poniedziałek, 16 marca 2026

Taniec i łzy wzruszenia, czyli o występie Austry w warszawskiej Hydrozagadce

Dawno nie byłam w Hydrozagadce, pomyślałam wchodząc w piątkowy wieczór do warszawskiego klubu, który zawsze wita fanów muzyki niezależnej miłą, kameralną atmosferą i niepodrabialnym doświadczeniem bezpośredniego kontaktu z artystami. 13 marca do praskiej przestrzeni zawitała kanadyjska wokalistka Katie Stelmanis, która w ramach projektu Austra przyjechała do Europy z piątą płytą pełną skocznych, a zarazem refleksyjnych piosenek i zdecydowanie nie był to pechowy czas. 

 


 

Dobre wprowadzenie 

Spokojnie, przyjemnie, a przede wszystkim ze świetną muzyką - przystępną, a zarazem niebanalną - tak przebiegł ten wieczór - rozkręcający się niespiesznie, ale z każdą kolejną minutą coraz bardziej nasycony emocjami. O zbudowanie nastroju zadbała Laura Groves, która zaproponowała kilka subtelnych elektro-popowych kompozycji, które publiczność przyjęła bardzo ciepło, wzruszając artystkę niemal do łez. Laura wskoczyła do lineupu nieco z zaskoczenia, w ostatniej chwili zastępując Tiberiusa B, który ze względów logistycznych nie dotarł do Warszawy. Trzeba przyznać, że był to świetny wybór. Zaprezentowana przez nią muzyka pozwoliła spędzić czas oczekiwania na gwiazdę naprawdę dobrze. 

Powrót po kilku latach 

Klasyczne wykształcenie i elektronika. Głos, który zostaje w głowie i wypełniony po brzegi, pulsujący od energii klub - Austra od lat zachwyca nietypowym spojrzeniem na muzykę, zręcznie balansując pomiędzy przystępnością, a wyrafinowaniem, wplatając w swoją twórczość także inspiracje filmowe. Nie było jej kilka lat - ostatni raz w trasie była jeszcze przed pandemią. Pod koniec 2025 roku wróciła z doskonałym, piątym albumem "Chin Up Buttercup", na którym opowiada osobistą, a zarazem uniwersalną historię (więcej poniżej) i to właśnie z tą płytą przyjechała do Warszawy, gdzie przywitała ją pełna sala publiczności kochającej sztukę. 

 

 

 Skromna i bardzo zdolna 

Artystka dysponuje potężnym głosem, który w połączeniu z delikatną elektroniką i pulsującym rytmem wypada na żywo nieprawdopodobnie, budując niemal baśniowy klimat i hipnotyzując publiczność. Austra od pierwszych minut swojego występu zachwyciła fanów skromnością i naturalnością. Śpiewała świetnie - w każdej nucie czuło się szczerość i niemałe wzruszenie, pięknie wpasowując się barwą w pulsowanie dwuosobowej sekcji rytmicznej, która jej towarzyszyła. Choć chętnie podchodziła do tłumu, wyraźnie onieśmielała ją bliskość publiczności, która w tak kameralnej sali była wręcz na wyciągnięcie ręki. Wiele nie mówiła, po prostu zrobiła swoje, dzieląc się energią z fanami i budując porozumienie. 

Potrzebowała skupienia, by swoje wymagające piosenki zaśpiewać jak najlepiej - szczególnie te z "Chin Up Buttercup", w których dualistyczny nastrój trzeba się wczuć, by wyłapać niuanse znaczeniowe zawarte w osobistych tekstach - dość mrocznych, ale nie pozbawionych dozy humoru. Smutnych i refleksyjnych, ale nie przytłaczających, stworzonych tak, by wyrzucić z siebie gorycz, by ją wytańczyć. 

 


Nostalgiczne pulsowanie

Fani spisali się na medal, wyczuwając atmosferę wieczoru w punkt. W skupieniu chłonęli płynące ze sceny dźwięki, kołysząc się do rytmu,  ciesząc się wspólnym czasem w zgodzie i z szacunkiem do siebie wzajemnie. Choć podstawę setu stanowiły kompozycje z najnowszego dzieła, znalazło się też miejsce dla utworów sprzed lat. Największe poruszenie wywołały kompozycje z debiutanckiego "Feel It Break", z którym artystka zawitała do Polski po raz pierwszy prawie piętnaście lat temu nad morze, na Soundrive Festival. Kolejne utwory płynęły, ujmując pulsującą energią, ale też otulając nostalgiczną aurą. Nieco ponad godzinny set upłynął błyskawicznie, pozostawiając uczucie przyjemnego oczyszczenia, ale też odrobiny niedosytu i chęci na więcej. Wzruszona artystka po ogłuszających owacjach kilkukrotnie podziękowała po polsku i wróciła jeszcze na bis, by postawić kropkę nad i. 

Choć bardzo obawiała się tej trasy i przyjęcia po latach, o czym opowiadała w wywiadzie (więcej poniżej) wszystko ułożyło się bardzo pomyślnie. Nie tylko wyprzedała Hydrozagadkę, ale też kilka innych, znacznie większych europejskich sal, spotykając się z bardzo ciepłymi reakcjami. Czy wróci do Europy? Miejmy nadzieję, że tak i że następnym razem na jej koncerty przyjdzie jeszcze więcej osób. 



Więcej o nowej płycie tu: https://www.miedzyuchemamozgiem.eu/2025/12/gowa-do-gory-chodz-potanczyc-o-nowej.html 

Zajrzyjcie też do wywiadu z artystką: https://www.miedzyuchemamozgiem.eu/2026/01/austra-gdybym-skupia-sie-na-mediach.html 

 

 Więcej zdjęć tu: 

Austra: https://www.muamart.pl/index.php/austra/

Laura Groves: https://www.muamart.pl/index.php/laura-groves/