W piątek 30 stycznia ukazał się wyjątkowy album, którego premierę uhonorował szczególny występ. Kolektyw Hér stawił się w jednym z najważniejszych miejsc muzycznego Trójmiasta - w gdańskim Żaku, by właśnie tu świętować wydanie debiutanckiego albumu. By w przytulnej Sali Suwnicowej zanurzyć się w nordyckich mantrach i przeżyć wspólnie z publicznością rytuał. Taki, który nie tylko pozwala zapomnieć o tym, co nas otacza, ale wypełnia muzyką absolutnie najwyższej jakości.
Mistrzowie klimatu
To nie jest pierwszy artykuł o tej grupie na łamach tej strony i nie pierwszy koncert Hér, w którym miałam przyjemność uczestniczyć, więc na pewno niektórzy już pamiętają, że grupę tworzy pięć wyjątkowych osobowości, znanych głównie z okołojazzowych dokonań, które spotkały się, by wspólnie zrobić coś innego, nietypowego, a przede wszystkim dzielić się żywą energią tu i teraz.
Tomasz Chyła, Maciej Świniarski, Sławek Koryzno, Piotr Chęcki i Tomasz Sadecki to doświadczeni i świadomi siebie artyści, który nie tylko świetnie się rozumieją, bo znają się nie od dziś, ale doskonale wiedzą, jak chcą brzmieć i co chcą przekazać. Po rewelacyjnych występach na Sea You Music Showcase, Mystic Festivalu, Inside Seaside i w Centrum Św. Jana, raz jeszcze udowodnili, że w dostarczaniu emocji nie mają sobie równych.
Wspólny rytuał
Występy Hér to muzyczne rytuały, odbywane przez artystów w kręgu, w półmroku, z towarzyszeniem subtelnych wizualizacji. Rozpoczynane kilkunastominutową, hipnotyzującą mantrą, z minuty na minutę narastają, urzekając klimatem i ścianą dźwięku. Obok szamańskich perkusyjnych rytmów jest też miejsce dla instrumentalnego kunsztu. Królują skrzypce, saksofon i niski, głęboki, niekiedy okraszony growlem wokal. Przestrzeni dodają partie elektroniczne.
Z zaproszenia do wspólnego rytuału skorzystało naprawdę sporo osób, wypełniając szczelnie Salę Suwnicową. Publiczność chłonęła płynące ze sceny dźwięki w skupieniu, kołysząc się w rytm nordyckich mantr i podziwiając kunszt każdego z muzyków. Ponad godzinna opowieść popłynęła lekko, jednocześnie stale angażując odbiorcę. Jej podstawę stanowiły oczywiście kompozycje z debiutu, ale wzbogacone tym, co na koncertach najcenniejsze - energią chwili, subtelnymi dodatkami, nowymi pomysłami. W klubie Żak znalazły idealne miejsce, by wybrzmieć w pełnej krasie - z doskonałym, selektywnym nagłośnieniem.
Genialny debiut
"Monochrome" to piękny, poruszający album, który na żywo zyskuje jeszcze bardziej. Zespół rozbudował kompozycje o improwizowane fragmenty, które pięknie dopełniły historię, wprowadzając jeszcze bardziej w trans, rzucając na nie nowe światło. Stojąc w większości tyłem do widowni zabrali publiczność w świat nordyckich mantr, budząc w wyobraźni widoki fjordów, gór i gęstych lasów. Niosąc mrok, tajemniczość i niepokój, a jednocześnie ukojenie.
Tej muzyki słucha się na żywo wybornie. Zawsze delikatnie się zmienia, nabierając nowych barw. Zespół z każdym koncertem prezentuje się jeszcze lepiej. Z powodzeniem odnalazłby swoje miejsce zarówno w kameralnych klubach, jak i na nieco większych scenach festiwalowych, prezentujących twórczość z pogranicza metalu, folku i muzyki eksperymentalnej. Zabrzmi to trywialnie, ale to jest tak dobre, że świat po prostu musi to usłyszeć...
Monochrome ukazał się 30 stycznia nakładem Season Of Mist. Albumu możecie posłuchać tu: https://hersom.bandcamp.com/album/monochrome
Więcej zdjęć z koncertu znajdziecie tu: https://www.muamart.pl/index.php/her-iii/
Więcej o twórczości grupy tu:
https://www.miedzyuchemamozgiem.eu/2026/01/sestu-herna-czyli-zaproszenie-do.html




