wtorek, 27 października 2026

Dialogi instrumentów i mroczna strona jazzu, czyli o jesiennej odsłonie 29-go Festiwalu Jazz Jantar

Pięć intensywnych wieczorów, kilkanaście koncertów i wszystkie oblicza jazzu - za nami jesienna odsłona 29 edycji Festiwalu Jazz Jantar, pełna emocji, zaskoczeń i doświadczeń. Dzięki takim artystom jak Keyon Harrold, Jerzy Mazzoll, The Kilimanjaro Darkjazz Ensemble, Maria Portugal, Ninja Episkopat czy Sławek Jaskułke po raz kolejny przekonaliśmy się, że jazz to muzyka wielowymiarowa. 

W programie festiwalu znalazły się zarówno intrygujące premiery, duża doza eksperymentów, jak i klasyka gatunku. Przytulne progi Klubu Żak wypełniła muzyka najwyższej jakości i publiczność spragniona emocji, chcąca odkrywać i cieszyć się bezpośrednimi spotkaniami z artystami z całego świata. Gdański klub odwiedzili zarówno wybitni improwizatorzy jak i muzycy dopiero stawiający na scenie swoje pierwsze kroki - ze świata jak i z rodzimego, trójmiejskiego podwórka. 

The Kilimanjaro Darkjazz Ensemble, fot. A.Wojcińska

 

Jazzowa interpretacja ponadczasowego przeboju 

Festiwalowe zmagania jak zawsze rozpoczęło wyjątkowe spotkanie mentorki i uczniów - najpierw na kilkudniowych warsztatach, a następnie na scenie. Tym razem zespołem studentów Akademii Muzycznej w Gdańsku na kilka dni zaopiekowała się perkusistka Maria Portugal, znana ze współpracy z Fire! Orchestra , dzieląc się z nimi swoją wiedzą i bogatym doświadczeniem. Do Gdańska zawitała pełna energii i otwarta na nowe pomysły, podkreślając ze wzruszeniem ze sceny podczas koncertu, że wiele się od swoich nowych młodych przyjaciół nauczyła. Chciała zaprosić na koncert wszystkich studentów, ale ostatecznie pojawiło się na scenie dziesięć młodych, pełnych energii osób, a wśród nich wokalistki, skrzypaczka, klarnecistka, saksofonista, trębacz, perkusista, wibrafonista, pianista i basista. 

Czy to ulubiony jazzjantarowy projekt? Zarówno dla organizatorów, uczestników jak i wielu widzów z pewnością, choćby dlatego, że nigdy do końca nie wiadomo, co się wydarzy i jest to koncert jedyny w swoim rodzaju - odbywa się w tej konfiguracji tylko raz. Niespodzianek nie brakowało. Jedenastoosobowy zespół postanowił wziąć na warsztat jeden z ponadczasowych radiowych hitów, bardzo wymowną piosenkę "Everybody Wants To Rule The World" z repertuaru Tears For Fears, rozbudowując ją do prawie godzinnej formy - nieoczywistej, pokręconej, rozwijającej się niespiesznie i meandrującej na stylistycznym pograniczu. W tej eksperymentalnej odsłonie, pozbawiona przebojowego pulsu pewnie świata by nie podbiła, ale stała się za to pięknym punktem wyjścia do  refleksji i chwili nostalgii, uświadamiając raz jeszcze, że jedyną granicą jazzu jest nasza własna wyobraźnia. 

Maria Portugal, fot. A.Wojcińska

Jazzowa klasyka z nutą świeżości 

Okazji do refleksji i wspomnień podczas tej edycji zdecydowanie nie brakowało, zarówno w kontekście współczesnych realiów i niespokojnej rzeczywistości, jak i powrotu do czasów wielkich mistrzów, prekursorów jazzu. Mentorem, wzorem do naśladowania był z pewnością John Coltrane, który w 2026 roku obchodziłby setne urodziny. To jeden z mistrzów Isaiaha Colliera, który powołał do życia projekt Collier Plays Coltrane, by oddać hołd wybitnemu muzykowi, który po dziś dzień inspiruje kolejne pokolenia. Nie było to jednak wierne odgrywanie klasyków, a swobodna improwizacja, która tchnęła w tę muzykę nowego ducha i dozę świeżości. Zespół świetnie czuł się na scenie, dopingowany przez wiernie słuchającą i żywo reagującą publiczność. 

