne, gdy pracuje się nad danymi brzmieniami, automatycznie przewiduje się daną reakcję. Pierwsza płyta War From A Harlots Mouth bardzo podobała się ludziom. Pomyśleliśmy jednak z Simonem wtedy, że świetnym pomysłem byłaby całkowita zmiana kierunku artystycznego. Zmieniliśmy brzmienie, dołączył nowy wokalista i staliśmy się zupełnie innym zespołem. Pomimo że nadal wyróżnialiśmy się, nie zadbaliśmy o to, by ta wypracowana już wcześniej grupa fanów chciała podążyć za naszymi nowymi pomysłami. Po prostu rzuciliśmy im w twarz zupełnie nową muzykę. Nadal jestem dumny z tego, co osiągnęliśmy, ale z perspektywy czasu powinniśmy nieco przystopować, wprowadzać zmiany mniej gwałtownie, by aż tak nie utrudniać odbioru. To uczenie się jest też częścią procesu kreatywnego. Czasem po prostu czujesz, że musisz coś zmienić i nie obchodzi cię, czy komukolwiek będzie to pasowało.
MUAM: Zawsze pojawiają się wątpliwości, czy dany zespół powinien trzymać się z góry wypracowanego stylu czy też przy każdym kolejnym albumie próbować czegoś nowego...
Paul: Przypuszczam, że większość ludzi chce słuchać tego samego, tego co już zna, ale czasem warto ryzykować. Np. Metallica nagrała album w stylu "country", ale z metalową otoczką i był to ogromny sukces. Z drugiej strony po dłuższym czasie mało kto podejmuje ryzyko. Wiedząc, że ma się wierną bazę fanów, robi się wszystko, by tych fanów utrzymać, by sprawić, by byli szczęśliwi, by mogli śpiewać refreny, by koncerty się wyprzedawały... oferuje się im dokładnie to, czego oczekują. Wyczucie tego, co jest skuteczne stanowi jeden z najważniejszych etapów procesu twórczego, ale gdy tworzy się w ten sposób, pisze się dla fanów, nie dla siebie.
Dla mnie komponowanie jest procesem naturalnym. Oczywiście mam swoje ukochane zespoły i inspiracje, które tkwią głęboko w duszy, ale zawsze staram się słuchać nowej muzyki, szukać inspiracji w nowych brzmieniach, sięgać po nowe instrumenty, nowe pomysły, style, gatunki - zawsze jest gdzieś coś, co ma na mnie jakiś wpływ. Będąc osobą kreatywną, wchłania się te inspiracje i przekłada na własną twórczość, oczywiście zakładając, że nie chce się napisać dokładnie tego samego albumu dwukrotnie.
Paul: Jeśli masz dużo szczęścia, wystarczy, że napiszesz jedną chwytliwą piosenkę. Musi być po prostu bardzo przebojowa - na tyle, by śpiewały ją tłumy. Nie trzeba nawet pisać albumu...
MUAM: Tak, w dzisiejszym świecie bardziej liczą się single. Większość ludzi nie sięga już nawet po albumy, używając serwisów streamingowych.
Paul: Jeśli nazywasz się Mariah Carey i wydasz 30 piosenek, które są wielkimi przebojami, a do tego masz hit świąteczny, który jest rokrocznie na topie, nie trzeba zbyt wiele robić. To bardzo przewidywalne. Ludzie nie zachwycaliby się piosenkami tworzonymi przez AI, gdyby nie brzmiały tak znajomo, gdyby nie były kopią wielkich hitów. Muzyka z AI jest tak samo przewidywalna jak mechanizmy sterujące muzyką pop.
Jeśli jednak chcesz pracować nad czymś, co jest dla ciebie ważne i odkrywać muzykę, poszukiwać inspiracji w zgodzie z własnym gustem, naturalnie nie chcesz tworzyć tak, by komuś się przypodobać. Nie mam pojęcia, czy moja nowa muzyka "zadziała" czy nie, ale tworzenie jej daje mi wiele radości - nagram ją, wydam i zobaczę, co się wydarzy. Tak na to wszystko patrzę.
