czwartek, 30 lipca 2026

Muzyka, która leczy, czyli o występie Agnes Obel w Operze Leśnej

Wakacyjny relaks, morska bryza, szum drzew i historyczna arena koncertowa, w której rozbrzmiewa muzyka najwyższej jakości - czy można wymarzyć sobie lepsze okoliczności do spędzenia ciepłego letniego wieczoru? 

Do sopockiej Opery Leśnej w ostatnią lipcową środę zawitała Agnes Obel. Duńska artystka zachwyciła swoim spojrzeniem na sztukę, ukoiła delikatnymi brzmieniami i zaskoczyła zupełnie nowym, nieopublikowanym jeszcze repertuarem.  

 


W zachwycających okolicznościach przyrody

"To najpiękniejsza scena, na jakiejkolwiek grałam" - stwierdziła ze wzruszeniem Agnes Obel, gdy po raz pierwszy odezwała się do publiczności po wykonaniu kilku utworów na legendarnej scenie Opery Leśnej. Historyczny obiekt budzi podziw niemal każdego artysty, który przyjeżdża na koncert do Sopotu i trudno się temu dziwić. Bezpośrednie otoczenie lasu i bliskość morza robią ogromne wrażenie, a gdy doda się do tego malowniczo ułożoną widownię i doskonałą akustykę, otrzymujemy wymarzoną koncertową przestrzeń, w której każdy występ staje się niezapomniany. 

Ciepła, letnia środa wprowadzała od rana w dość leniwy, wakacyjny nastrój, dlatego też publiczność niespiesznie zajmowała swoje miejsca na widowni. Czas oczekiwania umilał fanom występ wiolonczelisty Petera Gregsona, którego melodie kołysały i relaksowały, stając się świetnym wprowadzeniem do emocji, których dostarczyła gwiazda wieczoru, która tak naprawdę pod względem charakteru i osobowości jest zupełnym przeciwieństwem - nie emanuje sobą, pozostawiając przestrzeń dla sztuki. Świadoma wartości tego, co tworzy od lat robi swoje i pozostaje sobą.  

 


 

Dialog poprzez sztukę 

Muzyka Agnes Obel to wyjątkowe połączenie neoklasycznego wyrafinowania, ambientowej subtelności, alternatywnego sznytu i popowej lekkości -  jedyna w swoim rodzaju, rozpoznawalna od pierwszych taktów, zdecydowanie niebanalna. Bardzo plastyczna, bardzo filmowa, budząca wyobraźnię. 

Duńska artystka to osoba niezwykle skromna i wrażliwa, która komunikuje się ze światem poprzez swoją wizję sztuki. Właściwie niczego więcej nie potrzeba, bo tę muzykę odczuwa się bardzo silnie. Każdy dźwięk wywoływał ciarki, fale wzruszeń i poczucie uczestniczenia w wydarzeniu, które nie było po prostu koncertem, lecz bardzo intymnym muzycznym spektaklem, bardzo osobistym spotkaniem każdego uważnie słuchającego ze sztuką najwyższej próby. 

 Opera Leśna w takiej kameralnej odsłonie sprawdza się znakomicie, pozwalając wsłuchiwać się w brzmieniowe detale i czerpać radość z płynących ze sceny dźwięków. Te dodatkowo zostały opatrzone doskonałą oprawą wizualną, bardzo elegancką, obejmującą sylwetki występujących na scenie artystów, będącą raz tańcem cieni, innym razem psychodelicznym odlotem zwielokrotnionych postaci nałożonych na siebie. Podziwiane z dystansu zdecydowanie robiły wrażenie. 

 

Nowe, wspaniałe kompozycje

Agnes uwielbia grać w Polsce i wraca do nas regularnie. Ma tu wiernych, oddanych fanów, którzy zawsze słuchają jej z uwagą, w pełnym skupieniu. W ubiegłym roku wyprzedała trzykrotnie warszawską Progresję. Do Trójmiasta wróciła po czterech latach od pamiętnego popandemicznego występu w Starym Maneżu w Gdańsku. Wróciła z nowym repertuarem, którego mało kto się spodziewał. 

Niespełna półtoragodzinny koncert zdominowały zupełnie nowe kompozycje. Czy ukażą się wkrótce na nowym albumie? Oby. Są wspaniałe - w stylu artystki, z jednoczesnym ukłonem w stronę technologii. W kilku fragmentach pojawiły się bowiem ciekawe, wokalne przestery, w niczym nie ujmujące umiejętnościom Obel, której niemal anielski głos lśni dalej pełnym blaskiem. Dunka przyjechała do Sopotu z międzynarodowym składem - w towarzystwie trójki przyjaciół - perkusisty ze Szwajcarii, śpiewającej londyńskiej pianistki pochodzącej z Japonii i wiolonczelistki ze Szwecji. Sama grała na klawiszach, delikatnie wspomagając się elektroniką. Wspólnie stworzyli zespół idealny - doskonale zgrany, wyczarowujący z kolejnych nut absolutnie magiczne dźwięki, pozwalające zapomnieć o codzienności, mające zdecydowanie potencjał terapeutyczny, o czym akurat ta artystka naprawdę sporo wie.Obel ściśle związana jest z jedną z duńskich klinik, gdzie współpracuje przy terapii depresji z wykorzystaniem muzyki. 

 

Muzyczna terapia 

Choć nowe kompozycje zostały przyjęte niezwykle ciepło, największy aplauz zebrały oczywiście nagrania z poprzednich albumów - "Camera's Rolling" i wykonane na bis  dwie kompozycje - lekki niczym letni szum fal "Riverside", tak bardzo pasujący do okoliczności i  aury miejsca oraz finałowy "The Curse", jeden z wyznaczników jej wyjątkowego stylu. 

Niewiele jest na świecie artystek wybitnych. Obel zdecydowanie do nich należy. Jest autentyczna, nie podąża usilnie za trendami. Jest sobą i to jej największa siła. 

 


Więcej zdjęć z koncertu znajdziecie tu: https://www.muamart.pl/index.php/agnes-obel-ii/

Więcej o Agnes Obel tu: 

recenzja albumu Myopia; https://www.miedzyuchemamozgiem.eu/2020/03/agnes-obel-myopia-21022020.html 

A tu relacja z poprzednich odwiedzin tej wspaniałej artystki w Trójmieście: https://www.miedzyuchemamozgiem.eu/2022/08/agnes-obel-louise-flagstad-gdansk-stary.html