Inspiracji bliższych jazzowej klasyce nie brakowało też podczas występu Keyona Harrolda, który chętnie sięga po te bardziej przystępne jazzowe brzmienia, stawiając na melodyjność i dozę przebojowości. Współpracował w swojej karierze z gwiazdami popu i hip hopu, co nie pozostało bez wpływu na jego styl gry. Do klubu Żak przyjechał ze swoim nowym albumem, który zabrzmiał w Polsce na żywo po raz pierwszy. Z muzyką pełną melodii, ujmujących rytmów, ciepła i słońca. Od pierwszych minut swojego występu zjednał sobie publiczność serdecznym usposobieniem i pozytywną energią, która udzielała się słuchaczom coraz bardziej z każdą kolejną minutą. Między utworami wspominał o tym, co najcenniejsze - o potrzebie dialogu i poszukiwania tego, co łączy, co jest tak ważne w świecie nasyconym niepokojem i niepewnością. Mówił może niekiedy zbyt idealistycznie, ale tchnął dzięki temu bardzo potrzebną iskierkę nadziei w serca zaniepokojone piętrzącym się strachem o jutro.

 

Isaiah Collier, fot. A.Wojcińska

 

Jazz, który humorem oswaja rzeczywistość 

Jak sobie radzić z wszechobecnym niepokojem? Jednym z najlepszych sposobów na oswojenie go jest niewątpliwie śmiech. Postrzeganie otaczającej rzeczywistości z nutą humoru, przez pryzmat absurdu pozwala spojrzeć na nią z dystansu, z innej perspektywy. A gdy połączy się surrealistyczną perspektywę z nostalgią za minionymi czasami w muzycznej eksperymentalnej formie, otrzyma się twórczość zdecydowanie wartą uwagi i skłaniającą do refleksji.

Cześćtet w swojej sztuce odwołuje się do popkultury, do lat dziewięćdziesiątych i do niezmiennie aktualnych tematów oswajając szarą codzienność, zmagania z finansowymi niedoborami i czyhające za rogiem niebezpieczeństwo w formie manifestu i performance'u, tworząc coś absolutnie niepodrabialnego - dziwnego, ale bardzo szczerego i bezpośredniego. W tej muzyce prym wiodą klawisze, syntezatory i przestery, a także tak nieoczywiste rozwiązania, jak podkręcony autotune'm wokal, zgrzyt zgniatanych butelek, nieszablonowe partie perkusji, gitarowe przestery i melorecytacja. 

Klimat występu dopełnił wyrecytowany przez Grzegorza Tarwida osobliwy wiersz "Utopia" - pozornie budzący śmiech, ale tak naprawdę skłaniający do zastanowienia się nad tym, co właściwie dzieje się wokół nas. Absurd, a jednocześnie cios prosto w twarz. Doświadczenie, które wytrąciło z równowagi. Jednym słowem niezapomniane. 

Grzegorz Tarwid zgniatający butelkę, fot. A.Wojcińska

Jazz bez granic 

Jazz można grać na wszystkim, co pokazał także Jerzy Mazzoll, którego poczucie humoru i energia nie opuszczały od pierwszych chwil spotkania z publicznością. Ten wszechstronny artysta nigdy nie dał się zamknąć stylistycznie w absolutnie żadnej szufladzie, ukazując potencjał klarnetu w niezwykle szerokim spektrum, nie bojąc się podejmować ryzyka. Zaprezentował się podczas jesiennego Jazz Jantaru w różnych odsłonach - każdej nietuzinkowej. W sobotę zagrał dwa koncerty - improwizację na klarnet i puzon w duecie ze Steve'm Swellem, a następnie dał się ponieść emocjom w ramach  Brombergerstrasse Trio, gdzie oprócz klarnetu postanowił wykorzystać do uzyskania absolutnie odjechanego brzmienia także szklankę wody. Oba występy zostały przyjęte przez publiczność niezwykle entuzjastycznie, co absolutnie nie dziwi, bo zostały zaprezentowane z dużą dozą humoru i luzu.  