Nie winię ludzi za to, że lubią generowaną muzykę. Większość osób słuchających muzyki pop i radiowych przebojów jest przyzwyczajona do tych samych rytmów i harmonii, do podobnego stylu śpiewania - AI to kopiuje i naturalnie tej grupie osób to się podoba, bo brzmi znajomo. To bardzo wygodne.
MUAM: Smutne jest to, że w wielu sklepach czy restauracjach w Polsce już nawet nie usłyszy się radia, lecz właśnie taką sztuczną, generowaną muzykę. Bardzo łatwo było ją zastąpić...
Paul: To naturalne, bo w innym wypadku właściciele musieliby płacić artystom za możliwość grania ich utworów. Łatwiej jest użyć platformy AI i wygenerować sobie dowolną muzykę - np. na urodziny dla danej osoby, w dowolnym stylu - to banalnie proste. Nie trzeba myśleć, po prostu wpisać hasło "piosenka na urodziny". Nie wymaga to żadnego zaangażowania, a ludzie lubią być leniwi. Wszelka praca wymaga czasu i energii danej osoby.
Ucząc się utworów The Intersphere muszę w to włożyć sporo wysiłku - skoncentrować się na rytmie, znakach, na tym, którą kończyną zagrać którą partię i jak przygotować sprzęt, by było najefektywniej, najwygodniej. Wymaga to wiele fizycznego i psychicznego zaangażowania. Wygenerowany perkusista na pewno rozpracowałby to szybciej, ale wtedy nie byłoby żadnej zabawy.
Nie chcę demonizować sztucznej inteligencji, bo może być to pomocne narzędzie w innych aspektach życia - na poziomie naukowym, czy medycznym może pomóc rozwiązać wiele problemów, ale w kwestii kreatywnej działalności wydaje się być po prostu nie na miejscu.
MUAM: Każdy, komu naprawdę zależy na sztuce i kto jest z nią związany nie będzie wspierał wykorzystywania tego narzędzia w działaniach wymagających kreatywności.
Paul: Myślę, że to też zależy od tego, jak dorastaliśmy lub dorastamy. Młodsze pokolenia mogą mieć zupełnie inne podejście, bo są do tej technologii przyzwyczajone, jest dla nich czymś normalnym. Nie mam pojęcia dokąd to zmierza, ale najważniejsze jest w tej chwili prawne uregulowanie tego aspektu, a to niestety zawsze długo trwa. Ważne jest to, by prawa artystów były naprawdę respektowane, by ludzie byli świadomi, czego słuchają. Czy to, co właśnie rozbrzmiewa zostało stworzone przez człowieka, czy przez AI, a jeśli wygenerowane, to by było to wyraźnie zaznaczone z jakiego źródła dany model sztucznej inteligencji korzystał i na podstawie dzieł jakiego artysty wygenerował dany utwór, o ile dany artysta wyraził zgodę na wykorzystanie jego pracy.
Powinno się szanować ludzką pracę, co wydaje się sprawą oczywistą, ale jest jednocześnie bardzo trudne w realizacji, bo wprowadzenie regulacji prawnych jest zawsze powolnym i czasochłonnym biurokratycznym procesem. Ciężko już się z tego wycofać, gdy jesteśmy już w poruszającym się aucie. By cokolwiek zmienić musielibyśmy zatrzymać samochód, zaparkować bezpiecznie, wysiąść, rozejrzeć się i zastanowić, dokąd chcemy jechać. Będąc pasażerem jest jeszcze trudniej, bo trzeba jeszcze przekonać kierowcę pojazdu, by się zatrzymał i zmienił kierunek jazdy....
