środa, 24 czerwca 2026

Wirtuozeria, wykop i dużo melodii, czyli o występie Trivium i gości w B90

Potężne uderzenie, fantastyczna energia,  wyjątkowy lider i bogactwo melodii, które od lat poruszają publiczność - do Gdańska w pierwszy poniedziałek tegorocznego lata zawitali Trivium, jeden z najważniejszych amerykańskich zespołów gitarowych, który od niemal trzech dekad sprawnie balansuje pomiędzy metalowym uderzeniem i rockową przebojowością. Grupa w Gdańsku dobitnie pokazała, że ich status gwiazd absolutnie nie jest na wyrost. Mają tak wiele argumentów, by być wielkim zespołem, że nie sposób przejść obok tej muzyki obojętnie. Towarzyszyli im tego wieczoru bezkompromisowi Heriot i niemal już legendarni rodzimi metalcore'owcy - Frontside. 

Trivium, fot. Aleksandra Wojcińska

 

 

Młodzi, zdolni, bezkompromisowi 

Heriot to nowa siła w metalu. Brytyjczycy wyrastają na jeden z najciekawszych około-metalowych zespołów młodego pokolenia. Zaczęli bardzo mocno, nadal niezwykle konsekwentnie się rozwijają i z roku na rok mają do powiedzenia coraz więcej, sprawnie łącząc hardcore ze sludge'owym ciężarem i mocą industrialu. W B90 ich bezkompromisowa stylistyczna mieszanka zabrzmiała potężnie i bardzo przekonująco, pozostawiając z niesłabnącym apetytem na więcej . Ta grupa zdecydowanie zasługuje na headlinerski występ, gdzie będzie mogła pokazać pełnię swojej możliwości. 

Więcej o zespole tu: https://www.miedzyuchemamozgiem.eu/2023/01/heriot-granie-w-zespole-to.html


Heriot, fot. A.Wojcińska

 

Filar polskiego metalcore'u  

Na drugi ogień wkroczyli na scenę Frontside - grupa, która zawsze szła pod prąd i działała na własnych warunkach, serwując publiczności bezkompromisowy metal z domieszką punkowego buntu i hardcore'owej wściekłości. Rok 2026 to dla zespołu czas powrotu i nowych wyzwań, którym sprostali z nawiązką. Nowy świetny album "Nemesis", duża klubowa trasa, występ na Mystic Festival i koncerty u boku Trivium - każda z tych aktywności pokazała, że mają się świetnie. Publiczność przyjęła ich bardzo ciepło, żywiołowo reagując zarówno na zespołowe klasyki jak i kompozycje z najnowszej płyty. Nie brakowało wspólnie śpiewanych, nośnych refrenów, wspomnień i fajnej energii. Krótki, skondensowany set okazał się bardzo mocnym strzałem i jeszcze jednym świetnym wstępem do kulminacji koncertowych emocji tego wieczoru. 

Frontside, fot. A.Wojcińska


Mistrzowie melodyjnej wirtuozerii

Od niemal trzech dekad dzielą się z publicznością hybrydą metalowego wykopu i uzależniającej melodyjności, sięgając po wpływy heavymetalowej klasyki i thrashmetalowego wykopu,  łącząc ją z nowoczesnym brzmieniem, któremu najbliżej do metalcore'u. Trivium od lat nie mają sobie równych. Nagrywają świetne płyty i grają widowiskowe koncerty, co pokazał ich gdański występ. Zgadzało się wszystko - kunszt artystyczny, umiejętności, dobór utworów i klimat panujący w klubie. Było widowiskowo, ale nie do przesady - tak, by przede wszystkim liczyła się muzyka, a ta jest w wersji koncertowej po prostu doskonała - bujająca i melodyjna, ale też potrafiąca podkręcić atmosferę konkretnym uderzeniem. 

Zespołowi od lat przewodzi niepodrabialny Matt Heafy - świetny wokalista i niezwykle zdolny gitarzysta, którego wirtuozeria robi ogromne wrażenie. Przede wszystkim jednak to  przemiły człowiek, który na scenie czuje się jak ryba w wodzie i wręcz zaraża dobrą energią. To on zdefiniował brzmienie Trivium, to on prowadził melodię, to dzięki niemu ten zespół jest tak fantastyczny. 

 

Trivium, fot. A.Wojcińska
 

Świetna muzyka przede wszystkim  

Ze względu na techniczne ograniczenia pierwotnie planowaną ognistą pirotechnikę zastąpiły słupy dymów oraz sympatyczne konfetti. Nie zaszkodziło to jednak koncertowi, który był i tak już sam w sobie niezwykle widowiskowy, dzięki niebywałej charyzmie wspomnianego lidera. Matt Heafy dwoił się i troił, by zaskarbić sobie względy publiczności. Tylu słów wypowiedzianych po polsku przez zagranicznego artystę na koncercie jeszcze nie słyszałam. Heafy nie tylko dziękował po polsku, ale też dopytywał fanów jak się czują, odpowiadał w naszym języku i zachęcał do zabawy bardzo poprawnie wypowiadając urocze "skaczcie". Kilkuset osobowa publiczność pokochała go od pierwszych minut występu, reagując bardzo żywiołowo, tańcząc, skacząc, śpiewając refreny i oklaskując artystów. 

Trivium przez niemal półtorej godziny serwowali hit za hitem, rozgrzewając publiczność do czerwoności. Czuło się wyraźnie szczerą, pozytywną energię bijącą ze sceny. Po tak intensywnym koncercie nie pozostało nic innego, jak czekać na rychły powrót zespołu do Polski. Będzie ku temu okazja w najbliższych miesiącach -  Heafy zapowiedział premierę nowej płyty na bliżej nieokreślony termin w przyszłym roku, a wraz z nią europejską trasę, która ma zahaczyć także o nasz kraj. Oby tak się stało! 


Trivium, fot. A.Wojcińska

Więcej zdjęć z wieczoru znajdziecie tu: 

Heriot: https://www.muamart.pl/index.php/heriot-ii/ 

Frontside: https://www.muamart.pl/index.php/frontside/ 

Trivium: https://www.muamart.pl/index.php/trivium/ 

 

Trivium, fot. A.Wojcińska