Pierwszy z wymienionych odbył się w żakowej galerii na piętrze, w otoczeniu niepokojących i niejednoznacznych prac Agaty Żółkoś, fajnie podkreślających aurę koncertu. Rozmowy puzonu i klarnetu toczyły się wartko, podążając w różnych nieoczywistych kierunkach, zaskakując co rusz jakimś zwrotem akcji - czy to nietypową grą, jak szuranie po podłodze, czy też zwariowaną solówką na granicy oddechu. Niewielka przestrzeń kipiała od energii. Finalnie w improwizację została włączona publiczność, zachęcona do wspólnego budowania melodii poprzez rytmiczne klaskanie. 

Jerzy Mazzoll, fot. A.Wojcińska
 

Pasjonujące rozmowy instrumentów   

Aura eksperymentalna utrzymała się już do końca sobotniego wieczoru. Wspomniane Brombergerstrasse Trio to współpraca Jerzego Mazzolla z klawiszowcem Szymonem Burnosem i perkusistką Lilianą Zieniawą - absolutnie zjawiskowa, co pokazał występ w Sali Suwnicowej. Gra na dwóch klarnetach jednocześnie, wspomniana szklanka wody czy rytmiczne darcie papieru to tylko niektóre z atrakcji, które dopełniły instrumentalne dialogi instrumentów bazowych. Słuchało się tego koncertu równie dobrze, co go oglądało, przysłuchując i przyglądając się coraz ciekawszym pomysłom trójki przyjaciół, którzy rozumieli się na scenie bez słów. 

Równie dobrze odebrany został finałowy występ soboty, w ramach którego rozmowy instrumentalne toczyli puzonista Steve Swell, perkusista Klaus Kugel, doskonale znany żakowej publiczności saksofonista Mikołaj Trzaska i kontrabasista Mark Tokar, którego przyjazd do Gdańska wymagał wojskowej przepustki. Artysta jest oficerem Sił Zbrojnych Ukrainy i czynnie bierze udział w walkach na froncie. Niezwykle poruszające było jego przemówienie rozpoczynające występ, wygłoszone w całości po polsku, przypominające dyskretnie, a zarazem dobitnie o tym, co dzieje się na świecie. 

 

Olbrzym i Kurdupel, fot. A.Wojcińska

 

Rozmawiać poprzez muzykę o świecie, o życiu i o tym, co leży im na sercu lubią Tomasz Gadecki i Marcin Bożek, którzy na bazie dialogów saksofonu i gitary basowej dwie dekady temu zbudowali zwariowany duet Olbrzym i Kurdupel. Swój jubileusz pracy artystycznej postanowili świętować w Żaku, gdzie w przytulnej sali kinowej zagrali premierowy materiał, płynnie przechodząc od szalonych hałasów po subtelne akcenty, od humoru do grozy i mroku, pozwalając oderwać się choć na chwilę od codzienności. Swój występ zwieńczyli uroczym poczęstunkiem, dzieląc się z publicznością okolicznościowym tortem. 

Szczególnie zapadającym w pamięć był też dialog organów Hammonda Kita Downesa i fortepianu  Marty Warelis, który zdefiniował brzmienie Snap II, którzy otworzyli festiwalową niedzielę. Jak słusznie zauważyła w koncertowej zapowiedzi Mery Zimny, która świetnie wprowadzała swoimi rzetelnymi wypowiedziami w klimat każdego z koncertów festiwalu, nuty, w które wyposażeni byli muzycy zespołu, posłużyły im jedynie jako inspiracja i punkt wyjścia do dalszych poszukiwań. 

 

Kit Downes, Snap II, fot. A.Wojcińska

Mroczna strona jazzu 

Jazz Jantar to jedyny festiwal, który od lat sięga także po tę najmroczniejszą, najbardziej nasyconą niepokojem odmianę jazzu, czyli darkjazz. W tym roku te brzmienia zaprezentowane zostały w najpełniejszej formie, sięgając do korzeni. Udało się zaprosić bowiem do Gdańska prekursorów stylu, którzy powrócili do czynnej zespołowej działalności po dwunastu latach przerwy. 