Nie chcę popadać w smutny ton, staram się spoglądać w przyszłość z nadzieją, myśleć racjonalnie. Chciałbym nadal tworzyć muzykę po swojemu, tak jak dotychczas, próbując rozwiązań, których AI jeszcze nie skopiowało. Musimy podtrzymywać płomień kreatywności i starać się myśleć nieschematycznie.
MUAM: Czuję, że za jakiś czas nastąpi zmiana kierunku i pojawi się potrzeba doświadczenia tego, co ludzkie. Ludzie w końcu zmęczą się tą automatyzacją, bo zbyt częste korzystanie z technologii może przytłoczyć. Potrzebujemy czegoś ludzkiego, prawdziwego, realnego, namacalnego...
Paul: Tez czuję, że będzie jakiś przełom i ludzie zmęczą się tym technologicznym natłokiem. Może to pokoleniowa potrzeba i skończymy jak nowa fala boomerów, którzy niczego już nie rozumieją i za niczym nie nadążają, ale to naturalny proces kształtowania się społeczeństwa na przestrzeni lat. Miejmy nadzieję, że świat wróci niebawem chociaż częściowo do równowagi. W życiu chodzi przecież o poszukiwanie równowagi i o możliwość wyboru. Naprawdę wierzę w to, że coś wkrótce zmieni się na lepsze.
MUAM: Grunt to optymizm! Dziękuję Ci serdecznie za spotkanie, to była czysta przyjemność! Dobrego wieczoru i mam nadzieję do zobaczenia na koncertach!
Paul: Dzięki, mi też było bardzo miło. Pora wrzucić te nasze przemyślenia do czarnej dziury. Zobaczmy, co się wydarzy....
"Hell Interface" Nightmarer ukazał się 30 stycznia 2026. EPki możecie posłuchać tu:
https://nightmarer.bandcamp.com/album/hell-interface
"Inersubjective" FERN ukazał się 30 września 2022. Materiał dostępny jest tu:
https://fernmusik.bandcamp.com/album/intersubjective
By być na bieżąco z tym, co się dzieje u Paula, zajrzyjcie na jego stronę, o tu: https://www.paulseidel.com/
Autorką zdjęć jest Aleksandra Wojcińska. Zostały wykonane podczas koncertów The Ocean w Poznaniu, w Krakowie i w Berlinie w latach 2023-2025, oprócz zdjęcia prasowego grupy Nightmarer.
ENGLISH VERSION
An exceptional musician, an extremely talented drummer, a creative soul and a friendly guy, who's dreamt of being a singer for many years. He's comfortable with both technical, precise, fast metal parts as well as more electronic-driven spaces, where he can present a slightly different, more intimate side of his musical personality.
Paul Seidel describes himself mostly as a musician, unconstrained by a specific style, constantly seeking for new challenges and inspirations. Fans of The Ocean know him well from the band's last few albums. We had a nice and profound conversation about his musical projects and ideas, his artistic plans for this year, but mostly about a true passion to art and dealing with the challenges of modern world.
Między Uchem A Mózgiem: It’s a nice winter day, the first month of a new year is ending. How are you? How was your day?
Paul Seidel: It was pretty chill so far – I woke up early, did some yoga, had a slow breakfast and a coffee, and went to my studio to practice some drums today after we finish our chat.
MUAM: Beginning of a work day in the middle of the day after a nice warm up – seems like a great idea!
Paul: Sort of, I spent a lot of time on my e-mails already. In terms of drumming I always need a little bit of time to arrive in a room and be ready to do something creative, to prepare the equipment. Right now I have to practice different band’s songs, so I have to prepare the songs and my drums in order to start playing them.
MUAM: What are you working on?
Paul: I’m working on songs of The Intersphere, a German band from Mannheim. I’m filling in for the drummer in February and March for 3-4 gigs. I have to practice the songs, learn the drum beats and be comfortable with them - not just practice and understand each song, but also know the songs by heart.
