W świecie pełnym sztuczności często powraca pytanie o to, jak się odnaleźć w nieprzyjaznej rzeczywistości i robić swoje. Jak nie zważając na trendy pozostać sobą. Odpowiedź na nie prawdopodobnie zna Kim Gordon. Na swojej trzeciej solowej płycie mówi krótko, zwięźle i na temat. Bezpośrednio, bezpardonowo, wprost. O czym? O rzeczywistości, w której żyjemy i z którą próbujemy dać sobie radę.
Iść pod prąd
Od ponad czterech dekad rzuca słuchaczom wyzwania, skłaniając do refleksji, prowokując dyskusje i idąc pod prąd. Wokalistka, multiinstrumentalistka, autorka tekstów i fanka sztuki. Kim Gordon - kobieta odważna, szczera i bezkompromisowa wraca z trzecim solowym albumem o przewrotnym tytule, którym pogrywa ze współczesną rzeczywistością, przesyconą sztucznością,
Eksperymentuje z elektroniką i hip-hopową surowością, fenomenalnie wyrażając ducha cyfrowych czasów. Choć niektóre fragmenty brzmią jak wygenerowane, dopełnione wplecionymi hasłami z wyskakujących zewsząd reklam, jest to absolutnie szczery i bezpośredni album - trafny komentarz do współczesnej rzeczywistości.
Kolaż fragmentów rzeczywistości
Kim Gordon wydała pierwszą solową płytę dekadę temu. W 2016 roku rozpoczęła współpracę z producentem Justinem Raisenem, znanym m.in. z pracy z Charli XCX, Sky Ferreira i Yves
Tumorem. Raisen ma wyjątkowe wyczucie jej minimalistycznej estetyki, antykorporacyjnego podejścia do tworzenia i artystycznej wolności. Świetnie się dogadują, co słychać także i na tym albumie - krótkim i konkretnym. Bardzo awangardowym. Idącym pod prąd, podobnie zresztą jak obie poprzednie płyty, w tym ta wydana w 2024 roku: https://www.miedzyuchemamozgiem.eu/2024/03/intuicyjna-nieoczywista-przestrzen.html
"Play Me" jest kolejnym strzałem w twarz i powiedzeniem prosto z mostu, że nie jest dobrze, że sztuka i kultura tracą jakość, że ludzie się pogubili w biegu donikąd. Artystka już wielokrotnie mówiła, że jej muzyka jest próbą uchwycenia współczesnego krajobrazu - takiego, który sam w sobie zawiera krytykę kultury. Patrzy jakby z boku na to, co dzieje się ze społeczeństwem, analizuje na chłodno, z przymrużeniem oka.
Algorytmy, AI i świat bez konkretów
Jej teksty przypominają kolaż fragmentów współczesności, zbierający odłamki codziennego życia i oddający rozedrganą, zdezorientowaną fakturę dzisiejszej egzystencji poszatkowanej przez bombardujące newsy, rozproszoną uwagę, brak koncentracji na konkretnych rzeczach, przez wszechobecny chaos, podziały. Dziwne te czasy - trudne, nieprzyjazne, pełne pozorów i pozbawione konkretów.
Gordon celnie punktuje to, z czym się zmagamy - skutki uboczne dwudziestego pierwszego wieku - technologicznego rozwoju i intelektualnej zapaści. Nie mówi wprost, ale zwraca uwagę na niszczenie demokracji, technokratyczne wizje końca świata czy spłycanie kultury przez algorytmy i sztuczną inteligencję, która niszczy samą ideę sztuki, ingerując w to, co cenne, pełne emocji i pasji. „Muszę powiedzieć, że najbardziej wpłynęły na mnie wiadomości” — przyznaje artystka zapytana o inspirację dla tego albumu.
Technologia kontra punkowa surowość
"Play Me" to płyta pokręcona, nieoczywista, pełna dziwnych dźwięków i niepokoju. Efekt ten osiągnięto dzięki przesterowanym wokalom, dysonansom i energetycznym strzałom. Dzięki skondensowaniu formy i podaniu treści hasłowo, bezpośrednio, bez opisów. „Chcieliśmy, żeby piosenki były krótkie” — mówi Kim Gordon. „Chcieliśmy zrobić to bardzo szybko. Ta płyta jest bardziej skupiona i może też bardziej pewna siebie. Zawsze pracuję wychodząc od rytmów i wiedziałam, że tym razem chcę, żeby wszystko było jeszcze bardziej oparte na beatach niż poprzednio." Hałaśliwość ustępuje miejsca elektronice, pulsującym krautrockowym rytmom i melodiom, a podkreśla je bardzo przesterowany rap.
Choć jest to brzmienie mocno skomputeryzowane, zachowało swój surowy, punkowy charakter i fizyczność, tak ważną w twórczości Gordon. Artystka nieustannie poszukuje, eksploruje nowe brzmienia, cieszy się procesem twórczym. Napędzana nieustającą pasją i miłością do sztuki walczy o to, by chronić to, co najcenniejsze i dotrzeć ze swoim przesłaniem do tych, którym jeszcze zależy.
Pokazuje, że choć nie jest łatwo, warto robić swoje. Choć bacznie przygląda się światu zewnętrznemu i reaguje na to, co się dzieje, skupia się na tym, co osobiste, na tym, co czuje i co jest dla niej ważne. Tu nie ma jednoznacznych odpowiedzi - jest żywa, surowa energia, fizyczność, są zmagania. Jest życie, jest prawda, jest moc. Rap wydaje się być do wyrażenia tych emocji jak najbardziej trafną formą.
"Play Me" możecie posłuchać tu: https://kimgordon.bandcamp.com/album/play-me
Okazja na spotkanie z nową twórczością Kim już za miesiąc. W ramach promocji wydawnictwa artystka wystąpi w Polsce dwukrotnie - 20 kwietnia we wrocławskim A2, a dzień później w warszawskiej Progresji. Więcej informacji o koncertach na www.livenation.pl

