Metal i klasyka, folk i blasty, growl i śpiew operowy, moc i szybkość kontra popowa lekkość. Na poważnie, a może z przymrużeniem oka? Walentynkowa sobota w warszawskiej Progresji przyniosła fanom nieoczywistych brzmień moc ekscentrycznych, ekstremalnych wrażeń za sprawą brawurowego występu kolektywu Igorrr. Francuzi udowodnili, że są w świetnej formie i muzycznie nie ma dla nich rzeczy niemożliwych, a co więcej, ogromu emocji dostarczyły też występy supportujących Thoughtcrimes i DVNE.
![]() |
| Igorrr |
Emocjonalny początek
Od samego początku wieczoru działo się naprawdę dużo. Thoughtcrimes zaskoczyli publiczność konkretnym wykopem, zgrabnie łącząc hardcore'ową energię z melodyjnością, przeplatając metalową moc z alternatywnym gitarowym graniem. Między hałaśliwymi, niekiedy rozrywającymi bębenki galopadami rozbrzmiewały intrygujące melodie. Nowojorczycy zaproponowali prawdziwą bombę - głośną, angażującą, balansującą pomiędzy gatunkami. Nie zabrakło w tym wszystkim szczerości - to jeden z tych zespołów, który daje z siebie na scenie absolutne sto procent.
![]() |
| Thoughtcrimes |
Swoje pół godziny wykorzystali maksymalnie, podobnie jak DVNE, którzy z polską publicznością nawiązali już stałą, bliską relację, w ostatnich latach grając u nas zarówno klubowe jak i festiwalowe koncerty. Do Warszawy wrócili pełni energii i jak zawsze zagrali na maksa, zręcznie łącząc progresywne wyrafinowanie z metalową mocą i psychodeliczną aurą, zabierając publiczność w podróż ku uniwersum "Diuny" - wymagającą, ale zdecydowanie wartą uwagi. Przyjęci zostali jak zawsze ciepło i serdecznie i trudno się temu dziwić, bo ta grupa nie gra złych koncertów.
![]() |
| DVNE |
Metal dla odważnych
Potężne brzmienie, brak kompromisów i fuzja gatunków, na którą nie odważyłby się nikt inny - Igorrr jest jedyny w swoim rodzaju. Po tym koncercie można się było spodziewać niemal wszystkiego, ale na pewno nie tego, że nie będzie ciekawy. Muzyka, w której zderza się wszystko, spotykają się i mieszają ze sobą skrajności. Przerost formy nad treścią?
W żadnym wypadku - Igorrr w koncertowej odsłonie to wciągający muzyczno-wizualny spektakl, zrealizowany z pomysłem, zaangażowaniem i dużą dozą humoru. To zupełnie świeże spojrzenie na muzykę metalową - z zachowaniem najwyższej jakości i precyzji, ale bez zbędnego patosu.
![]() |
| Igorrr |
Wyrafinowanie kontra luz
Choć połączenie metalu z operą, mrocznego bliskowschodnich mikrotonowych brzmień z hardcore'm, popu i elektroniki z wściekłością black metalowego skrzeku i rozpędzonymi blastami może wydawać się czymś totalnie niestrawnym, jest w tej muzyce naprawdę dużo przystępności i mnóstwo zabawy. Słuchając takich kompozycji jak "Blastbeat Falafel", "ADHD" czy "Headbutt" trudno się nie uśmiechać i nie poruszać w rytm. Nie dziwi zatem fakt, że trasa europejska jest prawie w całości wyprzedana. Także polski przystanek odbył się niemal w komplecie, gromadząc prawie dwutysięczną publiczność w warszawskiej Progresji.
![]() |
| Igorrr |
W koncertowej odsłonie ten kolektyw to pięć osób - do założyciela i mistrza ceremonii Gautiera Serre, który nie tylko dbał o elektronikę, ale też grał też na gitarze, dołączyli perkusista i gitarzysta, a także dwoje wokalistów - obdarzona potężnym operowym głosem wokalistka i specjalista od piekielnych growli, wspólnie budując krok po kroku spektakl pełen zaskoczeń i zwrotów akcji, mrugając okiem do fanów różnych muzycznych doświadczeń i pokazując, że tak naprawdę gatunki nie mają żadnego znaczenia, a w muzyce chodzi wyłącznie o emocje. Były momenty, w których jedynym słusznym wyjściem było podziwianie umiejętności technicznych muzyków i zachwycanie się gatunkowymi połączeniami, ale też takie, w których chodziło przede wszystkim o to, by świetnie się bawić, by po prostu cieszyć się wspólnym czasem i muzyką na żywo.
![]() |
| Igorrr |
Doskonale się tej muzyki słuchało, ciesząc się selektywnym nagłośnieniem i dbałością o detale i rewelacyjnie się ten koncert oglądało. Kompozycje z nowego albumu "AMEN", jak zawsze pełne skrajności, świetnie sprawdziły się na żywo, towarzysząc starszym nagraniom. Nie było miejsca na nudę - nieustannie coś na scenie się działo, zmieniało, zaskakiwało. Czy był najbardziej zwariowany koncert roku? Kto wie, z pewnością najfajniejszy walentynkowy wieczór od lat - pełen luzu, uśmiechu i fantastycznej energii.
![]() |
| Gautier Serre, Igorrr |
O nowym albumie Igorrr poczytacie tu: https://www.miedzyuchemamozgiem.eu/2025/09/gdzie-chopin-spotyka-meshuggah-czyli.html
Więcej zdjęć z koncertu znajdziecie tu:
Igorrr: https://www.muamart.pl/index.php/igorrr-2/
DVNE: https://www.muamart.pl/index.php/dvne-ii/
Thoughttcrimes: https://www.muamart.pl/index.php/thoughtcrimes/
![]() |
| Igorrr |