MUAM: So nice to hear that! It’ll be nice to be back on stage after a while!
Paul: Yeah, it’s a nice occasion. I’ve known the drummer for a couple of years already. I used to play in a band called Dioramic as well about a decade ago and Moritz (Müller), the guy I’m filling in for, also played with this band a couple of times, which is how we got in touch. We also met at a drumming event, did some workshops, the band has been around for a while as well. It’s gonna be fun!
![]() |
MUAM: You’re a really multitasking person, being a member of a few bands now. I know about Nightmarer, FERN and there’s this new one. How do you share time between all those activities?
Paul: Nightmarer has always existed simultaneously to The Ocean. I started this band with my best friend Simon (Hawemann) - we have released 2 albums already, but I have never played live with them, since I used to be touring constantly with The Ocean and really never had the capacity to do more. We hope that this year we’ll finally be back on stage together. FERN is my own baby I’m working on in the meantime and in case of The Intersphere I don’t really consider it a band of mine. It’s a really nice opportunity, but as of now I’m only filling in for a couple of concerts.
MUAM: There’s a new great EP by Nightmarer, released at the end of January. How do you feel with this material? It’s nice to hear such a powerful, but selective and detailed music. It’s quite extreme comparing to the other projects you’ve been involved in.
Paul: It’s very extreme, yes, but also a different facet of my musical taste. It’s somewhat a continuation of the band I previously played in with Simon ( War From a Harlots Mouth), which was also quite extreme, a little more chaotic, but already developed into a more dissonant, extreme metal direction towards the end. I’m quite proud of it, honestly.
MUAM: Of course, but artistically – what does it give you?
Paul: The drumming style suits me well. It’s very challenging, with lots of fast, complicated parts. It’s physical. I’m not saying that for example my work for The Ocean was not physical and demanding as well, but when I play in Nightmarer, it feels like a workout. It’s great for my head. As extreme as the music may seem, it’s calming for my body.
MUAM: That’s true, there’s something with extreme music that can bring calmness, I also enjoy it, maybe not all the time…
Paul: I do not listen to this kind of music all the time either, but when I need something intense, for example when I want to go running, I choose either electronic music or this heavy stuff that really pushes me forward.
![]() |
| Nightmarer press photo |
MUAM: Does it make you run faster?
Paul: Not necessarily, it’s kind of dependent on the mood of course. Doing a short run and having a fast pace when it’s raining for example makes you to push yourself – in a way when you go to the gym, work out and want to lift heavy weight, this kind of music may provide you with this extra push. For me it’s extra energy and joy on top.
MUAM: I did not have a chance to do a proper running yet, I've always struggled with it, but I understand that this can help a person to throw away all the bad thoughts, calm the head and feel better. I do instead some long walks by the sea to catch the ballance and it helps a lot.
Paul: It’s always very hard in the beginning. When I started running I absolutely hated it, but noticed instantly that it was doing great things for my head and my body. Coming back home after a run, I always feel clear minded, my head is not racing anymore. It’s a grounding exercise in a way, but after couple of runs your muscles also get used to it, your lungs are used to breathing differently. When you start doing longer runs, usually the first 5-6 km are a bit more difficult, but your body switches into a different energy consumption mode, focused on long distance and you really just move straight forward towards the horizon. Walking is kind of similar – it’s another way of connecting with your surroundings. I’d love to live close to the sea, I’d probably go there every day to get a fresh perspective on things.
MUAM: Yeah, feel invited to Poland, especially the northern part. It’s time to bring your art here.
Paul: It’s a bit difficult. When half of a band is in the US, organising everything is a bit more complicated. We do not have a band rehearsal room, we will have to fly in some members, but we’re in the process of working things out. In case of FERN – I don’t know, let’s see. First of all, I want to finish the next album.