The Kilimanjaro Darkjazz Ensemble to zespół nietuzinkowy, który w swojej muzyce stawia na atmosferę - intensywną i wciągającą,  pełną niepokoju, mroku i swoistej psychodelicznej nuty, która otula odbiorcę, pozostawiając w stanie zawieszenia pomiędzy jawą i snem. Jest w tych dźwiękach coś z aury kina Davida Lyncha, zapraszających do mrocznego lasu i najgłębszych zakamarków ludzkiej psychiki, by za moment wyciszyć po emocjonalnej burzy subtelnym akcentem. 

 

Jason Köhnen, fot. A.Wojcińska

 

Otuleni minimalistycznym oświetleniem zabrali publiczność w półtoragodzinną podróż po swojej twórczości, sięgając zarówno po eteryczne, intymne fragmenty, jak i te mocniejsze, przeszywające niepokojem, budując wyjątkowe brzmienie gdzieś na pograniczu jazzowej wirtuozerii, post-rockowej przestrzenności i ambientowej duchowości.  Podróż absolutnie wzruszającą i zachwycającą, zbudowaną przy pomocy basu, gitary, elektroniki, puzonu i elektrycznej wiolonczeli, prowadzoną wokalizami zjawiskowej Charlotte Cegarry, która dbała też o elektroniczne akcenty, eksperymentując z głosem i przestrzenią. Pieczę nad całością obrał zaś basista Jason Köhnen, który przez lata rozwijał darkjazzowe brzmienia, komponując niepokojące pejzaże także w swoich innych projektach, jak The Thing With Five Eyes czy The Lovecraft Sextet. 

Występ The Kilimanjaro Darkjazz Ensemble był jednym z tych koncertów, które wpisały się w festiwalową, już niemal trzydziestoletnią historię jako jeden z kluczowych momentów i doskonałe podsumowanie pięciu intensywnych festiwalowych dni. 

 

Charlotte Cegarra, fot. A.Wojcińska

 Jazz, który opowiada historię 

Śmiało w ciemność, choć w nieco innej charakterystyce, od początku swojej działalności zagląda też Ninja Episkopat, czyli wspólny projekt saksofonisty Alexa Clova i perkusistki Patrycji Wybrańczyk. Choć bliżej niż do darkjazzu tej twórczości do rockowej ekspresji, nie stroni od sięgania po akcenty mroczne, a wręcz mrożące krew w żyłach. 

Na swojej trzeciej płycie muzycy postanowili opowiedzieć historię sprzed lat, która po dziś dzień spędza sen z powiek każdemu, kto po nią sięgnie. "Ubryk" to koncept album o losach Barbary Ubryk, zakonnicy więzionej przez dwadzieścia jeden lat w nieludzkich warunkach, będący studium narastającego szaleństwa. Połączyli improwizowane partie z punkową surowością, elektronicznym pulsem i energią rodem niemal z muzyki metalowej. 

Tak intensywne i radykalne brzmienie Ninja Episkopat uzyskali dzięki pomocy jednego z najlepszych i najbardziej innowacyjnych gitarzystów młodego pokolenia, Krzysztofa Hadrycha, który dołączył do Alexa i Patrycji. Na żywo muzyka ta zabrzmiała jeszcze pełniej i jeszcze potężniej, wywołując ciarki grozy, zwielokrotnione intensywnością partii członków tria, podkreślona także udziałem wyjątkowych gości - wszechstronnego trębacza Emila Miszka i wybitnej wokalistki Alicji Sobstyl. To był doskonały koncert i jeden z najintensywniejszych występów na Jazz Jantarze od lat, równie mocny jak ekspresyjny popis możliwości grupy Ciśnienie podczas wiosennej odsłony tej edycji. 