MUAM: It will be nice to hear some new FERN compositions. I’ve came back to „Intersubjective” a few days ago, after a long break and had a feeling that it’s timeless, because every time I get back to listen to this record, I hear something new, it brings kind of different emotions. I really enjoy it.
Paul: That’s a good thing, thank you. For me it’s a little different, of course, from the perspective of the creator. When I listen to it, I also hear the time that it was made in, a bit more introspective, very quiet and contemplating. During the time of writing, I spent a lot of time in my head, trying to understand a bit more about myself, my friends, in fact humans in general, which leads to the album title in a way. I don’t listen to it very often, but when I do, I hear my self from a different time. I can definitely enjoy it – not every song to be honest, but I guess that’s something many musicians struggle with – when you listen to your previous records you notive what could have be done differently, what’s still good, what’s acceptable and what’s not. And I’m not always 100% confident with everything I’ve done. It’s kind of like time travelling, opening a diary entry from a few years ago to see how things have changed. I’m in the different head space right now. I’m writing music differently as well.
MUAM: It’s somehow similar while looking on photos from a few years back, but you have a particular moment caught in time then - listening to music covers much broader perspective, the whole set of emotions.
Paul: Yeah, music leaves more room for interpretation, a space for you to figure out what’s going on. Mostly seeing a photo doesn’t leave much room for interpretation…
MUAM: It depends what kind of photo you look at – if that’s a portrait of a person, or a typical family photo, it’s mostly clear, but if you choose a place, a landscape one for example or documenting an event, there’s much more to tell about…
Paul: True! If you show me a picture of my old school, I will have many different memories coming back to me, for sure!
MUAM: Coming back to FERN – how do you recall the collaboration with Hayk Karoyi ?
Paul: It was very short and very intense. I knew him already, since he had recorded for The Ocean as well, when we played in Armenia in 2019. He came to a show. We were talking about the album (Phanerozoic II) and thinking about adding a couple more influences from different countries and styles and the promoter suggested this great musician from Armenia that he could ask to come by. So Hayk came by, bringing his recording setup with him, we showed him the song that we thought would be a good match. He recorded it and it was perfect in an instant. We used the first take for the album.
It was pretty similar with the opening track on my „Intersubjective” record. We had a talk about what sort of concept I had in mind, I showed him some demos, but wanted to allow a free space for him to come up with something. He sent over his recording and I used it right away, adding some synths and effects to it. We didn’t really work on it for too long, it came naturally – and that was exactly what was needed. It’s one of the songs that I still love very much.
MUAM: How to read the title of this song? What does it mean?
Paul: It’s in Armenian. The English word for it is Emergence. It came to mind when he send his ideas – it starts very slowly and comes to shine very calmly, it develops in an abstract and unpredictable way. I felt it’s a very fitting title to start this album.
MUAM: I definitely agree! What was really interesting for me also was the fact that you are singing freely on this album. I enjoy your backing vocals in The Ocean’s songs, but this is a different level. How did it start for you?
Paul: I don’t think a lot of people know, that I really love singing. I’ve always been singing - every day whenever I go somewhere. If not outward, I’m doing it inwardly. There’s always some kind of melody playing in my head or any sound that I can hear and imitate. I’m quite vocal about the world that surrounds me.
MUAM: That’s not typical for a drummer I must admit…
Paul: I wouldn’t consider myself as a drummer only. I’m a musician and I’ve always had music around me. I come from a family where music was a big part of everyday life – we had a piano at home and guitars – all the instruments were part of my upbringing. Switching to drums then, was kind of a natural transition for me.
Singing also played an important part - we sang a lot in our family or at school. Initially I was more interested in becoming a singer, but somehow it took me 30 years to arrive here. It has always felt like a bit of a risk, especially if you’re not 100% comfortable with your own voice. I think a lot of people have problems with that – with not being used to listening to their own voice. It’s almost a natural response, that when someone records you speaking or singing, you can’t quite believe how you really sound like – the voice in your mind is totally different one. Your muscles, bones and ears are processing it differently. So it takes some time getting used to it, to become friends with it. Since I started quite late with recording my singing voice, it also took some time to be more confident about it… and recording and releasing your vocals requires a lot of confidence.
MUAM: I totally understand, because even after a hundreds of interviews it’s still hard for me to listen to my voice and what I was talking about. I like listening to other people, but not to myself.
Paul: It’s similar for me in case of writing. It always feels very unsettling when someone else reads out loud what I have written.
MUAM: But you enjoy writing, don’t you?
Paul: I do. It’s become an integral part of my daily life, same as running. You do it when you want to clear your mind or focus on a specific topic. When I have some thoughts stuck in my head, it helps to get them out. And when you look back on it a couple of years later, just like with listening to your previous album for example, you take a look at yourself and see how things have changed.
I started writing more regularly about 4 years ago and I’m definitely a different person now – maybe not in the main structural foundation of myself, but my perspective on the world has changed. It’s a natural part of growing older.
MUAM: I read your newsletters, they’re pretty complex and detailed, I love your writing style. I agree, it’s nice to write something to make it clear for yourself, to understand, to remember something. You’re writing about many important topics.
Paul: There’s so many things going on in the world, at all times. Things that speak to all of us in a way like AI, political challenges, changes in the music industry that we are part of. These are things that people think about on a daily basis. And sometimes you just don’t have someone else to talk to about that stuff. For me, these newsletters are more like diary entries - I’m not trying to force any reader to listen to me and approve of them. I would still write, even if nobody read it. But of course I’m also happy when it resonates with people, when I receive the feedback. It helps to process life differently, to take a different perspective - that’s what being a social human being is beneficial for. If we can connect through this, even better.
MUAM: Reading a letter or a coherent
piece is more valuable than reading short messages, watching short, fast
movies, trying to catch information from many little pieces as social
media forces people to do. It’s so chaotic, it may be hard to handle for
a person sometimes.
Paul: Yeah, social media is limited in how much you can convey to other people, unless you decide to record a 10 minute long video of yourself speaking to the camera. It makes sense in a conversation, when you can exchange thoughts, but filming myself talking to myself is not something I feel very comfortable with. I think better when I take time to write. As soon as words leave my mouth, I feel like a child sometimes, but if I write them down, at least it resembles an adolescent person. In your head you’re kind of grown up. Different parts of your being are dependent on different mediums.
When I had a little break just now over the holidays, there was so much going on. Here comes the new year, now you have make huge plans to do this and that – people want to change everything, do big things, make sure the year is going to be the best of their lives. And after a few days, you notice that nothing has changed, you’re a year older and the world still moves forward, days start and end. So you have to make the best of every day.
MUAM: I definitely agree. New year resolutions are somehow destructive.
Paul: This year I tried to not write down any resolutions. I tend to come up with a couple of habits or goals that I want to change or achieve, and of course there’s always things to do, but I try not to set myself too many unrealistic goals at the same time. There are so many surprises happening and we have to make space for them – I don’t yet know what’s going to happen half a year from now. So this year, I want to just take it as it comes and see how it goes.
MUAM:
No one knows what will come in fact… I hope to hear new FERN music
this year, but of course no pressure. I know it demands time and space
to do it all properly.
Paul: I’m doing my best, but I also don’t want to have any deadlines or release dates yet. I have the studio dates now. I’m going to Peter’s (Voigtmann) studio next week to record some drums and work on whatever comes up and then in April, I will spend a couple of weeks at my friend Jan’s (Kerscher) place – that’s sort of the timeframe I’ve set myself to finish the album. I have a perspective for the near future, which helps at least to organise time to some degree.