 

Patrycja Wybrańczyk, fot. A.Wojcińska

Jazz a spotkanie z naturą 

Po tak mrożącej krew w żyłach opowieści nie pozostało nic innego, jak poszukać wyciszenia i wytchnienia. To muzyczne niewątpliwie zapewnił solowy występ Sławka Jaskułke, wybitnego pianisty i improwizatora, który postanowił za namową żony stworzyć "muzykę do pracy", inspirowaną naturą. Trzygodzinny album studyjny w wersji koncertowej przybrał nieco inny, ponad godzinny wymiar, ale miał zbliżony charakter, gdyż wypełniły go fortepianowe pejzaże połączone z brzmieniami natury - rytmem deszczu, śpiewem ptaków, szumem lasu i energią rzeki. Dialogi, które pozwoliły odsapnąć, uporządkować myśli, uspokoić oddech i pomóc wyobraźni wybrać się w miejsca, do których nawiązują. Tam, gdzie jest się sam na sam z naturą i można czerpać energię z jej mocy do woli. 

Dźwięki, które w czwartkowy wieczór pięknie otulały i koiły, idealnie sprawdziłyby się na finał każdego dnia, by umożliwić spokojny, głęboki sen i domknąć dzień pięknym, miłym i czułym akcentem. 

 

Sławek Jaskułke, fot. A.Wojcińska

Jedyny taki jazzowy festiwal  

Jesienna odsłona 29-tej edycji Jazz Jantaru pokazała, że ten festiwal to naprawdę wyjątkowa inicjatywa, przygotowywana z dbałością o detale i największą starannością, by przygotować doświadczenie, które zostaje z odbiorcą na dłużej. To jeden z nielicznych festiwali, na którym nie ma pędu i presji. Tu publiczność przychodzi słuchać i odkrywać, a po koncertach wymieniać się w kameralnym gronie emocjami i spostrzeżeniami. Tu zespoły zawsze wychodzą do publiczności, by podpisać płyty, zrobić wspólne zdjęcia i zamienić kilka słów. Tu muzycy świętują na koncertach swoje jubileusze, grają w nieoczywistych konfiguracjach, a czasem dzielą się z publicznością tortem po muzycznych emocjach. Tu muzyka gości nie tylko w koncertowej sali, ale także w kinie czy przytulnej galerii sztuki na piętrze. I choć chodzi tu głównie o to, by prezentować publiczności muzykę jazzową, tak naprawdę nie ma tu sztywnych gatunkowych ram - jazz można grać przecież na wszystkim i w dowolnej postaci! 

W 2027 roku odbędzie się jubileuszowa, trzydziesta edycja trójmiejskiego święta jazzu i z pewnością będzie wyjątkowa. Kiedy się odbędzie? Kogo tym razem zaprosi do Gdańska Jarek Kowal, kurator muzyczny festiwalu? Więcej informacji niebawem, bądźcie czujni! 

O wiosennej edycji 29-tego Festiwalu Jazz Jantar więcej tu: 

https://www.miedzyuchemamozgiem.eu/2026/04/jazz-bez-granic-czyli-o-wiosennej.html 

Brombergerstrasse Trio, fot. A.Wojcińska

Więcej zdjęć tu: 

Maria Portugal Jantar aMuz Band: https://www.muamart.pl/index.php/maria-portugal-jantar-amuz-band/

Keyon Harrold: https://www.muamart.pl/index.php/keyon-harrold/

 

Olbrzym i Kurdupel: https://www.muamart.pl/index.php/olbrzym-i-kurdupel/

Ninja Episkopat & goście: https://www.muamart.pl/index.php/ninja-episkopat-goscie/

Sławek Jaskułke:  https://www.muamart.pl/index.php/slawek-jaskulke/

 

Kaszana Quartet: https://www.muamart.pl/index.php/kaszana-quartet/

Cześćtet: https://www.muamart.pl/index.php/czesctet/

Collier Plays Coltrane:  https://www.muamart.pl/index.php/collier-plays-coltrane/

 

Keyon Harrold, fot. A.Wojcińska

 

 Swell/Mazzoll: https://www.muamart.pl/index.php/swell-mazzoll/

 Brombergerstrasse Trio: https://www.muamart.pl/index.php/brombergerstrasse-trio/

 Swell Tokar Kugel Trzaska: https://www.muamart.pl/index.php/swell-tokar-kugel-trzaska/

 

Snap II: https://www.muamart.pl/index.php/snap-ii/

The Kilimanjaro Darkjazz Ensemble: https://www.muamart.pl/index.php/the-kilimanjaro-darkjazz-ensemble/

 

tort na 20-lecie Olbrzyma i Kurdupla, fot. A.Wojcińska