MUAM: I understand…
Paul: If you’re just flying through the days, without really knowing what to work on or when to do it, you’re floating, which can be helpful when you’re in a creative period, to collect ideas and demos. Then at some point you may see a structure emerge, when the pieces fit together well. You usually collect tens, hundreds of demos, some of them are good, some are useless, some are really fitting to your idea – they represent your musical self at specific point in time. And if you don’t catch that, then you move on. Sometimes listening back to what you’ve created 2 years ago, you may come to realize that you don’t even want to write music like that anymore. Maybe you’ve learned a new technique, or you have developed a new style on your instrument, you may have some tricks up your sleeve that you want to apply in production… so by then, some demos just seem outdated. And occasionally, listening to demos from 10 years ago – I know this is not who I am anymore.
Having some sort time — or deadline, is to make sure to capture how you sound, right now. Then you throw it out into the world and somehow it’s not yours anymore. People may like it or not, but — at least in this moment, this is what you were able to give.
MUAM: Yeah, there is this other side of releasing something – when you release /show your art to the world, you may feel a kind of emptiness inside, you are missing something that was a part of you for a long time…
Paul: I don’t want to say there’s an expectation – more like a lack of knowing what’s going to happen. It’s like throwing the things into a black hole and you just don’t know: Is it gone? Has it disappeared? Where is it? Is it resonating with anything or anyone? Is it arriving in the speaker or headphones of someone else? Does it reach someone else’s ears or mind… The ideal scenario is that it speaks to people, but you never know. People may hate it, but at least you have a reaction.
MUAM: You have to trust yourself that it’s a good decision to release what you did and what you put your heart in.
Paul: The releasing process is the most difficult part in fact. But after 20 years of releasing and recording music, I’m aware of that process and I know that usually something resonates with someone. There’s never „no reaction”. It’s a little predictable, but you can always work on different things, different sounds, you’re kind of actively preventing that predictability.
I remember, from my previous band with Simon (War From A Harlots Mouth), that the first album resonated very well with people. And somehow we thought it would be a great idea to change things completely for the following release. We somehow changed our sound, had a new singer as well due to interpersonal challenges, and I guess it was all just a bit too much for people. It sounded like a completely different band. And even though we still had a very distinct sound, we didn’t make sure to take those who were already enjoying us along with us. We were just slapping everyone’s face. And in a way, I’m still very proud of what we did. It was a bold move and we may have been wise to take it down just a little nudge, not to make it too difficult. But that’s also just part of the creative process. Sometimes you want to approach things differently and you don’t care if anyone likes it or not.
MUAM: There’s always a question if a band should stick to their style or try something new every time when recording a new album…
Paul: I suppose the majority of people just want to listen to the same music. But taking risks can also work out. Take Metallica for example – they recorded some kind of "country" album in a metal corset and became even more successful doings so. But then, after some time, the majority of bands do not really risk much anymore. They know they have a solid fanbase, know what works best for and with them, want their fans to be happy, to be able to sing along, for the shows to be packed…and to give them exactly what they want. This can be a huge part of the songwriting process, to think about what works and what doesn’t — and creating this way, you write music for fans, not just for yourself.
For me it’s a very natural process. Of course I have favourite bands and influences that I carry inside, but I always try listening to new music, to find new inspiration and head for new sounds, new instruments, new ideas, new styles and genres – there’s always something that can have an influence on me. And if you’re a creative person, you automatically infuse that into your music. Unless you just want to write the same album twice.
MUAM: Yeah, if you want to earn a lot of money you have to write the same album many times…
Paul: If you’re very lucky, you may only have to write a single song even. It just has to be very catchy, so people can sing along to it. You don’t necessarily have to write an album.
MUAM:
Yeah, in today’s world the singles are more important, that’s right.
Most people do not listen to full albums anymore, using streaming
platforms.
Paul: If you’re Mariah Carey and you’ve released 30 songs that are all smash hits in addition to an annually returning Christmas hit, you don’t have to do much about it. It’s very predictable, too, and people would’t fall for AI music so easily, if it weren’t. It’s working with the same predictable mechanisms that all pop music is working with.
But if you want to work on exploring music, you may naturally not write music for the people. I don’t know if this new music of mine "will work" or not, but I enjoy it – I will record it, release it and see what happens. At least that’s how I look at it.
I don’t blame people enjoying AI music. The majority of people who are listening to radio pop music stations are so used to the same harmonies and rhythms, songs, and vocal styles – AI copies that and obviously they like that too, because it sounds very familiar. It’s comfortable.
MUAM: The sad
thing about this AI is for example in many shops or restaurants in
Poland you can’t hear the real music anymore - it’s been replaced by
generated sounds, not even songs.
Paul: Yeah, because otherwise they would have to pay money to the real artists. Instead you can create an account on an AI platform and let it generate anything you want – birthday music for a particular person, in any style required, it’s very easy. You don’t have to think about anything, just write a ‘birthday song’. It’s completely effortless and people enjoy being lazy, too. Everything you have to work for requires a person’s energy and time.
Learning these songs by The Intersphere now, I have to put in some effort — I need to concentrate on the rhythms, the notation, dynamics, and what kind of limb to use – it takes a lot of mental and physical effort. An AI drummer would probably do it much faster, but there’s no fun in that at all.
I don’t want to demonise AI necessarily, because it can be helpful in other aspects of our lives. On a scientific and medical level it may help to solve lots of problems and issues, but in the creative space it just feels out of place.
MUAM: Everyone who has a soul dedicated to art does not support the use of AI in making creative things with it.
Paul: I think it also depends on the way how you grow or grew up. They younger generations may have a completely different access to it, being so used to it already. I don’t know where this is going, but one of the important things now is to make sure that the rights of artists are truly taken care of, that people are being made aware of what they’re listening to, that it is tagged or labelled as AI music, to make it really clear that this particular song is AI-generated and that an AI model was trained by a particular set of artists to make that happen, if the artists were fine with that.
People need to be respected for their work. That’s the most obvious thing, but seems to be so difficult still. Regulations are usually very slow, and it takes time to go through a bureaucratic process. It’s difficult to take a step back, we’re already in the car that’s running. To change anything you have to first stop the car, park on the sideway, step outside to see and think about where you actually want to go with this. Being just a passenger in that car takes even more effort, you have to convince the driver of the car to stop and change direction first.
Nevertheless, I’m not a doom sayer, I’m trying to be hopeful about things, think rationally about what we have in our hands and influence. I would like to continue writing music they way I want to, trying out things that haven’t been copied by AI yet. We need to hold up the flame of creativity and thinking outside of the box
MUAM: I feel there will be a switch to what’s human very soon. People will be tired of automatic things in a while, because too much technology can be overwhelming. We need something human, true, real.
Paul: I also feel there’s some kind of paradigm shift and people are becoming fed up with how deeply everything has been absorbed by technology nowadays. Maybe it’s a generational thing and we will just end up as the new boomers that don’t understand things anymore, but somehow that’s also a natural process of societies and history. Let’s hope things will become a little more balanced again. Life is all about balance and having a choice. I truly believe things will change for the better, eventually.
MUAM: The point is to stay optimistic! Thank you so much Paul, it was a real pleasure to meet. Have a great evening and hope to hear you live soon!
Paul: Thank you, I had a great time, too. Let’s throw this into a black hole now and see if it resonates…
"Hell Interface" by Nightmarer was released on 30th January 2026. You may find the EP here:
https://nightmarer.bandcamp.com/album/hell-interface
"Inersubjective" by FERN was released on 30th September 2022. You may find it here:
https://fernmusik.bandcamp.com/album/intersubjective
For any updates about new music and much more check Paul's website! https://www.paulseidel.com/
All the photos were taken by Aleksandra Wojcińska during The Ocean's shows in Poznań, Kraków and Berlin in 2023-2025, except the press photo of Nightmarer band.










